Logo WTG

Wersja polska  English  Deutsch  Français

Dziś jest 25 lipca 2017 roku, imieniny jakuba, Krzysztofa, Walentyny

Spotkanie 4 Miejsce Sprawozdanie Spotkanie - część I. Spotkanie - część II.



Spotkanie 4


Miejsce

  • data: 3 lutego 2007
  • część I: godz. 10.30, Archiwum Państwowe w Poznaniu przy ul.23 Lutego 41/43
  • część II: godz. 13.30, Muzeum Etnograficzne, przy ul. Mostowej 7, wystawa pt. "Olędry. Przestrzenie obok nas"

Sprawozdanie

Joanna Lubierska, Poznań, 4.02.2007 r.

Poznań, 4.02.2007 r.

Jako, że zostałam zobligowana przez czynniki wyższe :) do złożenia relacji, siadam do spisania wczorajszych wrażeń. Spotkanie można podzielić na dwie części: część I w Archiwum oraz część II w Muzeum Etnograficznym.


Spotkanie - część I.

W Poznaniu panowała piękna, słoneczna pogoda. Znajome, wąskie uliczki Starego Rynku prowadziły wczoraj dość liczną grupę miłośników genealogii do gmachu Archiwum Państwowego w Poznaniu. W spotkaniu uczestniczyli m.in. Wojtek, Jurek, Darek, Basia, Janka z siostrą, Maciej oraz jeszcze kilka osób, których ze względu na silne wrażenia (Wojtek przyniósł na spotkanie wizytówki :)) i intensywne rozmowy z członkami towarzystwa, nie do końca poznałam.

Prelekcja zaczęła się w salce konferencyjnej o godz. 10.30. Prowadził ją pracownik Archiwum – p. Stefan Olejniczak. W bardzo ciekawy sposób przedstawił on historię Archiwum Państwowego w Poznaniu, zbiory i zasoby tej jednostki, opowiadał również o swojej pracy, o zasadach korzystania z Archiwum, przybliżył kwestie techniczne takie jak realizację rewersów, godziny pracy Archiwum etc. Na spotkanie przyniósł księgi metrykalne oraz Urzędu Stanu Cywilnego niektórych miejscowości zaboru pruskiego, rosyjskiego zarówno katolickie, jak i ewangelickie (Nekla, Rawicz, Izbica Kujawska). Każdy, kto korzysta z zasobów jakiegokolwiek archiwum wie, że żaden mikrofilm nie zastąpi momentu w którym ma się w ręce oryginalną, pożółkłą, rozsypującą się, liczącą 200, czy 300 lat księgę, w której ręka księdza odnotowywała fakt przyjścia na świat jakiegoś naszego praprzodka, zawarcie małżeństwa czy moment śmierci. Nie często takie księgi można mieć w rękach dlatego wszyscy przeglądaliśmy je z dużą atencją i pewnym wzruszeniem. Pan S. Olejniczak przyniósł również księgę metrykalną z Izbicy Kujawskiej, gdzie odnotowany był fakt przyjścia na świat Justyny Krzyżanowskiej – matki Fryderyka Chopina.

W swej mrówczej pracy genealodzy posługują się nie tylko księgami metrykalnymi i USC. Każdy bowiem z szukających chce mieć możliwie jak najpełniejszy obraz życia swoich przodków W związku z tym kwerendę można przeprowadzać posługując się innymi zasobami. Jedną z cennych pozycji dla potomków mieszkańców Poznania jest Kartoteka Ewidencji Ludności m. Poznania z lat 1870-1932 założona i prowadzona przez urzędników pruskich. Niestety dotyczyła ona tylko Poznaniaków. Każdy mieszkaniec miał założoną własna kartotekę, w której figurowały daty urodzin jego i jego rodziny (żony, dzieci), miejsce urodzenia, adresy zamieszkania, informacje skąd i kiedy przybył do Poznania, data i miejsce ślubu, zawód, a niekiedy nawet imiona i nazwiska rodziców. Jedno takie pudełko liczące kilkadziesiąt luźnych kart przyniósł p. Stefan Olejniczak na wczorajsze spotkanie.

Następnie udaliśmy się w miejsca zupełnie niedostępne dla zwykłych użytkowników Archiwum, tj. do magazynu oraz do pracowni konserwatorskiej. W magazynie na I piętrze panował chłód i półmrok, tak niezbędny dla prawidłowego przechowywania ksiąg. W poszczególnych regałach przechowywane były księgi grodzkie i ziemskie z XVI, XVII i XVIII wieku m.in. dla miasta Poznania. Olbrzymie, opasłe tomiska w ciemnobrązowych oprawach związane sznurkiem leżały i aż prosiły się by do nich zajrzeć, co pisząca te słowa uczyniła :)

Na II piętrze mieści się pracownia konserwatorska. Świeżo wyremontowane pomieszczenia, pomalowane na jasne, słoneczne kolory, wyłożone kafelkami kryją stanowiska pracy dla tych, którzy z wielkim poświęceniem starają się uratować i przedłużyć żywotność bardzo zniszczonych ksiąg. Trafiają tu dokumenty po podpaleniach, zalaniach, na niektórych widać ząb czasu, nieprawidłowe przechowywanie, na innych (zwłaszcza księgach oprawnych w drewno) dzieła dopełniły owady. Szafy znajdujące się w tych pomieszczeniach to prawdziwy raj dla chemików. Rzędem poukładane słoiki z naklejkami, pędzle, pędzelki i inne tego typu narzędzia wymownie świadczą o tym jak bardzo żmudna i czasochłonna to praca. Mieliśmy możliwość obejrzenia ksiąg przed i po zabiegach konserwatorskich. Efekt bez porównania, a do tego świadomość zachowania dokumentu dla innych pokoleń – też nie bez znaczenia.

Po zakończonym wykładzie i podziękowaniach pracownikom udaliśmy się na wędrówkę śladami Olędrów.


Spotkanie - część II.

Słonecznym, wczesnym popołudniem spora nasza grupa przemierzała znowu uliczki Starego Rynku by dotrzeć do Muzeum Etnograficznego w Poznaniu przy ul. Mostowej. Zorganizowana tam została wystawa pt. "Olędry. Przestrzenie obok nas", która ilustruje historię osadnictwa olęderskiego na Żuławach Wiślanych oraz w Wielkopolsce.
Z pewnością wielu z nas niewielką miało do tej pory wiedzę o Olędrach, z tym większym zainteresowaniem i ciekawością przekroczyliśmy progi Muzeum.

Pokrótce można powiedzieć, że Olędrzy to osadnicy pochodzący z Fryzji, Nadrenii i Niderlandów, uchodzący ze swych terenów przed prześladowaniami religijnymi, reprezentujący wysoką kulturę rolniczą i hodowlaną. Dzięki temu, że pochodzili z terenów podmokłych (Holandia) potrafili w znakomity sposób zagospodarować tereny zalewowe i podmokłe, które potrafili meliorować. Zakładali zupełnie nieznane na tych terenach sady, stworzyli sieć kanałów i rowów melioracyjnych chroniących ich przed zalewaniem jak i przed suszą, trudnili się również hodowlą bydła wysokomlecznego. Przez długi okres zachowali odrębność wyznaniową, własne tradycje i obyczaje. Kres ich istnienia przyniosły rozbiory, które przyniosły utratę ich praw (m.in. obowiązkową służbę wojskową), co pociągnęło za sobą częściową emigrację na Ukrainę, Syberię, do Stanów Zjednoczonych i do Kanady.

Na początku obejrzeliśmy film dokumentalny o osadnictwie olęderskim na Żuławach Wiślanych. Ukazywał on dzieje tego terenu, jego historię od czasów średniowiecza, kwestię zasiedlenia, życia i pracy ludzi, którzy przez tyle lat żyli w sąsiedztwie Polaków. Pokazane były m. in. tradycyjna zabudowa domostw olęderskich, architektura oraz piękne widoki krajobrazowe rozlewisk i pól poprzecinanych kanałami, które zostały ukształtowane właśnie rękami mennonitów.

Następnie kustosz wystawy zaprowadził nas na I piętro, gdzie w dwóch salach wystawiona była ekspozycja. Przedstawione przedmioty ukazywały m.in. urokliwe, drewniane figury przydrożne, codzienne narzędzia pracy (grabie, łopaty), piękne, drewniane szafy, skrzynie wyprawne inkrustowane, łóżka, kołyski, zegary, ławy, krzesła wręczane pannom młodym w chwili zamążpójścia niektóre z XVIII wieku), naczynia, ceramikę (kafle z błękitnymi motywami głównie wiatraków), szkło oraz fotografie zarówno terenów zamieszkiwanych przez Olędrów, ich domostw, jak i ich samych.

Oba spotkania zorganizował Jurek Osypiuk, któremu należą się serdeczne podziękowania.
Myślę, że kiedy przyjdzie wiosna, można robić częściej takie spotkania. Jest to wspaniały sposób na to jak łączyć przyjemne z pożytecznym :)

Serdecznie pozdrawiam,
Asia

(PS. Tym którzy doczytali do końca sprawozdanie – również dziękuję :) )