Wielkopolskie Towarzystwo Genealogiczne GNIAZDO

Forum dyskusyjne WTG GNIAZDO
Teraz jest 23 paź 2018, 04:46

Strefa czasowa: UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 674 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 10, 11, 12, 13, 14
Autor Wiadomość
PostNapisane: 18 lip 2018, 21:52 
Offline

Dołączył(a): 03 cze 2014, 11:57
Posty: 3349
cd. rok 1882

Numer 107

Wiadomości potoczne.

Środa, 10go Maja.


- Wiec Niedzielny w Górczynie zagajony został o godzinie 5tej przez Macieja Palacza, który po długim pobycie za granicą wraca na ziemię ojczystą, żeby tu kości złożyć na ziemi krwią polską skropionej. Przewodniczącym obrano gospodarza Marcina Mizerę. Ten powitał przybyłych z Poznania, księdza Kanteckiego i dra Szymańskiego i udzielił głosu pierwszemu. Petycyją odczytał p. dr. Szymański. Przemawiali jeszcze pan Karliński z Żabikowa i gospodarz Jan Palacz z Górczyna. Zakończono wysłaniem telegramu na ręce posłów Kantaka i księdza dra Stablewskiego i podziękowaniem dla Koła za interpelacyją. Posłowie ci byli przecież dnia tego w Poznaniu, więc telegram pewnie tutaj odebrali. - "Kur. Pozn." ocenia liczbę wiecowników na 300 i donosi w końcu, że "oprócz wyżej wymienionych redaktorów przybył p. Franc. Dobrowolski" Petycyja tym się tylko różni od poprzednich i to różni w sposób korzystny, że żąda, aby p. Naczelny Prezes "pociągnął p. Luxa do odpowiedzielności."
Chociaż w rzeczy samej jest to zabawka, bo p. Lux nie działa bez rozkazu lub zezwolenia władz wyższych, ale jednak jest to postęp w rozumie politycznym, i tego Górczyniakom można powinszować.
...
- W zeszły Piątek uderzył, piorun w kościół poklasztorny w Łąkach, który się spalił.
Sterczą tylko mury. Na szczęście udało się jeszcze wyratować obraz Matki Bozkiej, cudami słynący, i tak go uwolnić z zamknięcia, w którem niemal 7 lat pozostawał.
Wspomniony dość okazały kościół został przez Ojców Reformatów w roku 1785 wystawiony; dawniejszy był drewniany.
Szczegóły są następujące:
O godz. 1szej w nocy dał się słyszeć gwałtowny grom, tak że szyby wszystkie zadrżały. Niedługo potym odezwały się alarmy ogniowy i kościelne. Cały klasztor, w który piorun uderzył, stanął w płomieniach. Nasamprzód zaczęła się palić wieża główna, na której wisiały dzwony. Z wyższej wieży ogień przeszedł na niższą wieżą zegarową. Tylko mury nawy i ołtarz wielki zostały nietknięte, ale przy gaszeniu i te uszkodzone zostały. Obrazy Świętych biblioteka i inne kosztowne rzeczy po części uratowane. Słynny obraz cudowny Matki Bozkiej został wyratowany i przeniesiony do kościoła farnego. Nazajutrz rano, gdy ogień ugaszono, wniesiono część biblioteki i obrazów świętych do nawy kościoła, ale następnej nocy znów powstał ogień i na popiół spalił wszystkie te przedmioty. Smutek wielki panuje w całym mieście.
.
https://pl.wikipedia.org/wiki/%C5%81%C4 ... %C5%84skie
Historia
(...) 5 i 6 maja 1882 dwukrotnie spłonął kościół w Łąkach, zaś cudowny obraz i część wyposażenia przeniesiono do kościoła nowomiejskiego. Natomiast w 1884 spalił się budynek klasztorny2. (...)
2.Nowe Miasto. Z dziejów miasta i powiatu. Stowarzyszenie Społeczno-Kulturalne Pojezierze, Olsztyn, 1963.
.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Klasztor_ ... C5%84skich
Historia
(...) W nocy z 5 na 6 maja 1882 piorun uderzył w dach nad ołtarzem głównym kościoła klasztornego. Udało się uratować figurę Matki Bożej. Ojcowie Rogeriusz Binkowski OFM i Onufry Laskowski OFM przewieźli ją do kościoła, w którym rezydowali w Nowym Mieście Lubawskim. Następnej nocy pożar strawił kolejną część zabudowy. Księgozbiory uległy zniszczeniu lub zostały zrabowane. (...)
...
- Zabawa majowa cechu krawieckiego odbyła się nadzwyczaj pięknie. Pogoda sprzyjała aż do końca. Goście bawili się ochoczo aż do 1/2 do 12tej.
Pierwsza to była zabawa tego cechu, na której tak członkowie jak publiczność świetnie się zabawili. Poloneza prowadził p. Witkowski z panią Drzewiecką. Ogród państwa Zienkowicz był wieczorem nadzwyczaj iluminowany.
...
- Powiat Inowrocławski zaciągnął pożyczki 1 milion marek.
...
∞ Dnia 26go Kwietnia pobłogosławiony został we Witkowie związek małżeński panny Emiliji Ulatowskiej z p. M. Pokrzywnickim, sędzią w Trzciance.
Anastazy Maksymilian Pokrzywnicki i Emilia Ulatowska, U.S.C. Witkowo, akt małżeństwa Nr.21:
https://szukajwarchiwach.pl/53/1981/0/3 ... Jcn80fU6RA
https://szukajwarchiwach.pl/53/1981/0/3 ... jYwxiSmjjw
...
- Wielki las szubiński (2040 1/2 hekt.) nabyli od rządu na lat 25 za sumę 135,000 grz. kupcy w Nakle, Lesser, Baerwald i Sp.
...
- + W Leśnicy Dolnej pod Piłą znalazł okropną śmierć parobek Piasecki. Zajęty był w cegielni przygotowywaniem gliny w machinie i włożył nieostrożnie głowę w otwór tejże machiny. W tej samej chwili machina weszła w ruch i zmiażdżyła od razu głowę parobka, który naturalnie na miejscu umarł.
...
- W Lubiniu pod Trzemesznem spaliły się w drugiej połowie Kwietnia dwa gospodarstwa chłopskie, oraz zabudowania gospodarskie szkolne. Gospodarze nie mieli wcale sprzętów zabezpieczonych, a budynki bardzo tylko nizko, dla tego ponoszą wielkie straty. Jednemu spaliła się tuczna świnia, około 6 centnarów ważąca.
...
+ Jan Bobowski, podoficer wojsk polskich z r. 1831 zmarł w Gródku, przeżywszy lat 77.
...
- Ważny bardzo artykuł zamieściła w tych dniach "Kolońska Gazeta" , który, acz nie polityczny, ale za to w naukowym świecie narobił wiele hałasu Zeszłego roku niejaki dr. Hahn wydał dzieło, gdzie dowodzi, że niektóre kamienie, z powietrza spadające są skamieniałemi szczątkami zwierząt. Dotychczas walczono o to, czy te meteory są dziećmi ziemi, jak uczy np. prof. Galle we Wrocławiu czy też dziećmi wszechświata. Ostatnie zapatrywanie wszędzie dziś zwycięża. Otóż w zbiorach dra Hahna mieści się z jakie 300 okazów, a to zawierają w sobie skamieniałość "korali" i podobnych zwierzątek.
...
Nekrolog

Dnia 7go Maja umarła w Karlsruhe, licząc 66 lat, opatrzona Sakramentami św., nasza najdroższa Matka i Babka
Katarzyna z Kłosowskich Trzcińska
O czem donosi strapiona
Rodzina Trzcińskich.
Poznań, dnia 10go Maja 1881.(miało być: 1882)
...
cdn.

_________________
pozdrawiam
Grażyna
bugakg@gmail.com


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 20 lip 2018, 15:36 
Offline

Dołączył(a): 03 cze 2014, 11:57
Posty: 3349
cd. rok 1882

Numer 108


Przybyli do Poznania

dnia 10go Maja

Bazar.
Pani Szczpanowska z Krakowa.
Pani Matecka z Bieganowa.
Pani hr. Kwilecka z córką z Oporowa.
Pani Grabska z Kruszy.
Piaskowski z Warszawy.
Mańkowski z żoną z Rudek.
Hr. Mielżyński z Chobienic.

Grand Hotel de France.

Rutkowski z żoną z Piotrkowic.
Sczaniecki z żoną z Międzychoda
Radoński ze Starężewa.
Dr. Leeser z Lipska.
Ksiądz Rymarkiewicz z Kotlina.
Korytowski z Wiednia.
Pani Markowska z córkami z Królestwa.
Erker z Worms.

Kamieńskiego Hotel de Berlin.

Ksiądz prob. Kowalski z Czeszewa. i
ks. prob. Przędniak z Toruńskiego Popawia.
Paru Brukalska z siostrą ze Słupcy i
Moewly ze Sośnicy.
Strehlitz i
Żernik z Wrocławia.
Friedlender z Berlina.
Rakowski z Grodziszczka.
Broekere z żoną z Nowej Wsi.
Dr. Tomaszkiewicz z fam. ze Studzieńca.
Pani Sicińska z córką i Grzymiesławic.
Jarosz z Wrześni.
Rchter z Rosslau.

...
Wiadomości potoczne.
Czwartek, 11go Maja.

- O wędrówce do Ameryki pisać nie lubimy, ale z boleścią serca donieść trzeba, że wychodźców tegorocmych z Wielkopolski można naliczyć już kilka tysięcy. Umiemy się zbierać na rozmajite wiece, czemuż dotąd nie znalazł się jaki przyjaciel lulu, któryby poruszył myśl wieców przeciwko wędrówce?
...
- W Gnieźnie wybrano posłem na sejm prowincyjonalny p. Chełmickiego z Żydowa, zastępcami zaś pp.
Losowa z Leśniewa i Ulatowskiego z Małachowa.
...
- Pan Paweł Zakrzewski wykupił z rąk niemieckich majątek Skoki w powiecie wągrowieckim.
...
- Komornik Karol Santowski skazany został przez tutejsze sądy przysięgłych za 23 rozmajitych przekroczeń, przeważnie pieniężnych, na 3 lata zuchthauzu i również długa utratę praw honorowych.
...
- Długoletni woźny tutejszego banku " Westy", Sobieralski, znikł zaprzeszłego Wtorku bez śladu.
Zapewniają, że Centralne bióro nie poniosło żadnej straty, i że koszta te podróży zapłacą lub już zapłacili generalni agenci, albo inne osoby prywatne.
Przed wojskowym feldfeblem i na policyji żądał S. poszportu do Królestwa, jako też go i otrzymał.
Pozostawił tylko żonę bezdzietną, z którą nie żył w zgodzie.
...
- W Poniedziałek wieczorem mieliśmy wielki deszcz, połączony z burzą i grzmotem. We Wtorek był wiatr ostry, a temperatura spadła na jakie 5° . Wczoraj i dziś pogoda, ale ciepło nie za wielkie. Serwacy, Pankracy i Bonifacy nie zrzekli się w tym roku praw swojich.
...
- W Berlinie przypada jeden pies na 30 ludzi, w Poznaniu jeden na 70ciu. Poznań liczy ich w ogóle 930, z czego ma 7000 grzywien dochodu. Przy tej sposobności przypominamy, że Poznań liczy 64,148 mieszkańców a Berlin 1,122,385.
...
- Przeniesiony:
Sędzia okręgowy Binkowski do Piły jako ziemiański.
...
- Mianowany:
Rzecznik p. Leporowski notaryuszem w Jarocinie.
...
- Komenderujący generał 2go korpusu przejeżdżał przez Poznań do Gniezna na inspekcyją.
Pan Stiehle przeglądał swój korpus w Głogowie dnia 9go b.m.
...
- W Lesznie ewangielicv po raz trzeci żądają osobnej szkoły, któraby była ściśle związana z Kościołem.
...
- Wężyński, który onego czasu zastrzelił borowego, skazany został na 15 lat cuchthauzu.
...
- Włóczęgi w Niemczech, jak pisze" Tageblatt" zdołają rocznie wyżebrać 200 milionów grzywien.
Co więcej obrachowano ściśle, że dotąd jest w Niemczech nie mniej jak 200 tysięcy włóczęgów, tj. że każdy dwóchsetny człowiek w Niemczech jest włóczęgą. Najmniej uzbiera włóczęga 170 fenigów, najwięcej 4 grzywny, zkąd wynika, że użebrzą w ogóle 200 milionów na rok.
Naturalnie, że to przepiją!...
Zapisujemy to dla użytku Szanownej "Bassgeige", gdy będzie pisała "o gałganach."
...
- Wyścigi będą pod Dębiną dnia 14go b.m., , tj. w Niedzielę o godz. 4tej po obiedzie. Między ścigającymi się nie widzimy ani jednego polskiego nazwiska.
...
cdn.

_________________
pozdrawiam
Grażyna
bugakg@gmail.com


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 21 lip 2018, 18:57 
Offline

Dołączył(a): 03 cze 2014, 11:57
Posty: 3349
cd. rok 1882

Numer 109


Nowa klęska.
Sulmierzyce, 10go maja 1882.

Wielkie nieszczęście nawiedziło nasze miasto.
Wczoraj rano o w pół do szóstej wybuchł pożar, który w jednej godzinie, miotany gwałtownym wiatrem, przeszło 40ści domów mieszkalnych z wszelkiemi zabudowaniami w perzynę obrócił.
Bieda jeszcze większa !
Rozpacz ogarnia wszystkich!....
...
Przybyli do Poznania
dnia 11go Maja

Kamieńskiego Hotel de Berlin.
Konopiński z synem ze Śremu.
Seligsohn z synem z Laskowicy.
Jędrzejewski ze Siedlca.
Wiliam z Kostrzyna.
Meyer z Pfefferdorfu.
Pani Cabnilowa z córką z Królestwa Polskiego.
Ksiądz Bielski z Kościana.
...
Wiadomości potoczne.
Piątek, 12go Mąja.


- Dnia 6go bm. stawał przed sądem karnym poznańskim ksiądz Wojciech Szadziński z Targowej Górki oskarżony o nieprawne wykonywanie czynności duchownych w tym mieście. Sąd skazał Ks. Sz. za 63 przypadki na 183 grz. kary lub 21 dni więzienia.
Ks. Wojciech Szadziński:
http://www.wtg-gniazdo.org/ksieza/main. ... is&id=4448
...
- Wiec w sprawie szkolnej odbędzie się w Żegrzu, dnia 14go b.m. o godz. 5tej z południa w Andrzeja Bakosia pomieszkaniu.
Na wiec ten zapraszają Karól Selman, Michał Prechowiak i Jan Klatkiewicz.
...
- Dnia wczorajszego p. Stan. Jeziorowski kupił na subhaście dom z ogrodem na Wildzie położony, a należący dawniej do rodziny Szokalskich, za 12,600 mrk.
...
- W przeszły Wtorek wybuchł rano o godz. 6tej pożar w miasteczku Sulmierzycach, które już w roku przeszłym przez pożar zniszczone zostało. Ogień szybko się rozszerzył przy gwałtownym bardzo wietrze, tak że w kilku godzinach 44 zabudowania ze 122oma budynkami na popiół się spaliły.
Pogorzelcy byli po większej części ludźmi nie majętnymi, tak że teraz położenie ich jest bardzo przykre.
Około 50 rodzin zostało bez dachu.
...
- Z powodu prac około mostu zostało dnia 11go na dwa tygodnie zamknięta droga pod wsią Wituchowem pod Międzyrzeczem; wozy jechać muszą na wieś Kubowo.
...
- W Bydgoszczy na dworcu spadł robotnik Sturzke przy zeskakiwaniu z wagonu pod koła i pociąg go przejechał; odniesiono go zaraz do lazaretu.
...
- Piąta szkoła miejska, jaką z powodu przepełnienia dotychczasowych szkół utworzyć musiano, będzie się znajdowała tymczasem w domu sierót przy ulicy Nowej. Szkołą tą będzie kierował nauczyciel szkoły średniej Franke.
...
- Przez Bydgoszcz przejechało we Wtorek 9go b.m. bardzo wiele uciekających z Warszawy żydów; przeszło 5 wagonów było nimi napełnionych.
Ludzie ci mieli wyglądać pożałowania godnie.
...
- Jak się dowiadujemy, urządza Towarzystwo Przemysłowe w ogrodzie strzeleckim na miasteczku zabawę letnią na rzecz szkoły wieczornej, która w tym roku cieszy się liczniejszym jak dotąd udziałem uczni, a w skutek tego wiele dobrego działa. Członkowie uproszeni przez dyrekcyą, a którzy się podjęli łaskawie zbierania fantów do gry fantowej na powyższą zabawę, są opatrzeni w legitymacją dyrekcyi. Spodziewamy się, że na cel taki pożyteczny jak innych lat tak i tego roku każdy przyczyni się do uświetnienia zabawy.
...
- Zwracamy Szanownym Czytelnikom naszym uwagę na dzisiejszy inserat Stowarzyszenia Czeladzi Katolickiej, które już 21 rok istnieje, a urządza w Niedzielę wspólną zabawę mąjową w Urbanowie w ogrodzie p. J. Wężyka, aby się wzajemnie rozweselić i na świeżym powietrzu po całodziennych trudach i mozołach zabawić. Zabawę poprzedzi msza św. w kościele farnym o godz. 8mej z rana. Spodziewamy się, że Publiczność licznie podąży używać majowego powietrza, i dobrze się zabawi, gdyż programat zabawy jest bardzo obfity i urozmaicony, a ogród p. Wężyka jest wszystkim znany, a osobliwie w tym roku o wieie piękniej urządzonym został.
...
+ W Sławnie umarł dnia 1go b.m. ks. A. Nagel wikaryusz, kapłan w sile wieku, liczący zaledwie lat 38. Urodził się w roku 1845, wyświęcony 1870.
Ks. Amadeusz Nagel:
http://www.wtg-gniazdo.org/ksieza/main. ... is&id=3048
Nekrolog:
http://www.wbc.poznan.pl/dlibra/publica ... 0388&tab=3
Dziennik Poznański 1882.05.03 R.24 nr101 - 2/23 - str.4

Niedawno parafia ta utraciła przez śmierć swego proboszcza, ks. Przybyszewskiego. Niech odpoczywa w pokoju.
Ks. Walenty Przybyszewski:
http://www.wtg-gniazdo.org/ksieza/main. ... is&id=3641
...
- Bezczelność zbrodniarza.
Morderca prezydenta Garfielda umieścił nad drzwiami swojej celi ogłoszenie, iż "podpisy swoje z sentencyą, lub bez sentencyi sprzedaje tuzinami po 2 1/2, dolara, albo po 25 centymów za sztukę takiego autografu". Oświadcza też, iż posiada jeszcze zapas fotografii swoich w dużym formacie po dolarze; odstępuje ich też na tuziny po 9 dolarów.
I na to wszystko pozwala władza i pojęcie sprawiedliwości w postępowej i cywilizowanej Ameryce!...
...
- Owczarz Adam Cichocki z Linówca w powiecie lubawskim, przybył w Poniedziałek po południu do Torunia, aby stawać jako świadek przed sądem przysięgłych. Około godz. 10tej na wieczór poszedł na przystanek koleji żelaznej, gdzie się spodziewał swojego syna, służącego w pułku gwardyjdyjskim; syn jednakowoż nie przyjechał, i Cichocki, toż nie zupełnie trzeźwy, zaczął wracać ku miastu.
Nagle przed bramą Jakóbską zaskoczyło go 3 silnych chłopów i zawlokło w zarośla, gdzie mu wyjęli z kieszeni wszystkie pieniądze, 9 marek, i ściągnęli z nóg buty, tak i nazajurz boso musiał przyjść na salą sądową.
Policyja już wyśledziła i przyaresztowała napastników.
...
- Zeszłego Piątku powieszono w Londynie dra Lawsona, który zamordował swego szwagra, żeby go zrabować. Skazaniec tak był słabym, że go musiano zawlec na rusztowanie.
...
- Ścięcie.
Z Bystrzycy w Siedmiogrodzie donoszą, że w Borgo-Tisza jakiś Rumun ściął tamtejszemu żydowi karczmarzowi głowę praktyką katowską. Karczmarz dał żonie owego Rumuna wódkę w komis celem sprzedaży. Rumun przyszedłszy wieczorem po pracy do domu, zastał ku miłemu zdziwieniu olbrzymią flaszkę wódki, i nie omieszkał się w niej zagłębić z wszelką dokładnością. Pośród tego badania humor jego był najróżowszy. Żona przywołała tymczasem szynkarza, aby ratował, co jeszcze można było ocalić od przepaści we wnętrzu Rumuna, gdyż nie ma z czego zapłacić za tę ucztę swego męża. Żyd wydarł flaszkę Rumunowi, i począł uciekać z nią ku karczmie. Rumun rozgniewany na takie zaburzenie jego prywatnej przyjemności, pochwycił siekierę, dopadł żyda na moście, chwycił lewą ręką za włosy, przegiął głowę żyda na poręcz mostu a prawą ciął w kark, i - tem jednem cięciem odłączył głowę od tułowia. Następnie zapalił sobie fajkę i przesiedział całą noc nad zwłokami ofiary. Gdy rankiem zastali go tak ludzie, opowiadał, że sporządził koszerne mięso i strzegł przez noc przed psami. Pochwycono go i wydano sądowi.
...
- Serce i żołądek.
Jednym z ważniejszych przymiotów kobiety jest, jeżeli umie dogodzić żołądkowi męża. Tak twierdzi p. Z., którą właśnie mąż z tego powodu uwielbia. - Mogę tylko sztuce kucharskiej zawdzięczyć - rzekła pewnego razu pani Z. do licznie zgromadzonych gości, że mnie mąż kocha, bo gdy byłam młoda, piękna i wykształcona, serce mego męża zdobyłam z wielką trudnością i długo czekałam na jego wzajemność - teraz gdy jestem stara z łatwością pozyskałam jego. . . . żołądek.
...
cdn.

_________________
pozdrawiam
Grażyna
bugakg@gmail.com


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 23 lip 2018, 09:55 
Offline

Dołączył(a): 03 cze 2014, 11:57
Posty: 3349
cd. rok 1882

Numer 110


Przybyli do Poznania

dnia 12go Maja

Kamieńskiego Hotel de Berlin.
Dr. Opieliński z żoną ze Środy,
Osięgłowski z Królewca,
Bernstein z Kamienicy,
Dr. Łukowicz z Prus Zachodnich.
...
- Wijewo, 12go Mąja.
+ Od czasu zabicia włościanina Niklewskiego przed ośmiu laty w Maju, w okolicy naszej spokojnej, zresztą nie było przypadku zamordowania.
Naraz wczoraj wieczorem rozeszła się wieść o zabiciu Nikodema Wojciecha z Wijewa, który powracając z jarmarku wschowskiego, został na szosie przy wsi Lginiu napadnięty przez chałupników braci Szymańskich z Kaszczora.
Jako przyczynę zamordowania podają to, iż ścigali się oni, kto kogo wozem wyprzedzi; zresztą rozpoczęte już śledztwo wykaże bliższe szczegóły.
Bracia Szymańscy zostali przez żandarmów do więzienia we Wschowie odstawieni. Trzeci mający udział w zbrodni uratował od więzienia się ucieczką.
Zabity N. W. otrzymał raz śmiertelny kłonicą w piersi; na miejscu zamordowania było okropnie dużo krwi.
N. W. był poczciwym, dobrym człowiekiem, prawdziwym polskim włościaninem, jakich już w okolicy naszej coraz mniej się znajduje, a których zastępują ludzie, co się swej kamzeli wstydzą.
Trzej złoczyńcy oprócz tego poranili jeszcze kłonicą 4 osoby, jako to dwóch braci Nowaków z Brenna, gosp. Lisa także z Brenna i syna niebożczyka.

Do tej smutnej wiadomości dodać muszę jeszcze inną, to jest że podczas ostatniej burzy grad poczynił wielke spustoszenia we wsiach Wieleniu, Kaszczorze, Mochach i Przemencie i w okolicy Sławy na Ślązku. Wijewo, dzięki Bogu nie ucierpiało.

Nikodem Wojciech, U.S.C. Wschowa, akt zgonu Nr.60:
https://szukajwarchiwach.pl/34/454/0/3. ... Mmjp5BeMLA
...
Wiadomości potoczne.
Sobota, 13go Mąja.

- W Górczynie odbędzie się w Niedzielę, dnia 31go Mąja u Antoniego Płotkowiaka o godz. 4tej po południu walne zebranie Tow. rolniczego małych posiadłości.
...
- Panowie "Hipolit von Turno" i wyraźnie: "Dr. Schultz" zapraszają w "Tageblacie" na Walne Zebranie " Westy", które się odbędzie 17 go Czerwca. W polskich gazetach to samo zaproszenie ogłosili i podpisali pp. "Hip. Turno" i "D r. Szulc." - Które zaproszenie jest "urzędowe", a które nieważne? Nam się zdaje, że akta publiczne znają tylko jedne pisownią "nazwisk"?... i tym się też tłómaczy pisownia, np. Zamoyski, Trąmpczyński itp.
...
- Rodak nasz, pan Jan Wlazło z Ostrowa złożył w dniu wczorajszym we Wrocławiu egzamin pro facultate docendi do najwyższych klas gimnazjalnych.
...
+ Dnia 11go Maja r. b. zasnął w Bogu po krótkich lecz ciężkich cierpieniach, opatrzony Św. Sakramentami,
ś.p. Ksawery Rogalski, powstaniec z roku 1863, o czem donoszą krewnym i przyjaciołom Zmarłego
Bracia.
Pogrzeb o godzinie 4tej po południu z Lazaretu miejskiego.

Franciszek Ksawery Rogalski, U.S.C. Poznań, akt zgonu Nr.678:
https://szukajwarchiwach.pl/53/1926/0/4 ... Ex3Q4npSXw

Nekrolog

http://www.wbc.poznan.pl/dlibra/publication/70388?tab=1
Dziennik Poznański 1882.05.14 R.24 nr110 - 11/23 - str.5

Dnia 11go maja zasnął w Bogu
śp. Franciszek Rogalski
ofiara Moskwy
żołnierz i Sybirak z roku 1863
przeżywszy lat 38.
Eksportacja zwłok odbędzie się w niedzielę dnia 14 bm. po południu o godzinie 4tej z domu lazaretu miejskiego, na co towarzyszy broni zapraszają
Towarzysze.
...
- Leśniczy Weyrauch pod Jutrosinem zastrzelił niedawny 2 orły skalne, z których jeden miał 1,80 metra szerokości. W przeszłym tygodniu założył on łapkę na lisy i złapano ich 27 sztuk, w jamie zaś znalazł oprócz trzech lisów 17 młodych, przez stare lisy połapanych i ponagryzanych zajęcy, w innych zaś jamach bażanty i rosmajity drób.
Widzimy jak niebezpiecznymi złodziejami są lisy.
Przecięciowo przyjąć można, iż każdy lis rocznie 40 zajęcy wychwyta.
...
- "Jim starszy organista" tym pewniej znajdzie miejsce natychmiast w Tarnowie (pod Wielkim Gajem, na szosie Berlińskiej) - byle był "bezżenny." Czy ma być i "bezdzietnym", o tym nic nie pisano w ogłoszeniu, z którego tę wiadomość wyjmujemy.
...
Korespondencje Gońca Wielkop.

Włoszakowice p. Wschową, 9go Maja 1882.

Szanowna Redakcyo!
Muszę Wam donieść, że i u nas Kulturkampf się rozwinął i kwitnie. Gdy przed dziesięciu laty nastały ustawy majowe, wtedy pewien Jegomość kręcił się pomiędzy nami, perswadował, iż się nie trzeba dać "liberałom", a do Dozoru Kościoła to trzeba obrać "dobrych Polaków i Katolików." I tak "pracował" , aż został Prezesem Dozoru Kościoła.
Więc się my wszyscy wraz z ks. Proboszczem na to zgodzili, i tego Jegomościśmy za Prezesa obrali. Lecz skoro ów Jegomość przyszedł do władzy, zaczął z ks. Proboszczem powoli zrywać. I tak najprzód poróżnił się o szpital. Bo trzeba wiedzieć, że u nas jest szpital katolicki, który fundował ś.p. ks. dziekan Łosiński, i nad którym postanowił na pierwszym miejscu ks. Proboszcza i Dozór Kościelny. Więc o ten szpital poszedł ów Jegomość jeszcze z jednym do ks. Proboszcza i tak ks. Proboszczowi coś powiedzieli, iż ks. Proboszcz im książkę rachunkową od szpitala oddał.
Teraz dopiero się zaczęło i wpadliśmy z deszczu pod rynnę, bo pan Prezes nie tęgo w polskim piśmie biegły a po niemiecku wcale nie; więc zamiast się udać do swoich, to on z księgą szpitalną do bióra komisarza obwodowego i tam daje rachunki robić i tak samo z kościelnemi rachunkami, za które sobie wystawił kwit po niemiecku na 24 grzywny a od szpitala 18 grzywien za rok 1881. Więc nie zly intens 42 grzywny co rok na Schreibmaterial und Porto.
A dawniej ksiądz Proboszcz robił darmo.
A zaś pan komisarz obwodowy pan Leirer taki życzliwy Prezesowi, bo chociaż tu u nas ustawy majowe nie miały wiele do czynienia, bo ks. Proboszcz żyje i nie był podług ustaw majowych na banicyi, za co Najwyższemu dzięki, ale jednakowo książki kościelne są w urzędzie policyjnym obrabiane, za co kasa jedna jak druga dobrze płaci.
Teraz druga rzecz. Oto ma się budować nowy płot na probostwie około ogrodu.
Stary płot jest z desek i może na przeszło 500 kroków długi. Taki nowy płot by może kosztował do 600 grzywien. Patron jest Niemiec i nic może bez procesu nie da, bo przy każdej budowli musiała się parafija procesować i wszystkie trzy Instancye przechodzić. I parafianie wygrali, że Patron jest do każdej budowli na Probostwie obowiązany dać wszystko drzewo darmo, więc też i do płota.
Pełnomocnikiem Patronatu jest tu w miejsce pana Behra, który umarł, pan von Boden-hosen a każe się tytułować "Herr-kammer herr." Ten niby zaś zastępca Patrona chce budować płot z drótu i drewnianych kołków, aby uzyskać desek, które bardzo mu drogo przychodzą, choć Patron ma kilka tysięcy mórg ślicznego boru.
A Dozór kościelny się ustnie na dróciany płot zgodził.
Tu podaję List do Dozoru, w którym zarazem jest niemiecka odpowiedź od Prezesa, którą mu własną ręką komisarz p. Leirer odpisał na nasze polskie pismo, za co my mu bardzo wdzięczni, że jako obwodowy komisarz, nie pogardził być pisarzem katolickiego prezesa pana J. Grycza. Ale Prezesowi, jako katolikowi i Polakowi, to nie będziemy wdzięczni, bo nam powinien jako Polakom po polsku odpisać Ciebie zaś, Szanowny "Gończe" prosimy, daj nam radę, czy my później, jak się płot popsuje, nie będziemy musieli dawać na drót, a Patron kołki?
Bo jeśli Patron zmienia a Dozór sobie nic piśmiennie nie zastrzeże, to nas bardzo uderza.
Jeśli się to na co zda, to proszę oba listy oddrukować, a jeśli nie, to tylko o radę prosimy.
(Rada jest u księdza Proboszcza, a listy ogłaszamy dla przestrogi. Przyp. Red.)


Włoszakowice, dnia 1go Mąja 1882.
W sprawie katolickiej Gminy z Włoszakowic, co się tyczy zwózki drzewa do budowy plota proboszczowskiego w Włoszakowicach. Gmina katolicka prędzej nie pośle fórmanek po drzewo, dopóki nie będzie zaspokojona, na jakich warunkach ten płot na Probostwie będzie budowany, i to:
l) Gmina chce wiedzieć, jaki to płot ma być i co ma kosztować? więc wprzód chcemy widzieć kosztorys!
2) Podług recesu Gminy Włoszakowskiej
Patronat jest z obowiązany dać drzewo ale gwoździe i drót lub mury z kamieni lub cegły, jeśli naprzykład jakie zmiany zachodzą, to o tym katolicka Gmina musi i powtarzamy musi na przód wiedzieć, nie aby sam dozór rozstrzygał, bo po co my odpowiedzialni reprezentanci gminy osiemnastu są obrani?
3) My chcemy wiedzieć, jeśli się Patron zobowiązał, iż za drzewo, więc za drzewo raz na zawsze się zobowiąże zamiast drzewa, i to żądamy od Patronatu Kontraktu notaryjalnego, iż zamiast drzewa, będzie wymienione płoty czy tam z cegły, lub z drótu, albo z lanego żelaza kraty Ud., zawsze budował i reperował, tj. jeżeli się powyższe wymienione części raz częściowo popsują, to Patronat musi być obowiązany materyjał do reperacyi dostawić, tak jak podług recesu i procesu zobowiązany jest dawać drzewo.

Z szacunkiem

Łukasz Lórych, reprezentant gminy.
Fabian Grycz.
Tomasz Grycz.
Maciej Jamroszczyk, ławnik.
Kacper Zając.
Kazimierz Rolka.
Szymon Gad.
Marcin Borowy, wszyscy gospodarze z Dominium i Ujazdowa.
Do Dozoru Kościoła Katolickiego w miejscu.


Oto odpowiedź pana J. Grycza:
Luschwitz, am 2. Mai 1882.
Sobald laut § 21. der Kirchengesetze pro 1875 der Zaun den Kostenanschlag von 200 Mark für die kathol. Gemeinden des Kirchspreugels übersteigen sollte, wird die Gemeindevertretung, zu der auch Herr Łukasz Lórych gebört, zusammen berufen werden und muss bis dahin die Hetzerei(l) unterbleiben.
Der Vorsitzende des Kirchenvorstandes
J. Grycz.
...
Szarada.

Pierwsze i trzecie ze wschodu przychodzi,
Drugie i czwarte sprawia cierpień wiele,
Czwarte i trzecie w okrętach, kościele,
Pierwsze i drugie i straszy i boli,
Trzecie i drugie działać nie pozwoli,
A całość zwykle po piaszczyskach brodzi.
...
Znaczenie szarady z nru 105go "Gońca W.":
Bis - mark.

I.

Ot! "dwa razy" każdy powie,
Co w łacinie "bis" się zowie;
Bo już w Sekscie bodaj pono
Tak tam liczyć nauczono.
A to drugie "mark" tu znaczy,
Bo gdy wspak się przeinaczy,
To człek w kramie już mospanie
U swego wszystko dostanie.
Gdy co kupisz, to życz jemu,
Matsz co sprzedać, życz twojemu.
Wtenczas powiedzieć możemy.
Że się szczerze miłujemy.
A tu nieraz i nie marka
Wyjdzie na rozkaz Bismarka;
Ale czytaj bracie "Gońca",
To z rozumem dojdziesz końca.
Z. M. w Ch.

II.
Autor tej szarady potwierdzić to raczy,
Czy w muzycznej mowie pierwsze bis nie znaczy,
Drugie kram, choć nie zawsze nazwę dąją
Miejscu, gdzie płótno na metry sprzedają,
Lub ważą kawę, cukier i herbatę,
A marcepany zawijają w watę.
Poskładane razem łatwe do zgadnięcia,
Bo taka jest nazwa żelaznego księcia.
Przyznać to musi narodowość wszelka,
Że Bismark w Niemczech jest potęga wielka.
Miano cesarstwa jemu zawdzięczają,
Za co niektórzy hołdy mu składają.
Dla krajów naszych jest on nieco srogi,
Głośno w Polakach widzi niby wrogi,
Chociaż żądamy tylko praw nadanych,
Przez liczne króle świecie podpisanych.
Antka z Sadów.

Oprócz tego trafne rozwiązania nadesłali pp..
Zaremba z Lidzbarka,
Jan Stypczyński z Zaniemyśla,
Bronikowski z Berlina,
J. W. z Mchów,
Wacław Prawdzic,
Tekla Kantorska z Krześlic,
T. Łyskowski z Chojnic,
Mieczysława Poniecka z Poznania,
Helena Musiałkowska z M. Górki,
Marysia Wiśniewska z Lechlina,
Stan. Botwiński z Łosińca,
Mieczek Andrzejewski z W. Sepnr,
Herman Graber z Prudnika,
Ludwik Kuliński z Masłowa,
Edward S. z Oporowa,
Stan. Stabrowska z Kcyni,
A Urbanowicz z Krotoszyna,
Stefan Laskowski z Wągrowca,
Wiktor Gładysz z Poznania.
A Skórnicki z Pniew,
Helena Merdzińska ze Szkaradowa
i ktoś z pod Wągrówca.
Kilka rozwiązań pachniało "kozą!"
...
cdn.

_________________
pozdrawiam
Grażyna
bugakg@gmail.com


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 26 lip 2018, 21:14 
Offline

Dołączył(a): 03 cze 2014, 11:57
Posty: 3349
cd. rok 1882

Numer 111

Przybyli do Poznania

dnia 14go Maja

Bazar.
Hr. Bniński z Gułtów.
Paruszewski z Obudna.
Hr. Bniński z Buszewa.
Koczorowski z Czarnuszki.
Zakrzewski z Kosieczyna.
Niewiarowicz z Wilna.
Moszczeński ze Stępuchowa.
Zakrzewski i fam. ze Żabna.
Węsierski z żoną ze Starkówca.
Krajewski ze Skóraczewa.
Modlibowski z Gierłachowa.
Błociszewaki z Grzybowa.

Grand Hotel de France.
Hr. Borkowski z fam. z Galicyi.
Orłowski z Galicyi.
Łukomski z Gonic.
Stahr z Kurnatowic.
Eggert z Młodzikówa.
Bleeker-Kohlsaat ze Słupi.
Werner ze Skoków.
Pani Turno z Objezierza.
Stiegler ze Sobótki.
Materne z Chwałkowa.
Nehring z Kołodziewa.
Weszmewski z żoną z Galicyi.
Piwnicki z Królestwa.
Moraczewaki ze Śremu.
Franzky z Wrocławia.
Czapla z Inowrocławia.
Packermann z Wągrówca.
Priewe z żoną ze Środy.
Schöning z Leszna.
Schöning ze Sucow.
Schwenko z Leszna.
Hr. Recke z Kargowy.
Hr. Pfell z Cylichowy.
Döring z Leszna
Ks. książę Radziwiłł z Ostrowa.
Radoński z Krzeilic.
Szwantowski z Galicyi.

Kamieńskiego Hotel de Berlin.
Hr. Tyszkiewicz z Król. Polskiego.
Zajączek z Warszawy.
Musolff z Wągrówca.
Buchowski z Pomarzanek.
Wierzbicki Gniezna.
Kugler z Proszysk.
Bartkopf z Brodów.
Golański z żoną z Kalisza.
Rychlicki i
Buczkowski z Konojadu.
Kurowski ze Żabna.
Pani Weiss z Król. Polskiego.
Danielewski z Torunia.
....
Wiadomości potoczne.
Poniedziałek, 15go Maja.

- W Rakoniewicach gorsze są stosunki dla narodowości polskiej, jak w Poznańskim powiecie. Większa część dzieci po polsku już nie umiejących nosi polskie nazwiska:
Ankiewicz, Dudziński, Lewandowski, Brucki, Andrzejczak, Stefankiewicz, Wawrzyniak etc. etc. Familie te są polskie, albo na pół polskie; starsze dzieci, zwłaszcza chłopcy, przez szkołę a jeszcze bardziej przez obcowanie z luterskim miasteczkiem zniemczone niepowrotnie; młodsze, zwłaszcza dziewczęta, w przejściu do niemczyzny, jeszcze bełkocą po polsku.
...
- Z Zaniemyśla.
W Poniedziałek padał tu ulewny deszcz, któremu nawałna burza z grzmotem towarzyszyła.
Jarmark tutejszy z dnia 9go b. m. wypadł z powodu deszczu bardzo niekorzystnie dla handlarzy i sprzedawaczy; można by go prawie do rzędu targów zaliczyć. Nowa to niepomyślność dla naszego miasteczka.
...
- Zaćmienie słońca, widzialne w Europie, nastąpi dnia 17go bm. w wigiliją Wniebowstąpienia Pańskiego.
Początek jego u nas przypadnie o godz. 7mej, minucie 28mej, koniec o godz. 9tej min. 13tej z rana.
...
- Tegoroczny jarmark na wełnę odbędzie się w Poznaniu w dniach 12go i 13go Czerwca, i to na placu Sapieżyńskim, Wronieckim i na części placu Działowego. Dopiero od dnia 5go Czerwca wolno jest na miejscach tych stawiać namioty, wagi, składy i wozy, a wełnę składać wolno tylko od dnia 10 Czerwca. Tylko przy miejskiej wadze można poprzednio wełnę odważać. Wozy z wełną jadące od prawego brzegu Warty, czyli od Chwaliszewa, iść mają przez ulicę Szeroką, Stary Rynek i Wroniecką i wozy idące od Wielkiej śluzy jechać mają przez Małe Garbary.
Od bramy wildeckiej jechać mają przez Półwiejską, Podgórną i Wilhelmowską.
Wozy jadące od nowej bramy przy ulicy Rycerskiej przez ulicę Małą i Wielką Rycerską, Teatralną, Nowomiejski Rynek i Fryderykowską.
Wozy jadące od bramy Berlińskiej będą jechały przez ulicę św. Marcińską, Młyńską i Fryderykowską;
od bramy królewskiej przez ulicę Królewską, Młyńską i Magazynową.
Próżnym wozom nie będzie wolno stawać na placach składowych.
...
- Landwerzyści i rezerwiści nie płacą podatku klasycznego za czas gdzie służą w wojsku.
Jest to postanowienie z dnia 25go Maja 1873 roku, paragraf 5ty.
...
- Dnia 23go bm. odbędzie się w Ostrowie od godz. 8mej rano począwszy jarmark na remonty, aż do trzechletnich, oraz na pięcioletnie do artyleryji.
...
- Z Główny, 14go Maja.
(O poczcie tutejszej.)
Od bardzo wielu lat mieliśmy tu jednego tylko listonosza, ale byliśmy o tyle szczęśliwi. że listy, gazety i małe paczki odbieraliśmy zawsze że listy, gazety i małe paczki odbieraliśmy zawsze z rana a przynajmniej zawsze przed południem najpóźniej około godziny 10tej. Od roku ustanowiono dwóch listonoszów, a wygoda dla mieszkańców Główny polegała na tem, że odbiór listów i paczek dwa razy dziennie się praktykował, przed i po południu. Od niejakiego czasu wszakże chciano nas jeszcze większą uszczęśliwić wygodą i ustanowiono pocztę konną, obok pozostawienia w urzędzie drugiego pieszego listonosza, którego przeznaczeniem jest, roznoszenie listów po południu. Ani słowa, wielka wygoda! bo kiedy dawniej, jednego mając listonosza, odbieraliśmy listy i gazety rano, dziś mając konnego i pieszego, odbieramy je dopiero po południu a częstokroć na wieczór. Jakim sposobem się to dzieje, rzecz bardzo prosta i jasna. Konna poczta, przywożąc listy, gazety i paczki rano, pozostawia je w małej tutaj urządzonej agenturze, które listonosz pieszy po południu odbierając, roznoszeniem się ich zajmuje.
Czy nie dałoby się tu zaprowadzić reformy wygodniejszej? - Proszą o to mieszkańcy Główny przezemnie.
...
cdn.

_________________
pozdrawiam
Grażyna
bugakg@gmail.com


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 08 sie 2018, 08:49 
Offline

Dołączył(a): 03 cze 2014, 11:57
Posty: 3349
cd. rok 1882

Numer 112


Wiec w Żegrzu

odbył się wedle sprawozdania "Kur. Pozn." zupełnie tak jak poprzedzające. Obecnych było 250 włościan z Żegrza, Rataj, Główny, Chartowa, Młynikowa, Górczyna i innych. Wiec był zwołany przez tamtejszy " Dozór szkólny" (a więc przez korporacyją, że tak powiemy
urzędową i przez władzę jako taka uznaną, co Zgromadzeniu dodało większej jeszcze jak gdzie indziej powagi. Przyp. R. "G. Wlkp. ")
Na wiec przybyli z Poznania
ks. Dr. Kantecki,
p. Dr. R. Szymański i
p. Fr. Dobrowolski -
z Torunia zaś p. Ignacy Danielewski.
Policyją reprezentował p. Roli.
Zagajony został wiec przez gospodarza J. Klatkiewicza,
prezydował gospodarz Piechowiak.
(Wielu wieśniaków spodziewało się że jidąc w ślady księdza Chrustowicza, przybędzie na wiec i Duchowny administrujący tamtejszą parafią; oczekiwanie to jednak zostało zawiedzionym, a szkoda, bo jeżeli gdzie, to w tamtej parafiji potrzeba było wyjaśnienia stosunków parafijalnych, o ile się to języka dotyczy. Przyp Red. " G. Wlkp.")
Pan Dr. Szymański zapytał zebranych, czy prawda jest, że te a te dzieci zostały przez p. Luxa uznane za Niemców, a przekonawszy się, że tak jest, zawezwał ojców, aby się oświadczyli, czy są Polakami i jak chcą dzieci swe wychowywać. Ojcowie odpowiedzieli, że są Polakami, i że na zniemczenie dzieci nie pozwalają.
Pan Dr. Szymański następnie jeszcze wytknął, że dla niemieckiej religiji urwano dzieciom jedne lekcyją fizyki i jedne geometryji, że "statki" fizykalne teraz leżą bezużytecznie w szafie itd. itd, wytoczył " inne jeszcze sprawy" itd., jak np. "niepotrzebne wykonanie planu budowy, za którą gmina ma zapłacić 250 marek." (Widzimy więc, że mówca wchodził gruntownie w rzecz całą, i nie tylko religiji polskiej lecz i funduszów gminy bronił. Przyp. R."G. Wlkp.")
Opuściwszy szczegóły z celem wieca nie mające związku, donosimy, że w końcu p. Ignacy Danielewski przemówił do zebranych zachęcając jich wymownie do kształcenia dzieci swojich w domu, do uczenia jich pieśni i wierszy polskich, do pokochania wiary i Ojczyzny.
Petycyja przez pana Dr. Szymańskiego odczytana a zebranym do podpisu przedłożona, napisana jest bardzo słabą polszczyzną i zawiera dwa błędy bardzo grube:
Stoji tam np., że ponieważ 12 dzieci uważano mylnie za Niemców, więc też nieprawne było wykluczenie jich z nauki polskiego czytania."
To każe przypuszczać, że "dzieci niemieckich rodziców prawnie wolno (!)wykluczać z nauki języka polskiego". A gdzież to prawo ? ! . . . Jakto? czy wedle autorów petycyji, Niemiec pod Poznaniem mieszkający nie ma
prawa uczenia się po polsku? Czy przeciwnie, nie powinni Polacy żądać, żeby wszyscy Niemcy tu mieszkający "zmuszeni" byli po polsku się uczyć już przez sam szacunek dla języka polskiego, jeżeli Polacy do niemczyzny zmuszani bywają?
Nie wiemy, nie chcemy wiedzieć, kto Petycyją układał - ale na trzech "poważnych" i jednego niepowołanego redaktora nie było ani
jednego, który by był ten nonsens obaczył, i "zdrową radą", jak chce "Gaz. Tor.", służył zebranym... Otóż zapisujemy tu, że redaktorowie czterech pism polskich uchwalili ustęp następujący. "Ponieważ nie ma powodu, aby dzieci te były uważane w szkole za Niemców, przeto i wykluczenie ich z nauki polskiego czytania i pisania nastąpiło także nieprawnie.
Ustęp ten jest niedorzeczny, nie polski i czym ujmę językowi polskiemu na własnych jego śmieciach w granicach z r. 1772go.
Ojcowie z Żegrza żądają cofnięcia znanego rozporządzenia p. Luxa, mówią dalej o pacierzu, o karach porządkowych, o prześladowaniu szkoły, potrzebie fizyki, o wydatkach na aparata, o języku protokółów, i kończą tą prośbą, żeby karać tych rodziców, którzy "dzieci swojich na niemiecką naukę religij i nie poślą"...
Powiemy otwarcie, ze należało ograniczyć matryją petycyji i nie mieszać tylu rzeczy naraz. Ostatnia prośba wydaje się nam mimo "solidarności czterech redaktorów, nieco dziecinną."
Gdyż, albo p. Naczelny Prezes uwolni dzieci od niemieckiej religiji - a wtedy rodzice karanymi nie będę, albo też - nie uwolni, wtenczas nie może występować przeciw samemu sobie, zwalniając od kart tych, którzy jego rozporządzeń słuchać nie chcą.
Pojmujemy głęboka boleść rodziców, i sami jesteśmy tego zdania, że ojciec Polak nie może pozwolić na giermanizowanie dziecka przez religiją; ale obowiązkiem naszym jest, wymyć z oczu rodziców ten piasek, którego im autorowie petycyji nasypali. Gdy pierwszym chrześcijanom kazano ofiarę składać przed bałwanami, to chrześcijanie nie prosili starostów: słuchaj panie, nie rzucaj nas lwom na pożarcie, jeżeli cię nie usłuchamy!... To porównanie zapewne jest nie trafne, bo p. Naczelny prezes nie jest starostą, ani bałwanom kłaniać się nie każe, ale porównanie to namacalnie uczy, że albo się prawu bierny opór stawia i ponosi się jego skutki, albo ten, kto się skutków boji, ten niech się nad oporem biernym zastanowi.
Uczeni nasi redaktorowie poważnych i niepoważnych dziennków powinni byli uprzytomnić sobie zakaz ks. Arcypasterza o wykładzie religiji - przyłożyć go do tego, że tylu a tylu nauczycieli wbrew temu zakazowi działa, gdy po niemiecku uczy bez misyji kanonicznej, czyli bez zezwolenia władzy; a dopiero powinni byli pytać się, czy pisać o nieposełaniu dzieci do szkoły i czy prosić o zwolnienie z kar !. . .
Dąjmy tej materyji pokój, bo mądrej głowie dosyć na tej krótkiej wzmiance... Panowie Redaktorowie, jich dworzanie i cienie, przetrą sobie teraz oczy i będą musieli przyznać, że ten hajdamacki " Goniec Wp." znowu ma słuszność.
W końcu prosimy tych wszystkich, coby się po za powiatem Poznańskim w pisanie podobnych petycyji wdawać mieli, żeby przeczytali sobie dobrze odnośne artykuły nasze i ustrzegli się pomyłek, któreśmy wytknęli.
Tymczasem niech robią to co p. Ignacy Danielewski w Zegrzu zalecił: niech dzieci uczą w domu pacierza, katechizmu i pieśni, aby pokochały od młodu Boga, wiarę i Ojczyznę.
...
Wiadomości potoczne.

Wtorek, 15go Maja

Z Wronek odebraliśmy list ubolewający nad artykułem "Kur. P'go" o żydach poznańskich i wielkopolskich. Autor nie zna stosunków poznańskich, nie może też znać powodów, które mogły "Kur. P'go" skłonić do takiego pisania. Są tu żydzi winni i niewinni. Listu nie zamieszczamy, bo nie chcemy wojny o żydów, gdy jej już jest dosyć "o Polskę." - Podzielamy zupełnie zapatrywanie Autora, że niestosowną jest, żeby ksiądz katolicki z niemieckim "von" podpisywał się pod odezwę niemiecką do zbierania składek na żydów. Jinna rzecz jest "dać" od siebie datek miłosierdzia, a inna drugich "wzywać do dawania" i przez to nacisk wywierać. Żydzi są Boże stworzenia i przy całym bogactwie upośledzeni dzisiaj nie mało. Jeżeli więc kto z katolików Polaków dał już składkę, na księży w Syberyji, na unitów, na misyje katolickie, na weteranów, na ubogich miejscowych, tj. jeżeli dopełnił obowiązku miłości katolika i Polaka, to może i powinien wesprzeć żydów, jako również dzieci jednego Boga.
...
- Jakieś nieznane przeczucie popycha wielu ludzi do Jerozolimy, gdzie największe popełniają dziwactwa, prawie z obłąkaniem graniczące. Jużeśmy pisali o tym człowieku, co to krzyż drewniany nosił po mieście i mawiał kazania do Żydów. Teraz nowe szczegóły. Osiemnastu Amerykanów przyjechało, aby oglądać drugie przyjście Jezusa Chrystusa i mówią, że za nimi jeszcze wielu innych przyjedzie, a bogatych (Syn Zatracenia będzie udawał Jezusa Chrystusa i podbije sobie świat cały). -
Jakaś Niemka przygotowała się na przyjście Oblubieńca swego, Jezusa Chrystusa i już miała przepyszne suknie na pogotowiu. Później poszła nad Jordan i już nie wróciła. Znalazła tam śmierć i pochowana przez krajowców. - Jakiś młodzieniec chodzi ciągle, żeby odkryć starą Arkę przymierza żydowską.
Już przyjechał do Jerozolimy młody żydek i głośno o sobie mówi, że jest oczekiwanym Mesyjaszem (wedle Błog. Holzhausera Syn Zatracenia urodzony na ś. Jan roku 1855go, mógłby mieć teraz lat 27).
Tenże korespondent angielski wedle świadectwa niemieckich gazet donosi, że niedawno 800 Żydów przybyło do Jerozolimy z Wołoszczyzny i Rosyji i że dzielnica żydowska w Jerozolimie przepełniona jest żydami aż nie do zniesienia. - Widzimy więc, że wypadki zwolna się przygotowują w tym duchu, żeby w Jerozolimie odbywał się ostatni dramat obecnej ery śwista i Kościoła Bożego.
...
- W Warszawie nie wolno pisać o p. Luxie i o poznańskich szkołach. Naiwny "Kur. P." powiada, że Moskale rumienią się za Niemców i dla tego pisać nie pozwalają - My zaś powiadamy, że dla tego nie pozwalają, bo sami u siebie mają nietylko p. Luxów, ale takiego Apuchtina, który dzieciom w szkole nawet pomiędzy sobą "po polsku" mówić nie pozwala.
...
- Żydek Mendelsohn, Truszkowski i Janiszewski, skazani w owym nibyto procesie socyalistycznym, chcieli uciec z więzienia tutejszego i w tym celu przepiłowali kraty żelazne u okien, ale zamiar ten zawczasu spostrzeżono i w ucieczce im przeszkodzono.
...
- Zapytanie. Ktoby z Czytelników wiedział, czy i gdzie wychodzi w polskim języku jaka Aptekarska gazeta, niech nam będzie łaskaw o tym donieść.
...
- Patent i konkurs. "Kuryjer Poz." (powiadają, że to zasługa wybornych "kurcząt powiecowych") był w Niedzielę w tak dobrym humorze, iż rozdawał Patenta. Innym wystawiwszy patent na "solidarność w niedorzeczności", nam go dał na założenie "rozswywolonego Kladradacza." Patent ten kontrasygnowany jest przez samego Rymwida i jego trzech Budrysów.
Korzystając z udzielonej nam wolności -ozdabiania naszego pisma rycinami, ogłaszamy konkurs tymczasem na rysunki następującej treści:
1. "Kuryjer Pozn." na rumaku "Zblizka i z daleka" uderza na wiatrak "Grande opus" dzidą, na której napisano "idee fixe." Wypadek znany. Jeździec, rumak i lanca dostają sromotnej kontuzyi.
2. Pociąg kolei żelaznej. W pierwszej klasie jedzie znany Komandor in spe. "Przecież "Jego" nie wybierzecie! Powiadam ci, że własny "szwagier" nie będzie za nim głosował." Za ściana, siedzi "Kuryjer Pozn.," a klepiąc barana wyhodowanego przez pana Wł. Klep., mówi: Kto ma takie barany, ten też może być sam "wodzem" Koła Polskiego. "
3. Bióro stręczeń przy placu Wilhelmówskim. "Kuryjer Pozn." u jednego okna wyprawia lud polski do Ameryki, pokazując mu plakaty i anonse Messinga - przy drugim oknie godzi "młode gospodynie na probostwa."
4. Jesteśmy we Wrocławiu. "Kuryjer P." szpieguje akademików polskich, a który z nich rozmawia po polsku, tego zaraz oddaje na mamki do Niemek, aby wyssawszy tam z mlekiem język niemiecki, był następnie zdolnym do "piastowania urzędów" pod panowaniem władzy dyskrecyjonalnej. Równocześnie w Poznaniu odbywa się wędrówka pewnych brzuchów, podgarlic, łysin, hiszpanek, wąsów i okularów z "polskich" katakomb na "starozakonny" narożnik w Rynku, żeby ztamtąd lepiej obserwować i "Orła polskiego na Ratuszu" i "gospodarkę" w szkołach naszych.
5. Obrazek ostatni. Sala biustów w Red "Kur. Pozn." Hrabia Stanisław wieńczy jedynych trzech pisarzy wielkopolskich: p. Franciszka, p. Stanisława Igo i p. Generała. Pan Stanisław Iszy wieńczy hrabię Stanisława (przez odcinek "Kuryjera Pozn. ")
Pan Stanisław IIgi wieńczy p. Stanisława Igo; (w "Czasie") "Kuryjer P." wieńczy, "Czas", "Czas" wieńczy "Kur. P." a niemiecki modelator gispów na Małych Garbarach wieńczy wszystkich i ogłasza w "Kur. Pozn.", że do fabrykacyji "lamp" i "świeczników' nie potrzeba zezwolenia Wydziału, a tym mniej Walnego zebrania.
Żeby zaś nie myślano, iż to żart, więc za każdy dobry rysunek ofiarujemy po 5 tal. Fundusze zbiorą się zapewne ze składek publicznych obywatelstwa i duchowieństwa, z równą łatwością, z jaką się zbierają na Wydawnictwo "Kur. Pozn."
...
cdn.

_________________
pozdrawiam
Grażyna
bugakg@gmail.com


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 13 sie 2018, 13:45 
Offline

Dołączył(a): 03 cze 2014, 11:57
Posty: 3349
cd. rok 1882

Numer 113


Listy z Ameryki.


Bloomfield, 25go Lutego 1882.
Świat cały wyglądał dziś posępno; szaruga gdzie okiem spojrzysz, i zimny wiatr północno zachodni, zdaje się że wszystko w lud się zamieni. W dzień taki to i człowiek nie w najlepszym humorze; szczegójniej sen, który mnie noc całą trapił w takie mnie zamyślenie wprawił żem wszystkie lisztwy wspak poklejił a z 10ciu gwoździ bodaj jeden prosto wbić zdołałem. Miałem chęć gratki położyć, ale Sobota dniem wypłaty dla robotnika, więc wytrwać trzeba do końca. Skończył się ten dzień dla mnie uciążliwy, lecz na, to tylko, by mnie w większe wprawić zgryzoty razem z wieczorem. Ledwiem próg domu przeszedł i okiem rzucił po stancyji, śledź z octem tak mi humor popsuł, żem pomyślał sobie: to się też już wszystko na mnie sprzysięgło. Gospodarz zaś w tem ma jakieś widzi mi się, że mnie zawsze śledziem w Sobotę częstuje, bo to człowiek przy groszu szklankę piwa więcej wypije po śledziu. Pytając o gazetę, siadłem do stołu! Gdym ją z ręki gospodarza odebrał, najpierw wzrok mój padł na to słowo, mego rodzinnego miasta Swarzędza.
- Ej co tam nowego, myślę sobie, i czytam o przyjęciu Napoleona I. przez tamtejszych żydów. O rety, Macieju, myślę sobie, to już dosyć tamtejsze gazety człowieka żydami gniewały, ale to nie koniec na tem; o kilka set mil, w oddzielnej części świata, też ci jeszcze, swarzędzki obywatelu, to samo na nos wieszają. Cóż winno to stare Grzymałowo, że żydzi tam właśnie rozbili swój namiot? ...
Lecz kiedym się już tyle ugniewał , to nie zaszkodzi chociaż cokolwiek miary dopełnić. Co się tam stało za Napoleona, to stare dzieje; lecz tym świetniej w najnowszym czasie postąpił sobie młody zakon tegoż samego miasta. (Opuszczamy!)
Właśniem sięgnął po śledzia, patrząc jeszcze w gazetę, czytam niedowierzający, czy prawda. Inspektor szkoły, pan Luks w Swarzędzu. Tak żem się tych słów wystraszył, że mi śledź wypadł z ręki na podłogę, co widząc gospodarz zaraz mi komorne wypowiedział, żem mu podłogę powalał.
Biedne Grzymałowo! Więc ciebie to szczęście spotkało, że pan Luks chorągiew germanizacyi pomiędzy twemi synami rozwinął! I to właśnie biorąc tych za czuprynę, co mąją niemieckie nazwiska! Trafił jak kulą w płot! Jesteśmy Polacy i nigdy dudka ustrojonego w pawie pióra nie nazwiemy pawiem. W polskiej ziemi żeśmy się porodzili i z matek polskich; z ich piersi wyssaliśmy miłość do naszej Ojczyzny, do naszej mowy, która jest polską; i stanowczo protestujemy przeciw temu, żeśmy Niemcami.
Sześciu nas Szanowny panie Nauczycielu pod twem wyrosło okiem, jesteśmy Polakami i niemiśmy byli od kołyski. Dzięki tobie za twe staranie się o nas; znamy twe szlachetne serce, i wiómy, że było przepełnione goryczą gdyś musiał odłączać siostrę nasze kuzynkę kuzynowi od drugich dzieci z tego powodu tylko, by zadosyć uczynić p. Luksowi giermanizacyji. Błogie rządy!
Ja zaś z zamorza głos podnoszę w tej sprawie, bo kraj nasz jest .polski zawsze!
Nie przestanę go do śmierci nazywać moją Ojczyzną.
Cały szereg wypisać bym mógł tych nazwisk niemieckich, które na nas kładą charakter niemiecki. Lecz jestem mocno przekonany, że ci niemieccy Polacy nie wahali się nigdy stanąć z polską karteczką pierwsi przy urnie i położyć podpis swój pod każdą petycyją, w której żeśmy się dopominali sprawiedliwości, jako Polacy. Niepotrzebnem jest to by się zbyt rozpisywać i dowodzić panu Luksowi, z jakich wyśli ci wszyscy Polacy familiji i że są Polakami. Ale to panu inspektorowi szkół radzę, by sobie "Gońca Wielkopolskiego zapisać zechciał i z uwagą moje korespondencyje czytał, a w tenczas zatem ręczę, że chociaż Niemcy Negrów w Ameryce "landsmanami" zowią, jakem to na swe własne uszy słyszał, jednak pan Luks na pewno mnie landsmanem nie nazwie.
Arnerykańscy Niemcy wynieśli ze swego faterlandu tę chorobę nienawiści ku nam aż za morze, i każdy "ultramontanin" przykry tu dla Niemca jak siarka na słabe płuca. Na dowód tego proszę by się pan Luks ze mną w myśli chwil kilka przeniósł tu za morze.
Zaraz z początku po mym przyjeździe dostałem zatrudnienie we fabryce trumien. Właścicielem tej fabryki jest amerykanin czyli Jankes, jak ich zwykle zwią w świecie.
Zarządcą zaś tej fabryki jest Niemiec, który naturalnie swych faterlandsbruderów miał kilku w pieczy, i temu zostałem także przekazany.
Nazwisko moje czyste jak niemiecka prymka, bez której się naturalnie żaden obyć nie może; po niemiecku dość dobrze mówię, więc żem się z tem nie chciał wydać przed nimi, żem jest Polakiem, bo wiem dobrze, jak nam są życzliwi.
Jednakowoż to Niemcy powąchali, i to im przyznać należy, że muszą mieć węch dobry kiedy z mego nazwiska niemieckiego Polaka wywąchali. O miły Boże! pasy ja mnie nieraz brała; ale siła złego na jednego, więc wolałem przestać robić, i to w najgorszym czasie, bo na zimę, i tak musiałem 6 tygodni chodzić po spacerze z niemieckiej łaski. Był ze mną jeszcze Galicanin w tem miejscu i jest tam do tego czasu.
Co ten od nich wycierpi, to tylko Bogu wiadomo; brałem go często w obronę, gdym tam był, bo dużo razy widziałem, że biedak płakał na swych ciemięzców i gnębicieli. Może niejeden pomyśli, czemu nie odejdzie? W tem sęk, że odejść prawie nie może bo jest słaby i lichy człowiek, do zbyt ciężkiej pracy nie zdolny. Amerykanie zaś mocnych żądają ludzi do roboty.
...
Przybyli do Poznania
dnia 16go Maja

Bazar.
Pani nr. Mielżyńska z Chobienic.
Pani hr. Bnińska z Gułtów.
Hr. Bniński z Pamiątkowa.
Niemojowski z Pogrzybowa.
Niemojowski z Dzierżchnicy.
Krajewski z Białego Piątkowa,
Hr. Bniński ze Samostrzela.
Książę Czartoryski ze Sielca.
Morawski z Czeluścina.
Zabłocki z Wrocławia.
Kalkstein z żoną ze Świątkowa

Kamieńskiego Hotel de Berlin
Pętkowski z Nożyczyna.
Kierski i
Waszkiewicz z Królestwa Polskiego.
Polaski z Walentynowa.
Ozdowski z żoną z Murzynowa Kościelnego.
Sawiński z żoną z Rękawczyna.
Pani Plucińska i
Suszczyńska z Wrześni.
Borowicz z bratem,
Ciąrzyński i
Niestrawski z Gostynia.
Wego z Karczyna.
Baruch z Berlina.
Pani Bulczyńska z Pobiedzisk.
Pani Cichocka z Rogoźna.
...
Wiadomości potoczne.
Środa, 17go Maja.

- Majówka Stow. Czeladzi katolickiej odbędzie się jutro we Czwartek dnia 18go Maja w Urbanowie w połączeniu z grą fantową. Po koncercie odbędą się gry rozmaite z premiami, zabawy improwizowane i to w kostiumach, a następnie tańce.
Wymarsz z muzyką o godz. 1szej w południe z lokalu Stowarzyszenia. Początek zabawy o godz. pół do 3ciej. Powrót wspólny z muzyką i oświetleniem o godz.10tej.
...
- Dzisiejszemu rannemu zaćmieniu słońca pogoda dosyć sprzyjała; dzień zimny, po niebie obłoki, ale chwil jasnych było dosyć dużo.
...
- W zeszłą Środę ukończył się proces przeciw Janowi Kaczmarek z Jadwigi, który tak niebezpiecznie toporkiem uderzył kolonistę Neydi w głowę, jak to swego czasu donosiłem. Neydi wprawdzie żyje, lecz utracił zdrowie, dobrą wymowę, gdyż teraz okropnie się zająka i utracił zdrowy rozum, bo mu się często w głowie miesza Kaczmarek zaś przesiedzi sobie półtora roku w kozie, gdzie będzie mógł swobodnie swoje rycerstwo rozpamiętywać.
...
- W Obrze pod Wolsztynem założone zostało nowe kółko rolniczo-włosciańskie.
...
+ W Linówcu umarła dnia 14go bm. w 24tym roku życia śp. Jadwiga z Janiszewskich Palińska.

Nekrolog
http://www.wbc.poznan.pl/dlibra/publica ... 0388&tab=3
Dziennik Poznański 1882.05.17 R.24 nr112 - 13/23 - str.4
...
- Od dnia 5go Czerwca zacznie p. Mannheimer, zawiadowca masy konkursowej p. A. Kratochwila, wypłacać wierzycielom 9 pr. należnych pretensyji.
...
- Dnia 5go Czerwca odbędzie się w całych Niemczech spis ludności podług zawodów; miasto Poznań podzielone zostało na 500 obwodów; przy spisywaniu czynni będą głównie nauczyciele, dla tego w dniu tym nauka w szkołach wypadnie.
...
- Początkiem ostatniego wielkiego pożaru w Sulmierzycach był ogień, który wybuchł w stajni oberżysty Pätzolda. W ogóle spaliły się tam 42 domy, oraz należące do nich budynki, pomiędzy nimi browar oberżysty Zaremby.
Żaden człowiek życia nie postradał, ale za to 80 rodzin zostało bez dachu i w największej nędzy.
...
- Jarmark na remonty w Ostrowie odbędzie się dnia 23go bm. na placu miejskim, pomiędzy bramą wrocławską a cmentarzem katolickim i szosą.
...
- + Dnia 4go Listopada roku zeszłego utonął we Warcie syn pewnego śremskiego mistrza rzeźnickiego. Ciało tego dziecka znaleziono dopiero 7go Maja rb. o dwie mile od Śremu, pod Orłowem.
...
Odpowiedź.

I.
Szanownej Redakcjji donosimy na zapytanie w nr. 112, rocznik VIty "Gońca" czy gdzie i jaka wychodzi gazeta aptekarska w języku polskim,
1) iż w księgarni naszej zawsze wiadomości o książkach i pismach czasowych polskich zasięgnąć Panowie mogą - i chętnie takowemi służymy.
2) Pismem tem są: Wiadomości farmaceutyczne wydawane w zeszytach miesięcznych. Prenumerata na cały rok w Poznaniu 7,50 m. - W r. 1881 były kolorowane ryciny np, o bedłkach trujących.
Na pismo to mamy takie abonentów.
M. Leitgeber i Sp.
Poznań, 16go Mąja 1882.

II.
Kościan, dnia 16. 5. 82.
Na zapytanie Szanownej Redakcyji pozwalam sobie donieść:
ze wychodzi we Lwowie pod redakcyją dra Miecz. Dunina Wąsowicza "Czasopismo Towarzystwa aptekarskiego" co 1 i 15go każdego miesiąca, rocznie kosztuje 12 m. Pismo to trzymam, jest bardzo dobre, a ciekawemu mogę rocznikiem służyć sub petit remisz.
Mam pewne 6 roczników.
- Dalej wychodzą w Warszawie pod redakcyją zasłużonego na polu farmacyji J. Mroczkowskiego: "Wiadomości farmaceutyczne", zeszyty miesięczne, ceny nieznane. W czasopiśmie lwowskim podają zwykle spis artykułów.
Dr. Koehler.
P. S. Przy czasopiśmie lwowskim wychodzi także Kalendarz dla aptekarzy polskich.
(Dziękujemy.)
...
- Pan Załuskowski z Wronczyna otrzymał na wystawie bydła opasowego w Berlinie jedne z czterech nagród tegoż miasta.
...
- + Przy rozbieraniu starej stajni we wsi Stróżewie, pow. Chodziezkim, robotnik Hera został przysypany przez zawalającą się ścianę, tak ze w dwóch godzinach po tym życie zakończył.
...
- W Tarzanach pod Inowrocławiem spaliło się w zeszły Czwartek 14 gospodarstw włościańskich. Przyczyna pożaru dotąd nie znana.
...
- Ofiarę trojakową złożyli:
Domownicy cukierni Sobeckiego fenigów 100,
Nieznajomy 50,
A. P. 50,
T. R. 50,
Leonard Depczyński 25,
Władysław Depczyński 25,
Władysław Pogorzelski 50,
Jarosław Bobowski 30,
Anna S. 30,
Stanisław Paszkiewicz 60,
Stanisław C. 50, za uczniów i robotników
Ekspedycyja 1,00 i
prof. Rymarkiewicc 50 fen. wraz z następującym pismem:
"Na fundusz subwoncyjny dla teatru polskiego w Poznaniu przesyłam: od siebie, od brata, od bratowej i od dwóch sług naszych po trojaku, razem pięć trojaków.
Prof. Dr. Rymarkiewicz."
Przyjmujemy to wyrażenie: Fundusz subwencyjny czyli fundusz zapomogi, z wyraźnym dodatkiem, że ofiary przesłane nam obracać będziemy na korzyść sceny czyli Towarzystwa Dramatycznego, a nie korzyść i tak już bogatych osób, które tworzą Spółkę pod tytułem Teatr Polski w ogrodzie Potockiego w Poznaniu. Już starzy Polacy mówili, że nietrzebną jest tłusty połeć smarować.
Razem złożono dotąd 13 m.
...
cdn.

_________________
pozdrawiam
Grażyna
bugakg@gmail.com


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 16 sie 2018, 19:52 
Offline

Dołączył(a): 03 cze 2014, 11:57
Posty: 3349
cd. rok 1882 - brak numeru 114

Numer 115

Przybyli do Poznania

dnia 20go Maja

Kamieńskiego Hotel de Berlin.
Pani Suwczyńska z córką z Chojnic i
Obrębowiczowa ze Stęszewa.
Kosmalski z Kórnika.
Sokołowski z żoną z Warszawy.
...
Wiadomości potoczne.
Sobota, 20go Mąja.

- Pan Karol Doroszyński, były dyrektor naszego teatru, zachorował obłożnie, jak nam donoszą, i lekarze nie wiele pozostawiają nadzieji. Spodziewamy się jednak, że obawy te są przedwczesne i ten który przez tak długi czas pocieszał drugich, dozna i sam jeszcze pocieszenia
...
- Następujące dominia królewskie mają być w roku 1883cim wydzierżawione:
w pow. szmotulskim Sękowo i Ludowo,
w międzyrzeckim Głozewo,
w międzychodzkim Kolno i Motzberg (pod Kamioma?)
w szubińskim Gąsawa i Góra,
w mogilnickim Strzelce i Gadowo (?)
...
- + Trup chłopca Matuszewskiego, o którego utonięciu w Cybinie donosiliśmy na początku zeszłego tygodnia, wypłynął dziś rano z wody pod mostem Cybińskim, następnie wydobyto go i zawieziono do trupiarni miejskiej.
...
- W Śremie zdarzyło się znów kilka przypadków tyfusu; na domach, gdzie chorzy leżą, wywieszone zostały czarne tablice z napisem "tyfus."

Na tę samę chorobę leży w Bydgoszczy w lazarecie około 30stu chorych żołnierzy.
...
- W Przygodzicach spaliły się 17go bm. w samo południe dwa domy, dwie stodoły i inne zabudowania trzem gospodarzom. Spaliły się także koń, krowa i kilka świń. Dziecko z kołyską wyratował z płomieni już cokolwiek poparzone pan leśniczy Eberstein z Przygodzic.
...
- W Inowrocławiu zaczęto budować nowy gmach pocztowy.
...
- Nowy urząd pocztowy otworzony został w Parchaniu pod Inowrocławiem, a nowa stacya telegraficzna w Wapnie.
...
W dniu 9go Maja b.r. pobłogosławionym został związek małżeński między Drem Gorgoniuszem Jacobson, lekarzem praktycznym z Pelplina, a panną Pauliną Koenig z Grabowa (Prusy Zach.)
...
+ We Środę dnia 17go bm. umarł w Łaziskach pod Wągrowcem nauczyciel Antoni Alberti. Wyprowadzenie zwłok do kościoła we Wągrowcu odbyło się wczoraj, dziś rano pogrzeb.
...
- Tow. Przemysłowców i Rzemieślników odbędzie w Gnieźnie, w Jelonku majówkę, i to jutro w Niedzielę o godz. 3ciej.
...
- Jarmark w Książu przełożony został z dnia 6go na 20go Czerwca.
...
- We Wrocławiu złożył w tych dniach egzamin państwowy na lekarza p. Bronisław Daszkiewicz z Olszowy.
...
- Pod Nakłem założoną zostanie gorzelnia na akcyje. Na czele jej stać będzie jakiś pan O. Koch.
...
- W zeszłą Niedzielę spaliły się zabudowania gospodarskie we wsi Gęzewie, przy czem udusiło się kilka sztuk młodocianego bydła.
...
Wieniec Pamiątkowy
jest to jedna z najpiękniejszych i najbardziej zajmujących polskich publikacyji jakie kiedykolwiek się pokazały.
Całe dzieło ze sporych 6ciu zeszytów złożone, kosztuje tylko 2 talary, a z przesyłką grzywien 7,00. Prenumerować na nie można albo w Rapperswylu w Muzeum albo w księgarniach; i my prenumeratę na nie także przyjmujemy.
Zeszyt 3ci, który co dopiero wyszedł, zawiera życiorysy tych weteranów:
Alfreda Młockiego,
Mieczysława Darowskiego,
Jan Nepomucena Janowskiego,
Franciszka Bobińskiego,
Adolfa Skarbka Malczewskiego,
Emiliana Bednarczyka
Jana Wincentego Mazurkiewicza,
Walentego Milewskiego,
Jenerała Antoniego Klimkiewicza,
Wojciecha Śmiałowskiego,
Edmunda Krasickiego.
Przedpłatę złożyli u nas oraz III zeszyt odebrali (I i II dostaną z Rapperswylu.)
P. Wł. Kosiński z Rydzyny l egz.
...
cdn.

_________________
pozdrawiam
Grażyna
bugakg@gmail.com


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 17 sie 2018, 12:30 
Offline

Dołączył(a): 03 cze 2014, 11:57
Posty: 3349
cd. rok 1882

Numer 116

Wieniec Pamiątkowy

(...)
Przedpłatę złożyli u nas oraz III zeszyt odebrali (I i II dostaną z Rapperewylu.)
Pan Wł. Kosiński z Rydzyny 1 egz.
Pan L. Guttry z Piotrkowic 1 egz.

Mamy sobie za obowiązek zachęcić Szanowną Publiczność nasze, żeby liczniejszą przedpłatą poprzeć zechciała tu wydawnictwo tak ze wszech miar godne uwagi. Jest obawa, żeby z powodu niedostatecznej liczby przedpłacicieli wydawnictwo tej pracy nie zostało przerwane, a materiału, jak się dowiadujemy, na więcej tomów jak jeden.
...
Zapas tysiąca książeczek, któreśmy dla dzieci szkolnych przeznaczyli, został już rozdany. Z powiatu poznańskiego po książki zgłosiło się osób tylko 8, które otrzymały książek 320; resztę, książek 680, otrzymały inne powiaty.
...
Korespondencje Gońca Wielkop.

Jaraczew, dnia 12go Maja 1882.

W dzień Wniebowstąpienia Pańskiego przystępowały dzieci tutejszej parafii do pierwszej Komunii Św., do której je jak zawsze ks. dziekan przysposabiał.
Jak zwykle zgromadziła, się dziatwa ta do szkoły katolickiej, zkąd procesya je wśród pieśni "Kto się w opiekę* do Kościoła zaprowadziła. Przed przystąpieniem do stołu Pańskiego miał zacny kapłan bardzo pouczającą i czułą mowę, która wszystkich prawie do łez pobudziła. Wypowiedziane były pomiędzy innemi obowiązki dzieci względem Kościoła, nauczycieli i rodziców, a potem także powinności tych którzy
wychowaniem dziateczek się zajmują. Oby ostatni, a przedewszystkiem rodzice dokładnie do siebie zastosowane słowa szanownego dusz pasterza rozważyć zechcieli, i jak najwięcej troskliwości około swych dziateczek poświęcili, aby wzrosły Bogu na chwałę i ludziom na pożytek.
Szanownemu i zacnemu ks. dziekanowi Anderszowi składamy za troskliwość Jego o nasze dzieci jak najserdeczniejsze i zgłębi serca pochodzące staropolskie "Bóg zapłać" , a przy tem prosić będziemy Pana nad Pany o jak najlepsze dla Niego powodzenie.
Ks. Ignacy Andersz:
http://www.wtg-gniazdo.org/ksieza/main. ... opis&id=39
...
Przybyli do Poznania
dnia 22go Maja

Kamieńskiego Hotel de Berlin.
Dr. Seredyński i
Fischer z Berlina.
Sędzia Gromadziński z Trzemeszna.
Pętkowski z Nożyczyna.
Morawski z Rudniczyska.
Lijewski z Bogaczewa.
Pani Kurowska ze Żabna.
Kubiak z Poświętnego.
Bagnicki z Lipska.
Poetschke z Konina.
Dundaj z Sieradza.
Nicolein z Berlina.
Wiśniewski z Wrześni.
Pani Dzierżanowaka ze Skoków.
...
Wiadomości potoczne.

+ Śmierć nieubłagana zabrała jednak p. Karola Doroszyńskiego, byłego dyrektora teatru polskiego w Poznaniu.
Skonał w Niedzielę rano. Niech nam będzie wolno wyrazić szczery żal i współczucie pozostałej wdowie, która pod wielorakim względem ma prawo do niego. Pani Doroszyńska, najsympatyczniejsza swego czasu artystka sceny poznańskiej, od niejakiego czasu usunęła się od niej i żyła tylko dla dzieci. Niech ją Pan Bóg pocieszy w smutku, niech jej doda siły do wytrwania w ciężkim obowiązku, jaki ją teraz z tym większą siłą przygniatać będzie.
Karol Doroszyński, U.S.C. Poznań, akt zgonu Nr.715:
https://szukajwarchiwach.pl/53/1926/0/4 ... idMd_iAWpg
Nekrolog
http://www.wbc.poznan.pl/dlibra/publica ... 0388&tab=3
Dziennik Poznański 1882.05.23 R.24 nr116 - 17/23 - str.5
...
+ Sąsiedzi nasi, państwo Trębińscy, tracą w przeciągu kilku dni trzecie swoje dziecko na dyfteritis.
Ludwik Trębiński, U.S.C. Poznań, akt zgonu Nr.689:
https://szukajwarchiwach.pl/53/1926/0/4 ... nTLikZdkdg
Leonora Trębińska, U.S.C. Poznań, akt zgonu Nr.695:
https://szukajwarchiwach.pl/53/1926/0/4 ... 95UyuukXow
Władysława Trębińska, U.S.C. Poznań, akt zgonu Nr.717:
https://szukajwarchiwach.pl/53/1926/0/4 ... _tsoP5hZyQ
...
+ W Piątek dnia 19go bm. umarła w Poznaniu śp. Franciszka Barczyńska;
Franciszka Barczyńska, U.S.C. Poznań, akt zgonu Nr.701:
https://szukajwarchiwach.pl/53/1926/0/4 ... iGpBkpE-aQ
Nekrolog
http://www.wbc.poznan.pl/dlibra/publica ... 0388&tab=3
Dziennik Poznański 1882.05.21 R.24 nr115 - 16/23 - str.4
...
+ W Kórniku Kaźmierz Pardon.
Kazimierz Pardon, U.S.C. Kurnik, akt zgonu Nr.70:
https://szukajwarchiwach.pl/53/1876/0/4 ... ry13sjTsQQ
Nekrolog
http://www.wbc.poznan.pl/dlibra/publica ... 0388&tab=3
Dziennik Poznański 1882.05.21 R.24 nr115 - 16/23 - str.4
...
+ W Gembicach dnia 20 bm przeniósł się do wieczności opatrzony Sakramentami św. Kaźmierz Muchlicki, weteran z roku 1830 i 1831go.
Śp. Kaźmierz Muchlicki żył cały czas w stosunkach niekorzystnych i zostawił familiją w nędzy. Na tej więc drodze pozwalamy sobie prosić były Komitet urządzający obchód 50letniej rocznicy powstania z r. 1830, aby, jeżeli jeszcze fundusze pozostały, pozostałej wdowie zmarłego w pomoc przyjść raczył.

viewtopic.php?f=5&t=15875&start=300
Goniec Wielk. rok 1880 - numer 270
Spis Weteranów dotąd żyjących między nami;


102. Muchlicki Kazimierz, urodził się w r. 1811tym, służył w pułku Poznańskich ułanów pod dowództwem generała Dembińskiego; był w bitwach pod Wilnem, Szawlami, Poniewieriem, Malatami i Niemnem, przeszedł napowrót przez Brodnicą, gdzie broń złożył. Żyje w niedostatku dla kalectwa w Gembicach pod Mogilnem.
...
- Przy ostatniej policyjnej rewizyji dorożek, jaka się odbyła w zeszły w Piątek, 19ście uznanych zostało za niezdatne.
...
- Ksiądz prob. Basiński z Turska wydał bardzo pouczające dziełko pt.: "Dzieje cudownego obrazu Najśw. Panny Maryji i kościoła w Tursku."
W książeczce tej oprócz historyji obrazu znajdują się modlitwy i pieśni tam używane.
Dochód czysty przeznaczony jest na dzwony w Tursku; cena 25 fen.
Czytelnikom bardzo polecamy tę pożyteczną i zajmującą książeczkę.
http://www.wbc.poznan.pl/dlibra/docmetadata?id=146405
Dzieje cudownego obrazu N. Maryi Panny i kościoła w Tursku: z dodatkiem modlitw i pieśni
stron 76
.
Ks. Tomasz Basiński:
http://www.wtg-gniazdo.org/ksieza/main. ... pis&id=133
Ks. Tomasz Basiński, U.S.C. Rokutów, akt zgonu Nr.27:
https://szukajwarchiwach.pl/11/744/0/3/ ... -acZcKUaNQ
Nekrolog
http://www.wbc.poznan.pl/dlibra/publica ... 0769&tab=3
Dziennik Poznański 1896.04.30 R.38 nr100 - 25/25 - str.5
.
http://irenakuczynska.pl/wiatr-przynios ... iego-1764/
foto - Grobowiec księdza Tomasza Basińskiego

Obrazek

...
+ W Mielżynie umarł dnia 15go bm. organista, Jan Milak. Był to człowiek rzetelny i krzewiciel oświaty i nauki pomiędzy ludem. Oby znalazł jak najwięcej naśladowców.
Jan Mil(l)ak, U.S.C. Mielżyn, akt zgonu Nr.24:
https://szukajwarchiwach.pl/53/1894/0/4 ... sxej3Bu_sw
...
- W katolickiej jednoklasowej szkole w Rogowie wakuje od 1go Sierpnia m. posada nauczyciela. Dochód: psnsyji wraz z opałem 855 grz., wolne mieszkanie i około 20 arów gruntu.
...
- ∞ W Nowym Tomyślu obchodził 82letni piekarz Rannewisch wraz z żoną swoją 80letnią dyjamentowe wesele.
...
- We Wytomyślu na podwórzu właściciela D. wybuchł dnia 14go bm. pożar; spaliły się trzy zabudowania gospodarskie. Probostwo z trudnością zdołano od ognia ochronić. Pogorzelcy albo wcale, albo też bardzo nizko byli zabezpieczeni.
...
Szarada.

Pierwsza ucho pieści, wesoło zabawia,
A pierwsza i trzecia ta ziemię uprawia.
Druga z trzecią miasto w przepysznej krajinie,
Z powietrza miłego i zdrowego słynie.
Druga i pierwsza Włoch i człowiek znany,
Nie jest biały, a przecież nie jest malowany.
Wszystkie zaś strzegą krajów i narody,
Rozległe włości i małe zagrody.
...
Znaczenie szarady z nru 110go "Gońca W.":

Karawana.

I.

Pierwsze, trzecie kawa stoji,
A gosposia placek kroji;
Bo tak zwykle na wsi bywa,
Kiedy do niej gość przybywa.
Druga czwarta rana boli,
Co tu robić w takiej doli?
Ot najlepiej zbandażować
A przestępcy nie darować.
Nawa będzie czwarte trzecie,
W domu Bożym, o tym wiecie,
Na okrętach też ją mają,
Na czym ludzie odpływają.
Pierwsze drugie kara spadnie,
Jak kto komu co ukradnie
Lub też zbroji w polityce,
Czego, bracie, ci nie życzę.
Włóczek*) gdy na koniu jedzie,
Całe tłumy ludzi wiedzie,
" Wara z drogi" ciągle krzyczy,
Kto nie słucha pałką ćwiczy.
Wszystko znaczy karawana,
Nieraz piaskiem zasypana.
Antka z Sadów.

II.

Ze wschodu przychodzi ulubiona kawa,
Najbardziej zadana od swych boli rana,
W okrętach i kościele znajduje się nawa,
Łotrów i oszustów nie minie kara,
Przywłaszczać co nie jego każdemu jest wara.
Ignacy z S.

Oprócz tego trafne rozwiązania nadesłali pp.:
Helcia Neyman z Rogoźna,
Kuliński z Masłowa,
Stan. Libelt i
Zygm. Mąjewski z Wągrowca,
Sylwery z Poznania,
Kazia Stefańska z Poznania,
Fr. Rydzy z Popowa,
J. Pawlicki ze Szamotuł,
R. Cichocki z Szubina,
Wł. Szatkowski z Bnina,
Mikołaj Dąbkiewicz z Nowegomiasta,
Wacław Prawdzic Marcinkowski z Odolanowa,
Flora Kantorska z Powidza,
Marysia Wiśniewska z Lechlina,
Wł. Górczyński z Czacza i
Wiktor Gładysz z Poznania,
Wojciech Szmytkowski ze Śremu,
L. S z Wrześni,
Wł. Sobermajer z Rokutowa,
M. Andrzejewski z W. Sępna,
A Urbanowicz z Krotoszyna,
Helcia Merdzińska ze Szkaradowa,
Jan Stypczyński z Zaniemyśla
Wszyscy co przysłali znaczki otrzymali przyrzeczone nagrody.

*) Włóczek występuje w czasie uroczystości krakowskich.
...
Nekrolog

Dnia 20go bm. zasnęła w Panu, opatrzona śś. Sakramentami, po krótkiej ale ciężkiej chorobie, moja najdroższa żona i nasza matka
ś.p. Antonina Płoszyńska z domu Tryburska.
Pogrzeb odbędzie się we Wtorek, dnia 23go o godzinie otej po południu,
o czem donosi krewnym i znąjomym w smutku pogrążony
Mąż z familią.
Poznań.
Antonina Płoszyńska z d. Tryburska, U.S.C. Poznań, akt zgonu Nr.716:
https://szukajwarchiwach.pl/53/1926/0/4 ... _tsoP5hZyQ
...
cdn.

_________________
pozdrawiam
Grażyna
bugakg@gmail.com


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 28 sie 2018, 10:36 
Offline

Dołączył(a): 03 cze 2014, 11:57
Posty: 3349
cd. rok 1882

Numer 117

Pan Wiktor hr. Czarnecki
, z Gogolewa pod Miejską Górką, przesłał nam w dniu dzisiejszym "50 grzywien od urzędników, służby dworskiej, fornali, ręczniaków i parobków wsi Gogolewa i Niepartu na Fundusz zapomogi dla Sceny polskiej."
Czytelnicy nasi uznają sami, że słuszną jest, żeby ofiarę taką zapisać na miejscu naczelnym pisma naszego; a to nie tylko przez wzgląd na jej wysokość, nie tylko ze względu na przykład godzien naśladowania, lecz głównie z tego powodu, że obywatel tego stanowiska społecznego i tego majątku myśl przez nas podjętą uznaje i popiera.
Poruszyliśmy pomysł "trojaczkowej zapomogi choć nie wzywaliśmy do składek na nasze ręce - a poruszyliśmy w nim cel, żeby nie Spółka, nie Dom nazywając się Teatrem Polskim w Ogrodzie Potockiego płaciły za to swe Spółkowe długi, lecz żeby Towarzystwo dramatyczne samo miało ztąd subwencyją.
Jak widzimy, inne pisma myśl nasze podjęły w kierunku przeciwnym; nie będziemy się nie za to na gniewali, ale dlatego nie popuścim myśli własnej, bo wiemy, że ta zwyciężyć musi.
Wykazaliśmy, że Spółka pochłonęła już przeszło 500 tysięcy marek, a jednak ma jeszcze 50 tysięcy talarów długu; dług ten pozostanie długiem, któż wie przez jakie jeszcze lata.
Jak bezdennym jest deficyt Spółki, na to dowodem i ta okoliczność, że Fundusz Imienia Kraszewskiego, w wysokości.przeszło 21 tysięcy grzywien, poszedł prawie cały na prywatne długi Akcyjonariuszów, przy czym zacnego Imienia do prywatnych długów nadużyto.
W Spółce są tak majętni obywatele, że dziesięciu lub dwudziestu z nich mogłoby resztę długu zapłacić, biorąc za to znów akcyje, a nie pozwolić na ciągłą żebraninę, jaka się pod firmą Spółki po gazetach praktykuje. Zresztą niech Spólnicy rozłożą na siebie długi pro rata, płacąc co rok po talarze od akcyji, a długi znikną w lat kilka.
Lecz dość już tego. Potrzebną jest instytucyja, któraby Scenie zabezpieczyła jakie takie stałe dochody, bez względu na majątek czy długi Towarzystwa, które choć szlachetny ma cel umieszczema sceny we własnym domu, ale przez niezaradność i złe gospodarstwo tej sceny w Poznamu. utrzymać nie może, z kraju zaś bezustanme wyciąga ofiary nie na publiczne cele, tylko na prawnie i formalnie na cel ostatecznie prywatny.
...
Korespondencje Gońca Wielkop.

Kościan.

(Nowa germanizacyjna szkoła polityczna a cukrownia kościańska)
Jak wiadoma stanęła w Kościanie, przeważnie za polskie pieniądze i na polskim gruncie, który też do dyrekcyi należy, cukrownia.
Według uchwały dyrekcyi miała byc urzędników połowa niemców połowa polaków. Otóż jak się teraz okazało, posprowadzano wszystkich urzędników niemców całem znaczeniu tego wyrazu, którzy nawet prostym robotnikom zakazują mówić po polsku. Zdaje się, jakoby na "ślad" narodu naszego przyjęto jednego urzędnika polaka p. Lubieńskiego, syna zacnego włościanina z Wyrzeki, któremu podrzędne dano stanowisko i to pod warunkiem dobrego nauczenia się po niemiecku. Czyż to chluba dla tych Polaków, którzy w zarządzie zasiadają, a których to po gazetach na każdym kroku wychwalają i koronują, żeby dziś za polskie pieniądze i jedynie z polskiej ziemi utrzymającą się cukrownią żywić tylko obcych? - Czy to nie brak Polaków, którzy może zdolniejszymi są od Niemców?
A jeźli o nich nie wiedzą, chętnie służyć im będę.


(Szczegóły o p. Brenku.)
P. Brenk, jak się zdaje, na dobre i na serio zamyśla się wynosić. Służbie swojej nakazał wyczyścić i wychędożyć wszystkie aparaty i przybory kościelne, zapewne w tej myśli, aby następca jego mógł go w tej mierze pochwalić. Niech się tylko spieszy, a jeźli mu brak funduszów nie pozwala, to chętnie zbierzemy się mu na podróż.
Co do kazania pożegnalnego, mianego do korrygiendów, to trudno bliższych szczegółów się dowiedzieć, bo jak więźniowie, z którymi widzieć się i rozmawiać nie wolno, tak i dozorcy, jak się zdaje, związani są tajemnicą. Lecz że p. Brenk przeczuwa blizki swój wyjazd, o tem nie ma co powątpiewać, gdyż mniej więcej to samo wypowiedział on przy uczcie pożegnalnej, danej przez niego w swej rezydencyi. Jedynie obawia on się powrotu ks. Kardynała Ledóchowskiego, bo gdyby miał ks. Kard. wrócić na swą stolicę, co według jego zdania wrócić nie powinien, wtenczas nie ma dla niego najmniejszej nadzieji, łaski i przebaczenia, bo przeczuwa dobrze, jakie by stanowisko zajął wedle niego ks. Kard. A chociażby się p. B. poddał pod dyscyplinę kościelną, to wątpię, czyby potem jako pasterz posiadał zaufanie swych wiernych, gdyż imię i czyny jego znane są nawet w zamorskich krajach. Dziwny to zaprawdę bieg czasu. Niedawno wyraził on się do żyda Wienera, redaktora "Ber. Börsen Courier:" "z Bismarkiem i my upadniem;" tymczasem właśnie pod ciosem Bismarka smutny czeka go koniec. "Chociaż ja padnę pod razami, jak ongi św. Szczepan, to idea moja wkrótce świetne odniesie zwycięztwo," prawił razu pewnego na kazaniu; tymczasem zaledwie w początku kilka kamyków dziatwy ulicznej świstnęło mu nad uszami, nikt go tu ani kamienować nie myślał, a idea jego najmniejszego nie odniosła celu. "Albo zwyciężę albo z honorem upadnę", prawił dalej: tymczasem w każdej batalii, którą rozpoczął, haniebnie został pobity, a w końcu niebożczyki zadali mu cios śmierielny i zmusili go do abdykucyi.

W Głuchowie, majętności państwa Żółtoskich, spłonął cały pałac w Sobotę w nocy.
...
Przybyli do Poznania
dnia 22go Maja

Bazar.
Pani Rekowska z Koszut.
Pani Ginterowa z Królestwa Polskiego.
Dobrzycki z żona z Królestwa Polskiego.
Skarżyński z Miedzimowa.
Moszczeński z Niemczynka.
Dobrgcki z Włókien.
Ks. prob. Zawadzki z Bukownicy.
Hr. Mielżyński z Wielkiej Lęki.
Dr. Szułdrzyński z żoną ze Siernik.

Kamieńskiego Hotel de Berlin.
Ksiądz prob. Framski z Popową Kościelnego
ksiądz Bobowski z Lutyni.
Bobowski z Kościana.
Dobrowolski z Nieborzy.
Pani Frankowska z córką z Kaczkowa.
Waszkiewicz z Królestwa Polskiego.
Freudenstein z Berlina.
Konopiński ze Śremu.
...
Wiadomości potoczne.

Wtorek, 23go Maja.

- + Pogrzeb śp. Karola Doroszyńskiego odbędzie się jutro w Środę, dnia 24go bm., o godz. 4tej po południu, z domu żałoby na Piekarach nr. 23.
Karol Doroszyński, U.S.C. Poznań, akt zgonu Nr.715/1882:
https://szukajwarchiwach.pl/53/1926/0/4 ... idMd_iAWpg
...
- Zeszłej Soboty spalił się w Głuchowie pod Czempiniem pałac p. hr. Stefana Żółtowskiego. Szkoda pieniędzy na pałac, lepiej było kupić wioskę.
...
- W Niedzielę rnno pewien czeladnik bednarski, podobno cierpiący na umyśle, wszedł do wieży Bernardyńskiego kościoła i dał się w niej zamknąć. Nie mając innego sposobu wydostania się na świat, zaczął dzwonić, a ponieważ było to o niezwykłej godzinie, bo o 12stej i 1 1/2 w południe, więc na placu zbiegło się mnóstwo ludzi.
...
- Towarzystwo Czytelni ludowych zakłada w Poznaniu dwie czytelnie publiczne, i to jednę przy Wrocławskiej ulicy, drugą na Chwaliszewie.
...
- Pani Karśnicka z Mchów przysłała dla Tow. Pomocy naukowej dla dziewcząt polskich składkę nadzwyczajną w ilości 450 grz.
...
- Zaćmienie słońca przypomniało zabawną dawniejszą historyjkę:
Pewnego poranku kapitan X. dodał do rozkazu dziennego następujące wezwanie:
"Dziś po południu odbędzie się zaćmienie słońca. O 3ciej po południu zejdzie się na dziedzińcu koszar cała załoga w zwykłych drelichowych kurtkach i czapkach. Sam będę kierował objaśnieniem tego zjawiska. W razie niepogody płaszcz do ćwiczeń."
Przy apelu odczytał tedy feldwebel następujący ukaz:
"Dziś po południu odbędzie się na rozkaz pana kapitana na podwórzu koszarowem zaćmienie słońca, do którego cała załoga w drelichu i czapce stawić się ma. Zaćmienie słońca prowadzi p. kapitan osobiście. W razie niepogody odbędzie się zaćmienie w płaszczach do ćwiczeń."
...
Nekrolog

Wczoraj, dnia 22go Maja rb., o godz. 8mej wieczorem, zasnął w Panu nasz najukochańszy synek i braciszek
Zygmuś Simon
w siódmej wiośnie, po krótkiej lecz ciężkiej chorobie, o czem krewnym i znajomym donoszą bardzo stroskani
Rodzice i rodzeństwo.
Pogrzeb odbędzie się w pszyszły Czwartek, o godz. 4tej z południa.
Zygmunt Simon. U.S.C. Poznań, akt zgonu Nr.721/1882:
https://szukajwarchiwach.pl/53/1926/0/4 ... hU-8i1qknA
...
cdn.

_________________
pozdrawiam
Grażyna
bugakg@gmail.com


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 03 wrz 2018, 15:25 
Offline

Dołączył(a): 03 cze 2014, 11:57
Posty: 3349
cd. rok 1882

Numer 118


Korespondencje Gońca Wielkop.


Kościan, w Maju.
Wydział karny sądu ziemiańskiego w Wrocławiu skazał żyda Laskowicza za sfałszowanie kwitów ceglarza Ammego z Kościana na 3 miesiące więzienia, 100 marek kary, ewent. 30 dni więzienia i utratę praw honorowych i obywatelskich na rok jeden. Żyd Laskowicz, jako dawniejszy kupiec z Kościana, aż nadto dobrze znany jest ze swych szachrajskich sprawek, któremu tu szczęśliwie uchodziły, aż go w końcu ręka sprawiedliwości dosięgła w Wrocławiu.

- Znany polakożerca Bienert, założył apelacyją w sprawie Bartkowiaka. O przebiegu sprawy nie omieszkam czasu swego donieść. Włościanin Bartkowiak uskromnił zagorzałego kulturkampfera do tego stopnia, iż ów oświadczył, iż od czasu tego żadnego chłopa i niechłopa się nie dotknie.
...
Z Krobi
W numerze 114 wyczytałem, iż fornal Kasper z Pawłowic przy czyszczeniu koni tak został przez konia przyciśnięty do ściany, że na miejscu umarł.
Rzecz się miała tak:
a to co piszę mam z ust samego rzeczonego fornala Kaspra. Kiedy przyszedł ów fornal Kasper do stajni, i ujrzał konia zbrudzonego, wziął do ręki zgrzebło, aby go oczyścić; zbliżywszy się do konia uderzył go zgrzebłem w tylną nogę, nie odezwawszy się, w tem koń uderzył rzeczonego fornala kopytem w brzuch. Po tem wszystkiem przyszedł ów fornal do domu swego, ubrał się, bo to było w uroczyste święto świętego Stanisława, i poszedł za sprawunkiem do miasta Ponieca o milę drogi odległego od Pawłowic, i tego dnia nawet ani żonie, ani dzieciom nic nie wspomniał o zajściu jakie go spotkało, dopiero na drugi dzień, kiedy poczuł, że mu jest gorzej, powiedział żonie;
na trzeci dzień sprowadzono doktora, na czwarty dzień, gdy się uważał być słabszym przywołano księdza, który gdy przybył do chorego, znalazł go w najprzytomniejszym stanie, i jak najprzytomniej się wyspowiadał, Komunią św. i Ostatnie Oleje św. przyjął, i dopiero po odejściu księdza w kilka godzin ducha Bogu oddal.
...
Nowe dary dla Muzeum Narodowego w Rapperswylu.

Muzeum Narodowo w miesiącu Marcu i pierwszej połowie Kwietnia otrzymało następujące dary:

- Dr. A. Wołyński z Florencji przesłał:
dwa naczynia etruskie; medalion Chrystusa, roboty T. Błotnickiego; statuetka i popiersie Kopernika, oraz popiersie Galileusza roboty Jana Orłowskiego podług Teodora Rygiera; dzieła Mikołaja Kopernika czwarte wydanie z przekładem polskim przedmową Jana Baranowskiego i życiorysem przez Juliana Bartoszewicza, do którego są dodane wszystkie drobniejsze prace
Kopernika (Warszawa 1854); dzieła profesora Dominika Santagaty, założyciela akademii Mickiewicza w Bolonii i wiele innych pomniejszych
broszur.

- Hrabina Jadwiga Łubieńska z Florencji, własnej roboty piękną płaskorzeźbę Galateg.

- P. Aleksander Raciborski z Galicyi swoje własne dzieło p.t. "Etyka Spinozy krytycznie rozebrana i z tegoczesnym materyjalizmem zestawiona", Lwów 1882.

- Dr. Korczyński z Krakowa, "O oznaczeniu dolnej granicy żołądka" przez Dr. Stan. Ponikło (Kraków 1882).

- Towarzystwo Przyjaciół Nauk Poznańskie "Roczniki Towarzystwa Przy. Nauk-Pozn. (Poznań 1881).

- Hr. Kazimierz Krasicki ze Lwowa swoje własne dzieło "Memoryjał w sprawie stosunków poddańczych"

- P. Artwiński z Paryża 35 dzieł polskich i francuzkich obok 16 tomów rękopismów niedrukowanych pozostałych po śp. Ludwiku Królikowskim; pomiędzy nimi ważniejsze: Upadek włościan 1496-1573 roku, Ustawa rolnicza Chełmskiej ziemi 1477, Historya Mazowsza 1377-1540.

- P. Kurnatowski z Krakowa pięć medali polskich bitych przez niego na pamiątkę ważniejszych wydarzeń.

- Koło literackie w Krakowie Album dla Zagrzebia (Kraków 1881).

- Dr. Wł. Wisłocki z Krakowa wydawany przez siebie "Przewodnik bibliograficzny (komplet od roku 1878go jako i rok bieżący).

- Akademia umiejętności w Krakowie, swoje drogocenne wydawnictwa z lat uprzednich jako i roku bieżącego.

- Ks. J. Polkowski z Krakowa, swoje własne dzieła, między nimi i najnowsze "Skarbiec katedralny na Wawelu w 32óch tablicach przedstawiony" (Kraków 1892).

- Pan Ksawery Pietraszkiewicz z Krakowa, kilka dzieł, pomiędzy nimi rzadki już dzisiaj "Zbiór drzeworytów zachowanych w bibliotece Uniwersytetu Jagiellońskiego" (Kraków 1849).

- P. W. Nawrocki z Krakowa, swoje własne poezyje jako też i własnej roboty rysunek "Dziecko modlące się".

- P. L H. Nowalski z Krakowa dzieła Szekspira, Żegoty Pauli i inne pomniejsze broszury.

- Anonim z Krakowa, wizerunki dwudziestu trzech mężów zasłużonych Ojczyźnie.

- P. T. Lenartowicz z Florencyi, trzy listy własnoręczne niedawno zmarłego poety i rolnika Gustawa Zielińskiego, kałamarz po Adamie Mickiewiczu, ofiarowany mu w Rzymie 1848 r., który po śmierci przeszedł do Zofii Szymanowskiej, późniejszej Lenartowiczowej, i jedenaście medali rzymskich.

- P. A. Giller życiorys Bohdana Zaleskiego napisany przez siebie.

- Pan Ign. Grudziński swoje własne poezye.

- P. Stefan Buszczyński z Krakowa, swoje własne dzieła.

- Pan B. z Krakowa "Słownik malarzów Polskich przez E. Rastawieckiego z 16 rycinami (Warszawa 1850, 51 i 57; tomów 3).

- Pani C. z Ukrainy, dwadzieścia trzy medale, pomiędzy nimi ważniejsze: na abdykacyą Jana Kazimierza 1669 r., pobicie Turków przez Jana Sobieskiego 1675 r., wjazd posłów Władysława IVgo po Maryą Gonzagę, Henryka Walezego 1574, zaślubiny Ludwika XV go z Maryą Leszczyńską 1725 i około 500 sztuk monet srebrnych polskich.

- Pan G. C., zbiór monet polskich.

- P. Biechoński popiersie Dr. Ar. Wołyńskiego, założyciela Muzeum Kopernika w Rzymie, szkic olejny St. Chlebowskiego "Żołnierz
na straży przed Serajem."

- Ks. A. Dr. Krechowiecki swoje własne dzieła i poemat włoski o Stanisławie Kostce p. Lino Corintio (Roma 1833).

- Hr. Leszek Borkowski swoje własne dzieło.

- Pani Felicya z Wasilewskich Boberska swoje własne dzieła.

- P. Wiktor Zienkowicz z Turynu bardzo wiele roczników rozmaitych pism peryodycznych francuzkich, polskich i włoskich, obok kilkudziesiąt książek w rozmaitych językach, odnoszących się do dziejów i literatury polskiej.

- Ks. Józef Nowakowski ze Żółkwi ryciny kolorowane "Odsiecz Wiednia 1683go r. i Bitwa pod Parkanami 1683go r.

Czytelnia przy Muzeum otwarta ustawicznie dla zwiedzającej publiczności, posiada sześćdziesiąt i dwa dzienników polskich i obcych, oraz wiele tygodników i miesięczników łaskawie nadsyłanych przez redakcye różnych krajów, których roczniki się oprawiają i składają w bibliotece. Dla chcących korzystać z biblioteki urządzona wypożyczalnia. Każdy dar dla Muzeum zostaje wciągnięty natychmiast do katalogu, a nazwisko ofiarodawcy zapisanóm "w złotej księdze" , obejmującej zarazem wszelkie dokumenta ubezpieczające te publiczną własność Polski pod względem prawnym. Księga ta w jednej z sal Muzeum jest złożona na widoku publicznym.
...
Przybyli do Poznania
dnia 23go Maja

Bazar.
Fani Mukułowska z Kowalewa.
Pani Kaweczyńska z Linówca.
Pani Zakrzewska ze Żabna.
Trzebiński z Król. Polskiego.
Ks. prob. Cichocki z Brodnicy.
Hr. Skarbek z Król. Polakiego.
Matecki z Bieganowa.

Grand Hotel de France.
Hr. Dąmbski ze Żakowa.
Skarżyński ze Sokołowa.
Sczaniecki z Międzychóda.
Kościelski ze Sepna.
Łakomicki z żoną z Machcina.
Bukowski z Próchnowa.
Kościelski ze Szarleja.
Ks. Lewandowski z Lnbacza.
Herrmann z Hamburga.

Kamieńskiego Hotel de Berlin.
Pani Biderman z córkami z Pogorzelicy.
Rakowski z fam. z Grodziszczka.
Grotefendt z Raciborza.
Marszal z Potulic.
Wągrowiecki z Chłądowa.
Kirschner z żoną Berlina.
Czarliński z Zakrzewka.
Schubert z Ilmenau.
...
Wiadomości potoczne.
Środa, 24go Mąja.

- Nauczyciel przy szkole jerzyckiej, p. Hochle, który miał dcieci polskie przez p. Luxa za niemieckie uznane uczyć religii św. po niemiecku, prosił podobno p. Luxa o zwolnienie go od udzielania tych lekcyi, gdyż mozolna jego praca żadnych skutków nie przynosiła.
...
- W Komornikach pod Poznaniem wykluczył znowu p. Lux 17ście dzieci polskich, mających niemieckie nazwiska, od nauki religii św. po polsku i od języka polskiego. Polskiego Kruka przechrzcił na niemieckiego Kruga.
...
- W szkole katol. w Ostrzeszowie wakuje od 1go Stycznia r.p. posada 1go nauczyciela. Pensya 1000 grz., 90 grz. oprócz tego na opał, wolne pomieszkanie i piękny ogród. Podania nadsyłać należy do p. Janasińskiego, członka dozoru kość.

+ Śp Aleksander Langiewicz, kupiec w Witkowie, brat dyktatora z roku 1863go. umarł wczoraj we Witkowie.
Aleksander Langiewicz, U.S.C. Witkowo, akt zgonu Nr.12/1882:
https://szukajwarchiwach.pl/53/1980/0/4 ... bHTCAUWx9A
Nekrolog
http://www.wbc.poznan.pl/dlibra/publica ... 0388&tab=3
Dziennik Poznański 1882.05.24 R.24 nr117 - str.4
.
http://www.wbc.poznan.pl/dlibra/publica ... 0388&tab=3
Dziennik Poznański 1882.05.28 R.24 nr121 - str.4

Z Gnieźnieńskiego.
W dniu 23 bm. zakończył żywot doczesny po kilku dniowej chorobie w Wilkowie, śp. Aleksander Langiewicz, właściciel handlu, długoletni kamelarz miejski, poborca podatków oraz prowizor kościelny. Przez śmierć śp. zacnego tego męża, - a który lubiony był przez wszystkich, poniosło tutejsze miasto oraz okolica wielką stratę. Pogrzeb odbył się dnia następnego przy nader licznym udziale publiczności bez różnicy wyznania i narodowości. Kondukt prowadził miejscowy ksiądz proboszcz w otoczeniu kilku dychownych, nad grobem przemówił serdecznie ks. prob. Dolny z Niechanowa. Pokój cieniom jego!
.
Brat Aleksandra Marian:
http://krotoszyn.naszemiasto.pl/artykul ... id,tm.html
Generał Marian Langiewicz - dyktator powstania styczniowego z Krotoszyna [ZDJĘCIA]
.
https://www.google.com/search?q=Konstan ... 5894479167
.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Marian_Langiewicz
Marian Melchior Antoni Langiewicz *05.08.1827 Krotoszyn, +10.05.1887 Konstantynopol (...)
.
http://katalog.muzeum.krakow.pl/pl/work ... ra%C5%82-d
Marian Langiewicz (1827-1887) generał, dyktator w powstaniu styczniowym. Zygmunt Padlewski (1836-1863) generał powstania listopadowego. Nieznany pułkownik kozacki. Konwój rekrutów opuszczający Warszawę. 4 odbitki na 1 stronie. Z: "L'Illustration" t.61 No 1045, s. 48, z d.7.03.1863.
.
i bardzo wiele innych stron
...
+ W Babimoście umarł dnia 22go Maja dr. Maksymilian Zagrodzki w 64tym roku życia;
a dnia tego samego o godz. 9tej wieczorem córka jego Józefa.
...
- Rawiczu w zeszłą Niedzielę o godz. 10tej wiecz. wybuchł pożar we warsztacie stelmachskim.
Ponieważ ogień pokazał się na trzech miejscach jednocześnie, więc był z pewnością podłożony. Straży ogniowej udało się wkrótce pożar ugasić.
...
- (E) Towarzystwo śpiewu kościelnego w Kcyni urządza w trzecie święto Zielonych Świątek majówkę w lasku p. Kunkla w Roztrembowie. Spodziewać się należy, że nie tylko miasto, ale i okolica liczny wezmą udział w tej zabawie, by okazać w ten sposób wdzięczność dla Towarzystwa, które urządzeniem teatrów amatorskich niejednokrotnie przyczyniło się do urozmaicenia jednostajnego życia małomiejskiego.

- Dnia 22go bm. pobłogosławił miejscowy wikaryjusz, ks. Kuligowski, związek małżeński pomiędzy panną Siemiałkowską z Grocholina, i p. Derkiem, nauczycielem z Panigrodza,
to może być ich akt ślubu:
http://poznan-project.psnc.pl/
Parafia katolicka Kcynia, wpis 22 / 1882
Theodorus Derek (24 lat) ojciec: Joannes Derek , matka: Martianna Wróblewska
Francisca Świałkowska (26 lat) ojciec: Augustinus Świałkowski , matka: Rosalia Smorawska
.
pomiędzy panną Kaźmierczak z Bankowic, a p. Zientarą z Mycielewa.
http://poznan-project.psnc.pl/
Parafia katolicka Kcynia, wpis 20 / 1882
Michael Zientara (27 lat) ojciec: Adalbertus Zientara , matka: Francisca Hadrych
Marianna Kaźmierczak (19 lat) ojciec: Joannes Kaźmierczak , matka: Antonina Wróblewska
...
Ofiarę trojakową złożyli pp.:

Kaźmierz i Tadeusz Okoniewscy po 10 fen.,
M. Łopiński 20 fen.,
J. Szpetkowski 20 fen.,
S. Surzyński 20 fen.,
Więckowscy 1 m.,
Szulczewscy 1 m.,
Katarzyna Kruszyńska 10 fen.,
Wł. Litkowska 10 fen.,
M. Adamska 10 fen.,
J. Nowicki ze Stęszewa 1,85 m.
...
cdn.

_________________
pozdrawiam
Grażyna
bugakg@gmail.com


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 12 wrz 2018, 18:59 
Offline

Dołączył(a): 03 cze 2014, 11:57
Posty: 3349
cd. rok 1882

Numer 119


Korespondencje Gońca Wielkop.


Września, dnia 11 Mąja 1882 r.
Szanowna Redakcyo!
Przed dość dawnym czasem (jeszcze w roku zeszłym) stało w jednym numerze "Gońca", iż Polacy, gdy zechcą, wszystkę ziemię, obecnie w rękach niemieckich tu w Księztwie i Prusach zachodnich się znajdującą, wykupić są w stanie.
Było to twierdzenie, które w niejednego Polaka wlało nadzieję lepszej przyszłości i pokrzepiło do dalszej walki o byt narodowy. Ale gdzież jest urzeczywistnienie słów naszych? Chyba w tem, że coraz więcej majątków większych i mniejszych przechodzi w ręce obce, czego w naszych stronach najlepsze mamy dowody. Przed kilkunastu jeszcze latami dobra Żerkowskie, Dembińskie, Kołaczkowo, Wrzembórz, Grabów, Wygoda, Krzywogóra, Zieliniec, Targowa Górka, Podstolice, Księżno i Komorze były, w rękach polskich, a dzisiaj niestety już wszystko to posiadają Niemcy. Niedawno dopiero nabył niejakiś pan Schultze (zwany Güter-Schultze) około 15,000 morgów dobrej ziemi w tutejszym powiecie i wypowiedział podobno chęć kupienia więcej. A czy może mi ktoś udowodnić, że chociaż jeden Polak tyle ziemi był nabył w Księztwie od Niemca? Wątpię bardzo. Jeżeli nawet któryś z panów polskich ma pieniądze, to woli je ulokować w banku, brać chociażby po 2 prc. tylko, a nie kupować dóbr, bo te mu robią wiele trudu. Niemcy przeciwnie, kupują jak najwięcej ziemi i wydzierżawiają ją Niemcom, z czego i większy dochód jak 2 prc. osięgną i wielu z swych ziomków zapewnią utrzymanie. Polacy nie tylko że nie kupią, lecz i dobra swe po większej części Niemcom w dzierżawę lub zarząd puszczają. Jakich naprzykład dzierżawców mają dziedzice w dobrach Gleszczonek, Bagdad, Bielawy, Kraczki? Jakich rządzców np. w Dąbkach. (Nadleśniczy w Borku także Niemiec)? Jakich urzędników gospodarczych ma hr. Potulicki w Potulicach pod Nakłem? Czyby się nie znaleźli panowie polscy, którzy mają mieć dość wielkie kapitały ulokowane w bankach petersburskim, londyńskim, paryzkim i t.d., którzy by może zechcieli w Księztwie zakupie dóbr z rąk niemieckich, mianowicie w powiatach na zgermauizowanie najbardziej wystawionych, jak bydgoski, czarnkowski, wyrzyski, chodziezki, międzyrzecki, babimojski, krobski itd.? Czyby nie szło nabyć znów dóbr niegdyś do Polaków należących, jak np. leszczyńskich, krotoszyńskich, dembińskich, nowomiejskich, runowskich, łobżeńskich, krojańskich, wieluńskich, opalenickich itd., dóbr mianowicie takich, których właściciele Niemcy może chętnie by się pozbyli, mając dużo na nich długu, jak niektórzy w powiecie poznańskim?
Aby lud od dalszych wędrówek do Ameryki powstrzymać, mógłby może bank Kwileckiego i Potockiego, lub który z panów polskich oprócz cukrowni (których już mamy prawie dosyć) założyć przędzalnie i fabryki sukna, płótna, zapałek, wyrobów z drzewa, gliny itd.
W naszym powiecie o oświatę ludu nikt prawie nie dba. Tu jeszcze taka prostota pomiędzy ludem panuje, jak w siedemnastym stuleciu. Kółek rolniczych stosunkowo bardzo mało; lud oddany po większej części pijaństwu, nie umie się dobrze gospodarzyć, wierzy tylko żydom i przez nich bywa wyzyskiwany. Takie same prawie stosunki panują w powiatach średzkim i pleszewskim. Nigdzie nie ma majętnych chłopów, jak np. pomiędzy Niemcami, którzy z czasami nawet dobra rycerskie nabywają.
W końcu przesyłam odpis listu, pisanego widocznie przez jakiegoś Niemca, do jakiegoś swego przyjaciela, z którego cele niemieckie dokładnie się uwydatniają.
Nadmieniając w końcu, że przy budowli tutejszej cukrowni sami tylko prawie Niemcy zyski ciągną, gdyż oprócz przedsiębiorcy Stelmachowskiego sami tylko Niemcy przy budowli są zajęci, oprócz naturalnie robotników, co rydlem pracują.
...
Wieniec Pamiątkowy
(...)
Przedpłatę złożyli u nas oraz III zeszyt odebrali (I i II dostaną z Rapperewylu.)
Pan Wł. Kosiński z Rydzyny 1 egz.
Pan L. Guttry z Piotrkowic 1 egz.
Ks. prob. Zawadzki z Bukownicy 1 egz.
...
Ofiarę trojakówą złożyli pp.:


O. J. Karamański z Grodziska 100 fen.,
F S. i B. 40 fen.
...
Wiadomości potoczne.
Cwartek, 25go Mąja.

- + Pogrzeb śp. Karola Doroszyńskiego odbył się wczorąj o godz. 4tej z południa przy sprzjąjącej pogodzie na cmentarz śto Marciński. Kondukt poprzedzało liczne duchowieństwo świeckie, a celebrował ks. proboszcz Pędziński. W pochodzie wzięły udział tłumy Poznańczyków bez względu na wyznanie i narodowość. Na trumnie złożono dwa wieńce wawrzynowe z białemi wstęgami, jeden od obywatelstwa poznańskiego, a drugi od miłośników sceny narodowej. Trzeci wieniec od artystów trupy poznańskiej, niesiony przez wysłańców naszego towarzystwa, bawiącego obecnie we Włocławku, umyślnie przybyłych do naszego miasta, pp. Józefowicza, Jejdy i Kasprowicza, złożono dopiero na grobie. Na pogrzebie słychać było ogólny żal, że tak przedwcześnie zmarł jeden z najlepszych poznańskich artystów dramatycznych i bardzo przedsiębiorczy kierownik teatru. Dzisiaj o godz. pół do 9tej odbyło się nabożeństwo żałobne w kościele s. Marcina. Oby śp. Karolowi ziemia była lekką !
Karol Doroszyński, U.S.C. Poznań, akt zgonu Nr.715/1882:
https://szukajwarchiwach.pl/53/1926/0/4 ... idMd_iAWpg
Nekrolog
http://www.wbc.poznan.pl/dlibra/publica ... 0388&tab=3
Dziennik Poznański 1882.05.23 R.24 nr116 - 17/23 - str.5
e-kartoteka
Karol Doroszyński *12.01.1842, 21.05.1882 Poznań
https://szukajwarchiwach.pl/53/474/0/19 ... ZD4OieYSYQ
skan 337-338
https://pl.wikipedia.org/wiki/Karol_Doroszy%C5%84ski
Karol Doroszyński (...)
http://encyklopediateatru.pl/osoby/6374 ... oroszynski
Karol Doroszyński (1842-1882) - aktor, reżyser, dyrektor teatru. (...)
...
- Posener Bassgeige wyczytawszy gdzieś, że jakiś gospodarz podpisał się Hańczuch, którego przodkowie podobno od "Handschuh" pochodzą - wzywa rząd, żeby energicznie przypomniał interesowanym, że zmiana nawet "pisowni" nazwiska jest "karygodną" i "nieważną." Ten donos denucyjatorski może ostudzonym będzie nieco, gdy jej przypomnimy, że na tej samej stronie wymienia jakiegoś urzędnika od koleji, nazwiskiem "Gonschior", który zapewne nie wyprze się, iż był niegdyś poczciwym polskim "Gąsiorem."
...
- We Wtorek, dnia 23go Mąja rb. odbyło się, posiedzenie reprezentantów miasta Poznania i rozbierano następujące rzeczy:
Reparacyja wodotrysku przed ratuszem poznańskim wynosiła 969 grz., zebrani uchwalają dalszych 419 grz. na ten cel.
Komisyja złożona z 5 członków stawiła taki wniosek:
Zgromadzenie zechce uchwalić:
1) Fiskusowi sprawiedliwości sprzedać plac kamelaryjny, leżący po za gmachem sądu nadziemiańskiego, a pozostawić z przeciwnej strony tegoż placu pas ziemi szerokości 17 metrów wzdłuż kamienic po za budkami chlebowemi;
2) sprzedać tyle ziemi z rzeczonego placu, aby wzmiankowana wyżej linija graniczna po drugiej stronie poszła w prostym kierunku aż po tylną liniją terytoryum gminy miejskiej:
3) zażądać, jako cenę za 1 metr kwadratowy ziemi po 20 tal., za mające się zaś zburzyć budynki wartość, wyszczególnioną w księdze gruntowej.
Dr. Friedlaender i Brodnitz stawiają wniosek, aby magistrat w prostej zamianie za zamek na górze Przemysława odstąpił na cele szkolne grunta, które była komisyja osobna na zamianę, wybrała.
Obadwa ostatnie wnioski przeszły.
Magistrat żąda, aby zgromadzenie uchwaliło sumę 336,500 na zakupno gruntu pod nową szkołę na Półwiejskiej ulicy i wskazuje na ten cel szkółkę dla małych dzieci, stojącą pomiędzy cmentarzem ewangielickim a gruntem Huggerowym. Przy szkole ma też stanąć sala turniejowa. Pieniądze mąją być wzięte z funduszu inwalidów. Komisyje budowlana i szkolna chcą natomiast, aby pobudowano nowe szkoły na Wielkich Garbarach i na Wrocławskiej ul. Przeciw Półwiejskiej ul. powstawano głównie dla tego, że zbyt odległa od środka miasta.
Dr. Friedlaender i Lange są za wnioskiem obudwu komisyji, bumistrz Herse przeciw niemu, a za to obstaje za Półwiejską ulicą.
Türk żąda, aby magistrat przyspieszył zamianę parceli za chlebowemi budkami na zamek na górze Przemysława, a odroczył tymczasem zakupno gruntu.
Fontane żąda aby:
1) po odrzuceniu powyższego wniosku, magistrat wypracował spiesznie nowy projekt, dotyczący pospiesznego wzniesienia 5tej szkoły miejskiej na jednym z placów, należących do miasta Poznania;
2) albo wybudować nową szkołę obywatelską, albo rozprzestrzenić starą, a plan tej nowej budowy lub rozprzestrzenienie starego gmachu przesłać zgromadzeniu.
Wniosek Fontany przyjęto.
Ponieważ od Kwietnia r. 1883 upływa 12 lat urzędowania P. nadburmistrza Kohleisa, przeto dr. Friedlaender radzi zgromadzeniu już teraz zająć się nowym wyborem. Zgromadzenie postanowiło nie ogłaszać opróżnienia posady, a ze względu na to, iż ustanowienie wysokości pensyji wymaga uprzedniego pozwolenia regencyji, postanowiło dochody przywiązane do tej posady pozostawić w dotychczasowym stosunku.
Przeciw ostatniemu ustaleniu na posadzie nauczyciela szkoły średniej Eitnera nic zgromadzenie nie nie miało do nadmienienia.
Posiedzenie trwało od godz. pół do 5tej do 7mej po południu.
...
- Pani hr. Kreska z Grembanina ofiarowała sumę 200 tal, na urządzenie muzeum Tow. Przyjaciół Nauk.
...
- Pewnej aktorce skradziono we Wtorek 23go bm. tutaj na poczcie z kieszeni 35 grz.
...
- Pan Lux nie w Komornikach tylko w Plewiskach przenarodowił owych 17stu uczniów.
...
- Urząd burmistrza w Buku powierzony został tymczasem panu Torzewskiemu, tlómaczowi z Nowego Tomyśla.
...
- Pomiędzy bydłem dominium Dłonie w powiecie Krobskim wybuchło zapalenie śledziony skutkiem czego zaprowadzono potrzebne środki ostrożności.
...
- W powiecie Krobskim aresztowano niedawno 2 kłusowników, którzy samych tylko sami rogaczy w ciągu jednego roku wystrzelali 186, nie rachując innej zwierzyny.
...
- Dnia 5go Czerwca rb. odbędzie się we Wolsztynie wykaz ludności wedle zawodów, i w tym celu podzielono miasto na 12 obwodów w celu liczenia.
...
- Liczenie ludności w Trzcielu odbędzie się dnia 5go Czerwca rb. W tym celu podzielono miasto na 16 obwodów po 20 numerów.
Mąjący spisywać już także oznaczeni.
...
+ W Krakowie umarła w Czwartek, dnia 24go bm. śp. Stanisława z Libeltów Łepkowska, żona profesora wszechnicy jagiellońskiej a córka wielkiego myśliciela naszego Karola Libelta.
Pogrzeb odbedzie się w Sobotę dnia 27go Mąja.
http://www.wbc.poznan.pl/dlibra/publica ... 0388&tab=3
Dziennik Poznański 1882.05.25 R.24 nr118 - 19/23 - str.3
- + Dowiadujemy się, że dziś w Krakowie umarła śp. Stanisława z Libeltów Łepkowska, żona profesora wszechnicy jagiellońskiej p. Józefa Łepkowskiego, a córka śp. Karola Libelta. Z wiadomością tą smutną dzielimy się z czytelnikami naszymi przekonani, że wraz z nami prześlą słowa żywego współczucia strapionemu mężowi i rodzinie.
Pochowanie zwłok odbędzie się w Krakowie w sobotę.
.
Obrazek

źródło: BC Muzeum Narodowe w Krakowie
...
cdn.

_________________
pozdrawiam
Grażyna
bugakg@gmail.com


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 13 wrz 2018, 17:15 
Offline

Dołączył(a): 03 cze 2014, 11:57
Posty: 3349
cd. rok 1882

Numer 120


Korespondencje Gońca Wielkop.

Z Górnego Ślązka.

Przed dwoma laty napisałem, że kumowie rzeźnicy nie tacy głupi, coby od razu wszystkę gawiedź wybili, boby im się mięso zacuchło, tak jak Francuzom pod Lipskiem; że po jednem wszystko pójdzie spożyć; że Indyka, jak go utuczą Bośnią i Hercogowiną, to najprzód zabiją na radośnik, Gęś zaś na kiermasz, a kaczkę na ostatki, a z tymi małymi ptakami sobie już dąją radę. Krakowski korespondent nazwał mnie wtedy krótkowidzącym politykiem. Tak już stoję na tym radośniku i przy tym utuczonym Indyku, na którego już nóż brusa, i na ucho mu powiem: kiedyby twój kamrat nie był ci fałszywy, to zaraz z tobą pójdzie na pierwszy ogień - ale, ale jak ci się da osłabić, a potom ci powie: daruj mi Böhmy (Czechy), to ci pomogę Moskala ze starych granic wygnać, a ty Moskalu bierz Bośnią i Hercogowinę w opiekę, a ja pójdę pod Sekwanę - więc nie zła polewka, lecz dla kogo - uwarzona.
Gdy za Cara Aleksandra II był niemiecki Cesarz Wilhelm w Petersburgu, a z nim ks. Bismark i hr. Moltke, wtedy to rosyjskie dzienniki zamydliły światu oczy, kiedy pisały o zimnem przyjęciu ks. Bismarka w Carskim Siole. Zjazd Gdański dwoch Cesarzy był mocnem utwierdzeniem tego przymierza. W tym sensie pojechał Skobielew do Paryża, który jest wywijacz jak cztery sprzedawaczki, aby krzyczeć to czego nie myśli, i świat dziennikarski w błąd wprowadził.
W tym sensie był posłany i do Warszawy, aby sojusz z Polakami zawarł, którychby na pierwszy ogień postawili i wygubili. Takby Polacy zapomnieli o Wiedeńskich Traktatach, któreby im kiedyś trzeba oddać, aby się przed światem usprawiedliwić.
Pytają politycy na co oficery u Turka?
Otóż na osłabienie Francyji i Angliji, którym da robotę w Tunisie i w Egipcie, aby ich wyzuć z Europy.
No, czy mnie jeszcze krakowski korespondent nazwie drugi raz krótkowidzącym politykiem?
Jan N...
...
Przybyli do Poznania
dnia 26go Maja

Kamieńskiego Hotel de Berlin.
Pani Tomaszkiewicz ze Studzieńca
Wilamowa z Bukowca.
Bussmann z Kęszyc.
Wiśniewski z żoną i bratem z Królestwa Polskiego.
Masłowski z żoną z Mrozowa.
Piątkowski z Torunia.
Jarczewski z Niedźwiadów.
W. Koszutski z fam. z Kadzidłowa.
Menze1 z Wrocławia.
Szółdrski z Warszawy.
...
Wiadomości potoczne.
Piątek, 26go Mąja.

- Za przykładem komitetu poznańskiego, zbierającego składki na żydów prześladowanych przez Moskala, zarządzono w Gnieźnie składkę, na który to cel utworzył się był tamże komitet. Podobno zebrano już dość znaczne sumy.
...
- Wczoraj wieczorem odbyło się zebranie tych panw, którzy na dniu 5go Czerwca będą wypełniali spisy w mieście naszym, dotyczące statystyki zawodów. Zebranie to odbyło się w rozmąjitych lokalach szkolnych. gdzie wręczono do stosownego wypełnienia papiery; zobowiązano się zaś podaniem ręki.
...
- W Krobi na sali p. Pomorskiego odbędzie się dnia 3go Czerwca rb. o godz. 2giej walne zebranie Banku Ludowego, Sp. Zap.
...
- Protestanccy pastorowie:
Koch w Lesznie,
Ast w Kościanie,
Güdtler w Buku i
Munzel w Obrzycku zostali mianowani inspektorami okolicznych szkół protestanckich.
Rzecz dziwna, że ani "Tageblatt", ani "Posn. Ztg" na to nie sarkąją.
...
- Grobowce Achillesa i Patrokla.
W antropologicznem towarzystwie w Berlinie profesor dr. Virchow udzielił zgromadzonym kilka cennych wiadomości o rezultacie energicznych poszukiwań Dr. Schliemana zabytków z czasów wojny Trojańskiej.
Dr. Schlieman w liście swoim z d. 14go b.m. zawiadomił, że udało mu się usunąć przeszkody, jakie mu robili właściciele miejscowości, na których mąjdqją się grobowce Achillesa i Patrokla.
Za wynagrodzeniem trzech funtów szterlingów uzyskał Schlieman prawo rozpoznania tej miejscowości i 11go Kwietnia zabrał się do pracy.
Obadwa grobowce były już poszukiwane: Achillesa przy końcu przeszłego wieku, a Patrokla przed 20 laty, okazało się jednak, że poszukiwania te nie odniosły pożądanego skutku, gdyż naukowe podstawy poprzedników nie wystarczały do przedsięwzięcia tego dzieła i że robotnicy zawsze ich zawodzili.
Warstw ziemi podług spostrzeżeń Schliemamna obu wzgórkach ręka ludzka dotąd jeszcze nie tknęła.
W grobowcu Achillesa znaleziono w trzy dni po rozpoczęciu robót skorupy, jakby szczątki urn, które, jak Schlieman twierdzi, sięgają czasów Homera; w grobowcu Patrokla dotąd jeszcze nic nie odnaleziono, chociaż jest nadzieja, że pracę tę pomyślny uwieńczy skutek.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Heinrich_Schliemann
Johann Ludwig Heinrich Julius Schliemann *06.01.1822, +26.12.1890 niemiecki archeolog-amator, odkrywca troi, Myken i Tyrynusu. (...)
https://pl.wikipedia.org/wiki/Wilhelm_D%C3%B6rpfeld
Dörpfeld Wilhelm *26.12.1853, 25.04.1940 archeolog niemiecki znawca architektury starożytnej Grecji.. (...)
"Jedną z osób, które były pod wrażeniem jego metod pracy był Heinrich Schliemann, wówczas bardzo krytykowany przez środowisko naukowe za dyletantyzm metod swojej pracy.
Schliemann zaprosił Dörpfelda do asystowania przy wykopaliskach w Troi.
Dörpfeld rozpoczął tam pracę w 1882 roku, zajmując się identyfikacją warstw i ogólną organizacją wykopalisk." (...)
...
- Dla spisywania ludności podzielono miasto Piłę na obwodów 60.
...
- Jakiś psotny ulicznik, a jest ich w Poznaniu nie mało, wybił we Wtorek, 23go bm. kamieniem szybę wystawową w składzie cygar w Hotelu Francuskim.
...
- W gorzelni w Mieszkowie wydarzyło się we Środę, 17go bm. straszliwe nieszczęście. Dziecko palacza przy machinie weszło do niezakratowanego kanału, którym się gorącą wodę wypuszcza i zbierało odpadki perek. W tej chwili puszczono kanałem wrzącą wodę, która dziecko w kilku chwilach ugotowała.
...
- W Bydgoszczy aresztowano dnia 10go Maja niejaką Amalią H. za zamordowanie własnego dziecka. Udusiła je ona sznurem i wrzuciła w żyto, gdzie je znaleziono i poznano.
...
- Na miejsce przesadzonego z Piły do Wągrowca nauczyciela gimnazyalnego, p. dr. Rychlickiego, powołano p. dr. Schmerlera z Poznania.
...
- Dnia 17go Maja rozpoczęło gimnazyjum Wągrowieckie, jako też i tamtejsze szkoły miejskie na nowo nauki. Gimnazyjum mianowicie skutkiem napływu nowych uczniów liczebnie wzrosło bardzo.
...
- W nocy z 17go na l8go Maja na żwirowce wiodącej ze Lwówka do Grońska jakaś złośliwa ręka połamała 34 młodych drzewek owocowych, które właściciel dóbr, p. Władysław Łącki z Posadowa, był tamże kazał posadzić.
Pan Łącki zapewnia 10 tal. nagrody za wyśledzenie złoczyńcy.
...
- Dobra rycerskie Modliborzyce w pow. Inowrocławskim, 3,900 mórg obszaru, sprzedał dotychczasowy właściciel za 900,000 grz. jakiemuś posiedzicielowi ze Sas.
...
- We Lwówku utworzył się komitet celem zbierania składek na żydów. Zebrano dotąd około 400 grz.
...
- W Obrzycku zarządzono składkę pomiędzy żydami celem wsparcia żydów prześladowanych przez Moskala.
Zebrano 146 grz. 30 fen. i odesłano do komitetu poznańskiego.
...
Podziękowanie

Szanownej publiczności miasta Gniezna, a szczególniej łaskawym Panom, za okazany serdeczny współudział i przysługę przy pogrzebie
Stanisława Służewskiego
składamy w smutku pogrążone
siostry serdeczne "Bóg zapłać."
Gniezno, 25. 5. 1882.
P. S. i W, S.
Stanisław Służewski, U.S.C. Gniezno, akt zgonu Nr.128/1882:
https://szukajwarchiwach.pl/53/1853/0/4 ... EYlfcG00kA
...
cdn.

_________________
pozdrawiam
Grażyna
bugakg@gmail.com


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 15 wrz 2018, 18:18 
Offline

Dołączył(a): 03 cze 2014, 11:57
Posty: 3349
cd. rok 1882

Numer 122


Przybyli do Poznania

dnia 30go Maja

Kamieńskiego Hotel de Berlin.
Trąmpczyński i
pani Mornobisz familiją z Ostrowa.
Szymański z Bielaw,
Loding z Hanoweru,
Buczkowski z Konojadu,
Lauterbach z Włocławka,
Brunk z Czarnkowa,
Dr. Likowski z Kcyni,
Tomaszewski z Mieściska,
Dütschke z żoną z Rombczyua,
Małuszek z Kotłowa,
Ziolewicz z Mixtata,
Ścierniewski z synem z Dębna.
...
Szarada.

Gdy mej pierwszej litery kto w szyku przestawi,
Znajdzie ptaka znanego, co gwizdem nas bawi.
Drugie w alfabecie, a zwierz moje trzecie,
I wszystko moje rzuca się jak zwierze,
Gwizda jak ptaszek, a mówiąc wam szczerze,
Ni to z pierza, ni z mięsa; jeden z tych liberał,
Coby w carską liberyją rad nas poubierał,
Co depcąc nasze prawa, ślepy na bezprawie,
Ma szampanie buduje most zgody w Warszawie.
...
Znaczenie szarady z nru 116go "Gońca W.":

Granica.

Trafne rozwiązania nadesłali pp.:

Fr. Rydzy z Popowa,
Helcia Musiałowska z M. Górki,
pan starosta Mosczeński z Srebrnejgóry,
Wł. Garczyński z Czacza,
Maliski z Mikołowa,
Antolka Płonczyńska z Koźmina,
J. Karamańska z Grodziska,
Jan Stypczyński z Zaniemyśla,
Wacław Stefański z Poznania,
Marynia Jankiewicz z Koźmina,
H. Marchwicki z Galewa,
Korneli Feidelt z Nowego Miasta,
Wiktor Gładysz z Poznania,
Edward S. z Oporowa,
J. Jaworski z Drachowa,
Helena Merdzińska z Szkaradowa.
...
Wiadomości potoczne.
Wtorek, 30go Mąja.

- Sprawdziła się wiadomość przez nas dawniej już ogłoszona, że księdza licencyata Chotkowskiego czeka zaszczytne powołanie na profesora Wszechnicy Jagiellońskiej. Oto "Kuryer Pozn." donosi, że ks. Chotkowski mianowany został 25go Maja zwyczajnym profesorem historyi kościelnej przy Wszechnicy Jagiellońskiej. Dotychczas katedra ta była połączoną z katedrą prawa kanonicznego, a zajmował się ks. kanonik Pelczar.
Ks. Władysław Longin Chotkowski:
http://www.wtg-gniazdo.org/ksieza/main. ... pis&id=438
Władysław Chotkowski, Mielżyn Parafia, akt urodzenia Nr.18/1843:
https://szukajwarchiwach.pl/53/3398/0/1 ... YVcOF6zUbw

https://ptpn.locloud.pl/items/show/456
Biblioteka Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk

foto - Rivoli & Comp., Poznań, „Ks. licencjat Władysław Chotkowski”, Biblioteka Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk

https://pl.wikipedia.org/wiki/W%C5%82ad ... Chotkowski
Władysław Longin Chotkowski *15.03.1843, (...)

http://www.wbc.poznan.pl/dlibra/plain-content?id=185729
Kurjer Zachodni: pismo narodowe, bezpartyjne dla rodzin polskich na kresach zachodnich 1926.07.24 R.2 Nr59 - str.1

+ X. dr. Władysław Chotkowski.
Dnia 13 lipca zmarł w Rabce ks. dr. Władysław Chotkowski, hon. profesor i rektor uniwersytetu Jagiellońskiego, kanonik katedry krakowskiej.
Śp. ks. dr. Chotkowski pochodził z Wielkopolski.
Urodził się w roku 1843 w Mielżynie. Po ukończeniu gimnazjum w Poznaniu i seminarjów duchownych w Poznaniu i Gnieźnie, objął stanowisko wikarj. przy kościele św. Marcina. Był następnie katechetą w szkole realnej w Poznaniu i Bydgoszczy i wtedy dał dowód wielkiej odwagi, organizując opór władzy pruskiej i jej germanizacyjnym zakusom. Wytoczony sobie w roku 1879 proces wygrał, musiał jednak wkrótce opuścić granice cesarstwa niemieckiego. Udał się do Krakowa i tutaj oddał się pracy naukowej, mianowicie historji kościoła w Polsce. Równocześnie pracował na aranie obywatelskiej. W roku 1885 zostaje wybrany posłem do Rady Państwa w Wiedniu, tak samo w roku 1891.
Śp. ks. Chotkowski zasłynął jako znakomity kaznodzieja. Jego słowo rozbrzmiewało poprzez Polskę całą i słuchane było z największą uwagą.
Prac historycznych zostawił bardzo wiele. Habilitował się na Uniwersytecie Jagiellońskim na podstawie rozprawy o "Rozszerzaniu się protestantyzmu na ziemiach polskich w 17 i 18 wieku" (1881). Dalej wydal: "Marcin Luter" (1883), "Przyczyny reformacji w Polsce" (1883). "Pamiętniki Józefa Siemiaszki" (1885), "Z męczeńskich dziejów Unji" (1890) i inne. W roku 1892 był ks. Chotkowski rektorem U niwersytetu Jagiellońskiego. Zwłoki
śp. ks. d-ra Chotkowskiego przewiezione zostaną do Krakowa.

http://cmentarium.sowa.website.pl/Cment ... Rakow.html
Spis osób pochowanych na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie
(osoby pochowane do 1939 r.)
(...)
193. Chotkowski Władysław Longin (1843-1926), ks., kanonik katedralny, prof. historii Kościoła i-rektor UJ, radny m., kw. Ld, gr. kapitulny.
(...)

i wiele innych stron
...
+ Na Górnym Ślązku umarł w Środę ks. dziekan Marchewka z Bogucic, wielki dobroczyńca ludu; własnym kosztem wybudował on śpital i klasztor dla Braci Miłosiernych.
...
+ Donoszą nam ze Lwowa o śmierci ś.p. Heleny z Prusów Groblewskich z Oleksowa Gniewoszowej, która po sześcioletniej ciężkiej niemocy, opatrzona św. Sakramentami, w 50 roku życia dnia 28go Mąja b. r. o godzinie 5tej rano Bogu ducha oddala. Dziś odbywa się pogrzeb tej wielce zacnej Polki, która nadewszystko Boga i Ojczyznę miłowała, najlepszej matki i żony.
http://www.sejm-wielki.pl/b/lu.42625
Helena Groblewska h. Prus
...
- Drzewiecki, Polak z Ukrajiny, wynalazł łódkę nurkową, przydatną do ataków podwodnych. Próby odbyły się już na Bałtyku i Morzu Czarnym i wypadły tak pomyślnie, że ministerstwo marynarki rosyjskiej dało wynalazcy subwencyą w sumie 80,000 rubli.
http://bc.pollub.pl/Content/688/PDF/historia.pdf
Wybrane zagadnienia z historii techniki
autor: Zbigniew Pater
Politechnika Lubelska
Lublin 2011

str.164
1876 - polski inżynier, konstruktor na służbie carskiej Stefan Drzewiecki (1844-1938) buduje niewielki okręt podwodny (rys. 7.43), który napędzany jest pod wodą silnikiem elektrycznym czerpiącym energię z akumulatorów.
Tym samym Polak jest prekursorem tego typu rozwiązania, które stosowane jest później podczas I i II wojny światowej. Okręt ma 4,5 metra długości oraz 1,5 średnicy. Jednostka uzbrojona jest w dwie miny, które można podkładać pod kadłub wrogiego okrętu

foto i podpis pod:
Rys. 7.43. Łódź podwodna skonstruowana przez Stefana Drzewieckiego

str.222
Drzewiecki Stefan (26.07.1844-23.04.1938)
- polski inżynier, wynalazca, pionier żeglugi podwodnej i lotnictwa. W 1872 dokonał dwóch wynalazków: specjalnego cyrkla do wykreślania przekrojów stożkowych oraz parabolicznego regulatora silników parowych.
W tym samym okresie skonstruował "dromograf" - przyrząd automatycznie kreślący drogę statku na mapie, którym zainteresowała się rosyjska marynarka wojenna. Po przeniesieniu się do Rosji zajął się konstruowaniem okrętów podwodnych, stale je udoskonalając i wyposażając w nowoczesne urządzenia. Począwszy od 1888 konstruował okręty podwodne o napędzie elektrycznym. W 1892 przeniósł się na stałe do Francji. W 1896 został laureatem pierwszej nagrody w konkursie ministerstwa marynarki za projekt nowoczesnego okrętu podwodnego. W 1908 w Rosji zbudowano, według jego projektu, okręt podwodny z napędem spalinowym o wyporności 350 t. Zajmował się także lotnictwem, skonstruował m.in. płatowiec "Canard", wyposażony w tylne śmigło i samoczynne urządzenia stabilizacyjne. Z jego inicjatywy powstały w Paryżu pierwsze tunele aerodynamiczne.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Stefan_Drzewiecki
Stefan Drzewiecki *26.07.1844, +23.04.1938 (...)
...
- W roku zeszłym przeszło w Księztwie 91,000 mórg ziemi z rąk polskich w niemieckie, a tylko 13,520 z niemieckich w polskie, to znaczy, że straciliśmy 77,578 mórg. Na 1,626,954 hektarów wielkich posiadłości znajduje się w ręku polskim 732,235 hekt., w niemieckim 804,716 hekt., z ostatniej liczby przypada 321,600 hekt. na własność państwa, famili królewskich i książęcych.
...
- Jednego z tutejszych introligatorów aresztowano w Sobotę na żądanie tutejszego sądu okręgowego jako podejrzanego o podpalenie własnego pomieszkania. Przed kilku bowiem tygodniami powstał w jego pomieszkaniu pożar, a towarzyszące temu pożarowi okoliczności dały powód do aresztowania.
...
- Rawicz, 26go Mąja.
Wedle obliczenia dokonanego dnia Igo Grudnia 1880go roku zajmuje powiat Krobski 103,802 morgi obszaru. Jest on co do obszaru ze wszystkich powiatów W. X. Poznańskiego 16tym, a z powiatów obw. reg. Poznańskiej 8mym z porządku. Ma on największą liczbę miast z całego Księstwa; a w całem Cesarstwie tylko 2 istnieją powiaty w głębi Niemiec, które mąją nieco więcej miast w swym obrębie. Budowli mieszkalnych jest w powiecie 8,858, a zatem więcej niż w każdym innym powiecie Księstwa. Ludności jest 82,146, tj. mężczyzn 39,628 i kobiet 42,534. Pod tym względem liczniejszy od niego jest tylko powiat Inowrocławski o 1782 dusz. Bezżennych liczy powiat osób 271, niezamężnych 711. W kółkach familijnych żyje osób 78,908, a z tych należy w obręb familii 71,230 osób, 5,470 przypada na służbę, 1,333 pomocników rzemieślniczych i wyrobniczych, 429 będących na stancji, 132 mieszkających komornem w pojedynkę, 217 mieszkających komornem wspólnie utrzymywanem i 92 żołnierzy na kwaterze. Wedle wyznania jest 57,525 katol., 22,644 ewang., 1,932 żydów, 17 dyssydentów, 28 bez podania wyznania.
...
∞ W Kwilczu, dnia 23go bm. pobłogosławił ks. szambelan Piątkowski, proboszcz z Winnejgóry, związek małżeński między p. Władysławem Rabskim, budowniczym z Miłosławia, a Heleną Hübscher, córką posiedzicielki z Orzeszkowa.
Władysław Rabski i Helena Hübscher, U.S.C. Miłostowo, akt ślubu Nr.14/1882:
https://szukajwarchiwach.pl/53/1900/0/3 ... uDr3H3leDg
https://szukajwarchiwach.pl/53/1900/0/3 ... 27jTBRGsnw
...
- Sąd okręgowy w Poznaniu wyznacza na dzień 26go Czerwca rb. rano o godz. pół do 11stej w sprawie konkursowej nad majątkiem kupca i właściciela młyna na św. Janie, Franciszka Kratochwila w Poznaniu, celem układów wspólnego dłużnika z wierzycielami.
...
- Miasto Buk podzielono celem odbywania rewizyji wieprzowiny na 4 stacyje.
Rewidują tam pp.:
na I. stacyji Degórski,
na II. restaurator Bajoński,
na III. cyrulik Wawrzynkiewicz,
na IV. córka restauratora, panna Jadwiga Bajońska.
...
- W skład komisyi ustanowionej w Poznaniu do rewidowania wszystkich miejsc publicznych celem ochranienia ich przed niebezpieczeństwem ognia, wchodzą pp.:
posiedziciel fabryki A Krzyżanowski,
inspektor policyji Glasemann,
inżynier miejski Thomsen,
radzca budowniczy miejski Grüder i
inspektor koleji żelaznej Jacobi.
Komisyia ta odbyła w ubiegłym tygodniu rewizyją w teatrze letnim, gdzie wydala niektóre rozporządzenia. W teatrze miejskim w ciągu lata mają być także poczynione ulepszenia. W teatrze polskim będzie sprawioną żelazna zasłona.
...
Ofiarę trojakową nadesłali:

Z Dominium Niemieckie Wilkowo 19 Mrk. a mianowicie:
JW. Panna M. Stablewska 10 Mrk.,
R. Owsiński 1 Mkr.,
pani Owsińska 1 mrk.,
P. Budziszewski i Mrk.,
panna Kamińska 50 fen,
J.Czekanowski 50 fen.,
Ch. Szulc 50 fen.,
N. N. 50 fen.,
Adamczewski 50 fen.,
A K1emczak 25 fen.,
F. Banaszak 25 fen.,
pani Ortman 25 fen.,
panna Dudzińska 25 fen.,
Elżbieta Węglarz 10 fen.,
pani Sendłakowska 20 fen.,
dalej z Leszna pp.:
Orlewicz 50 fen.,
Rutkowski 50 fen.,
Żurkiewicz 50 fen.,
Nowakowski 50 fen.,
Piotrowski 20 fen.,
z Wroławia akademicy Polacy z Górnego Śląska 4 Mrk. 10 fen.,
N. B. z familią z Poznania 1 Mrk.,
za pośrednictwem pani J. Plucińskiej 80 fen.
p. Jan Bitner z Pleszewa z towarzyrzyszami 1 Mrk.,
p. Roman Grus z Tarandtu z kolegami 6 mrk.,
J. Karamański z Grodziska 100 fen.,
F. S. z B. 40 fen.
Składka zebrana w handlu p. R Szulca, Wroc. ul, 12.
K Szulc, Antonina, Maksymilian, Tadeusz, Cezar, Pelagia i Wanda Szulc,
razem 1 mk,
Jan Szubert służący 10 fen.,
Stanisław Pokrywka 50 fen.,
Panowitz 50 fen,
Z. Wituski 10 fen.,
M. Łopiński 10 fen.,
J. Jakóbowski 10 fen.,
M. Andrzejewski i O fen.,
F. Grześkiewicz 10 fen.,
Cieślewski 40 fen. Razem 3 Mrk.
...
cdn.

_________________
pozdrawiam
Grażyna
bugakg@gmail.com


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 18 wrz 2018, 11:17 
Offline

Dołączył(a): 03 cze 2014, 11:57
Posty: 3349
cd. rok 1882

Numer 123


Korespondencje Gońca Wielkop.


Kraków, dnia 29go Mąja 1882.

Szanowna Redakcyo!
Gdy w "Gońcu Wielkopolskim" była mowa o wykopaniu zagadkowych kości ludzkich w Zaniemyślu, pewien korespondent tej poważnej gazety wezwał archeologów krajowych, aby umiejętnie zdjęli zasłonę z tej tajemnicy. Lubo nie trudnię się archeologiją polską, jednakowoż podejmuję się rozwiązania tej zagadki, gdyż do tego nie potrzeba znajomości archeologii. Albowiem historya polska świadczy o tym, że Wielkopolanie roku 1331go pod Zaniemyślem stoczyli krwawy ale zwycięzki bój z bezbożnymi Krzyżakami.
Świecki zakon krzyżacki, przeważnie rekrutujący swojich rycerzy z Niemiec (ale także z Anglii, Francyi itd.), z początku walecznością w tępieniu pogaństwa otoczył się zasłużonym urokiem. Ale już w XIVtym stuleciu ten zakon wyzuł się z ducha religijnego, który przedtem był jego drogoskazem, wyrzekł się swojich wzniosłych myśli i oddał się sprośnym namiętnościom, które go przeistoczyły w bandę łotrów, wyprawiających bezwstydne ekscesy na świeżej mogile swojej zaszczytnej przeszłości.
Ten rozbestwiony, lecz materyalnie jeszcze potężny zakon świecki, widząc, jak król Władysław Łokietek z upadku wydobywa Polskę, uwzięli się, aby temu przeszkodzić; na zagładę naszej Ojczyzny w Lipcu roku 1331go w wielkiej ilości nagle wtargnęli do Kujaw i do Wielkopolski, i w tych ziemiach na niewinnej i bezbronnej ludności dopuszczali się srogich i wyrafinowanych zbrodni. Aby do szczętu zniweczyć Kujawy i Wielkopolskę, w piekielnej złości Krzyżacy wtenczas łupili te kraje, nielitościwie palili miasta jako też wsie i okrutnie mordowali spokojną ludność, oddającą się zwykłej pracy. Trudno wyliczyć wszystkie osady, które ten grzeszny zakon świecki ograbił i następnie obrócił w perzynę, a jeszcze trudniej wyliczyć wszystkie okrucieństwa, jakimi wścieklizna krzyżacka wtedy się shańbiła.
Przerażeni rozgłosem tej srogości Wielkopolanie, którzy szczęśliwie uniknęli śmierci z ręki krzyżackiej, tłumnie zgromadzili się w obronnym Zaniemyślu (jeszcze będącym wsią), tam oszańcowali się pomiędzy dwoma jeziorami i czekając na króla, tymczasem tylko odporne zajęli stanowisko. Aby znieść tę siłę zbrojną, Krzyżacy wnet uderzyli na Zaniemyśl, lecz Wielkopolanie taką zadali im klęskę, że zaledwo skromna liczba Krzyżaków uszła z życiem. W tym zaciętym boju zarówno brali udział okopani po Zaniemyślem wielkopolscy panowie, mieszczanie i wieśniacy. Rozjątrzeni tym niepowodzeniem Krzyżacy jeszcze okrutniej się srożyli, gdy z Krakowa z wojskiem przybył rycerski król Władysław Łokietek i z wytężeniem wszystkich sił pod Płowcami rozgromił dobrze wyćwic i uzbrojoną czerń krzyżacką. Do najwyższego stopnia rozgniewany na okrucieństwa, jak Krzyżacy dopuszczali się na Kujawach i we Wielkopolsce, król rozkazał śmiercią ukarać w bitwie ujętych brańców. Niewątpliwie trudno usprawiedliwić ten krok, ale nie trudno wytłómaczyć go oburzeniem na nieprzebrane zbrodnie krzyżackie. Pomyślna dla oręża polskiego bitwa pod Płowcami ocaliła niepodległość Wielkopolski.
http://www.zaniemysl.pl/asp/pl_start.as ... atnosc=tak
Historia
http://www.szlakpiastowski.pl/legendy-i ... l-i-plowce
Autor: Stanisław Świrko - 2016
Zakon krzyżacki, sprowadzony ongiś do Polski przez Księcia Konrada Mazowieckiego dla obrony północnych rubieży Mazowsza przed pogańskimi Prusami, groził w wieku XIV zagładą całemu lechickiemu gniazdu.(...)
https://podroze.onet.pl/polska/z-dreszc ... im/p8wvc0e
Wyspa Edwarda na jeziorze Zaniemyskim - groza i zabawa z hrabią Raczyńskim
autor: Łukasz Zalesiński Współpracownik Onet.pl

Ponoć była miejscem ukrycia wielkiego skarbu, na pewno zaś trybuną dla niezwykłych rozrywek ekscentrycznego szlachcica, areną spektakularnego samobójstwa, które popełnił, wreszcie atrakcją turystyczną. Urzekająco piękną, a przy tym odrobinę tajemniczą. Oto wyspa Edwarda - jedna z pereł Wielkopolski. (...)
źródło artykułu: "O Popielu, którego myszy zjadły oraz inne podania i legendy wielkopolskie" (Wyd. Poznańskie, 1984)
foto i podpis pod:
Zaniemyśl, wyspa Edwarda na jeziorze Zaniemyskim
Hrabia Edward Raczyński przez cały dzień snuł się po pałacu w Rogalinie niczym duch. Unikał rozmów, od czasu do czasu stawał w oknie i przez długie minuty wpatrywał się w przysypany śniegiem pałacowy park. Wreszcie pod wieczór podjął decyzję. Zapakował się do sań i kazał wieźć do Zaniemyśla.(...)
...
+ Nader smutna wiadomość dochodzi nas w tej chwili. W Poniedziałek rano umarł nagle śp. Władysław Przyłuski z Łagiewnik. Przy zupełnie czerstwych siłach brał on jeszcze w Niedzielę czynny udział przy zakładaniu Kółek włościańskich w Pakosławiu.
Przez śmierć jego ponosi społeczeństwo nasze nader dotkliwą stratę
Był on niezmordowanym pracownikiem w różnych towarzystwach, a mianowieie w towarzystwie agronomicznym i Kółkach rolniczych. Brał udział we wszystkich Zebraniach narodowych. Znany był wszyskim jako gorący patryota. Bolesną tą wiadomością dzielimy się tymczasowo z Czytelnikami naszymi, odkładając na później obszerniejszy życiorys.
Cześć jego pamięci!

Nekrolog - str.3 i (oraz w nr. 124 str.3)
We Wtorek, dnia 30go m.b. rano zakończył nagle swój żywot doczesny
ś.p. Władysław Przyłuski
Eksportacyja odbędzie się z Łagiewnik do kościoła parafijalnego w Wyganowie w Piątek, dnia 2go Czerwca wieczorem o godz. 6tej. Nazajutrz zaś o 11stej godzinie nabożeństwo żałobne i pogrzeb, na które zaprasza przyjaciół i znajomych w smutku pogrążony
Brat.
...
Przybyli do Poznania
dnia 30go Maja

Bazar.
Pani Skoroszewska z Turska.
Prof. Dr. Nehring z Wrocławia.
Hr. Skarbek z Królestwa Polskiego.
Paruszewski z fam. z Obudna.
Gajewski z Wolsztyna.
Niemojowski z Pogrzybowa
Wągrowiecki z żoną z Królestwa Polskiego.

Kamieńskiego Hotel de Berlin.
Laskowski z synem z Runowa,
Wieczorek z Pszczółyczyna,
Bogusławski z Królestwa Polskiego,
Sokołowski z żoną z Warszawy,
Dudaj z synem z Sieradza,
Mąj z Wrocławia,
Goldstrom z Berlina,
Jaensch Trzemeszna,
Haffe z Rawicza,
Dzierżanowski ze Śremu,
Weiss z Poznania.
...
Wiadomości potoczne.
Środa, 31go Mąja.

- + Pogrzeb ś.p. Stanisławy z Libeltów Łepkowskiej odbył się w Sobotę. Rano o 10tej wyprowadził zwłoki z domu żałoby do kościoła OO. Kapucynów ks. kan. Serwatowski w gronie licznego duchowieństwa, między którym był także biskup krakowski i ks. biskup Janiszewski. Kościół napełnił się szczelnie osobami, które przybyły złożyć hołd cnotom zmarłej. Widziano wielu profesorów i członków akademiji. Ks. Janiszewski odprawił przy
wielkim ołtarzu żałobną mszę św., po czem ks. kanonik Pelczar przedstawił wierny obraz zmarłej niewiasty. Kondukt odprawił ks. biskup Dunajewski, poczem wyruszył pochód na cmentarz. Tłumy ludu towarzyszyły mu. Nad grobem przemówił ks. kanonik Polkowski i pożegnał nad grobem zmarłą
matronę.
...
Zmarli:

+ ś.p. Melania Grudzielska w Gnieźnie 28go.
Melania Grudzielska, U.S.C. Gniezno, akt zgonu Nr.142/1882:
https://szukajwarchiwach.pl/53/1853/0/4 ... Ex3Q4npSXw
Nekrolog
http://www.wbc.poznan.pl/dlibra/publica ... 0388&tab=3
Dziennik Poznański 1882.05.31 R.24 nr122 - 23/23 - str.5
...
+ Józef Stanowski, uczeń gimnazyum realnego w Poznaniu 30go.
Józef von Stanowski, U.S.C. Poznań, akt zgonu Nr.751/1882:
https://szukajwarchiwach.pl/53/1926/0/4 ... HB-BQDiQqw
Nekrolog
http://www.wbc.poznan.pl/dlibra/publica ... 0388&tab=3
Dziennik Poznański 1882.05.31 R.24 nr122 - 23/23 - str.5
jego brat:
Jan von Stanowski, U.S.C. Poznań, akt zgonu Nr.890/1882:
https://szukajwarchiwach.pl/53/1926/0/4 ... P-NbbaFKmA
...
Przeniesieni:

- Nauczyciel Górny z Swarzędzia jako nauczyciel do nowo otwartej szkoły katol. w Lussówku, pow. poznański od dnia 1go Czerwca r.b.,

- nauczyciel Schuster nowo ustanowiony w szkole katol. w Dusznikach, pow. szamotulski.
...
- W drugie święto Zielonych Świątek przejeżdżało przez dworzec w Poznaniu 20 osób klasy roboczej ze wsi, polskiej narodowości, będących w drodze do Ameryki.
...
- W pierwsze Święto przybiło do brzegów rzeki Warty w Poznaniu 70 flisaków wracających od Kostrzyna do Kongresówki, skąd pochodzą.
...
- Przed 4 laty wyszedł rozkaz policyjny, podług którego gnój i śnieciska z podwórz wolno ze stajen miejskich w Poznaniu tylko wywozić do godz. 10tej rano. Przeciw temu nieraz jednak wywożący wykraczali, wyjechawszy później niż było dozwolono. Dnia 27go b.m. policyant na Placu Wilhelmowskim zawrócił jeden taki wóz wiozący właśnie nawóz, a woźnicy kazał go odwieźć napowrót na podwórze, gdyż to jut była 11 godz. przed poł.
...
- Celem ogólnego liczenia ludności wedle powołania pod dniem 5go Czerwca r. b. podzielono miasto Gniezno na obwodów 50.
Każdy obwód ma w przecięciu po 10 numerów.
...
- Dziś w południe wręczono na Działowym placu pułkowi 99 chorągwie, które 29go w Poczdamie poświęcono.
...
- + Łobżenica, 27go Maja.
Przed kilku dniami zdarzyło się w sąsiedniej wsi Czarnuniu srogie nieszczęście. Karczmarz M. i sołtys S. umówili się z jednym z rybaków celem odbycia przejażdżki i łowienia ryb wędką na jeziorze. Ponieważ rybak nie stanął na czas omaczony, więc ci
dwąj wsiedli do łódki i wyjethali na jezioro. Tymczasem tegoż wieczora szalała na jeziorze sroga burza i zaledwo ci dwaj mężowie wyjechali kawałek, gdy się z nimi czółno przewróciło i obydwaj utonęli. Ciała ich wydobyto niezadługo na brzeg.
...
cdn.

_________________
pozdrawiam
Grażyna
bugakg@gmail.com


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 19 wrz 2018, 06:45 
Offline

Dołączył(a): 03 cze 2014, 11:57
Posty: 3349
cd. rok 1882

Numer 124



- Pan Flammarion jest dziś najuczeńszym pisarzem w rzeczach astronomiji dotyczących. Pytano go, coby się też stało, gdyby nowy kometa *) tak się zbliżył do ziemi, żeby ta ziemia dostała się w jego powietrze, tj. w jego atmosferę. Na to uczony Francuz tak odpowiedział:
Powietrze komety składa się z dwóch pierwiastków, tj. z węgliku i z wodorodu, dwóch gazów, które składają nasz gaz do oświetlania ulic!
Ten gaz, zmieszany z pewną ilością kwasorodu i podpalony, daje okropny huk i pożar niezmierny. Ziemia otoczona jest kwasorodem, bo jest on w powietrzu ziemi.
Gdyby więc powietrze komety przyszło owiać nasze ziemię, wtedy ludzie pdusiliby się, tak jak się duszą w gazie węglika w kopalniach, lub jak się duszą, w pokojach gazem zapełnionych. Gdyby zaś w tym czasie ktoś przez nieostrożność zapalił świecę lub zapałkę, toby cała atmosfera ziemi, zmieszana z atmosferą komety, hukła jednym strzałem, skutkiem czego by się ludzie i zwierzęta pozabijali, atmosfera się spaliła i ziemia rozsypałaby się w gruzy.
Tą razą ziemia wolną będzie od tego komety, ale ci ludzie, co w koniec świata nie wierzą, niech się teraz przekonają, jak łatwo jest Opatrzności wytracić rodzaj ludzki na Ziemi.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Camille_Flammarion
Camille Flammarion *26.02.1842, +03.06.1925 (...)
https://www.urania.edu.pl/pliki/archiwu ... 985_12.pdf
KRONIKA HISTORYCZNA
Urania Miesięcznik Polskiego Towarzystwa Miłośników astronomii
Rok LVI Grudzień 1985 Nr.12
stron 36

str. 24/25 (342/343)
KONFERENCJE I ZJAZDY
III Seminarium Sekcji Historii Astronomii PTMA
W pierwszym dniu obrad przedstawiono następujące komunikaty i referaty:
(...)
- Jerzy Ułanowicz z Ostrowca Świętokrzyskiego przedstawił swoje opracowanie sylwetki Kamila Flammariona — w 60 rocznicę śmierci (zmarł 4 czerwca 1925 r. w wieku 83 lat) — wskazując na jego bujną drogę życia, osiągnięcia jako uczonego, wybitnego popularyzatora i miłośnika wiedzy astronomicznej, pisarza i wydawcy *.
Referent zilustrował swoje opracowanie-zdjęciami z życia K. Flammariona jak też udostępnił do wglądu szereg publikacji tego uczonego i badacza nieba. Następnie przedstawił sylwetkę Augusta Arrheniusa (1859—1927) twórcy podwalin nowoczesnej chemii fizycznej, wybitnego badacza i popularyzatora chemii i wiedzy o Wszechświecie. Przedstawił jego działalność pisarską i wydawniczą omawiając jego dzieła jak np. dwutomowy podręcznik Kosmografia (1903), O powstawaniu światów (1906), Atmosfera planet i inne.
(...)
* Patrz też notatka w Kronice Historycznej.

strony 26-28 (344-346)

Kronika Historyczna
Camille Flammarion (1842—1925)
Camille Flammarion należy do uczonych, których nazwiska opromieniły sławą imię Francji. Niestrudzony badacz Kosmosu, rozmiłowany w astronomii, przez blisko 65 lat pochłonięty był działalnością naukową i popularyzatorską.
Urodził się 17 lutego 1842 roku w małym miasteczku Montigny-le Roi w departamencie Górnej Marny, zamieszkałym wówczas zaledwie przez stu mieszkańców. Pochodził z niezamożnej rodziny, która nie była w stanie zapewnić mu warunków do systematycznego uczęszczania do szkoły. Ukończył tylko szkołę podstawową, w której wyróżniał się zdolnościami do nauk przyrodniczych. Zaćmienie Słońca, które nastąpiło w 1847 roku, wywarło na pięcioletnim wówczas Kamilu silne wrażenie i niewątpliwie zaciążyło na późniejszym zainteresowaniu się astronomią. W poszukiwaniu lepszej egzystencji Flammarionowie opuszczają miasteczko Montigne-le Roi i udają się do Paryża. Tam ojciec Kamila założył zakład fotograficzny, a 14-to letniego syna posłał na naukę zawodu u znajomego grawera.
W 1857 roku do rąk Kamila przypadkowo dostaje się książka Lecouturiera Panorama świata, po przeczytaniu, której postanowił poświęcić się astronomii. W Paryżu powstaje jego pierwszy manuskrypt, który zatytułował Kosmogonia uniwersalna; młody miłośnik astronomii miał wówczas 15 lat. Dwa lata później pracę tę przypadkowo obejrzał pewien lekarz wezwany do chorego Kamila. Dzięki jego poparciu Flammarion został przyjęty na skromne stanowisko rachmistrza do paryskiego Obserwatorium Astronomicznego, którego dyrektorem był wówczas Urban Le Verrier, odkrywca Neptuna. W 1862 roku została wydrukowana jego pierwsza książka napisana w młodzieńczym zapale (miał lat 20) pt. Mnogość zamieszkałych światów, która przyniosła mu wielki rozgłos w świecie. Bogata wyobraźnia i talent pisarski pozwoliły mu na przedstawienie Wszechświata w niezwykle malowniczej, jasnej i prostej formie dostępnej dla każdego czytelnika. W 1872 roku napisał książkę pt. Kopernik i jego system świata. Najpoważniejszym dziełem, w którym Flammarioń zamknął swoją rozległą wiedzę o niebie jest Astronomia popularna, za którą uzyskał nagrodę Akademii Francuskiej. Niestrudzony w popularyzowaniu piękna nieba Flammarioń napisał ogółem 45 książek, z których częśćprzetłumaczono na język polski; Napisał też wiele popularnych artykułów do różnych czasopism.
Flammarion był aktywnym organizatorem życia astronomicznego we Francji. Z jego inicjatywy powstało w 1887 roku Francuskie Towarzystwo Astronomiczne, którego był pierwszym prezesem. Od 1882 roku wydaje pismo astronomiczne L'Astronomie, które później zostało oficjalnym organem Francuskiego Towarzystwa Astronomicznego. W historycznym dworku w Juvisy (80 km od Paryża otrzymanym w darze od jednego z wielbicieli jego talentu, urządził swoje prywatne obserwatorium astronomiczne. Zainstalowany w tym obserwatorium refraktor zbliżył Flammarionowi „bezmiar pełen gwiazd” i pozwolił na przyglądanie się tajemniczej kolorowej planecie Mars, na której dopatrywał się istnienia życia. Szczególne zainteresowanie obserwacjami Marsa datują się od ogłoszenia w 1886 roku wiadomości o odkryciu przez włoskiego astronoma Schiaparelliego "kanałów” na Marsie.
Dorobkiem tych długotrwałych obserwacji była opublikowana w1892 roku obszerna monografia Marsa pt. Planeta Mars i warunki życia na niej.
W uznaniu zasług na polu popularyzacji astronomii w 1922 roku Flammarioń został mianowany Komandorem Legii Honorowej.
Śmierć zaskoczyła Flammariona przy lunecie. Zmarł nagle 4 czerwca 1925 roku w Juvisy i został pochowany, zgodnie ze swym życzeniem, w ogrodzie obok obserwatorium. Do końca pracowitego życia pozostał wierny swej muzie — Uranii i dewizie: Ad v eritatem per scientiam.
Jerzy Ułanowicz
https://www.salon24.pl/u/arkadiusz-jadc ... lammariona
autor: Arkadiusz Jadczyk fizyk teoretyk (opublikowano 24.03.2012)
Dziwny przypadek zniknięcia Kamila Flammariona
Motywacje towarzyszące badaniu zjawisk „paranormalnych”, a także same badania, przeprowadzone przez Williama Crookesa i innych ciekawych naukowców zostały opisane w książce słynnego Francuza, Kamila Flammariona (fr. Camille Flammarion). Prowadzi to do pytania: a kimże był ten Flammarion i z czego był słynny?
Charles Richet, który w roku 1913 zdobył nagrodę Nobla e dziedzinach fizjologii i medycyny, napisał nekrolog dla Kamila Flammariona w roku 1925. Otworzył go tymi słowy:
“Nous venons de subir une perte cruelle. Voici que disparaît, en pleine puissance intellectuelle malgré son grand âge, notre héroïque ami Camille Flammarion. Il fut un grand savant. Il fut un noble poète. Il fut un ardent ami de l'humanité et de la paix. Il fut aussi un des fidèles de notre sainte cause, et, comme il avait le culte de la vérité, les problèmes qui nous occupent ici ont animé ses dernières années.”

„Ponieśliśmy właśnie bolesną stratę. Oto odchodzi od nas, w pełni sił intelektualnych pomimo podeszłego wieku, nasz bohater i przyjaciel Kamil Flammarion. Był wielkim uczonym. Był znakomitym poetą. Kochał ludzkość i kochał pokój. Był także jednym z tych dla których prawda była rzeczą świętą.”

Camille Flammarion
O dziwo francuska Encyclopedia Universalis ignoruje całkowicie tego słynnego w całym świecie Francuza! Nie ma go w niej! Ani w sieci, ani w wersji DVD, ani w 30 tomach encyklopedii drukowanej (prosiłem znajomego, by sprawdził).
Na całe szczęście możemy się czegoś dowiedzieć z witryny Paryskiego Obserwatorium Meudon:
Nicolas Camille Flammarion urodził się w roku 1842 w Montigny-le-Roi , w departamencie Haute Marne, Francja. Początkowo studiował teologię, lecz wcześnie zainteresowała go astronomia. Mając lat 16 napisał 500-stronicowy manuskrypt, Kosmologia Uniwersalna, i został asystentem LeVerriera (którego obliczenia doprowadziły do odkrycia Neptuna) w Obserwatorium Paryskim. W latach 1862-1867 pracował w Biurze Pomiarów Geograficznych, potem powrócił do obserwatorium, gdzie uczestniczył w programie obserwacji gwiazd podwójnych. Wynikiem tego projektu był katalog 10 000 gwiazd podwójnych wydany w roku 1878.
Oprócz tego Flammarion prowadził obserwacje Księżyca i planety Mars. W latach 1873 i 1885 wysunął hipotezę, że kolor Marsa może być związany z istnieniem na tej planecie roślinności. Opublikował kilka książek popularno-naukowych (Astronomia dla wszystkich, w roku 1879, której sprzedano 100 000 egzemplarzy, zaś jej angielskie tłumaczenie ukazało się w roku 1894, jak również książkę o Marsie, Planeta Mars, gdzie popierał istnienie „kanałów” zbudowanych przez rozwiniętą cywilizację. Popierał amatorską astronomię. W roku 1877 Flammarion założył Francuskie Towarzystwo Astronomiczne. W roku 1882 E. Meret, który był wielbicielem książek Flammariona, podarował mu majątek i prywatne obserwatorium.
W roku 1922 otrzymał Legię Honorową za zasługi dla astronomii.
Camille Flammarion zmarł 3-go czerwca 1925 w Juvisy-sur-Orge.
Na cześć Flammariona nazwano jego imieniem krater na Księżycu (3.4S, 3.7W, 74.0 km średnicy, w r. 1935). Także krater na Mars(25.4N, 311.8W, 173.0 km, w 1973). Także Asteroid (1021) Flammario odkryty przez Maxa Wolfa 11-go marca 1924 ...
I tak dalej ....Czemu zniknął z francuskiej Encyklopedii Powszechnej? Za co? Czym nagrzeszył aż tak?
By się zorientować czym nagrzeszył do tego stopnia, że żadne zasługi i światowa sława mu nie pomogą, zajrzyjmy do angielskiej Wiki.
No i już wiemy:
Spiritism
Because of his scientific background, he approached spiritism and reincarnation from the viewpoint of the scientific method, writing, "It is by the scientific method alone that we may make progress in the search for truth. Religious belief must not take the place of impartial analysis. We must be constantly on our guard against illusions.".[5] He was chosen to speak at the funerals of Allan Kardec, codifier of Spiritism, on 2 April 1869, when he re-affirmed that "spiritism is not a religion but a science".

Ponieważ miał naukowe wykształcenie, podchodził do spirytyzmu i reinkarnacji biorąc za punk wyjścia metodę naukową. Pisał: „Jedynie stosując metodę naukową możemy dokonać postępu w poszukiwaniu prawdy. Stale winniśmy strzec się złudzeń”. 2-go kwietnia 1869 przemawiał na pogrzebie Allana Kardeca, kodyfikatora spirytyzmu, gdzie potwierdził, że „spirytyzm nie jest religią, lecz nauką.”

Teraz już możemy snuć hipotezy dlaczego to zniknął z Encyclopedia Universalis – był zbyt niebezpieczny. Było to prawdopodobnie zanim jeszcze Internet pojawił się we Francji, i tak już zostało.
W swej pięknej książce „The Unknown” (Nieznane) Flammarion pisze z prawdziwą pasją o badaniach Williama Crookesa i innych.
Pisze m.in. tak:
This work is an attempt to analyze scientifically subjects commonly held to have no connection with science, which are even accounted uncertain, fabulous, and more or less imaginary.

Praca ta jest próbą naukowej analizy zagadnień, których zwykle nie wiąże się z nauką, zagadnień uznawanych nawet za niepewne, zmyślone, lub, w mniejszym lub większym stopniu, po prostu wyimaginowane.

I am about to demonstrate that such facts exist. I am about to attempt to apply the same scientific methods employed in other sciences to the observation, verification, and analysis of phenomena commonly thrown aside as belonging to the land of dreams, the domain of the marvelous or the supernatural, and to establish that they are produced by forces still unknown to us, which belong to an invisible and natural world, different from the one we know through our own senses.

Mam zamiar wykazać, że tego rodzaju fakty mają miejsce. Mam zamiar spróbować zastosować przy tym te same metody naukowe, które stosowane są w innych dziedzinach nauki do obserwacji, weryfikacji i analizy zjawisk zwykle odrzucanych jako należące do świata marzeń, do dziedziny cudownego czy nadprzyrodzonego. Postaram się wykazać, że zjawiska zachodzą na skutek działania sił dotąd nam nieznanych, należących do niewidzialnej części naturalnego świata, i różnych od tych, które znamy dzięki naszym zmysłom.
We wstępie do swojej książki „Nieznane” Flammarion pisał:
„To tylko dzięki nauce następuje nieustanny postęp w obecnej historii ludzkości. To właśnie nauka przemieniła świat, choć rzadko oddajemy jej należną sprawiedliwość i wdzięczność. Jedynie dzięki niej żyjemy intelektualnie, a także materialnie, w dniu dzisiejszym. I tylko ona może nas prowadzić i oświecać.”
Czy te zamierzenia Flammariona są racjonalne?
Czy to, co pisze, brzmi logicznie?
Czy takie podejście może dać wyniki?
Nie wiem tego.
Ależ czyż nie jest takie podejście interesującym?
P.S. Czy i jak Flammarion znany jest w Polsce – tego nie sprawdzałem.
...
Przybyli do Poznania
dnia 31go Maja

Bazar.
Pani Dziembowska z Roszkowa,
Pani Rogowska z Królestwa Polskiego,
hr. Miączyński z Pawłowa,
Dr. Sawicki z Królestwa Polskiego,
Dr. Krajewski z Skóraczewa,
hr. Zółtowski z Nekli,
Stablowski z Zalesia,
Arnese z Uścikowa.

Grand Hotel de France.
Dr. Komierowski z Nieżychowa,
Bukowski z Próchnowa,
Bardzki z Sannik,
Pani Kurnatowska z Owińsk,
Moszczeński z Wapna.
Pani Dorochów z Królestwa,
Pani Tryniszewska z Królestwa,
Hadoński z Chłapowa,
Pani hr. Bnińska z synem z Żernik,
ks. Rymarkiewicz z Kotlina,
Holdheim z Berlina,
Englaeder z Chodzieża,
Schöfter z Wrocławia.

Kamieńskiego Hotel de Berlin.
Ks. prob. Bielawski z Pleszewa i
ks. prob. Badurski z Mącznik,
Dr. Kucner z fam. z Kobylina,
Schubert z Liepe,
Pani Polcyn i
Hoffinanowa z Szkaradowa,
Liebe z Berlina,
Wolff z Kawki,
kandydaci pr. Kaczmarek z Gostynia i
Brachvogel z Poznania,
ks. Rybnicki z Prus Zachodnich,
Pani Chrzanowska z familją z Miecznwnicy.
...
Wiadomości potoczne.
Czwartek, 1go Czerwca.

- Nowego kometę można obecnie gołym okiem rozpoznać na północnej stronie nieba. Według uąjnowszych obrachunków zbliży on się 8go b.m. do słońca na 900,000 mil, przez co blask jego niezmiernie się spotęgować musi. 6go b.m. będzie on 612 razy jaśniejszym, jak w dniu jego odkrycia; 8go aż 5,824 razy, a 10go już tylko 587 razy.
Nie jest nieprawdopodobną, że 8go b.m. będzie go można widzieć w pobliżu słońca za dnia, przy blasku słonecznym. Trzeba się naturalnie tak postawić, żeby słońce nie oślepiało, a więc np. w cieniu budynku, który słońce zasłania. Szkła ciemnokolorowngo używać nie można, gdyż na to światło komety jest za słabe. Dotąd w ogóle widziano bardzo mało komet za jasnego dnia i gołym okiem. Podanie historyczne opiewa, że w r. 368 widziano za dnia kometę w Europie i Chinach. Wielkiego kometę z r. 1016go widziano 9go Lutego w pobliżu słońca.
Pierwszy kometo z r. 1402go tak był jasnym, że ogon jego widać nawet było w południe, również i kometa z r. 1743 i 1843.
...
- U pewnego kupca w Poznaniu zabrała policya we Wtorek 80 Maja resztki przed kilku dniami rozćwiartowanego jelenia.
...
- Królem kurkowym w Inowrocławiu w trzecie święto Zielonych Świątek został nasz rodak piwowar Koterski.
...
- Królem kurkowym w Pile został Polak mistrz ślósarski Zakrzewski.
...
- + Jeden z ostatnich.
Piszą nam z Zagórza:
Dnia 24go b. m. odprowadziliśmy do grobu "czwartaka" - jednego z ostatnich. Był nim Franciszek Janosza Rościszewski, żołnierz 4 pułku ułanów polskich z r. 1831. Pod Ostrołęką był on ciężko ranny- Przy spuszczeniu zwłok do grobu odegrała kapela znaną pieśń "Tysiąc walecznych" i melodyą tą pożegnaliśmy może już ostatniego z bohaterów 4go pułku.
Niech mu będzie lekką ziemia, za którą krew przelewał!
...
- Inowrocław, 30 Maja.
Przed kilku dniami włamali się złodzieje do sklepu zegarmistrza tutejszego p. Winklowskiego i zabrali około 80 zegarków, wiele łańcuszków i sznurków do zegarków, jako też gotówki ze 120 grz. Wartość skradzionych rzeczy dochodzi 2,800 grz. Okradziony wyznaczył 700 grz. nagrody za odkrycie złoczyńców.

- + Przed kilku dniami naładowany wapnem wóz fórmana Zuhlkego z Wapienna pod Barcinem przejechał na żwirowce wiodącej z Inowrocławia do Pakości 9 letniego chłopca, Walentego Dziszaka z Krześlewic. Chłopiec, gdy Zuhlke stanął był w Cieślinie z wozem dla wypoczynku, wskrabał się na wóz i spadł w czasie dalszej jazdy, Koła wozu przeszły przez chłopca, który natychmiast żyć przestał.
...
- Jutrosin, 28go.
Celem policzenia ludności wedle zawodu dnia 5go Czerwca podzielono miasto na obwodów 8. Liczenia dokonają pomiędzy innymi tutejsi nauczyciele.

- Ceny targowe w tutejszym mieście są następujące:
Płacono za 1 ctr. pszenicy 27 grz., żyta 14 grz. 50 fen. i 15 grze 50 fen., jęczmienia 14 grz. 15 fen, owsa 14-15 grz., perek, których jest jeszcze wielki zapas, 1 grz. 20 fen.
...
- (Nadesłano.)
Z nad Prosny.
"Szanowny Redaktorze !
Przez rozmaite nieszczęścia familijne zniewolony jestem wioskę moje sprzedać; na wszyskie strony starałem się u swojich, aby takową nabyli; - warunki sprzedaży sak są umiarkowane i przystępne, że ułatwiają kupno. - Nikt z Rodaków dotychczas się nie zgłosił, pełno zaś innoplemieńców, którzy mają ochotę kupić i kupią niezawodnie.
- Szanowna Redakcyo! nie posądzaj mnie o brak patryotyzmu i chęć opuszczenia w zagon ojczysty kulturnika, dla tego udaję się do Ciebie z prośbą, jeżeli wiesz kogo z rodaków, który ma chęć okupienia się, to wskaż mu tę sposobność. - Wioska dobra i chlebodajna."
A.

- Powyższy list ogłaszamy, aby zwrócić uwagę mających chęć kupna odpowiedniej wioski.
Na żądanie służymy bliższemi szczegółami.
...
cdn.

_________________
pozdrawiam
Grażyna
bugakg@gmail.com


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 21 wrz 2018, 11:44 
Offline

Dołączył(a): 03 cze 2014, 11:57
Posty: 3349
cd. rok 1882

Numer 125


Listy z Ameryki.


Świętych, któremi najuboższy w Polsce ściany zdobi; ba, nie widać tu nawet krzyża, a o kropielnicę, to ani pytaj. Za stołem siedzi z fajką w zębach mężczyzna, na ryczee zaś jego żona, i już myślałem, żem się omylił. Lecz nie; przecież mi odpowiedzieli wyraźnie: Na wieki wieków. Amen!
Po przywitaniu usiadłem na złamanem krzesełku i pytam o powodzenie, lecz żadnemu uiesporo się pochwalić amerykańską rozkoszą.
Wtem i więcej przyszło tamdotąd Polaków, i tylem się dowiedział, że z deszczu przyśli pod rynnę, bo każdy z nich na biedę skarżył.
Zarobią w papierni po 6 tal. tygodniowo, z tych właściciel fabryki odciąga im po talarze tygodniowo za te graty stare, co im pokupił do izby, już po pół roku, a te gzory to może warte wszystkie tal. 10. Więc dostanie 5 tal. na tydzień każdy z nich, z tego talar musi płacić tygodniowo komornego. I jakże tu wyżyć za tal. 4 z żoną i czterema dziećmi?
Kto myśli, że tu wszystko tanie, to się myli bardzo, i podaję tu cenę każdemu prawdziwą Funt mięsa kosztuje tu od 18 do 25 centów, podług naszej rachuby 7 do 10 trojaków.
Chleb za 10 centów sam polski chłop zje, co uczyni 4 troj. Mędel jaj 45 centów czyli 18 troj. , funt sera 30 centów czyli 12 troj., kwarta ziemniaków 8 cent. czyli 3 troj. 2 fen., głowa kapusty 20 cent. czyli 8 troj., funt cukru 12 cent czyli 5 troj., funt kawy 30 cent. czyli 12 troj, funt masła 50 cent. czyli 4 złote, kwarta soli 5 cent. cżyli 2 troj., kwarta pszennej mąki 7 cent. czyli 3 troj., tatarczanej 6 cent. czyli 22 fen., funt ryżu 10 cent. czyli 4 troj., kwarta mleka 8 cent. czyli 3 troj. Drożyzna wielka. Ja sam 5 dol. na swą osobę opłacać muszę i prawdziwie sobie zdrowia nie potrzebuje objedzeniem za te pieniądze popsuć. Więc niech tam sobie każdy gospodarz lub gosposia, nim do Ameryki pojedzie, dobrze rozważy, dość funtów pieczeni może zjadać tygodniowo w Ameryce, i wszystko obrachuje podług podanej powyżej ceny, a wtenczas będzie wiedzić dość i tam do odkładki pozostanie.
Ale za to ręczę, że jeżeli jej tam chleb nie smakuje, to go tu nie doje. Zresztą rozum powiada, że tu nie może być chleb tani, boby ci gospodarz każdy podziękował za rolnictwo, i też by nie wystał, żeby miał za surdut krawcowi zapłacić doi. 15, za kapelusz 2 dol., za buty 3, za koszulę l 1/2. za spodnie 8, za westkę 5.
Zresztą proszę perki w kwarcie wymierzyć, a wtenczas każdy będzie wiedział, dość jedna kosztuje. Robota zaś, którą ci Polacy w papierni tej wykonują, nie jest nawet 10 talarami tyg. zapłacona, bo jak mi jeden z nich powiadał, to przy tem przebieraniu płatów i ich mieleniu nie długo człowiek wiekuje gdyż kurz ten jest zabijający i tylko człowiek mocny, ze zdrowemi piersiami, czas niejaki tej pracy podoła, lecz trudno, rozmówić nie potrafią się w żadnej fabryce z nikim, i powiedzić tu można, że gdzie nikt nie chce, Polak musi, bo darmo szukać gdzie indziej miejsca.
Po drugie ubolewali na to, że tu ni kazania, ni spowiedzi, i prosili mnie, żebym im na ich koszt księdza polskiego z Nowego Jorku sprowadził, aby się wyspowiadać mogli. Com im też wykonać przyobiecał.
Z tego zaś widać, że religia jest fundamentem życia, kiedy ci ludzie, acz biedni, dążą nie tylko za chlebem, lecz niezapominają o duszy i jej spokoju, grosz ostatni poświęcają, żeby zadość uczynić swej wierze, w której się porodzili.
Po dość długiem opowiadaniu sobie o ich zarobku i robocie, i o mym zatrudnieniu, zapytałem ich, czy nie myślą z czasem do Polski powrócić?
- Bodaj Paniczku!... (dla prasowych względów opuszczamy. Przyp Red.) a do tego jeszcze mało zarobku.
Kiedyśmy wychodzili z Polski, tom sam naszego inspektora prosił za sobą i drugimi (bo nas wtenczas dwanaście familii razem do Ameryki się wybrało, i to najmocniejsze chłopy), żeby nam nadłożył, abyśmy mieli jakie takie wyżywienie. Na co nam ten pan odpowiedział:
- Fora z wami! Jedna sroka z krza, dziesięć w kierz, adyć was tu tak za nadto
A to mi śliczny człowiek !
Podaję tu nazwiska tych, którzy w tamtej osadzie mieszkają:
Ignacy Jezierski z żoną i czterema dziećmi,
Kazimierz Stankowski z żoną i czterema dziećmi
Józef Kapałczyński z żoną i czterema dziećmi,
Andrzej Łukowiak z żoną i trzema dziećmi.
Jan Czubąj z żoną i trzema dziećmi, i dwóch samotnych,
Konstanty i Jan Lewandowscy.
Jan Gołębiewski,
Sebestyjan Chybki,
Antoni Stelmaszak,
Karol Szprygarda,
Franciszek Karczmarski,
Marcin Jankowiak,
Kazimierz Fylisiak,
Piotr Zawitaj,
Franciszek Piotrowski,
Andrzej Tomaszewski,
Jan Molik,
Kazimierz Sawera,
Jan Sawera,
Jan Gierat,
Mikołaj Jaśkowiak, wszystko wybór polskiego chłopstwa.
Sam, będąc jeszcze w Księztwie, czytałem po gazetach narzekania na wędrówkę ludu za morze. Czyż to one nie wiedzą, że my tylko z musu wędrowali? Czemuż się to Posłowie i gazety nie starają o to, żeby było inaczej?
Przecież tam tylko trzeba o wojskowości myśleć i człowiek niepewny swego życia; coraz to więcej żołnierza, coraz to większe i nowe podatki, egzekutorów się coraz więcej mnoży; parafie osierocone - a księży z miłosierdzia odprawiających msze i udzielających świętych Sakramentów fantują i do więzienia wtrącają, w szkole dzieci, gdyby w jakiej niewoli, czas tam tylko mam bo im każą siedzieć prawdziwie jak na niemieckim kazaniu, dzieci nic nie rozumieją, bo i po niemiecku uczą i nie tylko podatek za tal i niby to naukę na nauczyciela każą płacić, ale i karami obkładają za nieposyłanie do szkoły dzieci na takie niezrozumiałe nauki. A jak wyrośniesz na chłopa, wszędzie ci każą po niemiecku mówić, w sądzie nic nie rozumiesz; we własnym kraju jest się już jak na wygnanin.
Zarobku mało, a tu jeszcze są panowie, którzy biedy naszej nie uwzględniają i obcym dąją robotę, przy której trochę więcej można zarobić.
Czemuż to nie tylko rząd Niemcami urzęda obsadza, ale czemuż to są i tacy Panowie, którzy Niemców za urzędników, leśniczych, owczarzy gorzelanych, ceglarzy i Bóg wie kogo biorą?
Czemuż sprowadzają obcych do drenowania i innych podobnych robót? Czemuż nie dadzą polskiemu rzemieślnikowi każdej roboty? Czyż frak lub but obcą ręką zrobiony lepszy, jak wykonany starannie przez mistrza polskiego? Dlaczego podupadli rzemieślnicy polscy i zmuszeni są w obczyźnie szukać zatrudnienia, jak prości inni robotnicy? Bogactwa polskie szybkim prądem płyną często w torby obce i ani się polski Pan spodzieje, a już stoi sam bez ratunku, jak opuszczony kapitan bez majtków na uszkodzonym okręcie, poczem też niedługo całkiem tonie.
Nie patrzmy na to obojętnie, jeżeli pożar mały się gdzie pojawi i ratujmy, i to zawczasu. Mamy do zapanowania nad wielkim elementem spustoszenia, który grozi po sobie zostawić tylko zgliszcza. Czyż wszyscy mąją kij pielgrzymstwa wziąść do ręki i zostawić wszystko na pastwę zagładę? - Slusznie nazywam to zagładą, jak się z pisma mego przekonacie.
W odległości trzech polskich mil dowiedziałem się tu o tamże zamieszkałym Polaku, który naturalnie już lat kilka tu przebywa z Księztwa Poznańskiego pochodzi, lecz dla ważnych przyczyn nazwiska jego nie wypisuję.
Udałem się do niego lecz już nic z czynów zwać go mogę Polakiem, rysy twarzy wyraźnio świadczą o polskim pochodzeniu, także i nazwisko - lecz gdzież dźwięk polskiej mowy? Ojciec umie jeszcze po polsku, matka licho, lecz z dzieci, których jest czworo, żadne słówka po polsku nie umie; dziewczę najstarsze lat 15ście mające słowa nie umie po polsku; synalek 13ście, tak samo. Chciał to ojciec ukryć przedemną, że dzieci po polsku nie umieją, więc kazał mu trzy razy zakupą przynieść szklankę wody, lecz syn tylko patrzał na ojca, bo nie wiedział czego ojciec po nim żąda.
Widocznie poczciwca sumnienie ruszyło, zapewne i kary Bozkiej się obawiał. Do głębi dopiero mnie wzruszyło, gdy syn zamiast wody przyniósł fajkę z paczką tabaki. Wzruszenie i gniew ojca poruszyło do łez biednego syna, nie pozostało staremu nic innego, jak samemu sobie ze łzami w oczach posłużyć.
Czyż w późniejszych latach będą te dzieci wiedziały, że pochodzą z narodu potężnego, który był przedmurzem chrześcijaństwa? Czy będą wiedzieć, że Polska jest krajem od Dniepru do Dźwiny, od Bałtyku do gór Tatrzańskich i Morza Czarnego się rozciągającym, w którym spoczywają kości ich dziadów i pradziadów?
Czyż i te dzieci śpiewające sobie: "Lata ptaszek po ulicy" będą wiedziały, że się w Polsce rodziły? Dziwić z pewnością się będą, słysząc za lat kilka rozmawiających Polaków i nie wiedząc o tem nawet, że i one w dniach dziecęcych do snu wdziękiem tej mowy były kołysane i same piosnki tymże językiem śpiewały, śmiać się będą z Polaka i jego mowy.
Zaszedłem do jednego z mych szkolnych kolegów. Rodzice jego dobremi byli Polakami, i on był, dopóki był w Polsce, patryjotą, żona jego Polką. Dziś po latach kilku jaka zmiana i On i żona (a o dzieciach, to lepiej zamilczeć, wcale one mowy polskiej nie znają), licho bardzo po polsku już mówią.
Nie dosyć na tem, że przychodzi nam łzawemi oczami patrzeć w zniemczałe już dziś Pomorze i na sposób, którym grożą nas zniemczyć. Sami nadto jeszcze przyczyniamy się do powiększenia liczby innych narodowości. O wejrzyj na nas, potężny Boże, Ojców naszych Jagiellonów , Sobieskich i Kościuszków, i wlej w nas ogień miłości wzajemnej i broń od większego upadku twoje syny.
...
Przybyli do Poznania
dnia 1go Czerwca

Grand Hotel de France.
Hr. Szóldrski z Brodówa,
Żuchowski z żoną z Bogdanowa,
Pani Rutkowska z Piotrowic,
Pani Stopierzyńska z córką z Kalisza,
Dr. Żuchowski z Grodziska,
Gotzhalk z córką z Berlina.

Kamieńskiego Hotel de Berlin.
Ks. dziek. Kuczyński z Wysoki,
ks. Szajkowski z Chomęcic.
ks. prob. Chybicki i
Obrębowicz ze Stęszewa,
Dr. Węclewski z żoną ze Środy,
Wize z Michorzewa,
Braschke z Wrocławia.
...
Wiadomości potoczne.
Piątek, 2go Czerwca.

- Gniezno.
Budowla tutejszej cukrowni postępuje raźnie i już część jej stoi pod dachem. Przedsiębiorcy założą przy cukrowni własną gazownią, bo zaciąganie gazu z gazowni miejskiej wypadłoby drożej. A dalej chcą przedsiębiorcy wybudować kolej drugorzędną do sąsiedniego miasta Rogowa, aby stamtąd zwozić ćwikłę. Okolice te bowiem niezmiernie żyzne.
...
- Do Szkoły realnej w Poznaniu uczęszcza obecnie uczniów 621.
Z tych uczęszcza do wyższego zakładu 525, a do szkoły przygotowawczej 96. Jest ich 236 kat., 241 ewan. i 144 żyd.: 212 Polaków, 255 Niemców i 144 żydów; miejsc. 377, zamiejsc. 219 i zagranicznych 25. Tercyą niższą musiano na Wielkanoc r.b. podzielić, tak iż zakład obecnie posiada klas 16. Klasy poszczególne liczą uczniów: I 16, II A 22, II B 60, III Al 49, III A2 28, III BI 37, III B2 34, IV A 66, IV B 49, V A 36, V B 48, VI A 31, VI B 59, VII 43, VIII 35, IX 18.
W ciągu roku wstąpiło do zakładu 3 nowych nauczycieli, a z tych nasz rodak dr. Kantecki. Skutkiem podzielenia obudwu Tercyi wyższych i obudwu Tercji niższych, każdej na 2 stopnie, czyli kursą 1 i 2, co uczyniono na Wielkanoc r.b., zyskał zakład charakter gimnazyalny, a promocye z takich stopni pojedynczych są półroczne. Obadwa więc stopnie razem, czyli cała klasa, począwszy od Septymy aż do Sekundy A mąją promocye coroczne; w Prymie jest kurs 2letni.
...
- Na dniu 10go b.m. zostanie otwartą wystawa we Warszawie. Fabryka Pana H. Cegielskiego z Poznania wystawi tamże bardzo bogate i obfite okazy swych wyrobów. Fabrykę tę reprezentować będzie firma Prądzyński, Trylski i Spółka.
...
- Pan Winżewski z Wrześni sprzedał swój Hotel Bazar, znajdujący się w Miłosławiu, p. Władysławowi Rabskiemu, budowniczemu z tegoż miasta, za 31,234 mrk.
...
- We Wtorek, 30go Maja rano policyanci zapisali sobie nazwiska kilku służących celem pociągnięcia ich do odpowiedzialności za to, iż zamiatając ulicę, nie zlali bruku poprzednio wodą, jak to policya nakazuje.
...
+ Czteroletni chłopiec ogrodnika Słupińskiego ze Zawad wpadł we Wtorek, dnia 30go Maja do stawu w ogrodzie i utonął.
Stanisław Słupiński, U.S.C. Poznań, akt zgonu Nr.762/1882 - skreślony:
https://szukajwarchiwach.pl/53/1926/0/4 ... WDPi1BanvA
i Nr.772/1882:
https://szukajwarchiwach.pl/53/1926/0/4 ... PcUzR9wdBQ
...
- Śrem.
W sąsiedniej wsi Szymanowie powstał ogień w domostwie gospodarza Jaszkiewicza. Własny syn podpalił rodziców. Szczęściem ogień spostrzeżono wcześnie i ugaszono. Złoczyńca liczy zaledwie lat 20, a już był karany za rabunek i wiele innych rzeczy. Własny ojciec widział się zmuszony oddać syna sądowi karnemu.
...
- Kościan, 1go Czerwca.
W dniu dzisiejszym zakończyło bractwo strzeleckie, czyli kurkowe swoje strzelanie.
Pierwszym królem kurkowym został p. Berkowski,
wicekrólem p. Kunde,
pierwszym rycerzem p. M. Wyttyk, wszyscy Polacy.
Dodać mi tu zarazem należy, że żadnego roku nie strzelano tak celnie jak roku bieżącego. 14 strzałów w czerwonem, a trzy razy tyle w białem. Polacy jak zawsze tak i tą razą odnieśli zwycięztwo, a trzeba wiedzieć, że są to ludzie, którzy już w niejednej wojnie i bitwie, niestety, nie za swoje Ojczyznę krew przelewali i różny proch wąchali. Niech żyją wyżej wspomniani królowie i Daj Boże, aby na przyszły rok tak same dzielnie się spisali i z większą jeszcze paradą uroczystością byli wprowadzani, tj. do kościół który chwilowo dla nas zamknięty. Muzyka pojmując uroczą chwilę, grała polskie marsze i pieśni, jak "Boże coś Polskę" i "Jeszcze Polska nie zginęła", co tem większego dodawało ustroju.
Wieczorem na zakończenie bal.
...
cdn

_________________
pozdrawiam
Grażyna
bugakg@gmail.com


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 23 wrz 2018, 20:35 
Offline

Dołączył(a): 03 cze 2014, 11:57
Posty: 3349
cd. rok 1882

Numer 127
- brak numeru 126

Spis Przedpłacicieli na dziełko p.t. "Jasna Góra Częstochowska."
P. Fr. Pozimski ze Starego Żabrza 10 opr. (6,00)
P. Maciej Pietrowski z Kowalewka 1 zw. (0,50)
J. Frankowski z Kuźnicy Trzcińskiej 1 opr. (0,75)
P. Juliusz Ligoń z Król. Huty 15 opr.
P. St. Adler Orłowski z Król. Huty 1 opr. (0,80)
P. Ludw. Miękusz z Huty Fryderyka 2 opr. (1,40)
P. Fr. Palec z Belśnicy 1 zw. (0,50)
P. J. Nowicki ze Stęszewa 1 ozd. (0,85)
P. hr. Teresa Szołdrska z Brodowa 2 opr.
P. S. Ciszewski ze Śliwnik 2 opr. (1,20)
P. Jan Goćwiński z Nacławia 2 ozd. (1,70)
...
Ostrzeżenie następujące odbieramy "bezimienne" z Warszawy treści "zajmującej":
Do Poznania wysłano z Warszawy dwóch świeżych agentów tajnej policyi moskiewskiej. Mają oni wybadać, jakim sposobem redakcyje tamtejsze odkrywają tajne dokumenta i nowiny znane nieraz tylko w otoczeniu cara.
Ci agenci są to Polacy, a jeden nawet . . . . literat. Jeden jest brunet, z łysiną małą, drugi starszy, trochę szpakowaty i krępy, oczy ma małe i bystre, biegające z miejsca na miejsce.
Pod pokrywką agitacyi socyjalistycznej będą się starali wkręcić do klasy roboczej, a nawet starać się przekupywać towarzyszów drukarskich. Wizyty swoje zacmą od redakcyi NN..., następnie pójdą do NN..., w końcu do Was.
List ten po użyciu spalić. (Stało się!)
...
Korespondencje Gońca Wielkop.

Montelair, dnia 12 go Maja 1882go r.

Dnia 6go Mąja śnieg prószył u nas, że się człowiekowi dawało żyć w jednym z dni Adwentowych. Świat tego roku nowe zaprowadzić zamyśla prawa w Ameryce. Amerykanom jest to coś nader dziwnego, chuchać w pośrodku Maja w ręce, lub patrzeć na zlodowaciałą wodę. A chociaż słońce godzin dwie grzeje, to wcale ciepła nie czuć. Ziemię natura zielenią zdobić zaczyna, ale to tak nie przymierzając, jak po smole idzie pomału. Darmo zaś człowiek z dnia na dzień wyczekuje ciepła i barwy pięknej wiosny.
Razem z wiosną tu zamieszkali Polacy odżywać jakoś zaczynają. Co kilka dni nowe dają życia dowody, i tak nie brak tu polskich teatrów, bali, wieców i obchodów narodowych.
Najprzód donieść wam muszę o obchodzie Powstania narodowego z roku 1863go.
Na dniu 22go Stycznia dość duża sala pod 16tym numerem Rivington ulicy w Nowym Jorku zapełniona była Polakami, którzy wierni swej Ojczyźnie zeszli się w dniu tym, by dać świadectwo, że choć w oddaleniu kilkuset mil, niezachwianie stoją pod jednym sztandarem z bracią swoją w Ojczyźnie. Po otwarciu posiedzenia miał odczyt pan Odrowąż, teraźniejszy redaktor pisma polskiego "Zgoda," wychodzącego w Nowym Jorku. Odczyt ten nader piękny do głębi wzruszył słuchaczy, poczem kilku mówców ważność dnia tego i przyczynę upadku tegoż powstania wyszczególnili.
Na dniu 30go Kwietnia odbył się Bal Towarzystwa Kościuszki, i pozwalam sobie niniejszem tenże Czytelnikom "Gońca Wielkop." opisać jak niżej:
O godz. 9 i pół prezes Towarzystwa tegoż, pan Grodzki, dał znak do rozpoczęcia zabawy, która jak zwykle Polonezem została otwartą. Po ukończeniu tegoż zabrzmiała muzyka na nowo. I piosnka znajoma odbiła się o uszy nasze. To Polonez Kościuszki! (Patrz Kościuszko na nas z nieba, jak w krwi wrogów będziem brodzić! itd.). A w tejże chwili, jak z pod ziemi wyrósł pułk strzelców polskich, który wolnym, poważnym krokiem maszerował po sali w takt polonezu; gdy naraz z tegoż weszła muzyka na daleko ważniejszą piosnkę: "Tysiąc walecznych opuszcza Warszawę."
Na komendę:
stój! cały szereg stanął, w miejscu i prezentując broń, z czcią dla poległych bohaterów, piosnki z rozrzewnieniem słucha.
W tej chwili zdawało się, że człowiek żył w polu z bronią w ręku. Serce żywiej uderzyło, nogi chwiejącego się starca nabierały siły, dłoń żylasta ściśnięta, oko nabiera ognia i światła młodzieńczego. Ucichły trąby, wszystko posmutniało, a jeden starzec usiadszy na odosobnieniu, wzdycha i łzy chustką ociera.
Płacze on na swą starość, a niedołęztwo młodych, w których duch i zapał narodowy gasną. O Boże, czemuś mianie dozwolił zasnąć na polu walki! Ciężko i nudno w obczyźnie i w tułactwie temu, kto krajowi służył z bronią w ręku.
Wtem słyszeć mazura dziarskiego, taniec nęci, wszystko rzuca się do niego.
Ale głos sumnienia i Ojczyzny odezwał się w niejednem sercu; stanęło smutne "jutro," jak kat przed oczyma.
Jutro z mojemi własnemi dziećmi nie będę mógł mówić po polsku. Jutro nie będę może już Polakiem, jestem zdrajcą Ojczyzny! Jak śmiem tańczyć mazura! Jak nie boję się klątwy mych ojców!
Piosnka "Z dymem pożarów" koniec zwiastuje zabawy. To bal polski w Nowym Jorku, który dzięki gorliwszym Polakom, cechę ma narodową.
Dnia 3go Maja znów obchodzili Polacy pamiątkę Konstytucyji trzeciego Maja na 16 Rivington ul. w New Jorku.
Szczególniej opisuje mowę jednego obywatela z Księztwa Poznańkiego, którą tenże przy tej sposobności wypowiedział jak niżej:
"Boże daj, Boże daj, by wnet trzeci powstał Maj!" Kłamią usta nasze wymawiając te słowa, bo serca nasze nie myślą tego co usta szepcą i nie masz w nas podobieństwa nawet do tych, którzy słowa te szanowali idąc z wrogami Ojczyzny w krwawe zapasy! Lecz gdzież owoce pracy naszej dla dobra też naszej Ojczyzny?
Braciom naszym, którym nie wolno w kraju nawet mówić ojczystym językiem, zakrwiawiamy serca tym, że mając pole do pracy wolne w wolnym kraju sami szeregi obcych narodów zapełniamy, przywłaszczając sobie zwyczaje obce i tak daleko jesteśmy już zaślepieni, że dzieci nasze słowa po polsku nie umieją. Dużo powstało w Ameryce mężów poświęcenia, którzy się silili na to, by sztandar narodowo polski wpośród nas zatknąć; lecz daremne ich wysilenia. My sami nie czekając strzału nieprzyjaciela sztandar ten rozdzierany.
Ci zaś, którzy nas prowadzić mają, najpierwsi okazali się zdrajcami, wyrodnymi synami Ojczyzny naszej, wprzód swemi świętokradzkiemi rękami doły kopią naszego upadku. Gdzież synowie i potomki Kaspra Karlińskiego, który siedmiu w wojnie z Niemcami stracił synów, ósmego zaś przy obronie Zamku Olsztyna, wołając:
"wpierw nim byłem ojcem, byłem Polakiem!"
Przez co unieśmiertelnił imię swoje w dziejach polskiego narodu naszego! Lecz gdzież nasze poświęcenie? Gdyby dziś wstał z grobu jeden z ojców naszych, którzy krwią własną w obronie kraju ziemię ojczystą zfarbowali.
O pewno! odepchnąłby nas od siebie, wołając:
"precz zdrajcy, wyście nie syny moje! wyście nie Polacy! Patrzcie na czoło moje, to szrama od szabli Turczyna, ten znak na licu, to cięcie szwedzkiego żołnierza, ta rana, to kołczan Tatara; lecz wszystkie te rany od wrogów nie bolały mnie tak jak jedna, którą tyś mi zadał, bo tyś na sztandarze naszym zapisał słowa: Mane Thekel Phares (rozdzielone jest Królestwo twoje)!" A czyż bracia słysząc słowa takie, nie przejdzie nas dreszcz? I zaprawdę, nie warci są ci więcej, którzy zaprzepaszczają sprawę polską, jakżeby ich ziemia pochłonęła jak Korę Datami i Abirona! Kiedy dzwon uderzy na trwogę i wychodząc z domu widzisz dom palący się brata lub przyjaciela, śpieszysz na miejsce pożaru, zastajesz tam ludzi dużo bezczynnych, którzy znać nie czuli na głos rozpaczającej matki, której dziecię w płomieniach zostało. Ty się rzucasz w pożar, bierzesz dziecię na ręce; lecz przy drzwiach upadasz i giniesz z nim razem w płomieniach; gdyby zaś z stojących każdy był wziął głownią jedne, byliby ogień cały w momencie roznieśli i byłbyś z dziecięciem wraz ocalał. Dla tego złączeni wszyscy pracujmy dla dobra Ojczyzny!
W miejsce ("z rozdzielenia") napiszmy te słowa:
Jedność! miłość i zbratanie! to Ojczyzny wybawienie, abyśmy wszyscy, kiedy raz odgłos z zamorza powoła nas do ojczystej obrony, z piosnką na ustach wołać mogli:
Tu masz Polsko twoje dzieci,
Służylim Ci zawsze szczerze,
Chociaż z pokolenia trzeci
Życie niesiem ci w ofierze!
Kończę, pozdrawiając Szanownego pana Redaktora
Mieczysław Sokołowski.
http://www.wbc.poznan.pl/dlibra/docmeta ... ublication
Kasper Karliński
Obrazek historyczny z drugiej połowy XVI wieku
napisał: Henryk Nowakowski
Lwów z Drukarni E. Winiarza 1862
stron 22
https://pl.wikipedia.org/wiki/Kasper_Karli%C5%84ski
Kasper Karliński h. Ostoja (...)
http://bzow.blox.pl/2017/11/Kacper-Karl ... hater.html
Kacper Karliński herbu Ostoja - zapomniany bohater.
(...)
http://www.sejm-wielki.pl/b/9.466.20
Kacper Karliński z Karlina h. Ostoja
...
Przybyli do Poznania
dnia 5go Czerwca

Kamieńskiego Hotel de Berlin.
Laskowski z Runowa,
Dr. Baltas z Trzemesznnie
Wełnic z Bydgoszczy,
ks. Balachowski z Rzymu,
Fxiner z Berlina,
Kismanowski z Jaszkowa,
Loevy z Wrocławia,
Pani Moormeisler z Bydgoszczy,
Gościński z Królestwa Polskiego,
Urbański z Nowej wsi,
Opalski z Taczanowa,
Twardowski z Jerki.
...
Wiadomości potoczne.
Poniedziałek, 5go Czerwca.

W przyszłym roku 1883cim przypada Wielkanoc dnia 25go Marca, tj. w święto Zwiastowania N. M. Panny; tak samo było w roku 1742gim, a powtórzy się w latach 1894tym i 5194tym.
...
- W Piątek jeden z posiedzicieli miejskich w Poznaniu chciał wysiadać na Nowej ulicy z kolei konnej, gdy ta w pełnym była biegu. Tymczasem w skoku straciwszy równowagę upadł i stłukł się dość silnie. Ostrożność nie zawadzi!
...
- Z dniem 5go Czerwca rozpoczęła się naprawa bruku na Rybakach w Pomaniu, Od tego też dnia ulica ta aż po plac Rybacki będzie zamknięta dla wozów.
...
- Pan Żołnierkiewicz ze Zbąszynia zaniósł był zażalenie na tamtejszego burmistrza a zarazem urzędnika stanu cywilnego z powodu, iż ten nie chciał zapisać w metryce syna p. Ż. imienia Kajetan.
Otóż w odpowiedzi regencyja kazała panu urzędnikowi imię to zapisać.
...
- Otrzymaliśmy następujące ogłoszenie:
Raciąż w Czerwcu 1882go r.
P.P.
Niniejszem mam zaszczyt zawiadomić W. P., że w tych dniach otwartą została w mieście Raciążu gub. Płockiej księgarnia pod firmą: "Księgarnia Ludowa J. Mayznera." Rzeczona księgarnia zaopatrzoną będzie w najświeższe wydawnictwa tak naukowej, jak i popularnej, ludowej i belletrystycznej treści.
Z poważaniem J. Mayzner.
Pan J. M. izraelita, wychowaniec Szkoły Realnej w Poznaniu, właściciel jednej z większych cukrowni w Królestwie, jest prawdziwym opiekunem pracujących u niego rodaków i powyższą księgarnią założył tylko w poczuciu obywatelskiego narodowego obowiązku.
...
- Zwracamy uwagę Szanownych Czytelników na ogłoszenie magistratu miasta Książa, który rozpisuje konkurs na posadę trzeciego katolickiego nauczyciela w szkole tamtejszej.
...
- Rogoźno, 2go.
Na dzień 7go bm. przypada tutaj otwarcie wystawy nabiału, i to tylko masła i sera. Sztuki pojedyncze masła mąją ważyć przynajmniej 3 funty w kształtach dowolnych i spoczywać na półmiskach lub talerzach; sera zaś mąją być przynajmniej po 3 kawały lub gomółki.
...
- Śrem.
Komitet pomocniczy zebrał do dziś dnia 896 grz. 75 fen. na żydów w południowym caracie, a oprócz tego 500 grze na wywóz do Ameryki.
...
- Wolsztyn.
We Wtorek, dnia 30go Maja o godz. 10tej rano uderzył piorun w stodołę gospodarza Rynka w Kaszczorze i zapalił ją. Od tego pożaru zajęła się sąsiednia obora. Obadwa budynki spłonęły.
...
- Jutrosin.
We Środę, 31go Maja po południu powstał pożar w zabudowaniach gospodarczych, gospodarza Lorka w pobliskich tutaj Domaradczycach, który to i sąsiednie gospodarstwo w perzynę obrócił. Pierwszemu z nich spaliło się 12 młodych świń. Podejrzenie jednak padło na samego właściciela, którego też aresztowano.
...
- Zaniemyśl.
Celem podjęcia spisu ludności wedle zatrudnienia podzielono miasto na 8 obwodów, z których każdy obejmuje w przecięciu po 13 numerów.
...
Zebranie Kółek rolniczych powiatu Średzkiego.
W drugie święto Zielonych Świątek odbyło się w Środzie Zebranie Kółek rolniczych powiatu Średzkiego, na które zjechało się osób ze 120, z których znów część czwarta stanowiła samo obywatelstwo mniejsze. Zebranie powitał pan Braunek ze Zielnik, prosząc obecnego Patrona o przewodnictwo. Patron objąwszy przewodnictwo wyraził radość z powodu licznego udziału.
Na wzmiankę zasługują tu hr. Szółdrski z Brodowa, niezmordowany we wszystkich pracach obywatelskich i p. Żychliński z Usarzewa, który ze synem o 4 mile przybył, a członkom wieśniakom dal podwody. Po Patronie przemawia dr. Zaremba z Pierzchna o uprawie oziminy. Następnie przemawia włościanin Chmielewski z Kobylnicy o ważności Kółek rolniczych. Ks. Patron Szamarzewski prosi p. Patrona o utworzenie szkoły rolniczej dla synów włościańskich. Na to pan Patron odpowiada, że obecnie nie ma na to odpowiednich funduszów, a włościanie niech oddają swych synów do innych wzorowych gospodarzy.
Założenie takiej szkoły wymagałoby 150,000 talarów. Ostatni przemawia pan Kremer, bartnik ze Środy, i wykłada niektóre rzeczy z pszczelnictwa. Zarazem przedstawia Zgromadzeniu 20 synów włościańskich, których mu p. Patron dał w naukę.
W końcu Patron napomina włościan do udziału w Towarzystwie zabezpieczenia on ognia i gradobicia.
Na tem Zebranie się skończyło.
...
cdn.

_________________
pozdrawiam
Grażyna
bugakg@gmail.com


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 29 wrz 2018, 16:54 
Offline

Dołączył(a): 03 cze 2014, 11:57
Posty: 3349
cd. rok 1882

Numer 128


Korespondencje Gońca Wielkop.

Z Wągrowieckigo.

(Kolej żelazna. - Nowy Projekt).
(R.) Sprawa koleji jest dziś u nas na porządku dziennym. I nie ulega wątpliwości, że dla powiatu Wągrowieckiego jest rzeczą nadzwyczaj ważną i niejako żywotną, mieć kolej, lub jej nie mieć. Środek powiatu oddalony jest od koleji poznańsko-toruńskiej o pięć mil (z dworcem Gniezno), od poznańsko-pilskiej cztery miile (z dworcem Rogoźno), od pilsko-bydgoskiej sześć mil (z dworcem Nakło); pojmie więc każdy nieuprzedzony, jak utrudnioną jest komunikacyja. jak trudny wywóz płodów rolniczych, jak uciążliwa zwózka węgli i wapna, a z tem wszystkiem jak cierpi na tem gospodarstwo, które musi siły pociągowe przez znaczną część zimy zużywać na wywóz zboża, zamiast więc użyć takowych do ulepszeń w łąkach i polach.
Zbywano nas dosyć długo przyrzeczeniami, aż i nareszcie zabrakło nam cierpliwości; wysłano deputacyją do ministra, a i w Sejmie posłowie nasi za nami przemawiali.
Najgorsza to, że dotychczas nie było porozumienia między reprezentacyją powiatową. Południowa część powiatu pragnęła liniji z Poznania na Skoki, Mieścisko do Żnina i Bydgoszczy, północna zaś liniji z Gniezna na Wapno do Nakła, i poprzecznej liniji z Rogoźna na Wągrowiec do Wapna. Dwa te, że się tak wyrażę, stronnictwa, walczyły nieustannie o to, aby każda swój projekt przeprowadzić mogła, a walka ta stała się nawet otwartą w "Dzienniku Poznańskim," w którym jedna strona obszernie za swoją liniją przemawia (p. Buchowski), a druga, broniąc swój liniji, zbijać usiłuje wywody pierwszej partyji (p. Guttry). Niejedność ta, która już dość długo trwa, była dotychczas bardzo na rękę ministrowi, oświadczył bowiem na Sejmie, że dopóki nie nastąpi porozumienie w powiecie, dopóty nic stanowczego postanowić nie może.
Sądzę, że świadomość skutków bezowocnej walki spowodowała w końcu przewódzców jednego i drugiego projektu do zawarcia kompromisu, na podstawie którego zwolennicy liniji Poznań-Bydgoszcz to ustępstwo zrobili swym przeciwnikom, że kolej ta, idąc z Poznania na Skoki, z Mieściska wprost pójdzie do Wapna, a następnie z Wapna do Szubina i Bydgoszczy.
Porozumienie to bardzo wszystkich ucieszyło, gdyż teraz, silni jednością, będziemy mogli śmiało dopominać się o należne nam uwzględnienie.
W Poniedziałek, tj. 5go Czerwca, zjedzie nawet z Bydgoszczy radzca rejencyjny p. Thiedemann w sprawie tej do Wągrowca. Będzie tam poufne zebranie wszystkich wpływowych osób z powiatu, i nie ulega wątpliwości, że najbliższy sejmik powiatowy o koleji powiat nasz przecinającej zadecyduje. Daj Boże, by decyzyja wypadła ku ogólnemu zadowolnieniu.
Urodzaje u nas po części ładne, ale tak liczne burze, połączone z gradem, nawiedziły nasz powiat, że do 50ciu podań wpłynęło do generalnego agenta Towarzystwa w Schwedt, w Wągrowcu; szkody jednakże u większych posiedzicieli nie mają być zbyt wielkie, za to włościanie dość znaczne od gradu ponieśli straty. W najbliższym sąsiedztwie piszącego list ten burza z gradem kilku gospodarzom nie mało porobiła szkody. Ile to napomnień już wyszło od Szanownego Patrona, pana Jackowskiego, aby się każdy od ognia i gradu zabezpieczył, a iluż z rad tego prawdziwego przyjaciela włościan korzystało? Potem biadanie i załamywanie rąk nic nie pomogą. Ale jest to niestety u ludu naszego zbyt zakorzenioną jeszcze wadą, że z obojętnością odpycha rady mu udzielane, i z smutnego przykładu nawet, jakiemu ulegają sąsiedzi, korzystać nie chce, czy też nie umie.
A na każdem nawet zebraniu Kółek prezesi zawołują członków do zabezpieczenia się od ognia i gradu, ale niestety z małym jeszcze dotychczas skutkiem.
(Czyby się nie dało urządzić pewnego rodzaju loteryja albo losowanie nagród dla członków Kółek włościańskich, tych co się zabezpieczają ? Nagrody powstały by z datków dobrowolnych, a tym datkiem nasiona, narzędzia rolnicze, książki gospodarcze, abonament na pisma peryjodyczne i tam dalej?
My na pierwszy raz na zachętę każdemu Kółku ofiarujemy po 20 książek lub po pięć egzemplarzy pisma naszego - jeżeli gdziekolwiek myśl ta przyjętą zostanie. Szan. Autor niechże ją w swej okolicy poruszyć raczy.)
...
Kościan, dnia 4go Czerwca 1882.
Przemysł polski rozkwita teraz w mieście naszem. Do najnowszych i głównych czynników życia społecznego należy niezawodnie kupiectwo, które dotąd było przeważnie, można powiedzieć, w rękach żydów. U nas się rzeczy poprawiają. Pan M. Wyttyk, objąwszy po P. Fórmańskim handel, założył obok swego handlu korzennego drogeryą, skład towarów aptecznych, farb, pokostów i środków desinfekcyjnych. Polecając ten nowy zakład, pozwolę sobie zwrócić uwagę Szanownych Rodaków na ten jedyny skład polski, odznaczający się wyborowym towarem i rzetelną ceną. "Szczęść Boże !"
W pewnym ogrodzie zasiadło sobie przy stoliku kilku Niemców, między nimi znany wróg polskości, pan NN. i taką prowadzili rozmowę o obecnym położeniu Polaków pod berłem pruskiem.
Jeden twierdził, że przy dzisiejszym składzie politycznego świata, przy ogólnym nastroju wszystkich praw i narodowości, są i dla Polaków wyrobione pewne prawa, pewne zasady, które jeśli Polakom, jako słusznie się im należące, damy, to staną się one rękojmią lepszej i dla Niemców przyszłości. Dla tego też, zdaniem mojim, mówił on, zrównać należy wszystkich w obliczu prawa, bez różnicy stanu, narodowości i wyznania dać wolności sumnienia i opinii, przedewszystkiem zaś podnieść Polaków do prawdziwej równości obywatelskiej, przez przypuszczenie jich do udziału
w sprawach publicznych. To są moje zasady, dodał, na których naród polski ma prawo upominać się o byt polityczny, zatwierdzony traktatami.
Powyższe wyznanie wiary oburzyło do żywego znanego Polakożercę.
Największym błędem politycznym byłoby, zdaniem jego, nadanie Polakom autonomii, to znaczyłoby tyle, jak żebyśmy sobie naszej niemieckiej ojczyźnie sami grób kopali. Dziwi mnie bardzo, dodał, jak dziś pan, nie znając Polaków i ich usposobienia względem nas, tak śmiało może stronę ich popierać. Czy Pan także należy do "Gończyków" , czyli jak się on właściwie wyraził, zu dem bekannten Polnischen .... Blatt", który sam jeden ciągle krzyczy o jakieś należące im się prawa? Czyż mało mąją wolności Polacy? Czyż to sobie śmiało nie wykrzykują po ulicach, szynkowniach i wszelkich zabawach "Jeszcze Polska nie zginęła?"
Odpowiadać na takie głupstwa byłoby co najmniej głupstwem, odparł pierwszy Niemiec.
Nie sztuka znęcać się dziś nad przygnębionym, nie wiedząc co nas samych później czeka, dodał.
Ja zaś, Korespondent, z mojej strony dodaję, że jeżeli panu Polakożercy duszno na tej ziemi polskiej i pomiędzy polskim ładem, wśród którego urósł mu brzuszek aż po szyję, to niech się wynosi z tej niewdzięcznej ziemi, a my go płakać nie będziemy.
(Prosimy częściej, ale same ścisłe fakta! Przyp. Red.)
...
Stęszewo, 3.6.82.
(O księdze tutejszego bractwa strzeleckiego.)
- "Jasiu! trafiłeśże aby tego roku do tarczy, bo już dosyć lat jesteś baranem."
- Nie bój się, moja żonko, dwa razy nawet tęgo ugodziłem w tarcz, raz w białe a drugi raz w czarne blizko czerwonego, a jutro to już pewnie trafię sobie w samo czerwone; możesz się zresztą przekonać o tym w księdze zapisowej.
Trzeba wiedzieć, że tytuł "barana" dostaje u nas ten, który po dziesięciu strzałach ani jednej kuli nie ma w tarczy. Nie ładny to przydomek; dla tego też każdy stara się, aby jak najlepiej wymierzył i wystrzelił, a gdy mu szczęście sprzyja to i królem kurkowym zostać może.
I w rzeczy samej, że się też opłaci zostać tu u nas "królem," bo pominąwszy i honory i dochody prawdziwie królewskie, ma król tu ten przywilej bardzo rzadki, że ma w zapewnieniu czerstwe i jędrno zdrowie na rok cały. W księdze strzeleckiej, datującej z roku 1750go napisano wielkiemi literami, że tu "żaden król w królestwie nie umarł."
Czy to niepożądana nadzieja dla kandydatów na królestwo? i czy nie warto dla tak zacnego zapewnienia wszelkich dołożyć sił, by mieć strzał najlepszy?
W tym roku został tu królem p. Wołyński, a wicekrólem p. Obst, na których niech się sprawdzi to o czem kronika opiewa, a co też i dotychczas bywało. - Książka ta strzelecka, gdzie nie tylko coroczni członkowie są wpisani, lecz i uchwały bractwa strzeleckiego, jako i ważniejsze zdarzenia w naszem miasteczku, jestto jednem słowem kronika Stęszewa od roku 1750 do dziś, zwłaszcza że wiele innych podobnych książek i aktów poginęło, popaliło się podczas rozmaitych wojen i rozruchów. To też jeżeli gdzie to właśnie w niej wyczytać można o naszych ojcach i praojcach, o tych błogich czasach, jak to strzelanie rozpoczynał Jaśnie oświecony książę jeszcze za polskich czasów, lub o tych wielkich ogniach, niszczących na końcu zeszłego a na początku tego wieku miasto nasze. Lecz co ważniejsza, że przy obecnem dążeniu, aby tych, którzy niby to niemieckie mąją nazwiska, przywrócić do macierzy niemieckiej, i pierwotną im nadać pisownią nazwisk, książka ta jest jako dokument naprzeciw temu.
Bo jak się pisali przed 120 i 130 laty ojcowie Szyfterów i Weychmanów taką pisownią, zatrzymają i ich następcy na przyszłość, a niech się nikt nie kusi o ich przekręcanie na Schifftheerów lub Weichmannów, bo by go jedni za to sfałszowanie dokumentów tak zrobili weich a drudzy by go zaschifftowali zawieźli i osmolili tak, żeby nie wiedział, jakim traktem jedzie czy kijowskim czy mińskim.
Przypomina mi się ów Bartek, przezwany Prusakiem, w Panu Tadeuszu, co to drągiem od wiciny takie sute czterym sprawił chrzciny. I to też spytaj się a ci obywatele nasi powiedzą, że ani jedna kropelka krzyżackiej krwi w nichn nie płynie, tylko czysta polska i tę też poświęcić gotowi w Imię Boże za Wiarę i Ojczyznę! W każdym razie wszelkim zakusom, chcącym nam odmieniać nazwiska, lub dążącym do zaszczepieuia wiary w dzieciach naszych językiem innoplemieńców, staniemy naprzeciw i zaprotestujemy energicznie, i nie ustąpimy, bo "jad zwątpienia" nie ma do nas przystępu, a że nie jesteśmy wolni od "grzechu pierworodnego opozycyi", to właśnie sobie za zasługę, za powinność poczytujemy. Więc ty "światło ziemskie", jeżeli twe promienie się śćmiły, poproś obecnie na naszym widnokręgu błądzącego kometę o jeden światłości kaganek i poświeć sobie, byś przeczytawszy książkę nasze strzelecką, umiał się do niej zastosować, a nie zbłądził.
...
Przerwany na dni kilka
Wykaz składek przysłanych na wsparcie sceny poznańskiej, a nie Społki pod firmą "Teatr polski w ogrodzie Potockiego w Poznaniu", dzisiaj ciągniemy dalej.

Najbardziej ucieszyły i rozczuliły nas ofiary złożone nam przez szanownego i tak bardzo zasłużonego obywatela, pana Maksymiliana Jackowskiego, a to z powodu następującej okoliczności.
Lud nasz, czując głęboko krzywdy, jakie mu się dzieją w szkole publicznej, wszelkich po za tą szkołą zaczyna dokładać starań, żeby język narodowy kształcić, pielęgnować i w niezmiennej zachować czystości. Coraz częściej przeto pojawiąją się przypadki, gdzie lud nakłada na siebie dobrowolne kary za używanie niemieckich wyrażeń w mowie potocznej, zamiast rodowitych polskich.
Takie kary dobrowolne, mianowicie za kaleczenie języka polskiego w dziedzinie gospodarstwa, złożyli rolnicy na ręce trzech znanych u nas obywateli a mianowicie
Hr. Stanisława Czarneckiego z Pakosławia grzywien 4.
Pana Antoniego Przyłuskiego ze Starkówca grzyw. 4.
Śp. Władysława Przyłuskiego z Łagiewnik grz. 2, który we wigilią śmierci swojej złożył przez to niejako dowód zabiegliwości swojej obywatelskiej i zbawiennego wpływu, jaki na serca ludu wywierał.
Panowie ci następnie poprosili szanownego Patrona Kółek, z którym się przypadkowo spotkali, aby zebrane grzywny złożył w biórze pisma naszego, za co i poczciwym rolnikom i owym trzem obywatelom i szanownemu Panu Patronowi uprzejme składamy dzięki.
Oby ten przykład znalazł naśladowców; nie w tej oczywiście myśli, żeby rolnicy nasi kazili język nasz obcemi wyrazami, ale w tej, żeby dobrowolne płacili kary, jeżeli się, że tak powiemy, tego przestępstwa dopuszczą.
Czytając inne pisma polskie, widzimy z niemałą pociechą, że projekt przez nas rzucony przez nie pochwycony zaczyna przynosić sumy istotme dość znaczne.
My oprócz trzech kwot powyższych mamy do zapisania jeszcze i następujące:
Z Pleszewa nadesłali nam po 10 fen. panowie:
J. Bitner,
Augustyn Szulc,
Teodor Handke,
Marcin Hofimn,
Edward Elsner,
Wilhelm Szepke,
Walenty Sehen,
Karol Kni,
Augustyn Fogt,
Maksymilian Lesler. Razem 1 markę.
Za pośrednictwem pana W. F. Rakowskiego z Obornik nadesłali:
P. wraz z całym domem i służbą 1 m,
Kiliński Józef 50 fen.,
A Schmidt z żoną i dziećmi 50,
Dobrzycki z Bąblina 50,
Gniadkiewicz za cały dom 60,
Dr. Laurentowski i dom cały 100,
Wallicht 20,
Grosman 20,
Spychała z synem 20,
Frąckowiak 10,
Walkowski 10,
Swoboda 10,
Mikołąjczak 10,
Kamieński 10,
Stańko 10,
Sejna 10,
Roszkiewicz 10,
Skórzewski z Obornik 10,
Rakowski Franciszek z żoną i dziećmi 2 m. Razem 7,50 grz.
Familia Weidner ze Zaborowa 100 fen. zebrane po obiedzie u pani R. 60 fen.,
Pani Rąjewska ze Śremu 10 fen.
Polacy i Polki z Oleśnicy 4 m.
Bracia i siostry Paetzold z Poznania 50 fen.
Razem dotad 120 grzywien 45 fenigów.
...
Wiadomości potoczne.
Wtorek, 6go Czerwca.

- W tych dniach na Szewskiej ul. Nr. 6 zachorowało ua ospę 1-roczne dziecko jakiegoś Polaka przybyłego tu dotąd z Galicyi. Po sprawdzeniu lekarskiem, że choroba ta jest ospą, oddano dziecię do lazaretu ua Wildzie, przeznaczonego dla chorych na ospę.
...
- Na Wodnej ulicy złapano zbłąkane źrebie z białą gwiazdą na czole i białą pętlicą u lewej nogi. Źrebię to umieszczono tymczasem w jednym z hoteli na W. Garbarach.
...
- "Orzeł", dwutygodnik, zaczął wychodzić w Tarnowie pod redakcyą p. K Włodarskiego.
...
- W Poniedziałek, 5go bm. rano rozpoczęto przebrukowywanie ulicy Fryderykowskiej, którą dla tego zamknięto dla komanikacyi.
...
- Na życzenie p. F. Rusieckiego donosimy, iż chorągiew stolarska kosztuje 160 tal. a nie 150.
...
- W Poniedziałek, dnia 5go bm. rozpoczęto na Placu Działowym i Sapieżyńskim czynić przygotowania do wełnianego jarmarku i namioty już ustawiają. Do rozkładania wełny będzie także użytą Wolnica (Plac Wroniecki), a przez czas jarmarku jatki rzeźnicze z mięsem będą stawały na Nowym Rynku; jarzyny zaś itp. będą sprzedawane w tymże czasie na Starym Rynku.
...
- Posiadłość miejska w Poznaniu ul. Młyńska Nr. 20, dotychczas własność wdowy Cohnowej, przeszła w ręce księgarza Lewysohua (firma J. J. Heine) za cenę 87,000 grz.
...
- W zeszłą Sobotę o godz. 6tej ukończyło tutejsze bractwo kurkowe strzelanie do tarczy.
Królem ogłoszony został mistrz ciesielski, p. Korduan, rycerzami zaś puszkarz Borsch i właściciel domu Tomaszewski.
...
- Koźmin, 2go.
Na rok 1881/2 płaci miasto Koźmin podatku klasowego 5,910 grz., dodatki kamelaryjne wynoszą 180 % podatku klasowego, reparacya dróg w powiecie wyniesie na ten rok 3,000 grz. Przemysłowcy płacą podatku zarobkowego 3,786 grz. Z rzemieślników jest wolnych od podatku 188.
Wedle obrachunku statystycznego, dokonanego dnia 1go Grudnia 1880 r., liczy miasto Rogoźno mieszkańców 4,183; z tych 2,788 katol., 894 ew., 501 żyd.; 4,176 krajowców, 7 zagranicznych.
...
- Pan dr. Błociszewski w Ostrowie mianowany został lekarzem asystentem I klasy przy landwerze.
...
- Szamotuły, 1go Maja.
Celem liczenia ludności podług powołania w dniu 5go bm. podzielono miasto na 24 obwody liczący w przecięciu po 14 domów. Władze miejskie w Szamotułach chcą dać regencyi grunt za darmo pod mające się wybudować centralne więzienie dla W. Ks. Poznańskiego, z tym warunkiem, aby takowe stanęło w Szamotułach, a nie gdzie indziej. W tym celu deputacyja magistratu szamotulskiego udała się do Poznania do nadprokuratora, który ze swej strony każe badać, o ile grunt rzeczony stosuje się na takową budowę. Obok więzienia centralnego ma stanąć w takim razie małe więzienie dla przestępców młodocianych. - Strzyża owiec w okolicach Szamotuł jest w pełnym biegu; pranie wypadło dobrze. Nawet pozawierano gdzie niegdzie układy o kupno, ale kupcy nie chcą przekroczyć zeszłorocznych cen.
...
- Mogilno, 1go.
Wczoraj do dnia spaliły się w Izbach budnikowi S. chlewy, a w nich gęś z 12 młodemi. Nie wiadoma, jak powstał pożar, ale przypuszczają złośliwe podpalanie.
...
+ W Gnieźnie umarła dnia 4go bm. ś.p. Michalina Janowska.
Michalina Janowska, U.S.C. Gniezno, akt zgonu Nr.156/1882:

https://szukajwarchiwach.pl/53/1853/0/4 ... 4Usdflxgcg
Nekrolog
http://www.wbc.poznan.pl/dlibra/publica ... 0389&tab=3
Dziennik Poznański 1882.06.06 R.24 nr127 - 5/24 - str.4
...
+ Dnia 2go bm. umarł śp. Antoni Trzaska, b. rzecznik i notaryusz w Ostrowie.
Nekrolog
http://www.wbc.poznan.pl/dlibra/publica ... 0389&tab=3
Dziennik Poznański 1882.06.06 R.24 nr127 - 5/24 - str.4
...
- Jutrosin 1go Czerwca.
Na ostatnim targu w Dubinie zrobił pewien chłop szczególną zamianę. Przyprowadził on krowę i oddał ją faktorowi z żądaniem, aby ją o ile możności sprzedał. Krowa nie tęga była, a nawet nie zupełnie zdrowa i faktor odebrał ją za 10 tal. Zamiast przecież dać chłopu pieniądze dał mu w zamian za krowę świnię. Chłop rad, że coś wziął za krowę, pakuje świnię do miecha, pokrzepił się jeszcze wraz z faktorem napitkiem w szynkowni i dalej w drogę. Tymczasem w miechu, który chłop wziął na plecy, zaczęło się coś jakoś okropnie ruszać, drapać, kwiczeć i mruczeć tak, że chłop ledwo mógł się na nogach ostać. Zdziwiony zdejmuje miech z pieca otwiera, i któż opisze jego przestrach, gdy z rozwiązanego miecha wyskoczył wielki pies czarny, który złośliwe na zgłupiałego chłopa wyszczerzywszy kły, jak wicher popędził z powrotem do Dubina. Chłop przerażony stał z gębą rozdziawioną i patrzał na to, żegnając się i myśląc, że to "djabeł" we worku siedział.
Sprawa ta zostanie zapewne przez sąd zbadana.
...
cdn.

_________________
pozdrawiam
Grażyna
bugakg@gmail.com


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 30 wrz 2018, 16:22 
Offline

Dołączył(a): 03 cze 2014, 11:57
Posty: 3349
cd. rok 1882

Numer 129

Wilno, d. 25go Maja.

W ostatnich czasach życie tu u nas stało się prawie niemożebnem. Do wszystkich dawnych wad Wilna, jak drożyzny, złego powietrza, żydowskich brudów, dołączyły się teraz intrygi panów "diejateli".
Artykuły "Nowego Wremienia" i "Mosk. Wiedomosti" stały się kodeksem dla tutejszej politycznej władzy. Gdyby te artykuły pisane były przez ludzi sumniennych i rozumnych, pierwsi przyklasnęlibyśmy temu, że doczekaliśmy się złotego wieku, w którym opinia publiczna rządzi rządzącymi. Ale niestety! Dość takiemu profesorowi duchownej akademii Kojałowiczawi krzyknąć a raczej syknąć: "Baczność! Polacy tak się już rozpanoszyli, że sprzedają w Petersburgu swe kiełbasy i kołduny", aby cała panslawistyczna prasa zadzwoniła na gwałt i zażądała środków represyjnych, i aby władza, pod wpływem tych nalegań prasy, środki te natychmiast zastosowała. Księgarnia Zawadzkiego zapłaciła 50 rubli kary za napisany po polsku rachunek; sklep Fechtla za sprzedaż zapałek (fabrykowanych w Wielkiej Woli, w Królestwie) z polskiemi napisami, o mało że także kary tej nie zapłacił, i wykręcił się od niej dla tego tylko, że Fechtel jest Niemcem. Firma Orzeszkowej już nie istnieje, szyld kazano zamalować, samę Orzeszkową osadzono na 3 lata w Grodnie, a jej spólnika, Chełmińskiego, osadzono również na 3 lata w jakiemś miasteczku w Królestwie.
Przepisy ustawy o nadzorze policyjnym zaczęto znowu stosować z całą dziką surowością.
Wydobyto z pyłu zapomnienia wszystkie akta, dotyczące osób skazanych przed 20 laty na dozór policyjny, i poczęto te osoby znowu ściągać do policyi.

więcej:
http://www.kpbc.ukw.edu.pl/dlibra/plain ... t?id=26968
Biblioteczka Wileńska Nr.8
Księgarnia "E. Orzeszkowej i S-ka" w Wilnie 1879-1882
autor: Stefan Rosiak
wydano: Wilno Wydawnictwo Magistratu M. Wilna
Skład Główny Księgarnia Św. Wojciecha w Wilnie 1938
stron 138

(...)
"Dnia 27 lutego 1882 r. jako "absolutnie tajne" wyszło pismo z Kancelarii Generał - Gubernatora, w którym tenże prosi o wydanie zarządzenia zamknięcia księgarni, zakaz stałego zamieszkiwania na terenie jemu podległym Chełmińskiemu oraz poddanie pod nadzór policji na przeciąg lat trzech Elizy Orzeszkowej. 3)
Wynik wniosku można było łatwo przewidzieć, dnia 18 kwietnia (s.s.) 1882 r. z Departamentu Policji wystosowano dwa pisma.
W jednym zawiadamiano o Najwyższej Woli zamknięcia natychmiastowego księgarni, 4) w drugim - o zesłaniu do guberni grodzieńskiej Orzeszkowej, do siedleckiej zaś Chełmińskiego na przeciąg lat trzech pod nadzór policji licząc termin od 5-go tegoż miesiąca 5). Rozporządzenia te otrzymano w Wilnie 22 kwietnia, " (...)
.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Eliza_Orzeszkowa
...
Korespondencje Gońca Wielkop.

Z pod Pobiedzisk.

W Sierpniu r.b. dr. Antoni Knypiński kończy 25 lat zawodu pracy lekarskiej.
Prócz dwóch lat - cały ten czas poświęcił usłudze cichej a sumniennej, miasta swego rodzinnego Pobiedziska o okolicy.
Znaną jest gorliwość i bezinteresowność jego, mianowicie z czasów epidemii, i wielu zawdzięcza ofiarności jego byt i życie.
Oby mu Pan Bóg użyczył i nadal sił do pracy potrzebnych.
.
http://www.wbc.poznan.pl/dlibra/plain-content?id=118019
Życiorysy zmarłych członków w powyżej oznaczonym czasie

str.8 (304)
Dr. Antoni Knypiński urodził się w Pobiedziskach roku 1832. Nauki gimnazyalne pobierał w Poznaniu i Trzemesznie, a medycyny słuchał od roku 1833 (mylnie podany rok) w Wrocławiu, później w Berlinie. Stopień doktora uzyskał po napisaniu rozprawy: De metrorrhagia post partum, w Berlinie 1857 r.
Praktykę rozpoczął w rodzinnem swem mieście od roku 1859, w r. 1866 przeniósł się do Żerkowa, zkąd po 4 latach znów do Pobiedzisk powrócił, gdzie 13 (11go wg. nekrologu) lutego 1885 roku życia dokonał.
Nekrolog
http://www.wbc.poznan.pl/dlibra/publica ... 1790&tab=3
Dziennik Poznański 1885.02.13 R.27 nr35 - 10/23 - str.5
.
https://szukajwarchiwach.pl/53/1925/0/6 ... jYwxiSmjjw
skan 44 - Skorowidz - wpisany Knypiński Antoni Pobiedziska 1885/9, jednak nie znalazłam jego aktu zgonu,
ale znalazłam akt urodzenia Nr.9/1832:
https://szukajwarchiwach.pl/53/3449/0/4 ... bHTCAUWx9A
skan 15
.
http://www.wbc.poznan.pl/dlibra/publica ... 7617&tab=3
Dziennik Poznański 1866.09.05 R.8 nr201 - 4/25 - str.4
ogłoszenie:
W dniu dzisiejszym osiadłem tutaj jako lekarz praktyczny, chirurg i akuszer.
Żerkowo, 2 września 1866. Dr. Knypiński.
...
Przybyli do Poznania
dnia 5go Czerwca

Bazar.
Pani Krzyżtoporska z Wieszczyczyna,
p. Kantakowa z Koronowa,
p. Zakrzewska z Żabna,
p. Rekowska z Królestwa Polskiego,
hr. Bnińska z Gułtów,
Skałowski z Halina,
ks. prob. Sobeski ze Słupów.

Grand Hotel de France
Chełmicki z żoną z Zakrzewa,
Cichocki z Koronowa,
hr. Raczyński z Pieniążek,
Michałowski i
Frostmann z Drezna.

Kamieńskiego Hotel de Berlin.
Pani Tomaszkiewiczowa z córkami z Studziennego,
Buchowski z Jagniewic,
Zbowlski z córką z Krzywinia,
Mikulski z Krajewc,
Jarocki z żoną z Zakrzewa.
...
Wiadomości potoczne.
Środa, 7go Czerwca.

- + Pogrzeb śp. Władysława Przyłuskiego z Łagiewnik odprawił się w zeszłą Sobotę przy bardzo wielkim udziale krewnych i przyjaciół. Księży było około 30stu. Eksportował Ks. prob, Sternad ze Sulmierzyc, mowy pogrzebowe mieli ksiądz Proboszcz z Łagiewnik i ks. dr. Jażdżewski. Pan Henryk Krzyżanowski z Konarzewa przemówił nad grobem.
viewtopic.php?f=5&p=143541#p143541
Nr.123/1882
...
- Nowy cmentarz farny św. Maryi Magdaleny, który leży za bramą św. Marcińską na drodze bukowskiej jest 200 łokci szeroki, 600 łokci długi, a obejmuje obszar 20stu mórg, czyli 5ciu hektarów.
Frontową bardzo piękną bramę żelazną zrobił znany ślósarz Stolpe z Poznania, ten sam co zrobił znane chorągiewki.
...
- Pan Paweł Zakrzewski sprzedał w przeszłym tygodniu swe dobra Obrę w powiecie Krotoszyńskim położone, a 3,508 mórg obszaru zajmujące, swemu dotychczasowemu tychże dóbr dzierżawcy, Niemcowi, Angelkortowi, za cenę przeszło 200,000 tal. "Pos. Ztg." nazywa to zamianą, przywodząc zarazem cały szereg dóbr, jakie p. Zakrzewski istotnie w rozmaitych czasach przedtem był pozamieniał na inne z różnemi właścicielami.
...
- Dobra rycerskie Borówno w po w. Bydgoskim nabył oficer rezerwy, Goering, za cenę 100,000 tal.
...
- We wsi Węglewie pod Piłą wybuchła wścieklizna pomiędzy rogacimą gospodarza Kaatza I, skutkiem czego zarządzono środki ostrożności prawem przepisane.
...
- Skutkiem znanego rozporządzenia p. Luxa wielu rodziców na Jerzycach z niemieckiemi nazwiskami, uważających się za Polaków, nie poseła swych dzieci na naukę religii po niemiecku wykładaną, a za nie posełanie czeka ich kara. Skutkiem tego jeden z nauczycieli, któremu inspektor szkolny, p. Lux, polecił wykładanie po niemiecku religii katolickiej dzieciom Polaków z niemieckim nazwiskiem, wniósł do p. Luxa o uwolnienie go z takowego obowiązku, podając słusmy powód żądania, że sam w seminaryum uczył się religii po polsku i nie ma misyi kanonicmej na wykładanie jej w innym jak w polskim języku.
Atoli p. Lux nie uznał tego powodu za wystarczający i nauczyciela nie zwolnił od tego.
...
- 25cio-letni jubileusz kapłaństwa swego obchodzą w dniach tych:
Ks. prob. Chybicki ze Stęszewa,
http://www.wtg-gniazdo.org/ksieza/main. ... pis&id=466
ks. prob. Studniarski z Kicina,
http://www.wtg-gniazdo.org/ksieza/main. ... is&id=4390
ks. dziekan Tomaszewski z Trzemeszna
http://www.wtg-gniazdo.org/ksieza/main. ... is&id=4750
ksiądz prob. Budziak z Gniezna.
http://www.wtg-gniazdo.org/ksieza/main. ... pis&id=365
...
- Czempiń, 4go Maja.
Królem kurkowym polskiego bractwa został gospodarz osiadły tu w mieście, p. Iwaszkiewicz, a jego marszałkiem rzeźnik p. Szokalski.
...
cdn.

_________________
pozdrawiam
Grażyna
bugakg@gmail.com


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 04 paź 2018, 14:59 
Offline

Dołączył(a): 03 cze 2014, 11:57
Posty: 3349
cd. rok 1882

Numer 130

Wieniec Pamiątkowy
jest to jedna z najpiękniejszych i najbardziej zajmujących polskich publikacyji, jakie kiedykolwiek się pokazały.
Całe dziełe sporych 6ciu zeszytów złożone, kosztuje tylko 2 talary, a z przesyłką grzywien 7,00. Prenumerować na nie można albo w Rapperwsylu w Muzeum albo w księgarniach; i my prenumemtę na nie także przyjmujemy.
Zeszyt 3ci, który co dopiero wyszedł, zawiera życiorysy tych weteranów:
Alfreda Młockiego,
Mieczysława Darowskiego,
Jan Nepomucena Janowskiego,
Franciszka Bobińskiego,
Adolfa Skarbka Majewskiego,
Emiliana Bednarczyka,
Jana Wmcentego Mazurkiewicza,
Walentego Milewskiego,
Jenerała Antoniego Klimkiewicza,
Wojciecha Śmiałowskiego,
Edmunda Krasickiego.
Przedpłatę złożyli u nas:
P. Mieczysł. Leitgeber z Poznania 2 egz. (12,00)
...
Korespondencje Gońca Wielkop.

Lussówko, dnia 3go Czerwca 1882.

Szanowna Redakcjo "Gońca Wlkp."!
Z nieśmiałością prawie biorę to pióro ręki, ponieważ czuję się niedosyć zdolnym opisania, ci coś nowego aczkolwiek już dość długo czytam twoje pismo; tylko nie jestem w jednym miejscu, a zatem nie dziwię się wcale jak ci moje nazwisko wymienię, to ci zupełne będzie świeże; a zatem jeżeli jaki błąd popełnię to proszę Cię, Szanowna Redakcyo, poprawić.
Nasza skromna wioska Lussowska od kilku lat żyje bez gościńca, także i bez żydów, lecz ma kilkunastu Niemców, a i dziedzic Niemiec, a zatem byliśmy zmuszeni przez rząd do wybudowania nowej szkoły, i tak daleko przyszłe, że już jest zupełnie do użytkowania. Ale tu sęk. My Polacy chcemy polskiego nauczyciela, a Niemcy znów niemieckiego, bo tu naturalnie należały dzieci i z Jankowic i Rozalina niemieckie więc prawie jedna czwarta.
Tak dosyć długi czas się ta walka kulturna toczyła, aż nareszcie Niemcy podpisali etat na polskiego nauczyciela. Dostaliśmy nauczyciela pana Górnego, który dawniej był w Swarzędzu; zwieziony został 31go Maja, a poświęcenie odbyło się 3go Czerwca o godzinie 12tej w południe, na które byli zaproszeni ksiądz proboszcz Starczewski z Tarnowa, który poświęcił dom szkolny i wszelkie budynki, pan lantrat Tempelbof, pan Luks, pan Mattes, dziedzic z Lussówka i pan Mattes, dziedzic z Jankowic, i cały dozór szkolny.
Niemcy podobno nie kontenci, że będą musieli jeszcze sobie wziąść jednego nauczyciela niemieckiego do wykładu religiji. W on dzień najprzód przemówił pan lantrat, że ten dom szkolny jest wybudowany tak dla katolickich dzieci, jako też dla protestanckich, ażeby każde dziecko było wychowane w swojej wierze, co mi się też bardzo podobało.
Potem zabrał głos pan Luks, który wymieniał wszystkich królów pruskich, co już dziś nie pamiętam, ile ich tam było; dosyć dużo. Ja sobie zaraz przypomniałem i pomyślałem: Mój Boże! kiedyż my też będziem mogli naszych królów wymieniać? Dalej mówił, że szkoły są li tylko na to budowane, i obsadzane, i że rząd daje pomoc takowym na to, żeby były dzieci dobrze wykształcone, żeby jak wyrosną, służyły wiernie Królowi i Vaterlandowi i t.d. Potym kazał pan Luks mówić pacierz. Pan Górny mówił z dziećmi najprzód Ojcze nasz po niemiecku (!), ale go bardzo mało co było słychać, ale jak Zdrowaś Marya mówił po polsku, to aż się szkoła trzęsła. Potym kazał pan Luks zaśpiewać ein Lied; zaśpiewał też pan Górny starą znaną nasze polską pieśń "Kto się w opiekę" i t.d. z czego my byli bardzo kontenci.
...
Przybyli do Poznania
dnia 9go Czerwca

Kamieńskiego Hotel de Berlin.
Pani Prabucka z synem z Linia,
Wolnicki z fam. z Dobrojewa,
Pętkowski z Nożyczyna,
Borowski z żoną z Gożuchowa,
Krain z bratem z Pobiedzisk,
Landsberg z familią z Frankensteinu,
Schmidt z Torunia,
Pani Kurowska z córką ze Żabna,
Pani Parżnicka ze Lwowa.
...
+
Śp. Franciszka z Lubowieckich Potworowska.

Wszystkich co już dojrzeli w cnotach i zasługach, Bóg powołuje do swej krajiny po wieczną nagrodę.
Dnia 7go Czerwca r. 1882go rano zgasła Franciszka z Lubowieckich hrabina Edwardowa Potworowska, żona tak słynnego ze swojich zasług marszałka Sejmu prowincyjonalnego, a córka obywatela i żołnierza zasłużonego Ojczyźnie. Jeżeli można powiedzieć, że Bóg za nadto zlał w jedno serce cnót i czułości, to każden to zdanie wyrzec może o tej, która była tak nie ocenioną i nie zrównaną córką, siostrą, jak małżonką, matką i babką. Niech wszystkie młode niewiasty czerpią w tem, jak ona spełniała święte obowiązki, przykład dla siebie. Zgasła Franciszka w siedemnastej wiośnie życia swego poszła za mąż za człowieka, który miał już historyczne imię i sławę w bojach Napoleońskich. Od pierwszej chwili pożycia małżeńskiego była ona Martą, która opatrywała i uszczęśliwiała ognisko domowe zacnego swego męża. Wyższa nad wiele innych kobiet w oświacie i bystrości, otaczała dużo starszego od siebie urokiem i powabem uprzejmości, którą rozlewała na całe sąsiedztwo i wszystkich majornych. Później, gdy ich Bóg pobłogosławił dziatkami, była ich Aniołem stróżem, wpajając w nie nieustannie miłość Boga, Ojczyzny i bliźniego. Te zabiegi przyniosły cenny owoc.
Pozostawiła po sobie, jakby pomnik pobożności i cnót w dwóch córkach: Leonii Kurnatowskiej, żonie zacnego Stanisława, i Karolinie Horwat. Zgasła Franciszka, możnaby powiedzieć, że byłaby najszczęśliwszą małżonką, matką i niewiastą, gdyby nie straszny grom, który uderzył w samo serce tego swobodnego małżeństwa. Powołał Bóg do siebie jedynego syna, który już dorosły obiecywał być godną gałązką tego pełnego zasług szczepu. Tu dopiero w całej pełni objawiła się ewangeliczna niewiasta! Choć na duszy złamana, nie poddała się zgryzotom, lecz sędziwego męża swą słodyczą otoczyła; podwoiwszy pobożność, pędzili oboje dalsze życie u stóp ołtarzy w kaplicy wystawionej dla tych szczątków, które były dla nich największym skarbem na ziemi.
Po utracie dozgonnego towarzysza, którego jak prawdziwa Siostra Miłosierdzia pielęgnowała do ostatniej chwili życia w Przysiece, przeniosła się do Pożarowa; ale myślą i sercem żyła w tym grobie, co i ją czekał i dziś ją w swe łono przyjmuje.
Dnia więc 7go Czerwca, wśród nieopisanego żalu i potoku łez dzieci, zięciów i wnuków, opuściła ta polska matrona po ciężkich i bolesnych cierpieniach tych co ją nad wszelki wyraz cenili i kochali, aby u stóp Stwórcy uzyskać przebaczenie i miłosierdzie a dla siebie zasłużoną nagrodę. Serca niezliczonych przyjaciół wołają:
"Wieczny odpoczynek racz jej dać Panie!"

Nekrolog

Dnia 7go Czerwca wieczorem zasnęła w Bogu, opatrzona śś. Sakramentami, w Pożarowie, najdroższa nasza matka i babka
śp. Franciszka z Lubowieckich hr. Potworowska.
Eksportacyja odbędzie się z Pożarowa w Niedzielę dnia 11go bm. o godz. 4tej po południu. We Wtorek o godz. 11tej nabożeństwo żałobne w Przysiece, w kaplicy miejscowej, i spuszczenie zwłok do grobu familijnego.
W ciężkim smutku pogrążone
Dzieci i wnuki.
...
Wiadomości potoczne.
Piątek, 9go Czerwca,

+ Dnia onegdąjszego umarła w Pożarowie pod Wronkami, w domu zięcia swego, marszałka pana Stanisława Kurnatowskiego, śp. Franciszka z Lubowieckich Potworowska. Zmarła była córka, oficera wojsk polskich, a żoną adjutanta księcia Józefa Poniatowskiego, później marszałka sejmu prowincyjonaluego dla W. Ks. Poznańskiego. Za jego marszałkostwa nie wysyłał jeszcze żaden minister Friedenthal algebraicznych rachunków, próbujących, jakby to w W. Księztwie Poznańskim wywołać sztucznie większość niemiecką.
...
- Donosiliśmy czasu swego, z jakich to powodów p. Hoehle, nauczyciel w Jeżycach, prosił pana Luxa o uwolnienie go od wykładania religii św. polskim dzieciom w niemieckim języku. Otóż teraz p. Lux podobno prośbie p. H. zadosyć nie uczynił, lecz nadto nauczycielom nakazał, aby ostrzegali rodziców, by dzieci swe na te lekcye przysyłali, gdyż w przeciwnym razie czeka ich kara przepisana.
Nauczyciele są posłuszni i kartki ostrzegające rodzicom posyłają, jednak na kartkach swych nie podpisują swego nazwiska.
...
+ Śp. ksiądz Jan Żołądkiewicz umarł dnia 6go bm. w Czerniejewie w 83cim roku życia. W roku bieżącym miał obchodzić 60cio letni jubileusz kapłaństwa swego, gdy nagle paraliżem tknięty, po krótkich cerpieniach zakończył swój pełen pracy i zasług żywot.
Przez śmierć jego znowu jedna parafia pozbawioną zostaje pasterza swego.
Ks. Jan Żołądkiewicz:
http://www.wtg-gniazdo.org/ksieza/main. ... is&id=5377
Jan Żołądkiewicz, U.S.C. Czerniejewo, akt zgonu Nr.102/1882:
https://szukajwarchiwach.pl/53/1844/0/4 ... VJQP1TFdSw

http://www.wbc.poznan.pl/dlibra/publica ... 0389&tab=3
Dziennik Poznański 1882.06.10 R.24 nr130 - 8/24 - str.3
+ W dniu 6 bm. umarł w Czerniejewie tamteczny proboszcz ks. Żołądkiewicz, urodzony w r. 1799.
Wyświęcony w r. 1825 na kapłana, był przez 30 lat proboszczem w Czerniejewie.
...
+ W Gołaszynie (Bärsdorf) pod Bojanowem we Środę rano o godz. 6tej umarł nagle ksiądz proboszcz tamtejszy nazwiskiem Beil. Sięgając po firankę nad łóżkiem, aby ją poprawić, usunął się z krzesła, wpadł z chustką ze szyi na hak, zaczepił się i udusił. Równocześnie o drugi hak skaleczył sobie bok.
...
+ Dnia 5go bm. umarł Nepomucen Wójtowski.
Nepomucen Wójtkowski, U.S.C. Poznań, akt zgonu Nr.792/1882:
https://szukajwarchiwach.pl/53/1926/0/4 ... Z3N0JBwQZg

Nekrolog
http://www.wbc.poznan.pl/dlibra/publica ... 0389&tab=3
Dziennik Poznański 1882.06.08 R.24 nr129 - 7/24 - str.4
...
- Królami kurkowymi w roku bieżącym zostali:
W Koźminie p. Marchlewski, marszałkiem p. Lewandowski.
W Rogoźnie p. Goldyński, marszałkiem p. Kozłowski.
W Inowrocławiu p. Kotarski.
W Lwówku stotareki mistrz p. B. Liczbański, rycerzem p. J. Liczbański.
W Pniewach poczmistrz p. Wurniekiewicz, rycerzem listonosz p. Węglewski.
...
- Pan Wilkoński z Kustodyi pod Gnieznem sprzedał wieś swoję panu Bidault ze Ślązka.
...
- Pan Piotr Kratochwill w Gnieźnie otworzył na nowo młyn swój oraz skład wszelkiego gatunku mąki.
...
- Cukrownia we Wrześni rozpisała submisyą na 100,000 centnarów wegli drobnych i małych.
...
cdn

_________________
pozdrawiam
Grażyna
bugakg@gmail.com


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 07 paź 2018, 12:41 
Offline

Dołączył(a): 03 cze 2014, 11:57
Posty: 3349
cd. rok 1882

Numer 131- dołączone omyłkowo do numeru 131 z dnia 11 Czerwca 1882 strony 3 i 4 dotyczące sierpnia pochodzą prawdopodobnie z numeru 178 i dane z tych stron przeniosłam do tego numeru. Z kolei w nrze 178 umieszczona jest strona z późniejszego numeru.

Numer 132

Korespondencje Gońca Wielkop.

+ Z pod Czerniejewa, 9go Czerwca 1882.

W smutku pogrążeni mieszkańcy Czerniejewa i całej parafiji, a przyczyną tego jest śmierć nagła nieodżałowanej pamięci księdza proboszcza Żołądkiewicza. Na dniu 6go bm. zasnął on w Bogu, powtórnie powietrzem ruszony.
W wieczór przed swą śmiercią był jeszcze śp. ksiądz proboszcz tak wesołym, jakim go od dawna nie pamiętamy.
W tenże wieczór, tj. dnia 5go bm., odwiedził jeszcze swych przyjaciół, pomiędzy tymi pana dra Koperskiego, pana nauczyciela Foerstera i w końcu udał się do wdowy po zmarłym burmistrzu panu Obarskim, której syna dnia następnego miał połączyć węzłem małżeńskim. Cieszył się świętej pamięci niebożczyk, że swego dawnego przyjaciela synowi, którego chrzcił, do pierwszej spowiedzi św. sposobił, będzie mógł także dać ślub, aż tu śmierć nieubłagana nagle rzuciła go na łoże boleści. Przykra też to zaiste była śmierć. Od 2giej godziny w nocy aż do 7mej po południu mocował się z nią śp. ksiądz Jan, bo choć w nim ciało było słabe, ale duch mocny.
Śp. ksiądz Jan Żołądkiewicz pracował dla dobra tutejszej parafiji przez lat 33, przyświecając wszędzie i na każdym kroku owieczkom dobrym przykładem. Znaną jest na całą okolicę jego wstrzemięźliwość w używaniu pokarmów i napojów; znany jego czysto polski charakter, który zachował aż do samej śmierci, znane jego pobożność i gorliwość w służbie Bożej. Któryż z parafijan nie miał okazyji i sposobności podziwiać tejże jego pilności i pobożności?! Ile tylko razy zdarzyło się komu przechodzić o którejkolwiekbądź godzinie w nocy około plebaniji, widzieć było można w stancyjce skromnej i ubożuchnej na poddaszu światło w oknie, a w nim przy stole siwą głowę Szanownego pasterza, który z brewijarzem w ręku zasyłał modły przed tron Najwyższego o dobro dla swych parafijan.
Śp. ksiądz Jan był nadzwyczaj uczynnym i miłosiernym, tak że nieraz ostatnim groszem i ostatnim kęsem chleba dzielił się ze swą, liczną familiją i z ubogiemi. Ta jego dobroć prowadzała go nieraz tak daleko, że niekiedy sam musiał walczyć z niedostatkiem. Liczył 84 lat wieku urodził się zatem jeszcze w zeszłym stuleciu, 3 lata po ostatnim rozbiorze naszej ukochanej, a tak nieszczęśliwej Ojczyzny, o której losach i kolejach śp. niebożczyk tak chętnie rozmawiał.
W roku 1822gim wyświęcony na kapłana, był najprzód wikaryjuszem przy katedrze Gnieźnieńskiej, potem wikaryjuszem w Łęknie, następnie proboszczem w Łubowie i Wągrowcu. W roku 1872gim obchodził śp. ksiądz Jan swój pięćdziesięcioletni jubileusz kapłaństwa, w roku zaś bieżącym, w dzień Św. Jana Chrzciciela miał się odbyć sześdziesięcioletni jubileusz jego tak trudnej około dusz ludzkich pracy, której to tak pięknej, bo rzadkiej uroczystości Pan Bóg doczekać mu nie pozwolił.
Dnia 9go bm. odbył się pochód zwłok śp. ks. Jana, na co zjechało się 22ch księży.
Kondukt prowadził ksiądz kanonik Korytkowski z Gniezna, mowę na cmentarzu powiedział ks. dr. Wartenberg z Pawłowa, w której po streszczeniu tak długiego a tak pełnego czynów żywota, objawił nam tę błogą nadzieję, że z pewnością długo na nowego proboszcza czekać nie będziemy potrzebowali, ponieważ walka kulturna ma się już ku końcowi; przez które to zapewnienie
Szanowny mówca jakoś na duchu nas pokrzepił.
Po ukończonej mowie i po odśpiewaniu "Salve Regina" przez zebranych księży, zaśpiewało grono, składające się przeważnie z pp. nauczycieli, których niebożczyk wielkim był przyjacielem, pod dyrekcyją organisty p. Szczepankiewicza "Salve Regina" ułożone przez pana Zientarskiego, które się pod każdym względem dobrze udało.
Ks. Jan Żołądkiewicz:
http://www.wtg-gniazdo.org/ksieza/main. ... is&id=5377
Jan Żołądkiewicz, U.S.C. Czerniejewo, akt zgonu Nr.102/1882:
https://szukajwarchiwach.pl/53/1844/0/4 ... VJQP1TFdSw
http://www.wbc.poznan.pl/dlibra/publica ... 0389&tab=3
Dziennik Poznański 1882.06.10 R.24 nr130 - 8/24 - str.3
+ W dniu 6 bm. umarł w Czerniejewie tamteczny proboszcz ks. Żołądkiewicz, urodzony w r. 1799.
Wyświęcony w r. 1825 na kapłana, był przez 30 lat proboszczem w Czerniejewie.
http://www.archiwum.archidiecezja.pl/ko ... Metropolit
Akta tyczące się pretensyi 117 tal od ks Żołądkiewicza z Czerniejewa dla domu sierot w Wągrówcu
http://www.archiwum.archidiecezja.pl/ko ... wiczaJanak
Spuścizna Żołądkiewicza Jana ks.
...
Z pod Raszkowa
Stary kościół drewniany w Raszkowie, wybudowany za czasów smutnych w Polsce za Jana Kazimierza w r. 1653, pamiątka pobożności ojców naszych, którzy, jak opiewają akta Kościoła, ze składek go wystawili, stał się ofiarą złości bezbożnego człowieka, który w wigilią wspaniałej w Kościele katolickim uroczystości Bożego Ciała, zbrodniczą ręką nie wahał się ogniem go zniszczyć. Pożar stosunkowo obszernej świątyni w jednym prawie oka mguieniu cały ogarnął budynek, tak że zaledwo wśród serce rozdzierającego płaczu zbiegłych parafian Najświętszy Sakrament wynieść zdołano. Pastwą płomieni stały się prześliczne, zaledwo przed 10ciu laty ulane dzwony, piękne, zupełnie nowe obrazy i chorągwie, i bielizna kościelna.
Parafianie w dwójnasób teraz biedni, biedą moralną i stratą materyalną; nie opuszczają jednak rąk i z zapałem pragną mieć tę stratę powetowaną, ufni w pomoc ludzi umiejących uczuć ich niedolą. Jak stary kościół ze składek pobożnych ludzi wybudowano, tak ufają, że i teraz pobożni ludzie ich wesprą w świętem przedsięwzięciu.
Niech im Bóg dopomoże.
...
Stęszewo, dnia 8go Czerwca 1882.
"Dopóki tych nie było w Stęszewie, było spokojnie, a teraz to ciągle miasto opisują, lepiej by. . . . . .Hajże na Karpińskich! bo oni tu "obcy", oni miasto opisują a do tego jeszcze w tym "Gońcu".
- Jasiu trafiłeś? - A kiedyż w czerwone?
Tak wołano i rozprawiano w dzień Bożego Ciała po domach, ulicach, nawet przed Kościołem i przy uroczystej procesyi, zwłaszcza gdy się kto z mojego domu pokazał. Co więcej, gdym przed wieczorem przechodził przez miasto, wołano na nas ze szynkowni: "Jasiu trafiłeś!" "puj, puj!"
Nareszcie gdy nas wieczorem zaprosił pan Karpisiak z Wytobla do oberży pana Krzyżagórskiego w celu rozmówienia się co do roboty, wzięła się tak zkądsiś cała zgraja uliczników, uczni i niedorostków, podchmielonych i podburzonych, którzy nas obsypali gradem przycinków, obelg, wyzwisk i odgrażania. I o cóż to poszło? co jich obraziło?
Otóż Korespondencya ze Stęszewa, drukowana w numerze 128mym "Gońca Wielkopolskiego" "o księdze tutejszego bractwa strzeleckiego."
Szanowny autor, który, jak widać z tej korespondencyi, jest zacnym i wykształconym obywatelem i z politycznym rozumem stawił księgę tutejszego bractwa strzeleckiego jako dokument nader ważny przeciwko zachciankom germanizacyjnym zmieniania pisowni nazwisk brzmiących niby z niemiecka i chcących dzieci tychże obywateli niby nawrócić do "wielkiej macierzy niemieckiej, " otóż Szanowny i zacny ten autor, ani się pewnie domyślał, że patryotyczną swą korespondencją wywoła taki alarm na braci Karpińskich, zupełnie niewinnych i nieświadomych w tej sprawie; boć żaden z nas nie wie, czy i gdzie istnieje jaka księga strzelecka lub statuta bractwa, a ducha prorockiego albo jasnowidzącego też nie mamy, abyśmy bez przeczytania księgi, wiedzieć mogli jak się tam dawniej lub teraz pisały lub piszą starożytne domy obywateli tutejszych.
Z hołotą pijaną a podburzoną wcale się tu rozprawiać nie myślę, ale tym kilku burzycielom i pasibrzuchom kilka słówek powiem:
Panowie! nie wywołujcie wilka z lasu!
Wprzód, nim osądzicie człowieka aby odebrał "biskupa", jak to nazywacie, to jest, nim go osądzicie na rozciągnienie na ławie i dacie mu sto bizunów, do wykonania których chcecie użyć na egzekutorów podpojouych niedorostków, wprzód trzeba się przekonać o prawdzie, wprzód trzeba dowieść winy, a potem dopiero wydać sąd, godny waszego stopnia wyształcenia. Niech tylko w każdym domu u was będzie tyle zgody i harmonii co u mnie, to już będzie dobrze.
Te kilka słów koniecznie byłem zmuszony napisać, bo mnie brutalstwo tych Panów do tego stopnia doprowadziło. Wiedząc o ich usposobieniu, iż mąją sobie za wielkie ubliżenie pisać coś ze Stęszewa, wiedząc tedy, że u nas niema jeszcze tyle dojrzałości co w innych miasteczkach, gdzie sobie mąją za zaszczyt, że o nich szersza publiczność może się z pism czegoś dowiedzieć, gdzie nie chcą być od reszty społeczeństwa jakby deskami odcięci, nie chciałem jich drażnić, przetoż ze dwa lata co już żadnej korespondencji nie pisałem, ani ja a tem mniej brat, chyba religijnej natury, która stosunków Stęszewskich najmniej nie tyczyła; cóż, ile się tylko razy pojawia jaka korespondencya ze Stęszewa, dalejże tedy, hajże na Karpińskich, bo oni "obcy".
Tak tedy Panowie Korespondenci ze Stęszewa wolni są od pocisków za plecami Karpińskich.
Nad tym wyrazem "obcy", warto się też trochę zastanowić. Ten wyraz "obcy" to bardzo niechrześciańskie i nie polskie słowo prędzej by je można zastosować do innowierców lub innoplemieńców, ale nie do tych co tylko 2 lub 3 mile zkąd inąd się sprowadzą. Myśmy wszyscy braćmi, myśmy wszyscy dzieci jednego Boga, jednej matki Kościoła i jednej matki Ojczyzny, na całym obszarze ziem polskich od morza do morza, wszyscy jesteśmy Polakami a więc braćmi i swojimi, bez względu na to, czyśmy pod panowaniem pruskim, czy moskiewskim lub austryjackim; co więcej, każdy dobry Polak czuje się bratem ze wszystkimi Słowianami, a więc Czesi, Rusini itd., wszystko to nasi bracia; myśmy powinni zarówno kochać i popierać, gdyby się do nas sprowadził Rusin, Czech, Litwin albo Góral, bo i to nasi rodzeni bracia, a bliżsi są nam wiarą, językiem i obyczajami niżeli Niemcy
Miłość, to największe i najpierwsze przykazanie, to treść wszystkich przykazań i całego prawa Bożego. Jeźli my tylko krewnych mamy kochać, a reszta to wszystko "obcy" , toć próżno tylko nosimy nazwę katolików i Polaków.
Zresztą, nie lubię zbyt czarno patrzeć na ludzi, zwłaszcza na dzieci wspólnej nam tak drogiej a nieszczęśliwej Ojczyzny; niech więc nikt nie myśli, by u nas wszyscy byli takimi. Są tu zacni pod każdym względem, zasłużeni i rozumni obywatele. W ogóle Stęszewo odznacza się wybitnie religijnością i patryotyzmem, a że i wad dosyć, to głównie przypisywać trzeba nie tyle złej woli, co raczej brakowi oświecenia. To mi zapewne przyzna każdy nieuprzedzony a rozumny obywatel; bo każdy dobrze myślący nienawidzi pijaństwa, próżniactwa i głupoty. Każdy dobry Polak życzy ziomkowi swemu i czyni tak, jakby chciał by jemu życzono i czyniono.
Walenty Karpiński.
(Pan W. Karpiński przekonał się teraz, że jego długoletnie milczenie nie zasłoniło go od napaści. Więc powinien znowu wziąść pióro do ręki, zwłaszcza że jego wszystkie listy, jako polskie i katolickie w wielkiej są u nas cenie, a narodowi służą ku zbudowaniu. Przyp. Red).
...
Szarada.

Z pierwszych do drugich sławne pewne państwo,
Gdzie godłem zabór, nierząd i tyraństwo;
Wszystko prześlicznej barwy w drobnych istot męce,
Dla oczu, zysku ludzkie tworzą ręce,
I pierwszy zwrotny ma doń podobieństwo,
Gdy dla ust naszych przeszedł już męczeństwo.
...
Znaczenie szarady z nru 126 "Gońca Wielk."

Łamigłówka.

Trafne rozwiązanie nadesłali tylko

Stefan i Wacław Prawdzice i
Maliski z Mikołowa.
...
Przybyli do Poznania
dnia 11go Czerwca

Grand Hotel de France.
Brzeski z Cieślina,
Pani Brzeska z Kaczkowa,
Bieńkowski z Kuśnierza,
Chełmicki z żoną z Zakrzewa,
Nieszkowski z Królestwa,
Radoński z Chłapowa,
Bukowski z Pruchnowa,
Moszczeński z Srebnogóry,
Radoński z Starężyna,
Węsierski z żoną ze Starkówca,
Dąmbski z żoną z Królestwa,
Potworowski z fam. z Kosowa,
Romocki z Królestwa,
Moszczeński z żoną ze Słenbowa,
Hulewicz z żoną z Młodziejowic,
Łukomski z Biechowa,
Hulewicz z Paruszewa,
Lasocki z Królestwa,
Packermann z Wągrowca,
Hölterhoff z Lenep,
Bracia Kurtzig,
Koch i
Brucks z Zielonogóry,
Hoffman z Zielonogóry,
Heine z Rothenburga,
Englaender z Chodzieża,
Tadrzyński ze Śremu,
Mayer z synem z Kistrzyna,
Popliński z Wierzenicy.

Bazar
Moszczeński z Niemczynka,
Czorba z Krajewic,
Wichliński z Tuczna,
Moszczeński z Stępuchowa,
Samnel z Berlina,
Osowski z Chwalibogowa,
Moszczeński z żoną z Wiatrowa,
Brzeski z żoną z Jabłkowa,
Zabłocki z Rybna,
Połczyński z Redgoszczy,
Żychliński z Usarzewa,
hr. Szółdrski z Brodowa,
Jackowski z Pomarzanowic,
Bronisz z Otoczni,
Połczyński z Żabiczyna,
Madaliński z Dębicza,
Skórzewski z Kretkowa,
Niemojowski z Dzierżchnicy,
Nieimojowski z Pogrzybowa,
Krawczyński z Oporowa,
Straus z Berlina,
hr. Kwilecki z Oporowa.

Kamieńskiego Hotel de Berlin.
Sczaniecki z Charbowa,
Bilaszewski z Mielżyna,
Rahu z Gorzyc,
Maciejewski z żoną z Jeżewa,
Rajski z Gosławic,
Jarczewski z Niedźwiad,
Pani Sokołowska z fam. z Niemierzyc.
Bułakowski z Mościejewa,
Geisler ze Zgorzelic,
Tomaszewski z Witkowa.
Trąmpczyński z Ostrowa,
Schreijer z Żerkowa,
Świnarski z żoną z Próchnowa,
Szymański z bratem z Bielaw,
Golski z Wojciechowa,
Burchardt z Gortatowa,
Deutschke z żoną z Rombczyna,
Wize z Michorzewa,
Prądziński z Lucin,
Skrzydlewski z Wojcina,
Jankowski z Sokolnik.
...
Wiadomości potoczne.
Poniedziałek, 12go Czerwca.

- Wczorajsza procesya Bożego Ciała odbyła się przy pochmurnym niebie za zwykłą powagą, ale zarazem i smutkiem. Poznać było wielki brak duchowieństwa, gdyż już nie starczyło ani biskupów ani prałatów na celebrę. Rano niósł Przenajświętszy Sakrament ksiądz proboszcz Pędziński, po obiedzie ks. profesor Wojczyński.
...
- + Eksportaoya zwłok śp. Franciszki z Lubowieckich hr. Potworowskiej odbyła się wczoraj w Pożarowie przy licznym bardzo udziale krewnych i przyjaciół, przybyłych tak z blizka jak z daleka.
Kondukt żałobny prowadził ksiądz prałat Likowaki, mowę żałobną powiedział ksiądz proboszcz Piszczygłowa z Psarskiego.
...
- Pan Antoni Baczyński, ten sam który niedawno temu majątek swój w śremskim powiecie umyślnie taniej sprzedał, byle go tylko nie oddać w obce ręce, wykupił w tych dniach aż dwie posiadłości z rąk niemieckich: a mianowicie kamienicę przy ulicy ś. Piotra od pana Ventzke za 34 tysiące talarów i onegdaj wioskę Krzesiny pod Poznaniem (około 1,500 mórg areału) od p. Thieme za 115 tysięcy talarów. Przykład godny naśladowania.
...
- Bank Kwilecki, Potocki i Spółka kupił na subhaśce wioskę Opatówek (pod Wrześnią).
...
- Natomiast mamy do zapisania stratę Chłądowa pod Witkowem, które sprzedał p. Galiński.
...
- Nadto w powiecie odalanowskim kupili: pan Nepomucen Niemojowski z Pogrzybowa majątek Przybyslawice od p. Bräuera i pan Rafał Zabłocki majątek Osiek od p. Biske.
...
- Z Krzywinia 7go.
Obchodzono tu 25 letnią rocznicę istnienia Bractwa strzeleckiego. Królem kurkowym został p. Teuer, kupiec, marszałkiem p. J. Fijałkowski. Odbyła się tu także majówka dzieci szkoły katolickiej w dniu 6go Czerwca do boru czerwonowiejskiego, przyczym i panowie nauczyciele i panie obywatelki pokazały dużo zabiegliwości i serca.
(Resztę opuszczamy, bo korespondent za resztę nie chce brać odpowiedzialności - więc kto?)
...
- Królem kurkowym w Gnieźnie obrany został p. Pierzchalski stolarz, rycerzami pp. Trański kapelusznik, i Strzyżewski restaurator.
...
- Królem kurkowym w Trzemesznie obrany został mistrz krawiecki p. Hankiewicz, pierwszym rycerzem p. Koszutski.
...
- We Lwówku donośną praktyką znajdzie weterynarz egzaminowany. Interesowani niech się udadzą do burmistrza miejscowego, p. Karasiewicza.
...
- Ksiądz proboszcz Ćwikliński w Gościeszynie obchodził dnia 5go bm. 25cioletni jubileusz kapłaństwa swego.
Ks. Antoni Ćwikliński:
http://www.wtg-gniazdo.org/ksieza/main. ... pis&id=575
...
- Od starego dworca koleji żelaznej do nowych koszar przy drodze bukowskiej, ma prowadzić droga brukowana. Dnia 22go bm. drogą submisyji zostaną rozdane roboty oraz dostarczenie potrzebnych materyałów.
...
- W Ziemlinie pod Wolsztynem wściekły pies ugryzł pewną kobietę.
Pomimo pomocy lekarskiej ukąszona dostała wielkiego napadu wścieklizny.
...
Na dniu 6go bm. pobłogosławił ksiądz Henner z Czerniejewa związek małżeński pomiędzy panem Stefanem Obarski, synem zmarłego burmistrza, a panną Konstancyą Szczepankiewiczówną.
Stefan Obarski i Konstancja z d. Szczepankiewicz, U.S.C. Czerniejewo, akt ślubu Nr.37/1882:
https://szukajwarchiwach.pl/53/1844/0/3 ... Cj_wO4Yrnw
https://szukajwarchiwach.pl/53/1844/0/3 ... iTsTCzyJvg
...
- Urzędowe źródła ogłaszają, że ksiądz dziekan Kuczyński z Wysoki otrzymał prezentę na kanoniją honorową poznańską od Najj. Pana.
Ks. Jakub Kuczyński:
http://www.wtg-gniazdo.org/ksieza/main. ... is&id=2312

http://www.wbc.poznan.pl/dlibra/publica ... 4376&tab=3
Goniec Wielkopolski: 1883.04.20 R.7 Nr90 - str.3
+ We Środę, dnia 18go bm zmarł we Wysoce, w dekanacie Nakielskim ks. kanonik Jakób Kuczyński, proboszcz Wysocki i dziekan Nakielski. Zmarły urodził się w r. 1807, otrzymał święcenia w r. 1832, a w Wysoce był z górą lat 10. Od przeszłego roku był kanonikiem honorowym poznańsko-gnieźnieńskim.
- W parafiji Wysockiej jest dusz 1,500, któremi po stracie tu dopiero poznanej będzie zawiadował ks. Józef Has, gorliwy kapłan, będący w tej parafiji już lat 12.
Ks. Józef Has:
http://www.wtg-gniazdo.org/ksieza/main. ... is&id=1357
http://www.wbc.poznan.pl/dlibra/publica ... 7449&tab=3
Dziennik Poznański 1883.04.20 R.25 nr90 - 17/25 - str.3
+ W dniu wczorajszym umarł w Wysoce honorowy kanonik kapituły poznańskiej ks. Jakób Kuczyński;
...
Państwo Freudenreich w Poznaniu obchodzili w dniu wczorajszym uroczystość złotego wesela.
e-kartoteka
https://szukajwarchiwach.pl/53/474/0/19 ... iRf30qq8Rw
skan 391
Józef Freudenreich, U.S.C. Poznań, akt zgonu Nr.1814/1883:
https://szukajwarchiwach.pl/53/1926/0/4 ... hLZAMLa6TA
Nekrolog- Józef Freudenreich
http://www.wbc.poznan.pl/dlibra/publica ... 7458&tab=3
Dziennik Poznański 1883.11.22 R.25 nr266 - 18/25 -str.4
Nekrolog - Henryeta Freudenreich z d. Schuman
http://www.wbc.poznan.pl/dlibra/publica ... 2875&tab=3
Dziennik Poznański 1887.10.07 R.29 nr229 - 6/26 - str.4
...
- Zwracamy uwagę na ogłoszenie cukierni p. Antoniego Pfitznera dotyczące kawy. Austryja słynie z kawy lepszej niż gdziekolwiek; Marienbad, Karsbad, Cieplice itd. słyną z niej w Austryi. Istotnie, kto się przypatrzy, jak praktycznie i czysto kawa na marienbadzkiej machinie się gotuje, ten uznać musi prostotę przyrządu i zrozumie, czemu napój ten z takiej machiny tak wonny i czysty zarazem wychodzi.
...
- Początek roku u różnych narodów.
Chaldejczycy i Egipcyjanie zaczynali rok od jesiennego porównania dnia z nocą. Duchowny rok żydów zaczyna się na wiosnę. W swoich świeckich sprawach idą oni za przykładem Egipcyjan. Dawni Chińczycy liczyli od pierwszego nowiu w połowie miesiąca Aquarius. Romulus zaczął rok w Marco, Numa w Styczniu. U Turków i Arabów jest dzień 16go Lipca początkiem roku. Aż do króla Dżemszida liczyli Persowie podobnie jak i Egipcyjanie. Ponieważ jednak przy wstąpieniu tegoż króla na tron słońce w znaku barana stało, przeto rozkazał przenieść początek roku na porę wiosennego porównania dnia z nocą. Rok Bramanów zaczyna się z nowiem w Kwietniu, Mexykanów w Lutym, z pierwszym zielonym liściem, - rok ich zawiera 18 miesięcy, każdy po 20 dni. - Abisyńczycy liczą swój rok od 26go Sierpnia; Mahometanie od wstąpienia słońca w znak barana; Wenecyjanie, Florentczycy i Pizanie od wiosennego porównania dnia z nocą. Za czasów Merowingów zaczynał się rok francuzki z 1ym Marca, czyli z dniem wielkiego zgromadzenia narodu; za Karlolingów z pierwszym dniem Bożego Narodzenia, za Kapetingów z dniem Wielkiej nocy.
Rok duchowny zaczynał się zawsze od pierwszej Niedzieli w adwencie. Dopiero na rozkaz Karola IX r. 1564go, został początek obywatelskiego roku na dzień 1go Stycznia naznaczony.
W r. 1582go na miejsce kalendarza juliańskiego zaprowadzono nowy kalendarz gregorjański, przyjęli protestanci holenderscy i niemieccy ten tak nazwany styl nowy w roku 1700, a Anglicy w r. 1752.
...
- Tegoroczne wakacye, sądowe trwać będą od 15go Lipca do 15go Września.
...
Ofiarę trojakową nadesłały za pośrednictwem p. Kiszewskiego z Trzemszna po 10 fen. następujące osoby:
Szczepan Podgórski,
Bolesław Milewski,
Tomasz Wełniak I.,
Tomasz Wełniak II.,
August i Jakób Wełniak,
Głyszkowski,
P. i M. Dobek,
Szymański
Jackowiak,
Maksymilinu Felicki,
J. Padub,
X. (nieczytelne)bek,
Kempiński,
A. Tysiak,
Adam i Aleksander Dzięczkowscy,
I. Kiliński,
W. Olejniczak,
Koczorowski,
M. Śmigielski,
J. Libuer,
Hartwich,
Westfalski,
W. i S. Kabacińscy,
K. Lange,
M. Główczyński,
J. Kołodziejczak,
B. Niewiadomski,
I. Owczarzak,
W. Zamiara,
J. Pryba,
F. Nowaczyk,
S. Wartenberg,
J. Fornowski,
M Libner,
Kranz,
J. Nowicki,
F. Nowakowski,
J. Urbaniak,
J. Nalewaj,
M. Kranz,
Dzięczkowska,
M. Szczepańska,
A., H. i L. Śliwińscy,
W. Walczak,
M. Kołodziejczak,
J. Szymański,
A. Nowacki,
I. Orlikowski,
H. Budziszewski,
W. (nieczytelne)wała,
J. i M. Pawłowscy,
A. Zakrzewski,
wdowa Wonner,
P. Branza,
Dzięczkowski,
J. Kowalski,
J.,W. i K. Budzyńscy,
S. Szukalski,
J. Kabacińska,
Perzyński,
Strzelecka,
Plucińska,
Kujawicka,
Dzięczkowskie,
Majewski,
M. i N. Jackowscy,
Sienicki,
Borkowski,
Wysocki,
Pryba,
Wenocki,
Semrau,
Wojciechowska,
Grunwald,
M. i Maryja Tomczak,
I. Bętkowski z familiją 50 fen.,
Pan X. z familiją, 40 fen,
Głowacki z familiją 40 fen.,
Tomczak z familiją 30 fen.,
I. Portasiewicz z familiją i służbą 2 m,
Strzyżewski z familiją 20 fen,
Pan X. z familiją 40 fen.,
Barts z familiją 30 fen.,
Bętkowski z familiją 50 fen.,
Kabaciński z familiją 50 fen.,
Pan R. z familiją 50 fen.,
Brzeziński z familiją 20 fen,
Rakowscy 50 fen.,
Wegner z Wylatowa 30 fen.,
Genc?? 50 fen.,
Atanazy, Julija, Władyś i Zosia Kliszczewscy 50 fen, razem 17 m. 20 fen.
J. K. Sembrzycki z Tylży 50 fen.
...
cdn..

_________________
pozdrawiam
Grażyna
bugakg@gmail.com


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 12 paź 2018, 00:30 
Offline

Dołączył(a): 03 cze 2014, 11:57
Posty: 3349
cd. rok 1882

Numer 133

Po Luxie Gratzki.

Czytelnicy nasi przypomnią sobie jeszcze cośmy wycierpieli ze strony tych panów poznańskich, którzy się w Bazarze sami "agitatorami" nazwali, a wycierpieli za to, żeśmy wykazali niestosowność i bezowocność ich postępowania w walce z panem Luxem, inspektorem poznańskim. Ci panowie jeżdżąc po powiecie z bardzo słabemi drukowanemi petycyjami, sądzili, że wystarczy oskarżyć pana Luxa przed panem Naczelnym prezesem, a już wszystko się skończy, i już nie będzie germanizacyji w szkole za pomocą religiji.
Smutno nam, bardzo smutno dotykać materyji, która panów tych popchnęła do tego stopnia wściekłości, że nam śmieli zarzucić aż "nikczemną denuncyjacyją" za to, żeśmy w obronie kraju ich słabości dotknęli.
Wypadki pomściły się za nas. Nie pomogła petycyja Bazarowa, którąśmy szczegółowo rozebrali i potępili; nie pomogła rezolucyja, gdzie oba większe pisma przyznały się razem z wiecownikami do roli "agitatorów," cośmy także zganili, bo Polacy agitatorami być nie potrzebują, gdy święte prawa ich same za siebie agitują.
Nie pomogło przyznanie się, że język niemiecki jest panom agitatorom i wiecownikom "potrzebny," nie pomogło zniżenie swych pretensyji aż do tego stopnia, że proszono o wykonanie Rozporządzenia z dnia 17go Października 1873go roku, nie pomogło objechanie wiosek okolicznych, gdzie ludność z chwalebnym zapałem przystąpiła do obrony języka swych dzieci i telegramami dziękowała za niedoszłe Interpelacyje.
Jednym słowem: nic nie pomogło. Pan Naczelny Prezes nie tylko że nie ukarał, nie powstrzymał pana Luxa, ale, jak się zdaje, zasłonił go osobą swoją, gdyż dotąd nie przychodzi z Berlina żadne a żadne rozporządzenie, które by kładło tamę rzeczy przez gazety na cały świat rozgłoszonej.
Na dobitkę pan Lux znalazł naśladowcę w panu Gratzkim; a ten sam "Kuryjer P.," który na nas rzucił obelgę, gdyśmy mu fałszywość jego kroków wytykali, zmuszony jest dziś donieść, że pod dniem 20go Maja rb. wydał p. Gratzki, inspektor pleszewski, następujące rozporządzenie do nauczycieli swego powiatu:
Pleszew, d. 20 Maja 1882.
I. N. 113 3/82
Aby zapobiedz wszelkim błędom i fałszywym wykładom, i ponieważ przy rewizyach moich tu i owdzie spostrzegłem, że rozporządzenie z dnia 27go Października 1873 (cfr. Amtliches Schulblatt pro 1873 nr. 20), dotyczące języka wykładowego (Sprach- unterricht), nie bywa wszędzie przez pp. nauczycieli ściśle przestrzegane - i to mianowicie co do nauki religii - przeto rozporządzam z wszelką stanowczością (mit Entschiedenheit), aby wszystkim dzieciom, bedącym katolikami, ale Niemcami w domu, wykładano naukę religii w języku niemieckim, choćby nawet znały język polski. Za podstawę tej nauki należy użyć katechizmu i historii biblijnej Schustera.
Niezastosowania się do tego rozporządzenia mego pod żadnym warunkiem nie ścierpię (werde ich unter keinen Umständen ruhig hingehen lassen.)
W dołączeniu do tego rozporządzenia wzywam pp nauczycieli, aby mi w tydzień po odebraniu tego cyrkularza donieśli, ile mają w szkole katolickich dzieci niemieckich, dodając równocześnie, czy oboje rodzice są Niemcami, czy też tylko jedna strona, i która.
podp. Gratzki.

Do obwodu konferencyjnego N.N.
Rozporządzenie to nie potrzebuje objaśnienia.
Na podstawie Zgody z Państwem duchowni nasi uczą religiji w Sekundach i Prymach po niemiecku, a panowie nauczyciele uczą jej w szkołach elementarnych na podstawie własnego uznania panów inspektorów powiatowych dzieciom tego obywatela, kto im się wydaje być Niemcem. A gdzie tu Kościół? - Tu Kościół nie potrzebny!..
Wycierpieliśmy wiele z powodu złości naszych politycznych przeciwników poznańskich za to, żeśmy im dobremi służyli radami. Wszystko to chętnie zniesiemy, byle się tylko poprawili.
Obrona naszych praw nie może się objawiać w walce z panami inspektorami. Tu nie na panów inspektorów, tu się na cały systemat użalić trzeba, i to nie w Poznaniu, "lecz w Berlinie, tam" gdzie się panu Gosslerowi oddało do rąk rózgę władzy dyskrecyjonalnej w rzeczach Kościoła. On niech naprawia, on niech wraca nam prawo nasze. Jeżeli pan minister nie uczyni zadość żądaniom, wypada udać się do Najjaśniejszego Pana i to w deputacyjach ze strony tych, co krew przelewali za Prusy, a teraz językiem ojczystym nie mogą się posługiwać w szkole, w urzędzie i w sądzie.
Zarozumiałość i buta "Kuryjera Pgo" ukarane zostały przez wystąpienie p. Gratzkiego; "Dziennik Poznański" już dawniej spokorniał i nawrócił się do naszego katechizmu, gdyż już pod dniem 26go Maja rb. (Nr. 119) zmuszony był napisać kubek w kubek to samo co i my, jak np.:
"Chwalebną jest gorliwość... ojców rodzin, która jich zgromadza na wiece - uznania (?) godną jest w tym kierunku działalność (! naszych reprezentantów na sejmie - ale działalność ta jest tylko okolicznościową,... nie ogarnia zaś tyle ważnej widowni (szkoły) samodzielną, organiczną natury inicyjatywą.
...Widownią tej działalności jest... nasamprzód sejm pruski... ...nie czekając rozpraw nad etatem... nie czekając za sposobnością... w sprawie szkół naszych należy w sejmie wystąpić z wnioskiem w myśl artykułu 82go konstytucyji pruskiej.
Drugie, należy wystapić na sejmie prowincyjonalnym, który ma prawnie te atrybucyją, że może odzywać się bezpośrednio do korony.
Nie wyzyskać podobnej widowni... byłoby istotnie nieprzebaczonym grzechem opuszczenia.
Każdy z Czytelników przyzna, że nie mogło być dla "Gońca Wlkp." większego tryumfu jak ten, że ten sam "Dz. Pozn.", który na nas rzucił obelgę, jako trabant "Kuryjera P'go", niebawem w zasadzie i w praktyce musiał pójść drogą przez nas wskazaną. Tryumfu tego dotąd nie ogłaszaliśmy, bo nam nie o zadowolnienie własne, lecz o rzecz zawsze chodziło i chodzi. Zresztą czekaliśmy na chwilę, gdzie i "Kur. P." przyjdzie do lepszego uznania.
Ta chwila nadeszła. "Kuryjer Pozn." mógł nadążyć, żeby urządzać wiece po powiecie Poznańskim, lecz po całym Księztwie tego zrobić nie zdoła, choćby miał siły olbrzyma. "Kuryjer Pozn." mógł występować przeciwko p. Luxowi jednemu, ale nie może wojować z 20tu inspektorami z osobna.
Wiece lokalne, parafijalne są potrzebne, chwalebne, aby lud miał sposobność publicznego użalenia się na swoje krzywdę. Petycyje są nie mniej potrzebne - ale petycyje nie takie jak dotąd.
Drogę jużeśmy wskazali.
Kochani i Szanowni Czytelnicy l Przekonujecie się tedy i w tym przypadku, że pismo nasze przewiduje rzeczy a rady daje takie, jakie są z dobrem i z honorem polskim zgodne. Ufajcie nam i nie dajcie się ustraszyć ludziom złej woli albo złego rozumu. Sprawy szkolnej nie można ratować w Poznaniu, lecz w Berlinie. Petycyje, polskie Wnioski w Sejmach, a nakoniec deputacyje do Króla, oto ostateczne środki nasze legalne. Gdyby te nie pomogły, pomoże Opatrzność.
...
Korespondencje Gońca Wielkop.

Z Wągrowieckiego.

(R) W ostatniej mej korespondencyji donosiłem Wam, że zapowiedzianą nam została wizyta prezesa regencyjnego, p. Tiedemanna z Bydgoszczy, w sprawie koleji, którą mają budować przez nasz powiat. Rzeczywiście porozsyłano też z lantratury zaproszenia do obywateli, w których takowa zapowiada przybycie p. Tiedemanna do Gołańczy na Wtorek, dnia 6go b.m. około godziny pół do trzeciej, na Środę, dnia 7go o pół do drugiej do Janowca, a o godz. 6tej dnia tegoż do Wągrowca.
O liczny współudział uprasza lantrat w tym doniesieniu.
Wybrałem Janówiec jako najbliższy dla mnie z tych trzech miejscowości, aby się dowiedzieć, co nam dobrego przyjazd p. T. przyniesie, i zastałem już nadzwyczaj licznie zebrane obywatelstwo w lokalu p. Jenscha, jako najpierwszym w miasteczku.
Po dwugodzinnym oczekiwaniu około godziny czwartej przybył wreszcie p. T. z panem lantratem v. Unruh do Janówca. Po przedstawieniu przybyłych p. prezydentowi oświadczył takowy, że z prawdziwą radością widzi tak liczny zastęp obywateli tu zebranych; daje mu to dowód, że kolej projektowana zajmuje wszystkich umysły i jest bardzo pożądaną. Sam przekonał się, że Wągrowieckie ma piękną urodzajną glebę i że takowe było po macoszemu traktowane w czasie, gdy puste i piaszczyste okolice dostawały koleje melioracyjne. Nie chce tu dziś się rozwodzić, która z tych dwóch liniji byłaby odpowiedniejszą, gdyż decyzyja w tym względzie zależną jest od pana ministra, który jest o potrzebach powiatu jak najdokładniej poinformowany, - nadmienia wreszcie, że musi tu z góry oświadczyć, że zaofiarowanie darmo ziemi przez powiat zupełnie nie wystarczy i że konieczna jest ofiara pieniężna, której jak sądzi, stany powiatowe nie omieszkają uchwalić. Tym więcej to twierdzi, ile że już na jednym z sejmików większość się za pieniężną pomocą oświadczyła.
Następnie zapytał się, czyliby który z obecnych obywateli nie zechciał zająć głosu.
Myślano z początku, że p. Gersdorf z Popowa kościelnego, jako przewódzca partyji, która sobie koleji z Poznania do Bydgoszczy życzy, zajmie głos w obronie tej liniji, lecz oświadczenie z góry p. T. , że nie chce dziś rozstrzygać, któraby linija była odpowiedniejszą, że wreszcie p. minister jest o potrzebach powiatu jaknajlepiej poinformowanym, wstrzymała niejednego od odezwania się.
Zajął tylko głos jeden ze starszych obywateli Polaków, pan P. z Z., zwracając pana prezydenta uwagę na to, że niesłuszną będzie, jeżeli w skutek podziału większych kluczy dóbr, majątki, które nie mają udziału na powiatowym sejmiku, nie będą przypuszczone do głosu w sprawie koleji.
Pan P. jest sam w tym położeniu, że po oddaniu głównego majątku synowi, posiadając obecnie obszaru przeszło 4,000 magd. mórg wynoszący, a w nim fabrykę, musi spokojnie na to patrzeć, jak drudzy decydują w sprawie i dla niego bardzo ważnej, szczególniej przy fabryce, gdzie blizkość koleji jest kwestyją żywotną.
Pan T. uznał uwagę pana P. za słuszną, lecz oświadczył, że na to chwilowo nic się nie da uczynić, gdyż takie są prawne przepisy, a takowych się obecnie zmienić nie da.
Następnie po obopólnych ukłonach skończyło się to ciekawe zebranie.
Z zebrania tego nabrałem przekonania, że dadzą nam kolej, bo rządowi potrzebna ze względów stategicznych, ale że nie będą się nas pytali, którą liniją chcemy, tylko wybiorą sami tę, jaka rządowi będzie najdogodniejszą.
Myślę, że teraz umilkną też nieporozumienia w polskim obozie; pilnujmy tylko naszych kieszeni, aby tej przyjemności posiadania strategicznej koleji nie opłacić zbyt drogo!
...
Przybyli do Poznania
dnia 13go Czerwca

Bazar.
Pani hr. Bnińska z Gułtów,
Pani hr. Węsierska-Kwilecka z Wróblewa,
Wiesiołowski z Niechanowa,
hr. Bniński z Bieszewa,
sędzia Thiel z Wrześni,
Paliszewski z Gębic,
Matecki z Bieganowa,
Breza z Więckowic,
Żółtowski z Myszkowa.

Grand Hotel de France.
Hr. Bniński z Gułtów,
hr. Żółtowski z Czacza,
Pani Rekowska z Koszut,
Skarżyński z Miedzianowa,
Treskow z Biedruska,
Zeysing z Mur. Gośliny,
Trzebiński z Benilzitowa,
Potworowski z Siedlec,
hr. MycieJaki z żoną z Sedmiorogowa,
Jaraczewski z Wielkiego Zalesia,
Dr. Komierowski z Komierowa,
Taczanowski ze Sławoszewa,
Chłapowski z Żgocina,
Modliński z Walentynowa,
Paliszewski z Gembic,
Scherbening z Magdeburga.

Kamieńskiego Hotel de Berlin.
Kociorowski z Dębna,
Dr. Przybyszewski z Piły,
Polaski z Walentynowa,
Buczkowski z Konojadu,
Jung z żoną z Mogilna,
Dobrowolski z Nieborzy,
Pani Kurowska z Żabna,
Suchorzewaki z Świerkowca,
Grochowski z Miłosławia,
Panna Przybyszewska z Sławencina,
Hertle z żoną z Przementu,
Müller z Fraukfurtu n.M.
...
Wiadomości potoczne.

Wtorek, 13go Czerwca

- Wczorajsza procesya śto Marcińska odbyła się przy sprzyjąjącej pogodzie i przy bardzo licznym udziale duchowieństwa i wiernych. Sanctissimum niósł ksiądz proboszcz Ziętkiewicz od fary.
...
- Rodzicom miasta Poznania, którzyby dowiedzieć się chcieli, dokąd to ich dzieci na kolonije wakacyjne wywożone być mają, donosimy, iż pierwszą stacyą jest Nettkow, a drugą Sauermannsmühle bei Läsgen; obydwie te miejscowości leżą w obwodzie reg. lignickim. A więc dzieci które miały jechać na germanizacyje, bo jej tu może jeszcze mąją za mało! Przed wyjazdem i po powrocie uczniowie mają być ważeni w sali turniejowej na Zielonym Ogrodzie, aby się przekonać, czy utyły na wikcie dolnoślązkim.
...
- W Łobżenicy odbędzie się dnia 26go bm. o godz. 10tej rano u p. Bilerta walne zebranie tow. Pomocy Naukowej na powiat wyrzyski.
...
- "Hołd pruski" Matejki" z Warszawy ma być zawieziony do Moskwy, a stamtąd do Rzymu. Sądzimy, iż nie zaszkodziłoby mu zboczyć na Poznań.
...
- W Wojsławicach, pow. chełmskim, gub. lubelskiej, żyje Andrzej Szymański, podoficer ułanów, weteran z czasów Napoleona. Urodził on się roku 1772go, jak to okazuje jego stan służby, liczy więc lat 110. Jest zupełnie zdrów i przytomny, tylko nie może chodzić.
.
https://jbc.bj.uj.edu.pl/Content/433190 ... 811262.pdf
Gazeta Krakowska Nr. 72. Kraków, Piątek dnia 16 Czerwca 1882. Rok II. - str.5
Najstarszym ze wszystkich Napoleończyków jest zapewne Andrzej Szymański.
Oto list jego do redakcyi Echa:
„Donoszę redakcyi, że stały mieszkaniec osady Wojsławice w powiecie chełmskim, w gubernii Lubelskiej, dymisyonowany podoficer Andrzej Szymański, jak się to okazuje z jego stanu służby, urodził się w roku 1772. Do wojska wstąpił dnia 26 lutego 1808 roku do pułku ułanów. Dnia 3 sierpnia 1812 r. ranny w lewą rękę został wzięty do niewoli. Po wyleczeniu wstąpił do wojsk Księstwa Warszawskiego do 7 pułku jazdy. Ze służby wyszedł dnia 1 czerwca 1845 r. i obecnie mieszka w Wojsławicach. Jest jeszcze przytomny i zdrów, nie może tylko chodzić. Szymański ma więc 110 lat i prosi o zawiadomienie za pośrednictwem redakcyi pułkownika Fiszera, że żyje i w wojskach polskich służył.
(podp.) Andrzej Szymański:
...
+ W Strzelnie umarła dnia 11go bm śp. Wiktorya z Chojnackich Dymczyńska.
Nekrolog
http://www.wbc.poznan.pl/dlibra/publica ... 0389&tab=3
Dziennik Poznański 1882.06.13 R.24 nr132 - 10/24 - str.6
...
- Ksiądz proboszcz Rosolski w Gostyczynie pod Olobokiem obchodzić będzie dnia 25go bm. 25cioletni jubileusz kapłaństwa
Ks. Jan Rosolski:
http://www.wtg-gniazdo.org/ksieza/main. ... is&id=3850
...
- Na targ bydła jaki się tu równocześnie z wełnianym odbywa, spędzono wczoraj około 170 koni i 10 krów.
...
- Tom V Dzieł Juliusza Słowackiego wydawnictwa Kazimierza Bartoszewicza w Krakowie wyszedł i zawiera:
Książę Niezłomny, Ksiądz Marek Poema Piotra Pantyszka o piekle.
...
cdn..

_________________
pozdrawiam
Grażyna
bugakg@gmail.com


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 20 paź 2018, 19:20 
Offline

Dołączył(a): 03 cze 2014, 11:57
Posty: 3349
cd. rok 1882

Numer 134


Proces przeciwko lwowskim Moskalofilom rozpoczął się już w zeszły Poniedziałek.
Sprawa toczy się jawnie przy otwartych drzwiach.
Akt oskarżenia nosi tytuł:
W sprawie Olgi Hrabar i towarzyszów o zdradę stanu.

Proces wytoczony jest przeciwko następującym osobom:
1. Oldze Hrabar, z domu Dobrzańskiej, z Schemnitz na Węgrzech, lat 36 gr. kat., matce dwojga dzieci, we Lwowie zamieszkałej;
2. Adolfowi Saczurów Dobrzańskiemu z Rudlowa na Węgrzech, liczącemu lat 66 gr. kat., żonatemu, ojcu 7 dzieci, c. k. radzcy dworu w stanie spoczynku, właścicielowi austr. orderu żelaznej korony III klasy, rosyjskiego orderu św. Anny II klasy i takiegoż orderu św. Włodzimirza III klasy; właścicielowi Czertesza z przyległościami na Węgrzech, zamieszkałemu we Lwowie;
3. Józefowi Markowowi z Hruszowa w Galicyi, lat 52, gr. kat, stanu wolnego, redaktorowi czasopism Prołom i Wicze, zamieszkałemu we Lwowie;
4. Benedyktowi Płoszczańskiema z Kałusza, lat 47, gr. kat., żonatemu, ojcu trojga dzieci, redaktorowi Słowa we Lwowie;
5. Ks. Janowi Naumowiczowi z Kozłowa, lat 56, żonatemu, ojcu sześciorga dzieci, gr. kat., proboszczowi w Skałacie;
6. Włodzimirzowi Naumowiczowi z Korosnej, lat 22, gr. kat., słuchaczowi wydziału filozoficznego na wszechnicy wiedeńskiej;
7. Ks. Mikołajowi Ogonowskiemu z Czachowa, lat 32, gr. kat., ojcu trojga dzieci, katechecie i redaktorowi czasopisma Listok rodynnyj, członkowi rady szkolnej okręgowej w Czerniowcach;
8. Izydorowi Trembickiemu ze Stanisławowa lat 35, gr. kat., żonatemu, ojcu trojga dzieci, redaktorowi Pryjatiela ditej, suspend. nauczycielowi ludowemu w Kołomyji;
9. Apollonowi Nyczajowi z Holeszowa, 36 lat, gr. kat., ojcu 2 dzieci, redaktorowi czasopisma Hospodar i Przemyszłennyk, przełożonemu ruskiego konwiktu w Stanisławowie;
10. Janowi Szpunderowi z Hniliczek, lat 47, gr. kat., ojcu 7 dzieci, gospodarzowi w Hniliczkach, wreszcie
11. Oleksie Załuskiemu ze Zbaraża, lat 37, gr. kat., ojcu dwojga dzieci.
Oskarżeni zaś są o to:
"że wymienieni w tajnem bądź pośredniem bądź bezpośredniem porozumieniu z Mirosławem Dobrzańskim i w wząjemnym tajnym między sobą związku, w drugiej połowie roku 1881 do końca Stycznia 1882, częścią w Czerteszu na Węgrzech częścią we Lwowie i innych miejscowościach Galicyi i Bukowiny podjęli czynności zmierzające do oderwania Galicyi, Bukowiny i północnych Węgier od jednolitego związku państwowego i obszaru krajów koronnych monarchii austryjackiej, czynności zmierzające nadto ku sprowadzeniu z zewnątrz niebezpieczeństwa, wywołaniu powstania albo wojny domowej w jego wnętrzu, - a mianowicie Adolf Dobrzański i ks. Jan Naumowicz jako przywódzcy i inicyatorowie, reszta zaś bezpośrednio współdziałający.
...
Korespondencje Gońca Wielkop.

Tylża, dnia 11go Czerwca 1882.

(W podróży.)
Tu w Tylży, oprócz kilku polskich napisów (na moście "krokiem" itd.), nie można z niczego pomiarkować, że "Polska tak blizka.
Okolica za granicą nie ma wiele znaczenia, bo tam tylko małe miasteczka pełne żydostwa, a wielkich panów nie ma. Inaczej w Kłajpedzie. Tam leży w blizkości granicy miasto Połąga, gdzie kąpiele morskie przez Polaków z Litwy często odwiedzane, a które łatwo można powiększyć przez polepszenie dróg. Jest tam też kilka fabryk, gdzie z bursztynu kunsztowne rzeczy robią.
W tej okolicy mieszkają między innemi
hr. Tyszkiewicz (który posiada swój własny okręt parowy), hr. Mielżyński (najpiękniejszy ornat Kościoła katolickiego w Kłajpedzie jest podarowany przez hrabinę Mielżyńską), hr. Plater, p. Matuszkiewicz.
W blizkości Kłajpedy leżą też wsie Pakamohry i Szaugsty, gdzie korpus jenerała Chłapowskiego przeszedł granicę w Lipsku 1831 roku, a Giełgud był zastrzelony.
Przy tej okoliczności i nasz Dr. Marcinkowski przybył do Kłajpedy, gdzie w czasie cholery uzyskał powszechne uszanowanie jako lekarz, o czem świadczy adres dziękczynny, doręczony mu przez władze miejskie Kłajpedy.
Ciekawa, że teraz jeszcze w jednej aptece Kłajpedy sprzedawają "wodę do płókania ust jenerała Chłapowskiego", u mieszkańców bardzo ulubioną.
Kilka razy mówiłem z Polakami z Litwy.
Jeden żałował, że lud dobry, ale że nie ma przyjaciela, ni sprzymierzeńca; drugi, że lud bałamucony; trzeci się cieszył, że Kościół teraz nie tak ściśniony jak dawniej, bo wolno teraz na odpusty jechać i księżom drugich parafii, a wolno "w bębny bić", jak on mówił, na wielkie Święta. (Dla jednego schowam wszystkie numera "Gońca Wlkp.", bo w Lipcu przyjdzie po nie, gdyż " Gońca" w Rossyi nie wolno czytać).
Kawał drogi od Tylży leży wieś Drangowski, gdzie dawniej był kościół katolicki i pomnik polskiego powstańca tam umarłego; byłem tam, ale kościół teraz tu w mieście pięknie odbudowany, a o pomniku tam już nikt nie wie.
W początku Lipca najprzewielebniejszy biskup Krementz tu przybędzie na bierzmowanie.
W ostatnich dniach w Eydkunach aresztowano dwóch żydów, jako fabrykantów fałszywych rubli.
O wędrowaniu Żydów tu rzadko coś pomiarkować, wszyscy idą na Eydkuny.
Bardzo cieszyć się będę, jeżeli się coś z tego listu Szanownemu "Gońcowi" spodoba; może język nie zawsze dobry, ale proszę nie zapomnieć, żem z urodzenia Mazur.
...
Z Miłosławia.
Gdy po pracy człek sobie usiędzie w Niedzielę lub Święto po nabożeństwie i weźmie sobie kochanego "Gońca W." do ręki, aby się też dowiedzieć, co się w świecie dzieje, to aż mrowie po skórze przechodzi, natrafiając pomiędzy innemi wiadomościami tak częste o sprzedażach dóbr, które jedne po drugich usuwają się z pod nóg naszych.
Zastanawiając się nad tym, pomyślałem: czy dobrze robią ci panowie, co gospodarstwa chłopskie wykupują? i przyszedłem do tego przekonania, iż nie bardzo dobrze robią, a to z tej przyczyny. Jeźli już chłopu bieda dokucza, iż musi swoje gospodarstwo sprzedać, to zwykle się inny chłop trafi co od niego odkupi, a w najgorszym razie, gdy jest przez subhastę gospodarstwo sprzedane, które najczęściej żyd kupuje, to jednakowoż żyd takiego małego gospodarstwa długo nie ma, ale stara się je innemu gospodarzowi, tj. wieśniakowi sprzedać.
Pan zaś dołącza to gospodarstwo do ról folwarcznych, podwyższa zaraz landszaftę, przezto często jeszcze bardziej upada, naostatek sprzedaje wieś obcemu i na zawsze już, lub na długo ta rola wychodzi z rąk polskich. Przez to tracimy na jedności polskiej, co gorsza, osłabiają się nasze głosy przy wyborach, bo kto po stół nogi wyciąga, temu też głos swój oddaje, i ubożeją szkoły i parafija, gdyż innowierca już na to nie płaci. Znam ja np. jednego bogatego pana w mojej rodzinnej okolicy, który w swojej dosyć wielkiej majętności wykupił prawie wszystkich gospodarzy i te role zamienił na folwark. Teraz w całych dobrach są tylko pańscy ludzie, a kościółek, który kiedyś tak pięknie królował nad całą okolicą, dzisiaj prawie pustkami świeci, a jego trzy wieże, które były niegdyś za moich czasów blachą pokryte, dzisiaj dziurami się czernią. Pan nie ma czasu troszczyć się wcale o kościół, ks. proboszcz nie chce się narażać, ludzie zaś parobcy, choć sobie głową potrząsają i po cichu szepcą, ale dla swojej biedy i dla bojaźni, aby się pan ekonom nie dowiedział, milczą zupełnie.
Tracimy na tym, gdyż gospodarz sprzedawszy swoje gospodarstwo do dworu, albo sam, albo też swoje dzieci wysyła do Ameryki, a ci wywożą pieniądze w świat, na które ich praojcowie jeszcze pracowali.
Nakoniec pomyślałem sobie: żeby to byli u nas tacy uczciwi i rzetelni ludzie, czyliby oni tej biedzie nie mogli inaczej zaradzić ? Wszak składkami dokazaliśmy wiele, wybudowaliśmy i teatr w Poznaniu, czyby też nie dało się coś podobnego zrobić z wykupowaniem dóbr.
Nie jestem statystykiem, ale, jak mi się zdaje, jest nas pod pruskim zaborem coś trzy miliony głów, niechby każdy z nas dał tylko przecięciowo po talarze na rok, a urosłaby ztąd ładna sumka ! bo 3 miliony talarów na rok jeden. Pieniądze te obrócimy na procent, który by też coś przyniósł, a w przypadku sprzedaży wiosek możnaby wykupywać z rąk obcych albo też i od lekkomyślnych Polaków. Dobra możnaby oddać w ręce rzetelnych administratorów, a dochody z nich albo by umarzały długi, albo też składkującym, którzy się na fundusz składali, od ich wyłożonej sumy na procenta.
Może moje myśli zanadto wybujały, ale pytanie, jeźli ta sprawa mądrze obmyślana i poruszona nie przyszłaby kiedyś do skutku. Zechce więc Szanowna Redakcyja umieścić moje gryzmoly w swojem piśmie, jeżeli się na co zdadzą; jeźli nie, niech to idzie do kosza.
(I owszem, te myśli mąją przyszłość, bo ze wszech stron głosy tego rodzaju się odzywąją Dopiero też wtedy odrodzimy się finansowo, gdy nie z łakomstwa, lecz z miłości wząjemnej i w duchu łączności gromadzić zaczniemy kapitały na to, aby wszystkim, a nie tylko mnie samemu było dobrze. - Niechby tysiąc ludzi tego zdania było co Szan. korespondent, a w rok dokazalibyśmy nie małych rzeczy.
Jest u nas pieniędzy dużo, tylko się je trwoni, bo nie ma celu wyraźnego. Przyp. Red. "Gońca W. ")
...
Ofiarę trojakową za pośrednictwem p. Trębińskiego zebrano na imieninach pani Masłowskiej na teatr polski:
P. Masłowska 20 ten.,
Masłowski 30 fen.,
Lisiecki 10 fen.,
A Błotnieska 10 fen.,
M. Szydłowska 10 fen.,
Trębiński 10 fen.,
Marynka 10 fen.
Familia Małeckich 50 fen.
...
Wiadomości potoczne.
Środa, 14go Czerwca.

- PP. Jan Hanusz i Henryk Wielowiejski uzyskali na wszechnicy lipskiej stopień doktorski.
...
- Nauki religiji św. w języku niemieckim w gimnazyum Wągrowieckim udziela ksiądz Ciesielski.
Ks. Michał Ciesielski:
http://www.wtg-gniazdo.org/ksieza/main. ... pis&id=505
...
- Pogrzeb śp. ks. prob. Żołądkiewicza odbył się w zeszły Piątek przy licznym bardzo udziale. Księży było 24ch. Trumnę nieśli na barkach obywatele miasta Czerniejewa, kondukt żałobny prowadził ksiądz proboszcz Wartenberg z Pawłowa, oraz nad grobem powiedział mowę pogrzebową
Jan Żołądkiewicz, U.S.C. Czerniejewo, akt zgonu Nr.102/1882:
https://szukajwarchiwach.pl/53/1844/0/4 ... VJQP1TFdSw
Ks. Jan Żołądkiewicz:
http://www.wtg-gniazdo.org/ksieza/main. ... is&id=5377
...
- W Paprosie na Kujawach otworzoną została stacyja telegraficzna.
...
- Budynek królewskiej intendantury ma zostać tego roku powiększony. Wyznaczoną została submisyja na dostarczenie materyjałów na dzień 16go bm.
...
- W Bieganowie pod Strzałkowem sporządzają most na Wrześnicy, skutkiem czego wozy muszą objeżdzać na Młodzieiewice i Sokolniki.
...
- "Posener Tageblatt" donosi, iż księżom proboszczom Dambkowi w Swarzędzu i Amanowi w Modrzu odebraną została inspekcyja nad szkołami ich parafiji, a oddano takową panu Luxowi w Swarzędzu, Łowęcinie, Zalasewie, Modrzu, Wronczynie i Strykowie, a p. Dittmarowi z Kościana nad szkołą w Roszkowie.
"Tageblatt" nie taji, że go to odebranie nadzwyczajnie cieszy. I nas ono nie smuci, gdyż gdziekolwiek duchowny katolicki do dnia dzisiejszego inspekcyja nad szkołami zatrzymał, wszędzie ludność polska temu zaufaniu więcej się dziwiła, aniżeli cieszyła z niego. Niechże się tedy pokaże nareszcie, że i największa lojalność względem rządu pod względem politycznym nie wystarczy, żeby utrzymać się w czasach, jak dzisiejsze, na posadzie szkolnego inspektora. Naród polski gorsze przetrwał próby jak obecna, więc i z dzisiejszej próby wyjdzie z niewątpliwym tryumfem. Był czas, gdzie cały Kraków "siedział na niemieckim kazaniu", a i ten czas minął niepowrotnie; naród dojrzał i nikt mu nie narzuci tego czego naród nie chce.
...
- Chłądowo pod Witkowem nabył Bank Kwilecki, Potocki i Sp. za 262 tys, a Opatówek sprzedał p. Galiński Niemcowi. Tak miało być, a nie przeciwnie, jakeśmy to ogłosili w Poniedziałek i jak "Kuryer Poznański" od nas odpisał. Może zechce teraz za nami poprawić i nie gniewać się za tę z naszej strony pomyłkę.
...
- Aresztowano wczoraj pewnego robotnika i 4ch chłopców, którzy z namiotów na placu Sapieżyńskim chcieli ukraść wełny.
- Pomiędzy dwoma robotnikami na placu Działowvm powstała w Poniedziałek sprzeczka o piwne i następnie bijatyka.
Jeden drugiego uderzył hakiem od wełny w skronie mocno, iż krew obficie strumieniami z rany płynęła. Napastnika natychmiast uwięziono.
...
- W Szamotułach zaczęto budować nowy dom pocztowy, który na 1go Października ma stanąć pod dachem.
...
- W Żabikowie kursa gorzelnicze rozpoczynają się dnia 3go Lipca r.b.
...
- W Środzie obchodzili w zeszłą Sobotę państwo Zylczyńscy 50cioletnią rocznicę zaślubin
akt ślubu:
Parafia katolicka Środa Wielkopolska, wpis 19 / 1832
Vincentius Zylczynski (26 lat) ojciec: Aegidius , matka: Regina Andrzejeska
Caecilia Grellus (18 lat) ojciec: Joannes , matka: Magdalena Szubiakiewicz
i akty zgonów:
Wincenty Żylczyński, Środa, akt zgonu Nr. 296/1882:
https://szukajwarchiwach.pl/53/1965/0/4 ... Q0IFiyPGsQ
nekrolog
http://www.wbc.poznan.pl/dlibra/publica ... 0395&tab=3
Dziennik Poznański 1882.12.13 R.24 nr284 - 10/24 - str.4

Cecylia Żylczyńska z d. Grelus, US.C. Środa, akt zgonu Nr.26/1894:
https://szukajwarchiwach.pl/53/1965/0/4 ... uDr3H3leDg
nekrolog
http://www.wbc.poznan.pl/dlibra/publica ... 9850&tab=3
Dziennik Poznański 1894.02.09 R.36 nr31 - 7/23 - str.6

- Królem kurkowym obrany został p. dr. Opieliń, wicekrólem p. Teofil Metelski.
...
+ W Sierakowie umarł dnia l2go bm. śp. Ludwik Busse.
Ludwik Busse, U.S.C. Sieraków, akt zgonu Nr.57/1882:

https://szukajwarchiwach.pl/53/1945/0/4 ... RWHPcla-uw
Nekrolog
http://www.wbc.poznan.pl/dlibra/publica ... 0389&tab=3
Dziennik Poznański 1882.06.14 R.24 nr133 - 11/24 - str.4
...
+ W Ostrowie umarła dnia 13go bm. śp. Antonina Marten.
Nekrolog
http://www.wbc.poznan.pl/dlibra/publica ... 0389&tab=3
Dziennik Poznański 1882.06.14 R.24 nr133 - 11/24 - str.4
...
- Dr. Antoni Alkiewicz osiedlił się jako lekarz praktyczny w Chełmnie.
...
+ Trzynastoletni chłopiec, Paweł Wieczorek, powiesił się we więzieniu policyjnym w Rydzynie na klamce.
Paweł Wieczorek z Sierakowa, U.S.C. Rydzyna, akt zgonu Nr.51/1882:
https://szukajwarchiwach.pl/34/441/0/3. ... 7IihjwXzfw
...
+ Parobek Porański z W. Tworzańca spadł Lesznie z woza tak nieszczęśliwie, iż koła przejechały mu głowę, z czego wkrótce umarł.
...
+ Zmarły śp. ksiądz prob. Beyl był z początku ewangelikiem i jako taki słuchał teologiji w Lesznie i Lipsku, ale jeszcze jako student przeszedł i łono katolickiego Kościoła.
Ks. Ferdynand Beil +07.06.1882 Gołaszyn:
http://www.wtg-gniazdo.org/ksieza/main. ... pis&id=162
Numer 130/1882:
http://www.wtg-gniazdo.org/forum/viewto ... 78#p143978
...
Dnia 16go Czerwca rb., jako w pierwszą, rocznicę śmierci
śp. Balbiny Wojciechowskiej
odprawi się nabożeństwo żałobne w kościele Podominkańskim, o godz. 9 z rana, na które zaprasza krewnych i przyjaciół
Mąż.

Nekrolog był zamieszczony:
http://www.wbc.poznan.pl/dlibra/publica ... 1281&tab=3
Dziennik Poznański 1881.06.15 R.23 nr135 - 12/23 - str.4
...
cdn..

_________________
pozdrawiam
Grażyna
bugakg@gmail.com


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 674 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 10, 11, 12, 13, 14

Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google [Bot] i 14 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
POWERED_BY
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL