Wielkopolskie Towarzystwo Genealogiczne GNIAZDO

Forum dyskusyjne WTG GNIAZDO
Teraz jest 15 sie 2018, 14:26

Strefa czasowa: UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 657 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 10, 11, 12, 13, 14
Autor Wiadomość
PostNapisane: 18 lip 2018, 21:52 
Offline

Dołączył(a): 03 cze 2014, 11:57
Posty: 3206
cd. rok 1882

Numer 107

Wiadomości potoczne.

Środa, 10go Maja.


- Wiec Niedzielny w Górczynie zagajony został o godzinie 5tej przez Macieja Palacza, który po długim pobycie za granicą wraca na ziemię ojczystą, żeby tu kości złożyć na ziemi krwią polską skropionej. Przewodniczącym obrano gospodarza Marcina Mizerę. Ten powitał przybyłych z Poznania, księdza Kanteckiego i dra Szymańskiego i udzielił głosu pierwszemu. Petycyją odczytał p. dr. Szymański. Przemawiali jeszcze pan Karliński z Żabikowa i gospodarz Jan Palacz z Górczyna. Zakończono wysłaniem telegramu na ręce posłów Kantaka i księdza dra Stablewskiego i podziękowaniem dla Koła za interpelacyją. Posłowie ci byli przecież dnia tego w Poznaniu, więc telegram pewnie tutaj odebrali. - "Kur. Pozn." ocenia liczbę wiecowników na 300 i donosi w końcu, że "oprócz wyżej wymienionych redaktorów przybył p. Franc. Dobrowolski" Petycyja tym się tylko różni od poprzednich i to różni w sposób korzystny, że żąda, aby p. Naczelny Prezes "pociągnął p. Luxa do odpowiedzielności."
Chociaż w rzeczy samej jest to zabawka, bo p. Lux nie działa bez rozkazu lub zezwolenia władz wyższych, ale jednak jest to postęp w rozumie politycznym, i tego Górczyniakom można powinszować.
...
- W zeszły Piątek uderzył, piorun w kościół poklasztorny w Łąkach, który się spalił.
Sterczą tylko mury. Na szczęście udało się jeszcze wyratować obraz Matki Bozkiej, cudami słynący, i tak go uwolnić z zamknięcia, w którem niemal 7 lat pozostawał.
Wspomniony dość okazały kościół został przez Ojców Reformatów w roku 1785 wystawiony; dawniejszy był drewniany.
Szczegóły są następujące:
O godz. 1szej w nocy dał się słyszeć gwałtowny grom, tak że szyby wszystkie zadrżały. Niedługo potym odezwały się alarmy ogniowy i kościelne. Cały klasztor, w który piorun uderzył, stanął w płomieniach. Nasamprzód zaczęła się palić wieża główna, na której wisiały dzwony. Z wyższej wieży ogień przeszedł na niższą wieżą zegarową. Tylko mury nawy i ołtarz wielki zostały nietknięte, ale przy gaszeniu i te uszkodzone zostały. Obrazy Świętych biblioteka i inne kosztowne rzeczy po części uratowane. Słynny obraz cudowny Matki Bozkiej został wyratowany i przeniesiony do kościoła farnego. Nazajutrz rano, gdy ogień ugaszono, wniesiono część biblioteki i obrazów świętych do nawy kościoła, ale następnej nocy znów powstał ogień i na popiół spalił wszystkie te przedmioty. Smutek wielki panuje w całym mieście.
.
https://pl.wikipedia.org/wiki/%C5%81%C4 ... %C5%84skie
Historia
(...) 5 i 6 maja 1882 dwukrotnie spłonął kościół w Łąkach, zaś cudowny obraz i część wyposażenia przeniesiono do kościoła nowomiejskiego. Natomiast w 1884 spalił się budynek klasztorny2. (...)
2.Nowe Miasto. Z dziejów miasta i powiatu. Stowarzyszenie Społeczno-Kulturalne Pojezierze, Olsztyn, 1963.
.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Klasztor_ ... C5%84skich
Historia
(...) W nocy z 5 na 6 maja 1882 piorun uderzył w dach nad ołtarzem głównym kościoła klasztornego. Udało się uratować figurę Matki Bożej. Ojcowie Rogeriusz Binkowski OFM i Onufry Laskowski OFM przewieźli ją do kościoła, w którym rezydowali w Nowym Mieście Lubawskim. Następnej nocy pożar strawił kolejną część zabudowy. Księgozbiory uległy zniszczeniu lub zostały zrabowane. (...)
...
- Zabawa majowa cechu krawieckiego odbyła się nadzwyczaj pięknie. Pogoda sprzyjała aż do końca. Goście bawili się ochoczo aż do 1/2 do 12tej.
Pierwsza to była zabawa tego cechu, na której tak członkowie jak publiczność świetnie się zabawili. Poloneza prowadził p. Witkowski z panią Drzewiecką. Ogród państwa Zienkowicz był wieczorem nadzwyczaj iluminowany.
...
- Powiat Inowrocławski zaciągnął pożyczki 1 milion marek.
...
∞ Dnia 26go Kwietnia pobłogosławiony został we Witkowie związek małżeński panny Emiliji Ulatowskiej z p. M. Pokrzywnickim, sędzią w Trzciance.
Anastazy Maksymilian Pokrzywnicki i Emilia Ulatowska, U.S.C. Witkowo, akt małżeństwa Nr.21:
https://szukajwarchiwach.pl/53/1981/0/3 ... Jcn80fU6RA
https://szukajwarchiwach.pl/53/1981/0/3 ... jYwxiSmjjw
...
- Wielki las szubiński (2040 1/2 hekt.) nabyli od rządu na lat 25 za sumę 135,000 grz. kupcy w Nakle, Lesser, Baerwald i Sp.
...
- + W Leśnicy Dolnej pod Piłą znalazł okropną śmierć parobek Piasecki. Zajęty był w cegielni przygotowywaniem gliny w machinie i włożył nieostrożnie głowę w otwór tejże machiny. W tej samej chwili machina weszła w ruch i zmiażdżyła od razu głowę parobka, który naturalnie na miejscu umarł.
...
- W Lubiniu pod Trzemesznem spaliły się w drugiej połowie Kwietnia dwa gospodarstwa chłopskie, oraz zabudowania gospodarskie szkolne. Gospodarze nie mieli wcale sprzętów zabezpieczonych, a budynki bardzo tylko nizko, dla tego ponoszą wielkie straty. Jednemu spaliła się tuczna świnia, około 6 centnarów ważąca.
...
+ Jan Bobowski, podoficer wojsk polskich z r. 1831 zmarł w Gródku, przeżywszy lat 77.
...
- Ważny bardzo artykuł zamieściła w tych dniach "Kolońska Gazeta" , który, acz nie polityczny, ale za to w naukowym świecie narobił wiele hałasu Zeszłego roku niejaki dr. Hahn wydał dzieło, gdzie dowodzi, że niektóre kamienie, z powietrza spadające są skamieniałemi szczątkami zwierząt. Dotychczas walczono o to, czy te meteory są dziećmi ziemi, jak uczy np. prof. Galle we Wrocławiu czy też dziećmi wszechświata. Ostatnie zapatrywanie wszędzie dziś zwycięża. Otóż w zbiorach dra Hahna mieści się z jakie 300 okazów, a to zawierają w sobie skamieniałość "korali" i podobnych zwierzątek.
...
Nekrolog

Dnia 7go Maja umarła w Karlsruhe, licząc 66 lat, opatrzona Sakramentami św., nasza najdroższa Matka i Babka
Katarzyna z Kłosowskich Trzcińska
O czem donosi strapiona
Rodzina Trzcińskich.
Poznań, dnia 10go Maja 1881.(miało być: 1882)
...
cdn.

_________________
pozdrawiam
Grażyna
bugakg@gmail.com


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 20 lip 2018, 15:36 
Offline

Dołączył(a): 03 cze 2014, 11:57
Posty: 3206
cd. rok 1882

Numer 108


Przybyli do Poznania

dnia 10go Maja

Bazar.
Pani Szczpanowska z Krakowa.
Pani Matecka z Bieganowa.
Pani hr. Kwilecka z córką z Oporowa.
Pani Grabska z Kruszy.
Piaskowski z Warszawy.
Mańkowski z żoną z Rudek.
Hr. Mielżyński z Chobienic.

Grand Hotel de France.

Rutkowski z żoną z Piotrkowic.
Sczaniecki z żoną z Międzychoda
Radoński ze Starężewa.
Dr. Leeser z Lipska.
Ksiądz Rymarkiewicz z Kotlina.
Korytowski z Wiednia.
Pani Markowska z córkami z Królestwa.
Erker z Worms.

Kamieńskiego Hotel de Berlin.

Ksiądz prob. Kowalski z Czeszewa. i
ks. prob. Przędniak z Toruńskiego Popawia.
Paru Brukalska z siostrą ze Słupcy i
Moewly ze Sośnicy.
Strehlitz i
Żernik z Wrocławia.
Friedlender z Berlina.
Rakowski z Grodziszczka.
Broekere z żoną z Nowej Wsi.
Dr. Tomaszkiewicz z fam. ze Studzieńca.
Pani Sicińska z córką i Grzymiesławic.
Jarosz z Wrześni.
Rchter z Rosslau.

...
Wiadomości potoczne.
Czwartek, 11go Maja.

- O wędrówce do Ameryki pisać nie lubimy, ale z boleścią serca donieść trzeba, że wychodźców tegorocmych z Wielkopolski można naliczyć już kilka tysięcy. Umiemy się zbierać na rozmajite wiece, czemuż dotąd nie znalazł się jaki przyjaciel lulu, któryby poruszył myśl wieców przeciwko wędrówce?
...
- W Gnieźnie wybrano posłem na sejm prowincyjonalny p. Chełmickiego z Żydowa, zastępcami zaś pp.
Losowa z Leśniewa i Ulatowskiego z Małachowa.
...
- Pan Paweł Zakrzewski wykupił z rąk niemieckich majątek Skoki w powiecie wągrowieckim.
...
- Komornik Karol Santowski skazany został przez tutejsze sądy przysięgłych za 23 rozmajitych przekroczeń, przeważnie pieniężnych, na 3 lata zuchthauzu i również długa utratę praw honorowych.
...
- Długoletni woźny tutejszego banku " Westy", Sobieralski, znikł zaprzeszłego Wtorku bez śladu.
Zapewniają, że Centralne bióro nie poniosło żadnej straty, i że koszta te podróży zapłacą lub już zapłacili generalni agenci, albo inne osoby prywatne.
Przed wojskowym feldfeblem i na policyji żądał S. poszportu do Królestwa, jako też go i otrzymał.
Pozostawił tylko żonę bezdzietną, z którą nie żył w zgodzie.
...
- W Poniedziałek wieczorem mieliśmy wielki deszcz, połączony z burzą i grzmotem. We Wtorek był wiatr ostry, a temperatura spadła na jakie 5° . Wczoraj i dziś pogoda, ale ciepło nie za wielkie. Serwacy, Pankracy i Bonifacy nie zrzekli się w tym roku praw swojich.
...
- W Berlinie przypada jeden pies na 30 ludzi, w Poznaniu jeden na 70ciu. Poznań liczy ich w ogóle 930, z czego ma 7000 grzywien dochodu. Przy tej sposobności przypominamy, że Poznań liczy 64,148 mieszkańców a Berlin 1,122,385.
...
- Przeniesiony:
Sędzia okręgowy Binkowski do Piły jako ziemiański.
...
- Mianowany:
Rzecznik p. Leporowski notaryuszem w Jarocinie.
...
- Komenderujący generał 2go korpusu przejeżdżał przez Poznań do Gniezna na inspekcyją.
Pan Stiehle przeglądał swój korpus w Głogowie dnia 9go b.m.
...
- W Lesznie ewangielicv po raz trzeci żądają osobnej szkoły, któraby była ściśle związana z Kościołem.
...
- Wężyński, który onego czasu zastrzelił borowego, skazany został na 15 lat cuchthauzu.
...
- Włóczęgi w Niemczech, jak pisze" Tageblatt" zdołają rocznie wyżebrać 200 milionów grzywien.
Co więcej obrachowano ściśle, że dotąd jest w Niemczech nie mniej jak 200 tysięcy włóczęgów, tj. że każdy dwóchsetny człowiek w Niemczech jest włóczęgą. Najmniej uzbiera włóczęga 170 fenigów, najwięcej 4 grzywny, zkąd wynika, że użebrzą w ogóle 200 milionów na rok.
Naturalnie, że to przepiją!...
Zapisujemy to dla użytku Szanownej "Bassgeige", gdy będzie pisała "o gałganach."
...
- Wyścigi będą pod Dębiną dnia 14go b.m., , tj. w Niedzielę o godz. 4tej po obiedzie. Między ścigającymi się nie widzimy ani jednego polskiego nazwiska.
...
cdn.

_________________
pozdrawiam
Grażyna
bugakg@gmail.com


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 21 lip 2018, 18:57 
Offline

Dołączył(a): 03 cze 2014, 11:57
Posty: 3206
cd. rok 1882

Numer 109


Nowa klęska.
Sulmierzyce, 10go maja 1882.

Wielkie nieszczęście nawiedziło nasze miasto.
Wczoraj rano o w pół do szóstej wybuchł pożar, który w jednej godzinie, miotany gwałtownym wiatrem, przeszło 40ści domów mieszkalnych z wszelkiemi zabudowaniami w perzynę obrócił.
Bieda jeszcze większa !
Rozpacz ogarnia wszystkich!....
...
Przybyli do Poznania
dnia 11go Maja

Kamieńskiego Hotel de Berlin.
Konopiński z synem ze Śremu.
Seligsohn z synem z Laskowicy.
Jędrzejewski ze Siedlca.
Wiliam z Kostrzyna.
Meyer z Pfefferdorfu.
Pani Cabnilowa z córką z Królestwa Polskiego.
Ksiądz Bielski z Kościana.
...
Wiadomości potoczne.
Piątek, 12go Mąja.


- Dnia 6go bm. stawał przed sądem karnym poznańskim ksiądz Wojciech Szadziński z Targowej Górki oskarżony o nieprawne wykonywanie czynności duchownych w tym mieście. Sąd skazał Ks. Sz. za 63 przypadki na 183 grz. kary lub 21 dni więzienia.
Ks. Wojciech Szadziński:
http://www.wtg-gniazdo.org/ksieza/main. ... is&id=4448
...
- Wiec w sprawie szkolnej odbędzie się w Żegrzu, dnia 14go b.m. o godz. 5tej z południa w Andrzeja Bakosia pomieszkaniu.
Na wiec ten zapraszają Karól Selman, Michał Prechowiak i Jan Klatkiewicz.
...
- Dnia wczorajszego p. Stan. Jeziorowski kupił na subhaście dom z ogrodem na Wildzie położony, a należący dawniej do rodziny Szokalskich, za 12,600 mrk.
...
- W przeszły Wtorek wybuchł rano o godz. 6tej pożar w miasteczku Sulmierzycach, które już w roku przeszłym przez pożar zniszczone zostało. Ogień szybko się rozszerzył przy gwałtownym bardzo wietrze, tak że w kilku godzinach 44 zabudowania ze 122oma budynkami na popiół się spaliły.
Pogorzelcy byli po większej części ludźmi nie majętnymi, tak że teraz położenie ich jest bardzo przykre.
Około 50 rodzin zostało bez dachu.
...
- Z powodu prac około mostu zostało dnia 11go na dwa tygodnie zamknięta droga pod wsią Wituchowem pod Międzyrzeczem; wozy jechać muszą na wieś Kubowo.
...
- W Bydgoszczy na dworcu spadł robotnik Sturzke przy zeskakiwaniu z wagonu pod koła i pociąg go przejechał; odniesiono go zaraz do lazaretu.
...
- Piąta szkoła miejska, jaką z powodu przepełnienia dotychczasowych szkół utworzyć musiano, będzie się znajdowała tymczasem w domu sierót przy ulicy Nowej. Szkołą tą będzie kierował nauczyciel szkoły średniej Franke.
...
- Przez Bydgoszcz przejechało we Wtorek 9go b.m. bardzo wiele uciekających z Warszawy żydów; przeszło 5 wagonów było nimi napełnionych.
Ludzie ci mieli wyglądać pożałowania godnie.
...
- Jak się dowiadujemy, urządza Towarzystwo Przemysłowe w ogrodzie strzeleckim na miasteczku zabawę letnią na rzecz szkoły wieczornej, która w tym roku cieszy się liczniejszym jak dotąd udziałem uczni, a w skutek tego wiele dobrego działa. Członkowie uproszeni przez dyrekcyą, a którzy się podjęli łaskawie zbierania fantów do gry fantowej na powyższą zabawę, są opatrzeni w legitymacją dyrekcyi. Spodziewamy się, że na cel taki pożyteczny jak innych lat tak i tego roku każdy przyczyni się do uświetnienia zabawy.
...
- Zwracamy Szanownym Czytelnikom naszym uwagę na dzisiejszy inserat Stowarzyszenia Czeladzi Katolickiej, które już 21 rok istnieje, a urządza w Niedzielę wspólną zabawę mąjową w Urbanowie w ogrodzie p. J. Wężyka, aby się wzajemnie rozweselić i na świeżym powietrzu po całodziennych trudach i mozołach zabawić. Zabawę poprzedzi msza św. w kościele farnym o godz. 8mej z rana. Spodziewamy się, że Publiczność licznie podąży używać majowego powietrza, i dobrze się zabawi, gdyż programat zabawy jest bardzo obfity i urozmaicony, a ogród p. Wężyka jest wszystkim znany, a osobliwie w tym roku o wieie piękniej urządzonym został.
...
+ W Sławnie umarł dnia 1go b.m. ks. A. Nagel wikaryusz, kapłan w sile wieku, liczący zaledwie lat 38. Urodził się w roku 1845, wyświęcony 1870.
Ks. Amadeusz Nagel:
http://www.wtg-gniazdo.org/ksieza/main. ... is&id=3048
Nekrolog:
http://www.wbc.poznan.pl/dlibra/publica ... 0388&tab=3
Dziennik Poznański 1882.05.03 R.24 nr101 - 2/23 - str.4

Niedawno parafia ta utraciła przez śmierć swego proboszcza, ks. Przybyszewskiego. Niech odpoczywa w pokoju.
Ks. Walenty Przybyszewski:
http://www.wtg-gniazdo.org/ksieza/main. ... is&id=3641
...
- Bezczelność zbrodniarza.
Morderca prezydenta Garfielda umieścił nad drzwiami swojej celi ogłoszenie, iż "podpisy swoje z sentencyą, lub bez sentencyi sprzedaje tuzinami po 2 1/2, dolara, albo po 25 centymów za sztukę takiego autografu". Oświadcza też, iż posiada jeszcze zapas fotografii swoich w dużym formacie po dolarze; odstępuje ich też na tuziny po 9 dolarów.
I na to wszystko pozwala władza i pojęcie sprawiedliwości w postępowej i cywilizowanej Ameryce!...
...
- Owczarz Adam Cichocki z Linówca w powiecie lubawskim, przybył w Poniedziałek po południu do Torunia, aby stawać jako świadek przed sądem przysięgłych. Około godz. 10tej na wieczór poszedł na przystanek koleji żelaznej, gdzie się spodziewał swojego syna, służącego w pułku gwardyjdyjskim; syn jednakowoż nie przyjechał, i Cichocki, toż nie zupełnie trzeźwy, zaczął wracać ku miastu.
Nagle przed bramą Jakóbską zaskoczyło go 3 silnych chłopów i zawlokło w zarośla, gdzie mu wyjęli z kieszeni wszystkie pieniądze, 9 marek, i ściągnęli z nóg buty, tak i nazajurz boso musiał przyjść na salą sądową.
Policyja już wyśledziła i przyaresztowała napastników.
...
- Zeszłego Piątku powieszono w Londynie dra Lawsona, który zamordował swego szwagra, żeby go zrabować. Skazaniec tak był słabym, że go musiano zawlec na rusztowanie.
...
- Ścięcie.
Z Bystrzycy w Siedmiogrodzie donoszą, że w Borgo-Tisza jakiś Rumun ściął tamtejszemu żydowi karczmarzowi głowę praktyką katowską. Karczmarz dał żonie owego Rumuna wódkę w komis celem sprzedaży. Rumun przyszedłszy wieczorem po pracy do domu, zastał ku miłemu zdziwieniu olbrzymią flaszkę wódki, i nie omieszkał się w niej zagłębić z wszelką dokładnością. Pośród tego badania humor jego był najróżowszy. Żona przywołała tymczasem szynkarza, aby ratował, co jeszcze można było ocalić od przepaści we wnętrzu Rumuna, gdyż nie ma z czego zapłacić za tę ucztę swego męża. Żyd wydarł flaszkę Rumunowi, i począł uciekać z nią ku karczmie. Rumun rozgniewany na takie zaburzenie jego prywatnej przyjemności, pochwycił siekierę, dopadł żyda na moście, chwycił lewą ręką za włosy, przegiął głowę żyda na poręcz mostu a prawą ciął w kark, i - tem jednem cięciem odłączył głowę od tułowia. Następnie zapalił sobie fajkę i przesiedział całą noc nad zwłokami ofiary. Gdy rankiem zastali go tak ludzie, opowiadał, że sporządził koszerne mięso i strzegł przez noc przed psami. Pochwycono go i wydano sądowi.
...
- Serce i żołądek.
Jednym z ważniejszych przymiotów kobiety jest, jeżeli umie dogodzić żołądkowi męża. Tak twierdzi p. Z., którą właśnie mąż z tego powodu uwielbia. - Mogę tylko sztuce kucharskiej zawdzięczyć - rzekła pewnego razu pani Z. do licznie zgromadzonych gości, że mnie mąż kocha, bo gdy byłam młoda, piękna i wykształcona, serce mego męża zdobyłam z wielką trudnością i długo czekałam na jego wzajemność - teraz gdy jestem stara z łatwością pozyskałam jego. . . . żołądek.
...
cdn.

_________________
pozdrawiam
Grażyna
bugakg@gmail.com


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 23 lip 2018, 09:55 
Offline

Dołączył(a): 03 cze 2014, 11:57
Posty: 3206
cd. rok 1882

Numer 110


Przybyli do Poznania

dnia 12go Maja

Kamieńskiego Hotel de Berlin.
Dr. Opieliński z żoną ze Środy,
Osięgłowski z Królewca,
Bernstein z Kamienicy,
Dr. Łukowicz z Prus Zachodnich.
...
- Wijewo, 12go Mąja.
+ Od czasu zabicia włościanina Niklewskiego przed ośmiu laty w Maju, w okolicy naszej spokojnej, zresztą nie było przypadku zamordowania.
Naraz wczoraj wieczorem rozeszła się wieść o zabiciu Nikodema Wojciecha z Wijewa, który powracając z jarmarku wschowskiego, został na szosie przy wsi Lginiu napadnięty przez chałupników braci Szymańskich z Kaszczora.
Jako przyczynę zamordowania podają to, iż ścigali się oni, kto kogo wozem wyprzedzi; zresztą rozpoczęte już śledztwo wykaże bliższe szczegóły.
Bracia Szymańscy zostali przez żandarmów do więzienia we Wschowie odstawieni. Trzeci mający udział w zbrodni uratował od więzienia się ucieczką.
Zabity N. W. otrzymał raz śmiertelny kłonicą w piersi; na miejscu zamordowania było okropnie dużo krwi.
N. W. był poczciwym, dobrym człowiekiem, prawdziwym polskim włościaninem, jakich już w okolicy naszej coraz mniej się znajduje, a których zastępują ludzie, co się swej kamzeli wstydzą.
Trzej złoczyńcy oprócz tego poranili jeszcze kłonicą 4 osoby, jako to dwóch braci Nowaków z Brenna, gosp. Lisa także z Brenna i syna niebożczyka.

Do tej smutnej wiadomości dodać muszę jeszcze inną, to jest że podczas ostatniej burzy grad poczynił wielke spustoszenia we wsiach Wieleniu, Kaszczorze, Mochach i Przemencie i w okolicy Sławy na Ślązku. Wijewo, dzięki Bogu nie ucierpiało.

Nikodem Wojciech, U.S.C. Wschowa, akt zgonu Nr.60:
https://szukajwarchiwach.pl/34/454/0/3. ... Mmjp5BeMLA
...
Wiadomości potoczne.
Sobota, 13go Mąja.

- W Górczynie odbędzie się w Niedzielę, dnia 31go Mąja u Antoniego Płotkowiaka o godz. 4tej po południu walne zebranie Tow. rolniczego małych posiadłości.
...
- Panowie "Hipolit von Turno" i wyraźnie: "Dr. Schultz" zapraszają w "Tageblacie" na Walne Zebranie " Westy", które się odbędzie 17 go Czerwca. W polskich gazetach to samo zaproszenie ogłosili i podpisali pp. "Hip. Turno" i "D r. Szulc." - Które zaproszenie jest "urzędowe", a które nieważne? Nam się zdaje, że akta publiczne znają tylko jedne pisownią "nazwisk"?... i tym się też tłómaczy pisownia, np. Zamoyski, Trąmpczyński itp.
...
- Rodak nasz, pan Jan Wlazło z Ostrowa złożył w dniu wczorajszym we Wrocławiu egzamin pro facultate docendi do najwyższych klas gimnazjalnych.
...
+ Dnia 11go Maja r. b. zasnął w Bogu po krótkich lecz ciężkich cierpieniach, opatrzony Św. Sakramentami,
ś.p. Ksawery Rogalski, powstaniec z roku 1863, o czem donoszą krewnym i przyjaciołom Zmarłego
Bracia.
Pogrzeb o godzinie 4tej po południu z Lazaretu miejskiego.

Franciszek Ksawery Rogalski, U.S.C. Poznań, akt zgonu Nr.678:
https://szukajwarchiwach.pl/53/1926/0/4 ... Ex3Q4npSXw

Nekrolog

http://www.wbc.poznan.pl/dlibra/publication/70388?tab=1
Dziennik Poznański 1882.05.14 R.24 nr110 - 11/23 - str.5

Dnia 11go maja zasnął w Bogu
śp. Franciszek Rogalski
ofiara Moskwy
żołnierz i Sybirak z roku 1863
przeżywszy lat 38.
Eksportacja zwłok odbędzie się w niedzielę dnia 14 bm. po południu o godzinie 4tej z domu lazaretu miejskiego, na co towarzyszy broni zapraszają
Towarzysze.
...
- Leśniczy Weyrauch pod Jutrosinem zastrzelił niedawny 2 orły skalne, z których jeden miał 1,80 metra szerokości. W przeszłym tygodniu założył on łapkę na lisy i złapano ich 27 sztuk, w jamie zaś znalazł oprócz trzech lisów 17 młodych, przez stare lisy połapanych i ponagryzanych zajęcy, w innych zaś jamach bażanty i rosmajity drób.
Widzimy jak niebezpiecznymi złodziejami są lisy.
Przecięciowo przyjąć można, iż każdy lis rocznie 40 zajęcy wychwyta.
...
- "Jim starszy organista" tym pewniej znajdzie miejsce natychmiast w Tarnowie (pod Wielkim Gajem, na szosie Berlińskiej) - byle był "bezżenny." Czy ma być i "bezdzietnym", o tym nic nie pisano w ogłoszeniu, z którego tę wiadomość wyjmujemy.
...
Korespondencje Gońca Wielkop.

Włoszakowice p. Wschową, 9go Maja 1882.

Szanowna Redakcyo!
Muszę Wam donieść, że i u nas Kulturkampf się rozwinął i kwitnie. Gdy przed dziesięciu laty nastały ustawy majowe, wtedy pewien Jegomość kręcił się pomiędzy nami, perswadował, iż się nie trzeba dać "liberałom", a do Dozoru Kościoła to trzeba obrać "dobrych Polaków i Katolików." I tak "pracował" , aż został Prezesem Dozoru Kościoła.
Więc się my wszyscy wraz z ks. Proboszczem na to zgodzili, i tego Jegomościśmy za Prezesa obrali. Lecz skoro ów Jegomość przyszedł do władzy, zaczął z ks. Proboszczem powoli zrywać. I tak najprzód poróżnił się o szpital. Bo trzeba wiedzieć, że u nas jest szpital katolicki, który fundował ś.p. ks. dziekan Łosiński, i nad którym postanowił na pierwszym miejscu ks. Proboszcza i Dozór Kościelny. Więc o ten szpital poszedł ów Jegomość jeszcze z jednym do ks. Proboszcza i tak ks. Proboszczowi coś powiedzieli, iż ks. Proboszcz im książkę rachunkową od szpitala oddał.
Teraz dopiero się zaczęło i wpadliśmy z deszczu pod rynnę, bo pan Prezes nie tęgo w polskim piśmie biegły a po niemiecku wcale nie; więc zamiast się udać do swoich, to on z księgą szpitalną do bióra komisarza obwodowego i tam daje rachunki robić i tak samo z kościelnemi rachunkami, za które sobie wystawił kwit po niemiecku na 24 grzywny a od szpitala 18 grzywien za rok 1881. Więc nie zly intens 42 grzywny co rok na Schreibmaterial und Porto.
A dawniej ksiądz Proboszcz robił darmo.
A zaś pan komisarz obwodowy pan Leirer taki życzliwy Prezesowi, bo chociaż tu u nas ustawy majowe nie miały wiele do czynienia, bo ks. Proboszcz żyje i nie był podług ustaw majowych na banicyi, za co Najwyższemu dzięki, ale jednakowo książki kościelne są w urzędzie policyjnym obrabiane, za co kasa jedna jak druga dobrze płaci.
Teraz druga rzecz. Oto ma się budować nowy płot na probostwie około ogrodu.
Stary płot jest z desek i może na przeszło 500 kroków długi. Taki nowy płot by może kosztował do 600 grzywien. Patron jest Niemiec i nic może bez procesu nie da, bo przy każdej budowli musiała się parafija procesować i wszystkie trzy Instancye przechodzić. I parafianie wygrali, że Patron jest do każdej budowli na Probostwie obowiązany dać wszystko drzewo darmo, więc też i do płota.
Pełnomocnikiem Patronatu jest tu w miejsce pana Behra, który umarł, pan von Boden-hosen a każe się tytułować "Herr-kammer herr." Ten niby zaś zastępca Patrona chce budować płot z drótu i drewnianych kołków, aby uzyskać desek, które bardzo mu drogo przychodzą, choć Patron ma kilka tysięcy mórg ślicznego boru.
A Dozór kościelny się ustnie na dróciany płot zgodził.
Tu podaję List do Dozoru, w którym zarazem jest niemiecka odpowiedź od Prezesa, którą mu własną ręką komisarz p. Leirer odpisał na nasze polskie pismo, za co my mu bardzo wdzięczni, że jako obwodowy komisarz, nie pogardził być pisarzem katolickiego prezesa pana J. Grycza. Ale Prezesowi, jako katolikowi i Polakowi, to nie będziemy wdzięczni, bo nam powinien jako Polakom po polsku odpisać Ciebie zaś, Szanowny "Gończe" prosimy, daj nam radę, czy my później, jak się płot popsuje, nie będziemy musieli dawać na drót, a Patron kołki?
Bo jeśli Patron zmienia a Dozór sobie nic piśmiennie nie zastrzeże, to nas bardzo uderza.
Jeśli się to na co zda, to proszę oba listy oddrukować, a jeśli nie, to tylko o radę prosimy.
(Rada jest u księdza Proboszcza, a listy ogłaszamy dla przestrogi. Przyp. Red.)


Włoszakowice, dnia 1go Mąja 1882.
W sprawie katolickiej Gminy z Włoszakowic, co się tyczy zwózki drzewa do budowy plota proboszczowskiego w Włoszakowicach. Gmina katolicka prędzej nie pośle fórmanek po drzewo, dopóki nie będzie zaspokojona, na jakich warunkach ten płot na Probostwie będzie budowany, i to:
l) Gmina chce wiedzieć, jaki to płot ma być i co ma kosztować? więc wprzód chcemy widzieć kosztorys!
2) Podług recesu Gminy Włoszakowskiej
Patronat jest z obowiązany dać drzewo ale gwoździe i drót lub mury z kamieni lub cegły, jeśli naprzykład jakie zmiany zachodzą, to o tym katolicka Gmina musi i powtarzamy musi na przód wiedzieć, nie aby sam dozór rozstrzygał, bo po co my odpowiedzialni reprezentanci gminy osiemnastu są obrani?
3) My chcemy wiedzieć, jeśli się Patron zobowiązał, iż za drzewo, więc za drzewo raz na zawsze się zobowiąże zamiast drzewa, i to żądamy od Patronatu Kontraktu notaryjalnego, iż zamiast drzewa, będzie wymienione płoty czy tam z cegły, lub z drótu, albo z lanego żelaza kraty Ud., zawsze budował i reperował, tj. jeżeli się powyższe wymienione części raz częściowo popsują, to Patronat musi być obowiązany materyjał do reperacyi dostawić, tak jak podług recesu i procesu zobowiązany jest dawać drzewo.

Z szacunkiem

Łukasz Lórych, reprezentant gminy.
Fabian Grycz.
Tomasz Grycz.
Maciej Jamroszczyk, ławnik.
Kacper Zając.
Kazimierz Rolka.
Szymon Gad.
Marcin Borowy, wszyscy gospodarze z Dominium i Ujazdowa.
Do Dozoru Kościoła Katolickiego w miejscu.


Oto odpowiedź pana J. Grycza:
Luschwitz, am 2. Mai 1882.
Sobald laut § 21. der Kirchengesetze pro 1875 der Zaun den Kostenanschlag von 200 Mark für die kathol. Gemeinden des Kirchspreugels übersteigen sollte, wird die Gemeindevertretung, zu der auch Herr Łukasz Lórych gebört, zusammen berufen werden und muss bis dahin die Hetzerei(l) unterbleiben.
Der Vorsitzende des Kirchenvorstandes
J. Grycz.
...
Szarada.

Pierwsze i trzecie ze wschodu przychodzi,
Drugie i czwarte sprawia cierpień wiele,
Czwarte i trzecie w okrętach, kościele,
Pierwsze i drugie i straszy i boli,
Trzecie i drugie działać nie pozwoli,
A całość zwykle po piaszczyskach brodzi.
...
Znaczenie szarady z nru 105go "Gońca W.":
Bis - mark.

I.

Ot! "dwa razy" każdy powie,
Co w łacinie "bis" się zowie;
Bo już w Sekscie bodaj pono
Tak tam liczyć nauczono.
A to drugie "mark" tu znaczy,
Bo gdy wspak się przeinaczy,
To człek w kramie już mospanie
U swego wszystko dostanie.
Gdy co kupisz, to życz jemu,
Matsz co sprzedać, życz twojemu.
Wtenczas powiedzieć możemy.
Że się szczerze miłujemy.
A tu nieraz i nie marka
Wyjdzie na rozkaz Bismarka;
Ale czytaj bracie "Gońca",
To z rozumem dojdziesz końca.
Z. M. w Ch.

II.
Autor tej szarady potwierdzić to raczy,
Czy w muzycznej mowie pierwsze bis nie znaczy,
Drugie kram, choć nie zawsze nazwę dąją
Miejscu, gdzie płótno na metry sprzedają,
Lub ważą kawę, cukier i herbatę,
A marcepany zawijają w watę.
Poskładane razem łatwe do zgadnięcia,
Bo taka jest nazwa żelaznego księcia.
Przyznać to musi narodowość wszelka,
Że Bismark w Niemczech jest potęga wielka.
Miano cesarstwa jemu zawdzięczają,
Za co niektórzy hołdy mu składają.
Dla krajów naszych jest on nieco srogi,
Głośno w Polakach widzi niby wrogi,
Chociaż żądamy tylko praw nadanych,
Przez liczne króle świecie podpisanych.
Antka z Sadów.

Oprócz tego trafne rozwiązania nadesłali pp..
Zaremba z Lidzbarka,
Jan Stypczyński z Zaniemyśla,
Bronikowski z Berlina,
J. W. z Mchów,
Wacław Prawdzic,
Tekla Kantorska z Krześlic,
T. Łyskowski z Chojnic,
Mieczysława Poniecka z Poznania,
Helena Musiałkowska z M. Górki,
Marysia Wiśniewska z Lechlina,
Stan. Botwiński z Łosińca,
Mieczek Andrzejewski z W. Sepnr,
Herman Graber z Prudnika,
Ludwik Kuliński z Masłowa,
Edward S. z Oporowa,
Stan. Stabrowska z Kcyni,
A Urbanowicz z Krotoszyna,
Stefan Laskowski z Wągrowca,
Wiktor Gładysz z Poznania.
A Skórnicki z Pniew,
Helena Merdzińska ze Szkaradowa
i ktoś z pod Wągrówca.
Kilka rozwiązań pachniało "kozą!"
...
cdn.

_________________
pozdrawiam
Grażyna
bugakg@gmail.com


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 26 lip 2018, 21:14 
Offline

Dołączył(a): 03 cze 2014, 11:57
Posty: 3206
cd. rok 1882

Numer 111

Przybyli do Poznania

dnia 14go Maja

Bazar.
Hr. Bniński z Gułtów.
Paruszewski z Obudna.
Hr. Bniński z Buszewa.
Koczorowski z Czarnuszki.
Zakrzewski z Kosieczyna.
Niewiarowicz z Wilna.
Moszczeński ze Stępuchowa.
Zakrzewski i fam. ze Żabna.
Węsierski z żoną ze Starkówca.
Krajewski ze Skóraczewa.
Modlibowski z Gierłachowa.
Błociszewaki z Grzybowa.

Grand Hotel de France.
Hr. Borkowski z fam. z Galicyi.
Orłowski z Galicyi.
Łukomski z Gonic.
Stahr z Kurnatowic.
Eggert z Młodzikówa.
Bleeker-Kohlsaat ze Słupi.
Werner ze Skoków.
Pani Turno z Objezierza.
Stiegler ze Sobótki.
Materne z Chwałkowa.
Nehring z Kołodziewa.
Weszmewski z żoną z Galicyi.
Piwnicki z Królestwa.
Moraczewaki ze Śremu.
Franzky z Wrocławia.
Czapla z Inowrocławia.
Packermann z Wągrówca.
Priewe z żoną ze Środy.
Schöning z Leszna.
Schöning ze Sucow.
Schwenko z Leszna.
Hr. Recke z Kargowy.
Hr. Pfell z Cylichowy.
Döring z Leszna
Ks. książę Radziwiłł z Ostrowa.
Radoński z Krzeilic.
Szwantowski z Galicyi.

Kamieńskiego Hotel de Berlin.
Hr. Tyszkiewicz z Król. Polskiego.
Zajączek z Warszawy.
Musolff z Wągrówca.
Buchowski z Pomarzanek.
Wierzbicki Gniezna.
Kugler z Proszysk.
Bartkopf z Brodów.
Golański z żoną z Kalisza.
Rychlicki i
Buczkowski z Konojadu.
Kurowski ze Żabna.
Pani Weiss z Król. Polskiego.
Danielewski z Torunia.
....
Wiadomości potoczne.
Poniedziałek, 15go Maja.

- W Rakoniewicach gorsze są stosunki dla narodowości polskiej, jak w Poznańskim powiecie. Większa część dzieci po polsku już nie umiejących nosi polskie nazwiska:
Ankiewicz, Dudziński, Lewandowski, Brucki, Andrzejczak, Stefankiewicz, Wawrzyniak etc. etc. Familie te są polskie, albo na pół polskie; starsze dzieci, zwłaszcza chłopcy, przez szkołę a jeszcze bardziej przez obcowanie z luterskim miasteczkiem zniemczone niepowrotnie; młodsze, zwłaszcza dziewczęta, w przejściu do niemczyzny, jeszcze bełkocą po polsku.
...
- Z Zaniemyśla.
W Poniedziałek padał tu ulewny deszcz, któremu nawałna burza z grzmotem towarzyszyła.
Jarmark tutejszy z dnia 9go b. m. wypadł z powodu deszczu bardzo niekorzystnie dla handlarzy i sprzedawaczy; można by go prawie do rzędu targów zaliczyć. Nowa to niepomyślność dla naszego miasteczka.
...
- Zaćmienie słońca, widzialne w Europie, nastąpi dnia 17go bm. w wigiliją Wniebowstąpienia Pańskiego.
Początek jego u nas przypadnie o godz. 7mej, minucie 28mej, koniec o godz. 9tej min. 13tej z rana.
...
- Tegoroczny jarmark na wełnę odbędzie się w Poznaniu w dniach 12go i 13go Czerwca, i to na placu Sapieżyńskim, Wronieckim i na części placu Działowego. Dopiero od dnia 5go Czerwca wolno jest na miejscach tych stawiać namioty, wagi, składy i wozy, a wełnę składać wolno tylko od dnia 10 Czerwca. Tylko przy miejskiej wadze można poprzednio wełnę odważać. Wozy z wełną jadące od prawego brzegu Warty, czyli od Chwaliszewa, iść mają przez ulicę Szeroką, Stary Rynek i Wroniecką i wozy idące od Wielkiej śluzy jechać mają przez Małe Garbary.
Od bramy wildeckiej jechać mają przez Półwiejską, Podgórną i Wilhelmowską.
Wozy jadące od nowej bramy przy ulicy Rycerskiej przez ulicę Małą i Wielką Rycerską, Teatralną, Nowomiejski Rynek i Fryderykowską.
Wozy jadące od bramy Berlińskiej będą jechały przez ulicę św. Marcińską, Młyńską i Fryderykowską;
od bramy królewskiej przez ulicę Królewską, Młyńską i Magazynową.
Próżnym wozom nie będzie wolno stawać na placach składowych.
...
- Landwerzyści i rezerwiści nie płacą podatku klasycznego za czas gdzie służą w wojsku.
Jest to postanowienie z dnia 25go Maja 1873 roku, paragraf 5ty.
...
- Dnia 23go bm. odbędzie się w Ostrowie od godz. 8mej rano począwszy jarmark na remonty, aż do trzechletnich, oraz na pięcioletnie do artyleryji.
...
- Z Główny, 14go Maja.
(O poczcie tutejszej.)
Od bardzo wielu lat mieliśmy tu jednego tylko listonosza, ale byliśmy o tyle szczęśliwi. że listy, gazety i małe paczki odbieraliśmy zawsze że listy, gazety i małe paczki odbieraliśmy zawsze z rana a przynajmniej zawsze przed południem najpóźniej około godziny 10tej. Od roku ustanowiono dwóch listonoszów, a wygoda dla mieszkańców Główny polegała na tem, że odbiór listów i paczek dwa razy dziennie się praktykował, przed i po południu. Od niejakiego czasu wszakże chciano nas jeszcze większą uszczęśliwić wygodą i ustanowiono pocztę konną, obok pozostawienia w urzędzie drugiego pieszego listonosza, którego przeznaczeniem jest, roznoszenie listów po południu. Ani słowa, wielka wygoda! bo kiedy dawniej, jednego mając listonosza, odbieraliśmy listy i gazety rano, dziś mając konnego i pieszego, odbieramy je dopiero po południu a częstokroć na wieczór. Jakim sposobem się to dzieje, rzecz bardzo prosta i jasna. Konna poczta, przywożąc listy, gazety i paczki rano, pozostawia je w małej tutaj urządzonej agenturze, które listonosz pieszy po południu odbierając, roznoszeniem się ich zajmuje.
Czy nie dałoby się tu zaprowadzić reformy wygodniejszej? - Proszą o to mieszkańcy Główny przezemnie.
...
cdn.

_________________
pozdrawiam
Grażyna
bugakg@gmail.com


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 08 sie 2018, 08:49 
Offline

Dołączył(a): 03 cze 2014, 11:57
Posty: 3206
cd. rok 1882

Numer 112


Wiec w Żegrzu

odbył się wedle sprawozdania "Kur. Pozn." zupełnie tak jak poprzedzające. Obecnych było 250 włościan z Żegrza, Rataj, Główny, Chartowa, Młynikowa, Górczyna i innych. Wiec był zwołany przez tamtejszy " Dozór szkólny" (a więc przez korporacyją, że tak powiemy
urzędową i przez władzę jako taka uznaną, co Zgromadzeniu dodało większej jeszcze jak gdzie indziej powagi. Przyp. R. "G. Wlkp. ")
Na wiec przybyli z Poznania
ks. Dr. Kantecki,
p. Dr. R. Szymański i
p. Fr. Dobrowolski -
z Torunia zaś p. Ignacy Danielewski.
Policyją reprezentował p. Roli.
Zagajony został wiec przez gospodarza J. Klatkiewicza,
prezydował gospodarz Piechowiak.
(Wielu wieśniaków spodziewało się że jidąc w ślady księdza Chrustowicza, przybędzie na wiec i Duchowny administrujący tamtejszą parafią; oczekiwanie to jednak zostało zawiedzionym, a szkoda, bo jeżeli gdzie, to w tamtej parafiji potrzeba było wyjaśnienia stosunków parafijalnych, o ile się to języka dotyczy. Przyp Red. " G. Wlkp.")
Pan Dr. Szymański zapytał zebranych, czy prawda jest, że te a te dzieci zostały przez p. Luxa uznane za Niemców, a przekonawszy się, że tak jest, zawezwał ojców, aby się oświadczyli, czy są Polakami i jak chcą dzieci swe wychowywać. Ojcowie odpowiedzieli, że są Polakami, i że na zniemczenie dzieci nie pozwalają.
Pan Dr. Szymański następnie jeszcze wytknął, że dla niemieckiej religiji urwano dzieciom jedne lekcyją fizyki i jedne geometryji, że "statki" fizykalne teraz leżą bezużytecznie w szafie itd. itd, wytoczył " inne jeszcze sprawy" itd., jak np. "niepotrzebne wykonanie planu budowy, za którą gmina ma zapłacić 250 marek." (Widzimy więc, że mówca wchodził gruntownie w rzecz całą, i nie tylko religiji polskiej lecz i funduszów gminy bronił. Przyp. R."G. Wlkp.")
Opuściwszy szczegóły z celem wieca nie mające związku, donosimy, że w końcu p. Ignacy Danielewski przemówił do zebranych zachęcając jich wymownie do kształcenia dzieci swojich w domu, do uczenia jich pieśni i wierszy polskich, do pokochania wiary i Ojczyzny.
Petycyja przez pana Dr. Szymańskiego odczytana a zebranym do podpisu przedłożona, napisana jest bardzo słabą polszczyzną i zawiera dwa błędy bardzo grube:
Stoji tam np., że ponieważ 12 dzieci uważano mylnie za Niemców, więc też nieprawne było wykluczenie jich z nauki polskiego czytania."
To każe przypuszczać, że "dzieci niemieckich rodziców prawnie wolno (!)wykluczać z nauki języka polskiego". A gdzież to prawo ? ! . . . Jakto? czy wedle autorów petycyji, Niemiec pod Poznaniem mieszkający nie ma
prawa uczenia się po polsku? Czy przeciwnie, nie powinni Polacy żądać, żeby wszyscy Niemcy tu mieszkający "zmuszeni" byli po polsku się uczyć już przez sam szacunek dla języka polskiego, jeżeli Polacy do niemczyzny zmuszani bywają?
Nie wiemy, nie chcemy wiedzieć, kto Petycyją układał - ale na trzech "poważnych" i jednego niepowołanego redaktora nie było ani
jednego, który by był ten nonsens obaczył, i "zdrową radą", jak chce "Gaz. Tor.", służył zebranym... Otóż zapisujemy tu, że redaktorowie czterech pism polskich uchwalili ustęp następujący. "Ponieważ nie ma powodu, aby dzieci te były uważane w szkole za Niemców, przeto i wykluczenie ich z nauki polskiego czytania i pisania nastąpiło także nieprawnie.
Ustęp ten jest niedorzeczny, nie polski i czym ujmę językowi polskiemu na własnych jego śmieciach w granicach z r. 1772go.
Ojcowie z Żegrza żądają cofnięcia znanego rozporządzenia p. Luxa, mówią dalej o pacierzu, o karach porządkowych, o prześladowaniu szkoły, potrzebie fizyki, o wydatkach na aparata, o języku protokółów, i kończą tą prośbą, żeby karać tych rodziców, którzy "dzieci swojich na niemiecką naukę religij i nie poślą"...
Powiemy otwarcie, ze należało ograniczyć matryją petycyji i nie mieszać tylu rzeczy naraz. Ostatnia prośba wydaje się nam mimo "solidarności czterech redaktorów, nieco dziecinną."
Gdyż, albo p. Naczelny Prezes uwolni dzieci od niemieckiej religiji - a wtedy rodzice karanymi nie będę, albo też - nie uwolni, wtenczas nie może występować przeciw samemu sobie, zwalniając od kart tych, którzy jego rozporządzeń słuchać nie chcą.
Pojmujemy głęboka boleść rodziców, i sami jesteśmy tego zdania, że ojciec Polak nie może pozwolić na giermanizowanie dziecka przez religiją; ale obowiązkiem naszym jest, wymyć z oczu rodziców ten piasek, którego im autorowie petycyji nasypali. Gdy pierwszym chrześcijanom kazano ofiarę składać przed bałwanami, to chrześcijanie nie prosili starostów: słuchaj panie, nie rzucaj nas lwom na pożarcie, jeżeli cię nie usłuchamy!... To porównanie zapewne jest nie trafne, bo p. Naczelny prezes nie jest starostą, ani bałwanom kłaniać się nie każe, ale porównanie to namacalnie uczy, że albo się prawu bierny opór stawia i ponosi się jego skutki, albo ten, kto się skutków boji, ten niech się nad oporem biernym zastanowi.
Uczeni nasi redaktorowie poważnych i niepoważnych dziennków powinni byli uprzytomnić sobie zakaz ks. Arcypasterza o wykładzie religiji - przyłożyć go do tego, że tylu a tylu nauczycieli wbrew temu zakazowi działa, gdy po niemiecku uczy bez misyji kanonicznej, czyli bez zezwolenia władzy; a dopiero powinni byli pytać się, czy pisać o nieposełaniu dzieci do szkoły i czy prosić o zwolnienie z kar !. . .
Dąjmy tej materyji pokój, bo mądrej głowie dosyć na tej krótkiej wzmiance... Panowie Redaktorowie, jich dworzanie i cienie, przetrą sobie teraz oczy i będą musieli przyznać, że ten hajdamacki " Goniec Wp." znowu ma słuszność.
W końcu prosimy tych wszystkich, coby się po za powiatem Poznańskim w pisanie podobnych petycyji wdawać mieli, żeby przeczytali sobie dobrze odnośne artykuły nasze i ustrzegli się pomyłek, któreśmy wytknęli.
Tymczasem niech robią to co p. Ignacy Danielewski w Zegrzu zalecił: niech dzieci uczą w domu pacierza, katechizmu i pieśni, aby pokochały od młodu Boga, wiarę i Ojczyznę.
...
Wiadomości potoczne.

Wtorek, 15go Maja

Z Wronek odebraliśmy list ubolewający nad artykułem "Kur. P'go" o żydach poznańskich i wielkopolskich. Autor nie zna stosunków poznańskich, nie może też znać powodów, które mogły "Kur. P'go" skłonić do takiego pisania. Są tu żydzi winni i niewinni. Listu nie zamieszczamy, bo nie chcemy wojny o żydów, gdy jej już jest dosyć "o Polskę." - Podzielamy zupełnie zapatrywanie Autora, że niestosowną jest, żeby ksiądz katolicki z niemieckim "von" podpisywał się pod odezwę niemiecką do zbierania składek na żydów. Jinna rzecz jest "dać" od siebie datek miłosierdzia, a inna drugich "wzywać do dawania" i przez to nacisk wywierać. Żydzi są Boże stworzenia i przy całym bogactwie upośledzeni dzisiaj nie mało. Jeżeli więc kto z katolików Polaków dał już składkę, na księży w Syberyji, na unitów, na misyje katolickie, na weteranów, na ubogich miejscowych, tj. jeżeli dopełnił obowiązku miłości katolika i Polaka, to może i powinien wesprzeć żydów, jako również dzieci jednego Boga.
...
- Jakieś nieznane przeczucie popycha wielu ludzi do Jerozolimy, gdzie największe popełniają dziwactwa, prawie z obłąkaniem graniczące. Jużeśmy pisali o tym człowieku, co to krzyż drewniany nosił po mieście i mawiał kazania do Żydów. Teraz nowe szczegóły. Osiemnastu Amerykanów przyjechało, aby oglądać drugie przyjście Jezusa Chrystusa i mówią, że za nimi jeszcze wielu innych przyjedzie, a bogatych (Syn Zatracenia będzie udawał Jezusa Chrystusa i podbije sobie świat cały). -
Jakaś Niemka przygotowała się na przyjście Oblubieńca swego, Jezusa Chrystusa i już miała przepyszne suknie na pogotowiu. Później poszła nad Jordan i już nie wróciła. Znalazła tam śmierć i pochowana przez krajowców. - Jakiś młodzieniec chodzi ciągle, żeby odkryć starą Arkę przymierza żydowską.
Już przyjechał do Jerozolimy młody żydek i głośno o sobie mówi, że jest oczekiwanym Mesyjaszem (wedle Błog. Holzhausera Syn Zatracenia urodzony na ś. Jan roku 1855go, mógłby mieć teraz lat 27).
Tenże korespondent angielski wedle świadectwa niemieckich gazet donosi, że niedawno 800 Żydów przybyło do Jerozolimy z Wołoszczyzny i Rosyji i że dzielnica żydowska w Jerozolimie przepełniona jest żydami aż nie do zniesienia. - Widzimy więc, że wypadki zwolna się przygotowują w tym duchu, żeby w Jerozolimie odbywał się ostatni dramat obecnej ery śwista i Kościoła Bożego.
...
- W Warszawie nie wolno pisać o p. Luxie i o poznańskich szkołach. Naiwny "Kur. P." powiada, że Moskale rumienią się za Niemców i dla tego pisać nie pozwalają - My zaś powiadamy, że dla tego nie pozwalają, bo sami u siebie mają nietylko p. Luxów, ale takiego Apuchtina, który dzieciom w szkole nawet pomiędzy sobą "po polsku" mówić nie pozwala.
...
- Żydek Mendelsohn, Truszkowski i Janiszewski, skazani w owym nibyto procesie socyalistycznym, chcieli uciec z więzienia tutejszego i w tym celu przepiłowali kraty żelazne u okien, ale zamiar ten zawczasu spostrzeżono i w ucieczce im przeszkodzono.
...
- Zapytanie. Ktoby z Czytelników wiedział, czy i gdzie wychodzi w polskim języku jaka Aptekarska gazeta, niech nam będzie łaskaw o tym donieść.
...
- Patent i konkurs. "Kuryjer Poz." (powiadają, że to zasługa wybornych "kurcząt powiecowych") był w Niedzielę w tak dobrym humorze, iż rozdawał Patenta. Innym wystawiwszy patent na "solidarność w niedorzeczności", nam go dał na założenie "rozswywolonego Kladradacza." Patent ten kontrasygnowany jest przez samego Rymwida i jego trzech Budrysów.
Korzystając z udzielonej nam wolności -ozdabiania naszego pisma rycinami, ogłaszamy konkurs tymczasem na rysunki następującej treści:
1. "Kuryjer Pozn." na rumaku "Zblizka i z daleka" uderza na wiatrak "Grande opus" dzidą, na której napisano "idee fixe." Wypadek znany. Jeździec, rumak i lanca dostają sromotnej kontuzyi.
2. Pociąg kolei żelaznej. W pierwszej klasie jedzie znany Komandor in spe. "Przecież "Jego" nie wybierzecie! Powiadam ci, że własny "szwagier" nie będzie za nim głosował." Za ściana, siedzi "Kuryjer Pozn.," a klepiąc barana wyhodowanego przez pana Wł. Klep., mówi: Kto ma takie barany, ten też może być sam "wodzem" Koła Polskiego. "
3. Bióro stręczeń przy placu Wilhelmówskim. "Kuryjer Pozn." u jednego okna wyprawia lud polski do Ameryki, pokazując mu plakaty i anonse Messinga - przy drugim oknie godzi "młode gospodynie na probostwa."
4. Jesteśmy we Wrocławiu. "Kuryjer P." szpieguje akademików polskich, a który z nich rozmawia po polsku, tego zaraz oddaje na mamki do Niemek, aby wyssawszy tam z mlekiem język niemiecki, był następnie zdolnym do "piastowania urzędów" pod panowaniem władzy dyskrecyjonalnej. Równocześnie w Poznaniu odbywa się wędrówka pewnych brzuchów, podgarlic, łysin, hiszpanek, wąsów i okularów z "polskich" katakomb na "starozakonny" narożnik w Rynku, żeby ztamtąd lepiej obserwować i "Orła polskiego na Ratuszu" i "gospodarkę" w szkołach naszych.
5. Obrazek ostatni. Sala biustów w Red "Kur. Pozn." Hrabia Stanisław wieńczy jedynych trzech pisarzy wielkopolskich: p. Franciszka, p. Stanisława Igo i p. Generała. Pan Stanisław Iszy wieńczy hrabię Stanisława (przez odcinek "Kuryjera Pozn. ")
Pan Stanisław IIgi wieńczy p. Stanisława Igo; (w "Czasie") "Kuryjer P." wieńczy, "Czas", "Czas" wieńczy "Kur. P." a niemiecki modelator gispów na Małych Garbarach wieńczy wszystkich i ogłasza w "Kur. Pozn.", że do fabrykacyji "lamp" i "świeczników' nie potrzeba zezwolenia Wydziału, a tym mniej Walnego zebrania.
Żeby zaś nie myślano, iż to żart, więc za każdy dobry rysunek ofiarujemy po 5 tal. Fundusze zbiorą się zapewne ze składek publicznych obywatelstwa i duchowieństwa, z równą łatwością, z jaką się zbierają na Wydawnictwo "Kur. Pozn."
...
cdn.

_________________
pozdrawiam
Grażyna
bugakg@gmail.com


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 13 sie 2018, 13:45 
Offline

Dołączył(a): 03 cze 2014, 11:57
Posty: 3206
cd. rok 1882

Numer 113


Listy z Ameryki.


Bloomfield, 25go Lutego 1882.
Świat cały wyglądał dziś posępno; szaruga gdzie okiem spojrzysz, i zimny wiatr północno zachodni, zdaje się że wszystko w lud się zamieni. W dzień taki to i człowiek nie w najlepszym humorze; szczegójniej sen, który mnie noc całą trapił w takie mnie zamyślenie wprawił żem wszystkie lisztwy wspak poklejił a z 10ciu gwoździ bodaj jeden prosto wbić zdołałem. Miałem chęć gratki położyć, ale Sobota dniem wypłaty dla robotnika, więc wytrwać trzeba do końca. Skończył się ten dzień dla mnie uciążliwy, lecz na, to tylko, by mnie w większe wprawić zgryzoty razem z wieczorem. Ledwiem próg domu przeszedł i okiem rzucił po stancyji, śledź z octem tak mi humor popsuł, żem pomyślał sobie: to się też już wszystko na mnie sprzysięgło. Gospodarz zaś w tem ma jakieś widzi mi się, że mnie zawsze śledziem w Sobotę częstuje, bo to człowiek przy groszu szklankę piwa więcej wypije po śledziu. Pytając o gazetę, siadłem do stołu! Gdym ją z ręki gospodarza odebrał, najpierw wzrok mój padł na to słowo, mego rodzinnego miasta Swarzędza.
- Ej co tam nowego, myślę sobie, i czytam o przyjęciu Napoleona I. przez tamtejszych żydów. O rety, Macieju, myślę sobie, to już dosyć tamtejsze gazety człowieka żydami gniewały, ale to nie koniec na tem; o kilka set mil, w oddzielnej części świata, też ci jeszcze, swarzędzki obywatelu, to samo na nos wieszają. Cóż winno to stare Grzymałowo, że żydzi tam właśnie rozbili swój namiot? ...
Lecz kiedym się już tyle ugniewał , to nie zaszkodzi chociaż cokolwiek miary dopełnić. Co się tam stało za Napoleona, to stare dzieje; lecz tym świetniej w najnowszym czasie postąpił sobie młody zakon tegoż samego miasta. (Opuszczamy!)
Właśniem sięgnął po śledzia, patrząc jeszcze w gazetę, czytam niedowierzający, czy prawda. Inspektor szkoły, pan Luks w Swarzędzu. Tak żem się tych słów wystraszył, że mi śledź wypadł z ręki na podłogę, co widząc gospodarz zaraz mi komorne wypowiedział, żem mu podłogę powalał.
Biedne Grzymałowo! Więc ciebie to szczęście spotkało, że pan Luks chorągiew germanizacyi pomiędzy twemi synami rozwinął! I to właśnie biorąc tych za czuprynę, co mąją niemieckie nazwiska! Trafił jak kulą w płot! Jesteśmy Polacy i nigdy dudka ustrojonego w pawie pióra nie nazwiemy pawiem. W polskiej ziemi żeśmy się porodzili i z matek polskich; z ich piersi wyssaliśmy miłość do naszej Ojczyzny, do naszej mowy, która jest polską; i stanowczo protestujemy przeciw temu, żeśmy Niemcami.
Sześciu nas Szanowny panie Nauczycielu pod twem wyrosło okiem, jesteśmy Polakami i niemiśmy byli od kołyski. Dzięki tobie za twe staranie się o nas; znamy twe szlachetne serce, i wiómy, że było przepełnione goryczą gdyś musiał odłączać siostrę nasze kuzynkę kuzynowi od drugich dzieci z tego powodu tylko, by zadosyć uczynić p. Luksowi giermanizacyji. Błogie rządy!
Ja zaś z zamorza głos podnoszę w tej sprawie, bo kraj nasz jest .polski zawsze!
Nie przestanę go do śmierci nazywać moją Ojczyzną.
Cały szereg wypisać bym mógł tych nazwisk niemieckich, które na nas kładą charakter niemiecki. Lecz jestem mocno przekonany, że ci niemieccy Polacy nie wahali się nigdy stanąć z polską karteczką pierwsi przy urnie i położyć podpis swój pod każdą petycyją, w której żeśmy się dopominali sprawiedliwości, jako Polacy. Niepotrzebnem jest to by się zbyt rozpisywać i dowodzić panu Luksowi, z jakich wyśli ci wszyscy Polacy familiji i że są Polakami. Ale to panu inspektorowi szkół radzę, by sobie "Gońca Wielkopolskiego zapisać zechciał i z uwagą moje korespondencyje czytał, a w tenczas zatem ręczę, że chociaż Niemcy Negrów w Ameryce "landsmanami" zowią, jakem to na swe własne uszy słyszał, jednak pan Luks na pewno mnie landsmanem nie nazwie.
Arnerykańscy Niemcy wynieśli ze swego faterlandu tę chorobę nienawiści ku nam aż za morze, i każdy "ultramontanin" przykry tu dla Niemca jak siarka na słabe płuca. Na dowód tego proszę by się pan Luks ze mną w myśli chwil kilka przeniósł tu za morze.
Zaraz z początku po mym przyjeździe dostałem zatrudnienie we fabryce trumien. Właścicielem tej fabryki jest amerykanin czyli Jankes, jak ich zwykle zwią w świecie.
Zarządcą zaś tej fabryki jest Niemiec, który naturalnie swych faterlandsbruderów miał kilku w pieczy, i temu zostałem także przekazany.
Nazwisko moje czyste jak niemiecka prymka, bez której się naturalnie żaden obyć nie może; po niemiecku dość dobrze mówię, więc żem się z tem nie chciał wydać przed nimi, żem jest Polakiem, bo wiem dobrze, jak nam są życzliwi.
Jednakowoż to Niemcy powąchali, i to im przyznać należy, że muszą mieć węch dobry kiedy z mego nazwiska niemieckiego Polaka wywąchali. O miły Boże! pasy ja mnie nieraz brała; ale siła złego na jednego, więc wolałem przestać robić, i to w najgorszym czasie, bo na zimę, i tak musiałem 6 tygodni chodzić po spacerze z niemieckiej łaski. Był ze mną jeszcze Galicanin w tem miejscu i jest tam do tego czasu.
Co ten od nich wycierpi, to tylko Bogu wiadomo; brałem go często w obronę, gdym tam był, bo dużo razy widziałem, że biedak płakał na swych ciemięzców i gnębicieli. Może niejeden pomyśli, czemu nie odejdzie? W tem sęk, że odejść prawie nie może bo jest słaby i lichy człowiek, do zbyt ciężkiej pracy nie zdolny. Amerykanie zaś mocnych żądają ludzi do roboty.
...
Przybyli do Poznania
dnia 16go Maja

Bazar.
Pani nr. Mielżyńska z Chobienic.
Pani hr. Bnińska z Gułtów.
Hr. Bniński z Pamiątkowa.
Niemojowski z Pogrzybowa.
Niemojowski z Dzierżchnicy.
Krajewski z Białego Piątkowa,
Hr. Bniński ze Samostrzela.
Książę Czartoryski ze Sielca.
Morawski z Czeluścina.
Zabłocki z Wrocławia.
Kalkstein z żoną ze Świątkowa

Kamieńskiego Hotel de Berlin
Pętkowski z Nożyczyna.
Kierski i
Waszkiewicz z Królestwa Polskiego.
Polaski z Walentynowa.
Ozdowski z żoną z Murzynowa Kościelnego.
Sawiński z żoną z Rękawczyna.
Pani Plucińska i
Suszczyńska z Wrześni.
Borowicz z bratem,
Ciąrzyński i
Niestrawski z Gostynia.
Wego z Karczyna.
Baruch z Berlina.
Pani Bulczyńska z Pobiedzisk.
Pani Cichocka z Rogoźna.
...
Wiadomości potoczne.
Środa, 17go Maja.

- Majówka Stow. Czeladzi katolickiej odbędzie się jutro we Czwartek dnia 18go Maja w Urbanowie w połączeniu z grą fantową. Po koncercie odbędą się gry rozmaite z premiami, zabawy improwizowane i to w kostiumach, a następnie tańce.
Wymarsz z muzyką o godz. 1szej w południe z lokalu Stowarzyszenia. Początek zabawy o godz. pół do 3ciej. Powrót wspólny z muzyką i oświetleniem o godz.10tej.
...
- Dzisiejszemu rannemu zaćmieniu słońca pogoda dosyć sprzyjała; dzień zimny, po niebie obłoki, ale chwil jasnych było dosyć dużo.
...
- W zeszłą Środę ukończył się proces przeciw Janowi Kaczmarek z Jadwigi, który tak niebezpiecznie toporkiem uderzył kolonistę Neydi w głowę, jak to swego czasu donosiłem. Neydi wprawdzie żyje, lecz utracił zdrowie, dobrą wymowę, gdyż teraz okropnie się zająka i utracił zdrowy rozum, bo mu się często w głowie miesza Kaczmarek zaś przesiedzi sobie półtora roku w kozie, gdzie będzie mógł swobodnie swoje rycerstwo rozpamiętywać.
...
- W Obrze pod Wolsztynem założone zostało nowe kółko rolniczo-włosciańskie.
...
+ W Linówcu umarła dnia 14go bm. w 24tym roku życia śp. Jadwiga z Janiszewskich Palińska.

Nekrolog
http://www.wbc.poznan.pl/dlibra/publica ... 0388&tab=3
Dziennik Poznański 1882.05.17 R.24 nr112 - 13/23 - str.4
...
- Od dnia 5go Czerwca zacznie p. Mannheimer, zawiadowca masy konkursowej p. A. Kratochwila, wypłacać wierzycielom 9 pr. należnych pretensyji.
...
- Dnia 5go Czerwca odbędzie się w całych Niemczech spis ludności podług zawodów; miasto Poznań podzielone zostało na 500 obwodów; przy spisywaniu czynni będą głównie nauczyciele, dla tego w dniu tym nauka w szkołach wypadnie.
...
- Początkiem ostatniego wielkiego pożaru w Sulmierzycach był ogień, który wybuchł w stajni oberżysty Pätzolda. W ogóle spaliły się tam 42 domy, oraz należące do nich budynki, pomiędzy nimi browar oberżysty Zaremby.
Żaden człowiek życia nie postradał, ale za to 80 rodzin zostało bez dachu i w największej nędzy.
...
- Jarmark na remonty w Ostrowie odbędzie się dnia 23go bm. na placu miejskim, pomiędzy bramą wrocławską a cmentarzem katolickim i szosą.
...
- + Dnia 4go Listopada roku zeszłego utonął we Warcie syn pewnego śremskiego mistrza rzeźnickiego. Ciało tego dziecka znaleziono dopiero 7go Maja rb. o dwie mile od Śremu, pod Orłowem.
...
Odpowiedź.

I.
Szanownej Redakcjji donosimy na zapytanie w nr. 112, rocznik VIty "Gońca" czy gdzie i jaka wychodzi gazeta aptekarska w języku polskim,
1) iż w księgarni naszej zawsze wiadomości o książkach i pismach czasowych polskich zasięgnąć Panowie mogą - i chętnie takowemi służymy.
2) Pismem tem są: Wiadomości farmaceutyczne wydawane w zeszytach miesięcznych. Prenumerata na cały rok w Poznaniu 7,50 m. - W r. 1881 były kolorowane ryciny np, o bedłkach trujących.
Na pismo to mamy takie abonentów.
M. Leitgeber i Sp.
Poznań, 16go Mąja 1882.

II.
Kościan, dnia 16. 5. 82.
Na zapytanie Szanownej Redakcyji pozwalam sobie donieść:
ze wychodzi we Lwowie pod redakcyją dra Miecz. Dunina Wąsowicza "Czasopismo Towarzystwa aptekarskiego" co 1 i 15go każdego miesiąca, rocznie kosztuje 12 m. Pismo to trzymam, jest bardzo dobre, a ciekawemu mogę rocznikiem służyć sub petit remisz.
Mam pewne 6 roczników.
- Dalej wychodzą w Warszawie pod redakcyją zasłużonego na polu farmacyji J. Mroczkowskiego: "Wiadomości farmaceutyczne", zeszyty miesięczne, ceny nieznane. W czasopiśmie lwowskim podają zwykle spis artykułów.
Dr. Koehler.
P. S. Przy czasopiśmie lwowskim wychodzi także Kalendarz dla aptekarzy polskich.
(Dziękujemy.)
...
- Pan Załuskowski z Wronczyna otrzymał na wystawie bydła opasowego w Berlinie jedne z czterech nagród tegoż miasta.
...
- + Przy rozbieraniu starej stajni we wsi Stróżewie, pow. Chodziezkim, robotnik Hera został przysypany przez zawalającą się ścianę, tak ze w dwóch godzinach po tym życie zakończył.
...
- W Tarzanach pod Inowrocławiem spaliło się w zeszły Czwartek 14 gospodarstw włościańskich. Przyczyna pożaru dotąd nie znana.
...
- Ofiarę trojakową złożyli:
Domownicy cukierni Sobeckiego fenigów 100,
Nieznajomy 50,
A. P. 50,
T. R. 50,
Leonard Depczyński 25,
Władysław Depczyński 25,
Władysław Pogorzelski 50,
Jarosław Bobowski 30,
Anna S. 30,
Stanisław Paszkiewicz 60,
Stanisław C. 50, za uczniów i robotników
Ekspedycyja 1,00 i
prof. Rymarkiewicc 50 fen. wraz z następującym pismem:
"Na fundusz subwoncyjny dla teatru polskiego w Poznaniu przesyłam: od siebie, od brata, od bratowej i od dwóch sług naszych po trojaku, razem pięć trojaków.
Prof. Dr. Rymarkiewicz."
Przyjmujemy to wyrażenie: Fundusz subwencyjny czyli fundusz zapomogi, z wyraźnym dodatkiem, że ofiary przesłane nam obracać będziemy na korzyść sceny czyli Towarzystwa Dramatycznego, a nie korzyść i tak już bogatych osób, które tworzą Spółkę pod tytułem Teatr Polski w ogrodzie Potockiego w Poznaniu. Już starzy Polacy mówili, że nietrzebną jest tłusty połeć smarować.
Razem złożono dotąd 13 m.
...
cdn.

_________________
pozdrawiam
Grażyna
bugakg@gmail.com


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 657 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 10, 11, 12, 13, 14

Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google [Bot] i 6 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
POWERED_BY
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL