Wielkopolskie Towarzystwo Genealogiczne GNIAZDO

Forum dyskusyjne WTG GNIAZDO
Teraz jest 19 lis 2019, 09:39

Strefa czasowa: UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 17 ] 
Autor Wiadomość
PostNapisane: 10 sty 2019, 15:35 
Offline

Dołączył(a): 28 lut 2017, 07:45
Posty: 658
Lokalizacja: Gdańsk
Witam.

http://www.muzeum.gostyn.pl/PRASA?idAkt ... (1928-1939)%20-%3E%20%20t.5.%201933

Kronika Gostyńska T.5 - 1933.
Nr 2, 1 kwietnia 1933.

Prof. Władysław Kołomłocki.
"O pożarze Gostynia w r. 1811 i jego następstwach".

str.29,30.

Pożar.

"W dniu 15 września 1811 r. wybuchł w rynku gostyńskim pożar. Spowodowała go nieostrożność stajennego parobka - niejakiego Ignacewicza. Czy stało się to w dzień, czy w nocy; czy wymieniony powyżej podrzucił nieostrożnie popiół z fajki, czy z łuczywa, czy czyn ów popełnił pod dobrą datą, lub z innego powodu - nie wiadomo.
(...)W każdym bądź razie pożar musiał być olbrzymi, skoro spaliło się wówczas pięćdziesiąt dwa domów mieszkalnych, browar**), słodownia i pański gościniec (właścicielem Gostynia był wówczas Marcin Węsierski z Podrzecza).
(...)Domy były przeważnie drewniane, małe, zbicie obok siebie ustawione, "nieforemnie i niesystematycznie pobudowane" - jak o tem akta wspominają ***) ulice ciasne, no a straż pożarna - lepiej o niej nie mówić. Rzadko miały te domy nadbudowane piętra, przeważnie były niskie, parterowe, z różnemi szopami i dobudówkami gospodarczemi w podwórzach.
(...)Należy tutaj nadmienić, iż w r. 1811 Gostyń posiadał razem z przedmieściami nie więcej ponad 300 domów, strata zatem 52 z nich może być uważaną za niezmiernie poważną i taką też wówczas była. Pożar w r. 1811 to najsroższa klęska, jaka od stuleci dotknęła spokojne zresztą i na uboczu położone miasteczko.
Pastwą pożaru padły*) wszystkie domy, położone przy rynku i przy ul. Młyńskiej, przeważna część domów przy ul. Łaziennej i Zamkowej, oraz część domów przy ul. Szewskiej (dziś Klasztornej) i przy ul. Kaczej (dziś Nowej).
Z umiejscowienia spalonych domów i z faktu, iż ocalały budynki, położone na tem miejscu, gdzie dziś jest pn. strona nowego rynku - przypuszczać można, że pożar powstał w jednym z domów w środku rynku dzisiejszego leżących. Wiatr pn-wschodni, lub nawet północny - przenosił iskry i palące się głownie ku pd. i pd-wsch., zapalając kolejno w tej stronie położone budynki.

Przypisy:
str.29.
**) należący do dziedzica, również jak i suszarnia.
***) Acta Mag. Gost. str. 5.
str. 30.
*) Vide plan w następnym zeszycie Kroniki.

cdn.
Pozdrawiam.
Kaniewska Małgorzata.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 10 sty 2019, 21:54 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 27 lip 2013, 09:11
Posty: 3722
Lokalizacja: Poznań
http://faragotykgostyn.pl/aktualnosci-content/198.html
http://www.sejm-wielki.pl/b/dw.65416

Spalił się też ratusz.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Ratusz_w_Gostyniu

_________________
Pozdrawiam
Henryk Krzyżan


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 11 sty 2019, 15:46 
Offline

Dołączył(a): 28 lut 2017, 07:45
Posty: 658
Lokalizacja: Gdańsk
Henryk Krzyżan napisał(a):
http://faragotykgostyn.pl/aktualnosci-content/198.html
http://www.sejm-wielki.pl/b/dw.65416

Spalił się też ratusz.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Ratusz_w_Gostyniu

Witam.

Henryku, wydaje mi się, że spalił się nie tyle Ratusz co dom, który pełnił funkcję "domu rady".
Ratusza, jako budynku, przed pożarem 1811 nie było.
Chyba, że źle zrozumiałam opracowanie :)

http://www.muzeum.gostyn.pl/i/dg/445.pdf

Opracowanie " Gostyńskie Ratusze"
Robert Czub, Grzegorz Skorupski.

cyt.
"Brak jest przekazów o budowie takiego obiektu w nowo lokowanym Gostyniu (...) Przypuszczać można, iż pierwotnie - w stuleciach XIII i XIV - funkcję "domu radu" pełnił jeden z budynków w Rynku. Być może był to dom wójta (...) W tym przypadku rada miejska wynajmowała pomieszczenia na obrady i kancelarię. W dokumentach pojawia się bowiem często zapis, że kolejny proces sądowy toczył się przed urzędem i aktami burmistrzowskimi, a nie w ratuszu...
Niezwykle kłopotliwe jest ustalenie, w jakich latach doby nowożytnej istniał w Gostyniu ratusz. Przypuszczalnie był w wieku XVII i na początku XVIII stulecia. W księgach miejskich zapisano wówczas karę pod nieschodzeniem z ratusza, a także wśród wydatków - koszty wykonania kluczy do ratusza. W roku 1755 pojawia się informacja, że ratusz był zniszczony, a Rada Miejska obradowała w domu Jakuba Przezborskiego".

Tutaj informacja o latach późniejszych:
cyt.
"Z pewnością nie było ratusza w Gostyniu w 2. połowie XVIII wieku i na początku XIX stulecia. W latach 1800, 1803, 1806 miasto płaciło czynsz dzierżawny (...) W spisach domów na szczegółowej mapie sporządzonej w związku z pożarem w roku 1811 ratusz w grodzie nad Kanią nie występował. Posiedzenia Rady Miejskiej odbywały się w pomieszczeniach wynajmowanych od miejscowych rzemieślników mieszkających w Rynku.
Nie ma też informacji o wzniesieniu ratusza w czasach boomu budowlanego w latach 1820-1837. Być może nastąpiło to nieco później, gdyż w dokumencie datowanym na rok 1837 jest zapis dotyczący przebudowy ratusza na potrzeby sądu. Intrygująca jest informacja w gostyńskich aktach, że w nocy z 20 na 21 grudnia 1861 roku miejscowi spiskowcy zamalowali czerwoną farbą i sprofanowali orła pruskiego na starym ratuszu. Być może kilka lub kilkanaście lat wcześniej wzniesiono na pustej parceli ratusz (choć brak potwierdzenia tego w źródłach), a sąsiadujący gmach sądowy z więzieniem określano wówczas mianem "starego ratusza" ".

Pozdrawiam.
Kaniewska Małgorzata.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 12 sty 2019, 15:44 
Offline

Dołączył(a): 28 lut 2017, 07:45
Posty: 658
Lokalizacja: Gdańsk
Witam.

http://www.muzeum.gostyn.pl/PRASA?idAkt ... (1928-1939)%20-%3E%20%20t.5.%201933

Kronika Gostyńska T.5 - 1933.
Nr 2, 1 kwietnia 1933.

Prof. Władysław Kołomłocki.
"O pożarze Gostynia w r. 1811 i jego następstwach".
cd.
str.30,31.

Skutki pożaru.

Nie trzeba chyba dodawać, iż skutkiem tak strasznego pożaru - kilkadziesiąt rodzin znalazło się bez dachu nad głową (...) Nie mogę jednak nic o tej sprawie wyraźniejszego powiedzieć, gdyż brak mi na razie wszelkich opisów samego pożaru.
Nie od rzeczy będzie jednak wymienić imiennie właścicieli spalonych domów. Przy każdym umieszczam liczby, które zgodne z dodanym planem - zorjentują nas, gdzie dany dom stał w r. 1811.
Zgorzeli wówczas:
1) Józef Raszewski (Raczewski), rzeźnik i browarnik.
2) Tomasz Czabaj(y)ski, rolnik i szynkarz.
3) Czachowska - wdowa po rolniku.
4) Raszewska, wdowa.
5) Lorenz Wenzel, kupiec.
6) Antoni Brykczyński, kołodziej.
7) Tschutschke, wdowa po mydlarzu.
8) Franciszek Dickert, kuśnierz.
9) Tylska (Tsielska), wdowa.
10) Zygmunt Wollmann, mosiężnik.
11) Mateusz Ostrowski.
12) Mateusz (Jan) Dabiński, płóciennik.
13) Władysław Lewandowski, młynarz i handlarz mąką.
14) Paweł Żakiewicz (Zaikiewicz), stolarz.
15) Farbarius ( Fabarius) wdowa.
22) Gębalska, wdowa.
23) Jakób Niedźwiedziński, kuśnierz.
24) Błażej Ganowicz, rzeźnik i browarnik.
25) Mazakiewiczowa, wdowa.
26) Gościniec pański.
27) Tomasz Włościejewski.
28) Michal Kamdski (Kamtski), rzeźnik.
29) Karol Włościejewski, bednarz i szynkarz.
30) Walenty Osięgłowski (Osiemgowski, Oszimbowski), kuśnierz.
31) Teodor Werner, kupiec i wł. winiarni.
32) Tomasz Wolicki (Molicki), kuśnierz.
33) Melcerowa, wdowa po szklarzu.
34) Kazimierz Chąpiński, bednarz.
35) Wojciech Ciążyński, rzeźnik.
36) Michał Bujakiewicz, krawiec i szynkarz.
37) Józef Dykert ( Dickert), browarnik i szynkarz.
38) Konstanty Żupański*) (Szupański), wł. winiarni.
39) Samuel Schull (Schill), płociennik.
40) Spadkobiercy Gaińskiego.
41) Melchior Dabiński, płóciennik.
42) Hieronim Żychowicz, szewc.
56) Bojacki Klemens.
57) Brykczyński.
58) Żakiewiczowa (Zajkiewiczowa), wdowa.
59) Jan Ostrowski, rzeźnik i szynkarz.
60) Jerzy Gadomski, handlarz win.
61) Władysław Lewandowski, kupiec.
65) Gottfried Friede, cieśla i olejnik.
66) Marcin Rude, aptekarz.
67) Gottlieb Rehfeld, piekarz.
68) Antoni Pogonowski, krawiec.
82) Carl Heinsch (Heinisch), piekarz.
83) Franciszek Braun, płóciennik.
84) Antoni Dabiński, płóciennik.
85) Filip Szwajkiewicz (albo Swajkiewicz lub Schwaykiewicz), szewc.
(Uw.: Niektóre nazwiska podaję kilkakrotnie, gdyż w kilku aktach różnoraką mają pisownię).

Przypisy:
str.31.
*) Patrz wiadomość o nim "Kronika Gostyńska" Serja III Nr 6, str 126.

Moje dopiski:
Pozycja 25 - w opracowaniu pani Anny Rudzińskiej "Wielki pożar Gostynia z 15 września 1811 roku" str.2, na stronie Muzeum gostyńskiego, jest "Mazankiewiczowa".

http://www.muzeum.gostyn.pl/i/dg/499.pdf

Pozycja 38 - w przypisie podana błędna strona. Informacja dotycząca tego przypisu jest na str.120.

http://www.muzeum.gostyn.pl/PRASA?idAkt ... (1928-1939)%20-%3E%20%20t.3.%201931-1932

Pozycja 39 - nad "u" dwie kropki.

I jeszcze plan, o którym jest mowa w przypisie w poprzednim poście.
Gostyń po pożarze 1811 r.
Ten sam nr Kroniki, pomiędzy str 40 a 41.

Obrazek

cdn.
Pozdrawiam.
Kaniewska Małgorzata.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 21 sty 2019, 18:02 
Offline

Dołączył(a): 28 lut 2017, 07:45
Posty: 658
Lokalizacja: Gdańsk
Witam.

http://www.muzeum.gostyn.pl/PRASA?idAkt ... (1928-1939)%20-%3E%20%20t.5.%201933

Kronika Gostyńska T.5 - 1933.

Prof. Władysław Kołomłocki.
"O pożarze Gostynia w r. 1811 i jego następstwach".
cd.

Nr 2, 1 kwietnia 1933.
str.31, 32.
...Rada Miejska miała teraz trudne zadanie do spełnienia, a mianowicie musiała przystąpić do odbudowy spalonej części miasta. Oczywiście z walną pomocą przyszła tu Prefektura Departamentu Poznańskiego z siedzibą w Poznaniu, która, rozejrzawszy się dokładnie w szczegółowym raporcie z pożaru - poleciła budowniczemu Departamentu Wernicke - wygotowanie planu restauracyjnego miasta Gostynia, polecenie, jak tego dowodzi dokument w aktach Mag. G. z datą 5.VIII.1912**) - zawierało między innemi następującą wskazówkę: " aby p. budowniczy zachował wzgląd szczególny na uprzątnienie wszystkiego, co było dawniej zdrożnem (dla zabezpieczenia miasta od podobnego na przyszłość losu...), mianowicie zaś rozszerzeniem ulic".
Wernicke prawdopodobnie we wrześniu, lub najpóźniej w październiku 1911 zjechał do Gostynia obejrzeć szczegółowo pogorzelisko, zrobił jaknajdokładniejsze pomiary i po licznych zapewne kombinacjach z nadinspektorem Depart. Bud. komisarzem tegoż samego nazwiska Wernicke, wygotował w marcu 1812 r. plan miasta Gostynia w kilku egzemplarzach.(...) Jeden znajduje się w aktach starostwa, drugi w aktach Magistratu, trzeci oprawiony w Gimnazjum...

Przypisy:
str 31.
**) Akt. Mag. Gost. str. 5.

str.32.

Gostyń w r. 1811.

(Według planu, noszącego pełny tytuł: Plan von der abgebrandten Stadt Gostyn, aufgenommen im Monath Maerz 1812 durch Wernicke, Conducteur, revidirt und projectirt im Monath July 1812 durch Wernicke Dep. Bau Inspect.")
Miasto, jak to na planie wyraźnie widać - odcinało się jaknajdokładniej fosami i rowami, pełnemi wody, tworząc część, którą dziś nazwałbym dawnym Gostyniem. Miało dwa przedmieścia. Jedno leżało poza bramą wschodnią i poza miastem na fosie, drugie poza bramą zachodnią poza miastem na fosie miejskiej, przechodzącej wówczas mniejw. przez dzis. posesję p.p. Włodarskiego i J. Woziwodzkiego. Trzeciem wyjściem z miasta była kładka, przeprowadz. na poł. przez fosę u wylotu ul. Nowej (dziś Nowe Wrota). Rynek był wówczas bardzo mały, obejmował mniej niż połowę dzisiejszego; na nim stała szopa pożarnicza i mieściły się 2 studnie. Dzisiejsza ul. św. Ducha zwała się wówczas Leszczyńską, ul. Klasztorna - ul. Szewską, ul. Łąkowa - ul. Wodną, ul. Tkacka - Ramami sukienniczymi, ul. Nowa - ul. Kaczą. Nazwy ul. Łaziennej, Kościelnej, Zamkowej i Młyńskiej istniały już podówczas. Z planu widać, że ul. Wodna zwaną była dlatego, ponieważ u jej wylotu rozlały się szeroko wody fosy miejskiej. (Gdy później wodę wysuszono i zjawiły się łąki, słusznie przechrzczono ją na Łąkową).

cd. - T. V, nr 3, 1 maja 1933.

O pożarze Gostynia w r. 1811 i jego następstwach.
Prof. Władysław Kołomłocki.
cd.
str.33.

Ul. Młyńska miała najzupełniej usprawiedliwioną nazwę, u jej wylotu stał bowiem wówczas młyn o zapędzie konnym, który ocalał w czasie pożaru. Uderzają też na planie rzeczy, dzisiaj już nieistniejące. I tak istniały wówczas uliczki:
1) między dzisiejszą pn. stroną rynku i dzisiejszą Tkacką.
2) między Łazienną i Leszczyńską, przy której stały jatki rzeźnicze.
3) Wąska pomiędzy ogrodami za dzisiejszą tkacką, połączona z nią 2-ma poprzecznemi.
Nie było natomiast obok kościoła żadnego wylotu na północ, dzisiejszy bowiem plac obok szkoły powsz. (w r. 1811 też szkoła) a murem kościoła zamknięty był budynkiem kościelnym (przyp. mieszkanie kościelnego).

cdn.
Plan miasta w poście wyżej.
Pozdrawiam.
Kaniewska Małgorzata.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 24 sty 2019, 16:15 
Offline

Dołączył(a): 28 lut 2017, 07:45
Posty: 658
Lokalizacja: Gdańsk
Witam.

http://www.muzeum.gostyn.pl/PRASA?idAkt ... (1928-1939)%20-%3E%20%20t.5.%201933

Kronika Gostyńska T.5 - 1933.

Prof. Władysław Kołomłocki.
"O pożarze Gostynia w r. 1811 i jego następstwach".
cd.
Nr 3, 1 maja 1933.

Akcja przebudowy miasta.
str.34
...22 lipca 1812 r*) wymienieni już wyżej dwaj komisarze Departamentu Poznańskiego wezwali na posiedzenie zastępcę burmistrza Mazankiewicza oraz Radę Miejską, złożoną z aptekarza M. Rude, Karola Włościejewskiego, mistrza murarskiego Antoniego Reichela, młynarza Piotra Sury i Bonawentury Kostrzewskiego. Gdy wyżej wymienieni zebrali się w komplecie, oświadczyli im obaj Wernicke co następuje (przyczem posługiwali się zrobionym przez siebie planem):

1) że rynek w tym stanie, w jakim był przed pożarem - pozostać absolutnie nie może; był bowiem zbyt szczupły i zabudowany gęsto i nieregularnie;
2) że rynek, jak to z planu widać - musi być dwa razy większy i musi tworzyć regularny czworobok o bokach, schodzących się pod kątem prostym;
3) że wobec tego wszystkie budynki, dawniej obok, obecnie w rynku samym znajdujące się
(od nr 1 - 12) zostaną skasowane, a właścicielom nada się place pod budowę w innych miejscach;
4) że na stronie południowej rynku zajdą ważne zmiany. Ponieważ musi się rozszerzyć ul. Nową i Wodną, a same domy (13 domów od nr 28 - 40) są zbyt wąskie, stanie po tej stronie jedynie 7 domów, tak że 8 właścicieli dotychczasowych otrzyma miejsca pod budowę gdzieindziej;

str.34,35.
5) że zmieni się również strona wschodnia i zachodnia rynku. Fronty zostaną wyprostowane, rozszerzone ulice: Łazienna i Zamkowa; zamiast 11 placów budowlanych - utworzy się tutaj 12;
6) że wszystkie inne ulice zostaną również zmienione nieco, ponieważ są i zbyt wąskie i zbyt krzywe. Główne ulice między bramami miejskiemi (Leszczyńska i Szewska) muszą mieć 4 pręty*) szerokości, inne 3 pręty szerokości. Skutkiem tego naturalnie odpadnie szereg placów, których właścicielom udzieli się w innych miejscach odpowiednie obszary ziemi pod budowę;
7) że zniesioną zostanie uliczka między Łazienną a Leszczyńską z jatkami rzeźniczemi, (które ustawi się obok bramy zachodniej), oraz uliczka między Leszczyńską a Ramową.

Po dokładnym obejrzeniu całego planu - zgromadzeni obywatele uznali w całej w całej rozciągłości tenże za bardzo celowy i dogodny**).

...Skoro już plan został przyjęty - bez zastrzeżeń - zjawiła się teraz nowa trudność - realizacja tegoż. Kasował on bowiem szereg placów, będących przecież własnością prywatną, często z dziada, pradziada dziedziczoną. Czy obywatele zainteresowani zgodzą się na kasację? (...) Nad tem zaczęto tedy radzić. Rezultaty tych narad były następujące:

1) Przydział miejsc do budowy musi być dokonany z całą przezornością i skrupulatnością, by nikogo nie skrzywdzić.
2) Należy przy podziale zwracać baczną uwagę na profesję, jaką dany obywatel się zajmuje, i na jego stosunki materjalne.
3) Miejsca obok rynku położone należy przyznawać w pierwszym rzędzie tym, którzy uprawiają handel i posiadają składy. Ci bowiem wyrzuceni gdzieś w dalsze miejsce od rynku - mogliby czuć słusznie pokrzywdzonymi, tembardziej skoro dawniej mieszkali przy rynku.

str.36.
4) Ci obywatele, którzy nie zajmują się handlem i których byt nie zależy od bliskości rynku, winni znaleźć pomieszczenie w pobliskich ulicach, o ile to możliwem jest, jednak niezbyt daleko.
5) Ci pogorzelcy, którzy mieli swoje posiadłości przy rynku, lub w pryncypalnych ulicach, a mogą się zaraz pobudować - powinni tamże otrzymać swoje nowe place, niekoniecznie jednak na tem samem miejscu. Należy jednak zwrócić uwagę na to, że w tych miejscach wybudowane domy musza być pierwszorzędne, masywne i estetyczne.
6) Słodowni, browarów i gorzelni nie wolno umieszczać między innemi budynkami. Dlatego przy rozdziale miejsc należy tym wszystkim obywatelom, którzy tym procederem się zajmują - takie miejsca wydzielić, któreby dozwalały wybudowanie powyżej wymienionych objektów zdala od domów mieszkalnych.
7) Tylko w tym wypadku wolno gorzelnikom i browarnikom dać miejsce między innymi obywatelami, jeśli zobowiążą się wybudować browary i gorzelnie poza swoim mieszkaniem - zdala od innych domostw. O plac na te budynki muszą się później sami postarać.
8) Nie wolno żadnych placów losować, ani też licytować, wtedy bowiem, gdy los rozstrzyga, nie możnaby zastosować dopiero co powyżej uchwalonych przepisów.

...W następnym dniu 23.VII.1812*) zebrała się tażsama komisja i na posiedzeniu swojem ustaliła podział placów w myśl uchwał dnia poprzedniego. W czasie obrad zjawili się na posiedzeniu niejaki Szmidt, sekretarz podprefektury z Rawicza, mianowany komisarzem w imieniu podprefekta, oraz właściciel Gostynia Marcin Węsierski. Tym przedstawiono plany i opisano dotychczasową działalność. Obie te rzeczy podobały im się, co potwierdzili własnoręcznemi podpisami na dotyczących aktach**).

str.36,37
Uw.: Ponieważ w wykazach pogorzelców przy każdym prawie zanotowano jego zawód, można się mniejwięcej zorjentować w zajęciach znacznej części mieszkańców naszego miasta przed 120 laty. Uderza w pierwszym rzędzie ogromna ilość browarników, gorzelników, szynkarzy i handlarzy win. Wielu uprawia szynkowanie piwa, wina lub gorzałki obok innego zawodu.(...) Druga z rzędu częsta profesja, to płóciennictwo. Nie było wówczas fabryk tkackich, warsztaty zatem domowe musiały silnie pracować, by zadowolić licznych odbiorców.

Przypisy:
str.34-
*) Acta Mag. Gost. str. 19-27.
str.35-
*) 1 pręt - 4 m. 22 cm.
**) Acta Mag. Gost. str. 23.
str.36-
*) Acta Mag. Gost. str. 33.
**) Acta Mag. Gost. nr 27-39.

cdn.
Pozdrawiam.
Kaniewska Małgorzata.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 27 sty 2019, 17:57 
Offline

Dołączył(a): 28 lut 2017, 07:45
Posty: 658
Lokalizacja: Gdańsk
Witam.

http://www.muzeum.gostyn.pl/PRASA?idAkt ... (1928-1939)%20-%3E%20%20t.5.%201933

Kronika Gostyńska T.5 - 1933.

Prof. Władysław Kołomłocki.
"O pożarze Gostynia w r. 1811 i jego następstwach".
cd.

Nr 3, 1 maja 1933.

Pertraktacje z pogorzelcami.
str.37.

Tegoż samego dnia po południu*) komisja wyż. wymieniona (gdzie to się działo - niewiadomo!) zawezwała do siebie pogorzelców. Przyszła ich część znaczna. Każdemu zosobna pokazywano na planie przysądzony mu grunt, poczem tenże oświadczał, czy godzi się na to, czy nie, oświadczenie protokółowano i przypieczętowywano osobistym podpisem interesowanego. W ten sposób w tymże dniu podpisali (cyfry patrz wyżej) -
Lp. 1, 2, 5, 3, 6, 7, 8, 9, 10, 12, 14, 15, 11, 22, 23, 25, 26, 24, 27, 13, 28, 29, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36, 37, 38, 39, 40 i 41.
W dniu następnym 24.VII.1812**) zjawili się:
Lp. 42, 57, 59, 60, 65, 4, 58, 66, 67, 61, 68, 82, 83, 84, 85 i 86.

Z protokółów komisji, doskonale zachowanych, trzy rzeczy charakterystyczne dla owych czasów muszę tu przytoczyć. Otóż na 50 pogorzelców, właścicieli domów, poważnych mieszczan, stanowiących nolens-volens elitę społeczeństwa małomiasteczkowego - 11 podpisało się...krzyżykami, nie znając sztuki pisania. W tem 5 mężczyzn, 6 kobiet.(...) Zwraca następnie uwagę podpis właściciela nieruchomości George (Jerzego) Gadomskiego, handlarza win. Podpisał się on po grecku, co pod tymże podpisem natychmiast objaśniono: "znaczy podpis w greckim języku Gadomskiego..."...

Siedmiu opozycjonistów.
str.38.

W dniu 24.VII.1812**) po skończonych pertraktacjach zeszła się komisja - w celu zestawienia wyników tychże.
Okazało się wtedy, że na 50 pogorzelców 43 zgodziło się w zupełności na objęcie przydzielonych im placów, 7 jednak nie.

Byli to następujący:
Nr 8 - kuśnierz Franciszek Dickert.
Nr 30 - kuśnierz Osiemgłowski.
Nr 40 - spadkobiercy Gaińskiego.
Nr 67 - piekarz Rehfeldt.
Nr 34 - bednarz Kazimierz Chąpiński.
Nr 83 - płóciennik Franciszek Braun.
Nr 84 - płóciennik Antoni Dabiński.
Chodziło naturalnie powyższym o to, że chcieli być umieszczeni w rynku, a nie w przyległych uliczkach, jak to uczyniła komisja.

str.38, 39.
(...) Komisarze zapytali tedy zast. burmistrza i panów radnych miejskich, czy wyżej wymieni mają uzasadnione prawo do sprzeciwu przeciw przyjęciu wyznaczonych im do budowy miejsc. Na to odparli zapytani, że koniecznem było umieszczenie ich poza rynkiem, ponieważ
1) pomieścić ich na rynku jest niemożliwością,
2) powinno im to być obojętnem, gdzie mieszkać będą, ponieważ trudnią się takiemi zawodami, które nie wymagają koniecznie zamieszkania na otwartem, silnie uczęszczanem miejscu.
Jeżeli zaś chodzi o ściślejszy kontakt z klijentami, to - skoro rynek będzie tak duży, jak zaznaczono to na planie, Magistrat wyda zarządzenie, by każdy, kto zechce tylko w czasie targów i jarmarków wystawiał sobie budę kramną...

Pertraktacje z mieszkańcami, którzy nie ulegli klęsce pożaru.
str.39.

Jak to widać z planu - pożar nie spalił całego miasta. Znaczna część domów ocalała. Dla wyrobienia sobie dokładnego pojęcia o zamieszkaniu naszego miasta, uważam, że nie od rzeczy będzie podać nazwiska właścicieli ocalonych posiadłości. Zaczniemy od północy.

Przy Ramach Sukienniczych (dziś Tkacka) na stronie górnej od lewej strony ku kościołowi posiadali domki**):
1) Walenty Latosiński,
2) Bernard Kalinowski,
3) Piszczorkowa, wdowa,
4) Antoni Markiewicz,
5) Tomasz Żarnowski,
6) Antoni Reichel,
7) Jan Schulz,
8) Paweł Bartoszkiewicz,
9) Melchjor Braun,
10) Rybska - wdowa,
11) Jakób Czarniewski,
12) Raczewska - wdowa,
13) Łukasz Hoynacki.

Przy tejże ulicy po stronie jej południowej (od prawej ku lewej):
14) Szpital probostwa (tak jak dziś),
15) Cyprjan Busch,
16) Marcin Wichmann,
17) Benedykt Karpiński,
18) Dom strażniczy, należący do miasta (róg uliczki przecinającej ongiś dzisiejszą półn. połać rynku),
19) Ostrowski,
20) Karol Kunatowski,
21) Paweł Bartoszkiewicz.

Przy ulicy Kościelnej (strona lewa) pn. ku pd.:
17) wyż. wym.,
22) Łukasz Bajerowicz,
23) Franciszek Fojtowicz,
24) Samuel Tisler,
25) Benjamin Neumann.

str.40.
Przy tejże ulicy (strona prawa) od pn. - ku pd.:
26) Feliks Szkramzer,
27) Marcin Bujakiewicz,
28) August Reichelt.

Przy ul. Szewskiej (dziś Klasztornej) (strona północna) od lewej ku prawej:
28) wyż. wym.
29) Bogucka wdowa,
30) Bartłomiej Szczypczyński,
31) Kazimierz Bogucki,
32) Franciszek Przenisławski,
33) Makary Siebierski,
34) Marceli Maligiewicz,
35) Kazimierz Jaworski,
36) Walenty Porankiewicz,
37) Paweł Śliwiński,
38) Łucka - wdowa,
39) Michał Koliński.

Przy tejże ulicy na stronie południowej od spalonego Nr 86 ku Bramie Szewskiej:
40) Jan Kwintkiewicz,
41) Kazimierz Cichoszewicz,
42) Jan Wolniewicz,
43) Marcin Formanowicz,
44) Stanisław Hejnowicz,
45) Wawrzyniec Rewinkiewicz,
46) Kasper Zborowski,
47) Wawrzyniec Pawlicki,
48) Stefan Skramser,
49) Karol Goliński,
50) Józef Winnowicz.

Przy ulicy Leszczyńskiej (dziś św. Ducha) po stronie północnej od Bramy Leszcz. ku środkowi dzisiejszej pn. str. rynku:
51) Tomasz Szczeblewski,
52) Nepomucen Ostrowski,
53) Tomasz Strigner,
54) Mikołaj Szczypczyński,
55) Fabian Urbanowicz,
56) Szymon Bobkiewicz,
57) Wincenty Wróblewski,
58) Melchior Dickert,
59) Melchior Ludski,
60) Karol Galiński ( róg pn-zach.- dzisiejszego rynku),
61) Kazimierz Wojciechowski,
62) Pusty plac należał już wtedy do rodziny Czabajskich, (Tomasz Czabajski), jak dziś,
63) Jan Weigt.

Przy tejże samej ulicy na stronie południowej (od Bramy Leszczyńskiej do spalonego Nr 82):
64) (przy bramie) Jan Hoffmann,
65) Karol Schmidt,
66) Ignacy Ganowicz,
67) Niestrawska - wdowa,
68) Tomasz Eckert,
69) Samuel Ziegenhals (Ziegenholtz),
70) Gottfried Gwandt,
71) Karol Heinsch.

Przy ulicy Łaziennej na stronie pn. (od spalonego Nr 68 w lewo poza pustemi placami):
72) Józef Przystański,
73) Kazimierz Maciaszczyk,
74) (Po drugiej stronie bocznej ulicy) Dom miejski.

Przy tejże ulicy po stronie pd. od spalonego Nr 56 w lewo:
75) Bobczyńska - wdowa,
76) Benedykt Weichmann,
7) Fenglerowa - wdowa ( zapewne miało być 77 - mój dopisek),
78) ( po drugiej stronie bocznej ulicy) Tomasz Hasiński.

Przy ulicy Kaczej ( po stronie pd.) od lewej ku prawej:
79) Kąkolewicz,
80) Tomasz Sawiński,
81) Browar miejski,
82) Mateusz Szczeszyński,
83) Stanisław Weichmann,
84) Antoni Szczepan.

str.41.
Przy ulicy Zamkowej (strona północna) od lewej ku prawej:
85) Józef Kiesewalter (Kiżwalter),
86) Stefan Juszczyk.

Przy tejże samej ulicy (strona południowa) od lewej ku prawej:
87) Ofierzyńska - wdowa,
88) Jerzy Borowicz.

U wylotu ulicy Zamkowej: Andrzej Domachowski ( nr nie podany - mój dopisek).
Przy ulicy Młyńskiej:
90) Młyn z napędem konnym.

Pomiędzy temi 90 budynkami - ocalało jeszcze kilkadziesiąt szop i stodół, reszta uległa niszczącemu żywiołowi.

Z pomiędzy tych to obywateli komisja w dniu 24.VII.1812 r*) zaprosiła wszystkich, których części gruntów miałyby przypaść na regulację ulic i rynku - według wykonanego planu.
Wezwano tedy (używam tu wyżej podanych cyfr, by nie powtarzać się):
Nr 87, 77, 76, 75, 66, 67, 68, 69, 25, 24 i 23.

Obywatelom tym oświadczono, że części ich gruntów potrzebne są do regulacji ulic i rynku. Jeżeli zgodzą się na odstąpienie tychże - grunt zostanie możliwie korzystnie otaksowany i każdemu za odstąpiony kawałek zapłaci się rzetelnie - według wartości tegoż.
Wyżej wymienieni zgodzili się wszyscy na podaną sobie propozycję i na dowód tegoż złożyli swoje podpisy.
Z aktu**) widać, że Nr 87,77, 76, 67, 75 i 24 (...) podpisali się (...) krzyżykami.

Przypisy:
str. 37.
*) Acta Mag. Gost. str. 39-54.
**) Acta Mag. Gost. str. 55-63.
str. 38.
**) Acta Mg. G. str. 63-66.
str.39.
*) Acta Mg. G. str. 66.
**) Według spisu na planie Wernickego.
str. 41.
*) Acta Mag. str. 66-69.
**) " " str. 68-69.

cdn.
Pozdrawiam.
Kaniewska Małgorzata.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 31 sty 2019, 18:00 
Offline

Dołączył(a): 28 lut 2017, 07:45
Posty: 658
Lokalizacja: Gdańsk
Witam.

http://www.muzeum.gostyn.pl/PRASA?idAkt ... (1928-1939)%20-%3E%20%20t.5.%201933

Kronika Gostyńska T.5 - 1933.

Prof. Władysław Kołomłocki.
"O pożarze Gostynia w r. 1811 i jego następstwach".
cd.

Nr 4, 1 czerwca 1933.

str.55,56.
Pertraktacje komisji z rzeźnikami*)
Komisja wezwała następnie starszych cechu rzeźniczego(...) zjawili się 3 zastępcy tychże w osobach mistrzów rzeźniczych: Grzegorza Malinowskiego, Antoniego Ruszczyńskiego i Błażeja Ganowicza.
Wyżej wymienionym dano do zrozumienia, że wszyscy rzeźnicy muszą przenieść swoje jatki rzeźnicze z uliczki między Leszczyńską a Łazienną z trzech powodów.
Po pierwsze, ponieważ miejsce dotychczasowe jest b. wąskie i niedogodne; po drugie, ponieważ miejsca te rozdzieli się pod budowę pogorzelcom; po trzecie wreszcie, ponieważ uliczka zostanie zniesioną(...) jatki rzeźnicze mieścić się będą obok Bramy Leszczyńskiej przed fosą miejską, a zaraz za niemi dla dogodności urządzi się rzeźnię. Mistrze cechu rzeźniczego zgodzili się na przedłożoną propozycję i podpisali umowę*), przyczem pokazało się znowu, że jedynie Ruszczyński posiadał sztukę pisania...

str.56.
Polecenie zburzenia domów**)
W dniu 24.VII.1812. Komisja omawiała jeszcze jedną sprawę. Otóż okazało się, że zaraz po pożarze niektórzy obywatele (np. Rehfeld, Raszewski, Ostrowski, Wenzel, Brykczyński A., Tschutschke, F. Dickert, Wellmann, J. Dabiński, K. Włościejewski, J. Dickert ) na swoich gruntach wznieśli nowe budynki, pomimo, iż zastępca burmistrza rzecz tę robić zakazał. Budynki te były licho wykonane, pokryte gontami lub gołemi deskami, ustawione bez względu na nowe rozplanowanie miasta. Nadto wiele z nich ustawionych było na placach, przeznaczonych już dla innych pogorzelców(...) Komisja poleciła zastępcy burmistrza, ażeby postarał się o to, by wszystkie te budynki zostały bezwarunkowo zburzone. Między innemi zburzeniu miał ulec młyn przy ul. Łaziennej, należący do M. Węsierskiego***), ponieważ plac, na którym stoi, przeznaczono dla pogorzelców. Przytem zgodzono się jednak, by nowo wzniesione budynki tak długo stały, dopóki właściciele nie zbudują sobie nowych na wyznaczonych im placach, najdłużej jednak 1 1/2 roku, t.j. do jesieni 1813 roku.

str.56, 57.
Taksowanie gruntów.
Tego samego dnia (jak z tego widać, był on niesłychanie pracowitym!) komisja rozstrzygnęła jeszcze jedną rzecz. W. Schmidt i dwaj Wernicke przedłożyli wice-burmistrzowi i radnym miejskim specjalne arkusze obliczeniowe+), przygotowane przez Wernickiego jeszcze w marcu i w kwietniu 1812 r. W arkuszach tych zestawione były najdokładniejsze pomiary odebranych dla regulacji miasta poszczególnym obywatelom gruntów. Komisarze zaznaczyli, oddając arkusze te w ręce władzy miejskiej, ażeby ta ustanowiła taksę odszkodowawczą za grunta. Przy tem ma się uważać na budynki, wzniesione na tych gruntach, na drzewa, krzewy i żywopłoty, które również odpowiednio winny być otaksowane(...) Przy tem należy place w miejscach ruchliwych położone - otaksować wyżej, aniżeli place oddalone od centrum. Po otaksowaniu należy wszystkie papiery przesłać do podprefekta powiatu krobskiego*) do "dalszego urzędowania". Wiceburmistrz i radni miejscy przyjęli wszystko do wiadomości i podpisali protokół...

str.57,58.
Przepisy odbudowy.
Tegoż samego dnia wreszcie komisarze powierzyli wiceburm. i radnym szczegółowe przepisy odbudowy miasta...
Przepisy te***) były następujące:
1) Przy budowaniu domów należy zawsze mieć pod ręką plan przebudowy miasta. Budynki muszą ściśle co do kształtu swojego i położenia odpowiadać odnośnym rysunkom na planie.
2) Byłoby bardzo pożądaną rzeczą, by domy okalające rynek zbudowane były masywnie. Jeżeli jednak budującym sprawiłoby to pewną trudność, to można dopuścić także i t. zw. "pruskie mury", umieszczone na fundamentach conajmniej 1 stopę ponad ziemię wzniesionych. Niedopuszczalne są jednak ściany tarcicowe, które w razie pożaru odrazu się zapalają, pozatem wyglądają bardzo nieładnie.
3) Gonty, splisy, deski i trzcina - jako pokrycie dachów - są niedozwolone. Wszystkie dachy bez wyjątku, nawet na stajniach i szopach, muszą być kryte dachówkami.
4) Nie wolno budować drewnianych kominów. Wszystkie kominy i miejsca do palenia winny być sporządzone jedynie z cegły palonej, lub ze surówki. Kominy ponad dachami sterczące jedynie z cegły palonej.
5) Nie wolno budować domów, bokiem zwróconych do ulicy. Domy winne być ustawione do ulic frontami, tak, by pochylnia dachów spadała ku stronie przyulicznej. Takie ustawienie jest jedynie celowem, ponieważ w razie pożarów ułatwia szybkie ugaszenie i zlokalizowanie ognia*).
6) Szczyty i wiązania dachów należy wykonać z "pruskiego muru", a nie z belek, obitych deskami, jak to było dotychczas.
7) Gdyby się zdarzyło, że szereg budynków "z pruskiego muru" wybudowanoby obok siebie w jednym rzędzie bez masywnego domu między niemi, wtedy należy zarządzić, by przynajmniej co 3 dom zaopatrzony był w odporny, masywny szczyt przeciwpożarowy, który sterczeć musi conajmniej 10 cali ponad powierzchnię dachu.
8) Wszystkie domy narożne bez wyjątku muszą być zaopatrzone szczytami przeciwpożarowemi.

Przy końcu tegoż posiedzenia komisarze oddali w ręce przedstawicieli magistratu duplikat planu odbudowy miasta, oraz arkusze obliczeniowe w tym celu, by tenże mógł zastosować uchwalone przepisy. Na tem skończyły się wszelkie pertraktacje i równocześnie czynności komisji. Resztę miała już załatwić rada miejska.

Przypisy:
str.55.
*) Acta Mag. str. 69 i 70.
str.56.
*) Acta Mag. str.70.
**) Acta Mag. str. 71-74.
***) W aktach zwany Rosmuhle i Schrottmuchle (nad jedną i drugą literką "u" dwie kropki- mój dopisek).
+) Vermessungs Register. Ac. Mag. str. 85-88, 107-112, 113-118.
str.57.
*) Wówczas Gostyń nie był miastem powiatowem, tylko Krobia.
**) Acta Mag. str.77.
***) Acta Mag. str. 78-81.
str.58.
*) Ta bardzo słuszna zasada nie była przez następne rady miejskie zastosowaną. Ileż jeszcze dzisiaj widzimy w Gostyniu domów, zwróconych bokami do ulicy; a domy te napewno nie stoją od r. 1811.

cdn.
Pozdrawiam.
Kaniewska Małgorzata.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 02 lut 2019, 21:40 
Offline

Dołączył(a): 28 lut 2017, 07:45
Posty: 658
Lokalizacja: Gdańsk
Witam.

http://www.muzeum.gostyn.pl/PRASA?idAkt ... (1928-1939)%20-%3E%20%20t.5.%201933

Kronika Gostyńska T.5 - 1933.

Prof. Władysław Kołomłocki.
"O pożarze Gostynia w r. 1811 i jego następstwach".
cd.

Nr 5, 1 lipca 1933.

W oparciu o opracowanie prof. Władysława Kołomłockiego, trochę o tym, jak zakończył się spór z pogorzelcami, którzy nie chcieli się zgodzić na rozstrzygnięcia komisji.

Budowniczy Departamentu po zakończeniu swoich działań w Gostyniu, zdał raport prefektowi tegoż departamentu.
Następnie,Sekretarz Generalny Departamentu Neymann w piśmie z dn. 5.VIII.1812*) skierowanym do Rady Spornej Prefekturalnej zwraca się z prośbą o rozstrzygnięcie sporu i ustosunkowanie się do żądań poszkodowanych.

W międzyczasie do 7 pogorzelców nie zgadzających się z ustaleniami komisji, dołączył jeszcze jeden opozycjonista - Bujakiewicz, sierżant z Legii Nadwiślańskiej, 1 regimentu 3 batalionu z Poznania.
Był synem Michała Bujakiewicza, krawca i szynkarza, wymienionego jako poszkodowany w pożarze w nr 2 Kroniki str. 31, przed pożarem zamieszkały w rynku pod nr 36. Michał Bujakiewicz zgodził się wcześniej z ustaleniami Komisji, co do odbudowy i przydzielonego mu placu przy ul Kaczej i podpisał się pod tym - str. 37, poz.36, nr 3 Kroniki.
Jak pisze w swoim opracowaniu prof. Władysław Kołomłocki, widocznie syn p.Bujakiewicza wróciwszy na urlop do domu, poczuł się faktem wyrugowania ojca z tak dobrego punktu, jakim był rynek, mocno dotknięty, i napisał w imieniu rodziców " słabych na zdrowiu i małoletniego rodzeństwa" protest do Pref. Dep**).
Pismo to krążyło, najpierw do Poznania, a 30.IX.1812***) odesłane zostało do Rady Spornej Prefekturalnej, by tam przeleżeć półtora roku.
Przypisy:
str.65.
*) Acta Mag. str. 5 i 7.
str.66.
**) Bardzo ciekawy ten dokument znajduje się w odpisie w Act. Mag. str. 10-12.
***) Acta Nag, str 8-9.

Dopiero 5.I.1814 powyższa Rada zwołała posiedzenie i ustaliła+):
cyt. - str. 66, 67.
[ a) Mianuje się delegatem R. S. P. p. Neymanna, radcę prefektury.
b) Ma on wyjechać do Gostynia, by tam na miejscu rozstrzygnąć wszelkie spory.
c) oponentom musi wskazać art. 544 kodeksu Napoleona, " podług którego winni odstąpić swoją własność na użytek publiczny", przełoży im dobroczynne zamiary rządu w czuwaniu nad porządnem pobudowaniem pogorzelisk i skutki, tak ze względu na bezpieczeństwo, jako też ochędóstwo i ozdobę dla ogółu miasta stąd wypływające, zagrzeje ich oraz ażeby poszli za przykładem 42 z swych współobywateli, którzy równą co oni klęską dotknięci dobrowolnie swe place dla dobra powszechnego w zamian innych odstąpili.
d) Gdyby to nie przekonało opornych, winien Neyman polecić burmistrzowi i opozycji, by zgodzili się na wybór biegłego, lub biegłych zaprzysiężonych. Gdyby się strony na to nie zgodziły, delegat zamianuje biegłego z urzędu, przyczem zastosuje się do art. 302-323 kodeksu post. cywilnego. Akta biegłych należy przedstawić do decyzji Radzie Spornej Pref.
e) Koszty podróży do Gostynia i z powrotem, obliczone przez "Pocztamt centralny" (jeździło się podówczas koniczkami!) w sumie 23 talarów 8 groszy wypłaci prefektura "likwidację dyet i innych kosztów wyniknąć mogących" poda W. J. Delegowany po swym powrocie na miejscu urzędowania"*) ]
Przypisy:
str.66.
+) Acta Mag. str. 1-4.
str. 67.
*) Acta Mag. str. 4.

Dalej jest pismo datowane 30.I.1814**) podpisane przez Neymana już jako "delegowany Rady Prefekturalnej", kierowane do prefekta, w którym prosi o "zaforszusowanie" pieniędzy na wyjazd do Gostynia.
W odpowiedzi na to pismo Prefekt Dep. Pozn. donosi Neymanowi: " uwiadamiam Go niniejszem, iż dato zaleciłem kasie Prefekturalny, ażeby mu wypłaciła potrzebny forszus, na koszta podróży, w Summie Złp. 152 celem odbycia zleconego mu, z strony Rady Prefekturalny Comissorium..."***).
Przypisy:
str.67.
**) Acta Mag. str. 13.
***) Acta Mag. str. 14 z datą 7.II.1814.

Wydawałoby się, że już nic nie stało na przeszkodzie, by nowo mianowany delegowany Rady Prefekturalnej wyjechał i zajął się sprawą sporną, jak i odszkodowawczą poszkodowanych w pożarze mieszkańców Gostynia.
Nic jednak bardziej mylnego, bo oto następne pismo znalezione w aktach Magistratu mówi o wielkim opóźnieniu w załatwieniu tej sprawy.

Dnia 20.III.1815+) Neymann wysyła pismo kierowane do Rady Prefekturalnej, w którym wyjaśnia przyczynę zwłoki swego wyjazdu do Gostynia - podając za takowy powód: porę zimową, inne zajęcia, wreszcie zaginiony plan odbudowy miasta.
Przypis:
str.67.
+) Acta Mag, str. 15.

Na owe pismo Rada Prefekturalna odpowiedziała panu Neymannowi dnia 12.IV.1815*)
cyt. - str. 68.
[ "nietylko osobny okólnik do wszystkich członków Rady Naszej, lecz i oraz przyzwoita Rekwizycja do J. W. Prefekta Dep. tutejszego wydane zostały, o których skutkach W. Referent później zawiadomionym zostanie"
Widać z powyższego pisma, że zwlekanie ze sprawą Gostynia przez "radcę" i zgubienie w dodatku planu restauracyjnego - zmusiło Rade do porządnego utarcia nosa urzędnikowi, którego "egzystująca pora zimowa" wstrzymuje przez 1 1/2 roku od spełnienia obowiązku - mimo wziętego "forszusu".]
Przypis:
str. 68.
*) Acta Mag. str. 17.

Jak dalej prof. Władysław Kołomłocki wykazuje, radca Neyman nie pojechał do Gostynia.
Pobrany na podróż "forszus" 25 talarów i 8 groszy musiał zwrócić do kasy Prefektury w Poznaniu - akt z dnia 29.VIII.1915*) (zapewne wkradł się chochlik drukarski i powinno być 1815).
Przypis:
str.70
*) Acta Mag, Gost. str. 91-92.

Profesor znalazł w aktach gostyńskich następny dokument zapisany z datą 29.VII.1915*) - (ponownie chochlik się ujawnił), skierowany do prefektury w Rawiczu, obecnie " Landratliche Offizium Kroebener Kreises", w którym to dokumencie nowa władza ( po klęsce Napoleona zmieniły się rządy) uznaje plan odbudowy spalonego Gostynia za bardzo dobry i nakazuje burmistrzowi Gostynia:

cyt.- str.69.
[ 1) Sprzeciwy 8 obywateli (co już znamy) należy uznać za nieuzasadnione i polecić im, by pobudowali się tam, gdzie im to według planu było wskazane.
2) Burmistrz musi według posiadanych po swoich poprzednikach planów dopilnować zburzenia domów, nienależycie zbudowanych.
3) Musi on również zastosować się do wszelkich przepisów, zawartych w planie odbudowy miasta, które jego poprzednik i ówczesna rada miejska otrzymała.

"Landratliches Offizium" ma specjalnie czuwać nad tem, by wszystko budowało się ściśle według planu Wernickego i by taksy, przeznaczone na odszkodowanie za odstąpione części gruntów wypłacone zostały. W przeciągu 11 dni ma się nadesłać papiery z otaksowaniem, zaś po 4 tygodniach raport z dokonanych czynności".

Dokument powyższy jest bardzo ciekawy, nasuwa bowiem kilka refleksyj. Widać z niego, że od r 1812 - 1815 mało co zrobiono, skutkiem zaniedbania ze strony "radcy" Neymanna. On sam zaś stał się niepotrzebny, rządca prowincji poznańskiej bowiem nie uznaje pertraktacyj z opozycją i załatwia się z tem bardzo krótko. Sprzeciw nieuzasadniony ! Budować się i nie gadać ! Po żołniersku. Widać z powyższego, że rządy Ks. Warszawskiego były ślamazarne, nowe rządy są ostre, stanowcze i bezapelacyjne.]
Przypis:
str. 69.
*) Acta Mag. Gost. str. 89-91.

cdn.
Pozdrawiam.
Kaniewska Małgorzata.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 04 lut 2019, 19:38 
Offline

Dołączył(a): 28 lut 2017, 07:45
Posty: 658
Lokalizacja: Gdańsk
Witam.

http://www.muzeum.gostyn.pl/PRASA?idAkt ... (1928-1939)%20-%3E%20%20t.5.%201933

Kronika Gostyńska T.5 - 1933.

Prof. Władysław Kołomłocki.
"O pożarze Gostynia w r. 1811 i jego następstwach".
cd.

Nr 5, 1 lipca 1933.

W oparciu o opracowanie prof. Władysława Kołomłockiego, jak zakończyła się sprawa odszkodowań.


"Matematyka nie jest rzeczą łatwą"

Dnia 13.X.1815**) "Landrath" wyznaczył specjalnego taksatora, ponieważ ziemie dalej nie zostały wycenione.
Wielu mieszkańców nie miało za co budować i prosiło o pożyczki.
Komisja Rządząca wydała polecenie wypłacenia pożyczek z funduszu ogniowego.
Starosta miał zdać szczegółowy raport do końca listopada 1815 r.***)

Przypisy:
str.70.
**) Acta Mag. Gost. str. 92-94.
***) Acta Mag. Gost. str.94.

Jednak, jak dalej pisze prof. Władysław Kołomłocki "...matematyka nie jest rzeczą łatwą!"...
Już w 1812 ówczesna rada miejska oglądając wykazy stwierdziła, że się na tym nie zna i nie rozumie.
Po kilku krążących pismach do i od... na ten temat, sprawa została skierowana do inspektora bud. Wernickiego. Starszy Wernicke pismem z dn. 26.III.1816***) kierowanym do starosty krobskiego daje ostateczne wskazówki w sposobie obliczenia taksy, informując przy tym starostę, że bud. Wernicke nie może dodać żadnych uwag, ponieważ poległ w bitwie pod Lipskiem.

Na koniec Rada Rządząca decyduje, że ta sprawą ostatecznie ma się zająć magistrat gostyński.
Skończyło się jednak na tym, że Rząd królewski w Poznaniu pismem z dnia 27.VI.1816+++) nakazuje inspektorowi krajowemu Schneiderowi w Ostrzeszowie, by zajął się wyliczeniem tychże odszkodowań.

Przypisy:
str. 71.
***) Acta Mag. Gost. str. 96-87.(być może 97)
+++) Acta Mag. G. str. 120.

Tenże na podstawie planów i rejestrów Wernickiego sporządził nowy rejestr*), który dnia 6.IX.1816 przesłał do Poznania.

Dołączył do rejestru pismo ze szczegółowym wyjaśnieniem jak to zrobić:
cyt.- str.72.
" Wszystko to odesłano do starosty w Rawiczu w dniu 11.IX.1816***) celem ostatecznego załatwienia.
Zdaje się też, że starosta rzecz tę szczęśliwie doprowadził do końca (może znał lepiej matematykę!), ponieważ w aktach miejskich, z których czerpię wiadomości, aż do r. 1825 jest najzupełniejsza pustka, jeśli o tę sprawę chodzi"

Przypisy:
str. 72.
*) Acta Mag. G. str. 127-134.
***) Acta Mag. G. str. 135.

Poszkodowani w pożarze otrzymali place, a ci co odstąpili swoje grunty, odszkodowanie za nie.
Wydawać by się mogło, iż sprawa przydzielenia nowych placów i odszkodowań zakończyła się dla pogorzelców pomyślnie.
Nic bardziej mylnego.
Wielu gostynian nie miało za co budować nowych domów, a pożyczek miasto nie udzieliło.
Wobec takiej sytuacji spora część mieszkańców musiała opuścić miasto, pozostawiając puste, niezabudowane place.
Wzmianka o tym znajduje się w piśmie++) z dnia 9.IV.1825 adresowanym do starosty w Rawiczu, a podpisanym przez burmistrza Jana Kuleszę i niejakiego Hofrichta.

Mianowicie, proszą oni o wystosowanie ogłoszenia:
cyt: str.72,73.
"...że ci obywatele, którzy do pewnego czasu nie zgłoszą się po swoje place, utracą je na rzecz właściciela miasta. W piśmie tem wymieniony jest nawet jeden reflektant na taki pusty plac w mieście. Jest nim królewski sąd pokoju, mający szczerą i nieprzymuszoną wolę uszczęśliwić miasto więzieniem i pomieszczeniem obok dla straży więziennej. Niestety miasto gruntów odstąpić nie mogło, miały one bowiem swoich właścicieli. W tem najgorsza sprawa, że właściciele byli nieobecni, adresy nieznane, a grunta puste były jak rany na zdrowem ciele miasta."

15.VI.1825*) starosta otrzymał polecenie i ogłosił:
cyt: str. 73.
[..."wszem wobec i każdemu z osobna", iż tacy to, a tacy (niestety nie wiem nazwisk) obywatele Gostynia mają się do tego, a tego czasu zgłosić na swoje części ziemi. O ile tego nie zrobią, ziemia przejdzie na własność pana miasta"...]

Przypisy:
str.72
++) Acta Mag. Gost. str, 136-138.
str.73.
*) Acta Nag. Gost. str. 139-140.

I jeszcze akapit w którym prof. Władysław Kołomłocki wysnuwa konkluzję na zakończenie cyklu Swoich artykułów, a szczególnie warte podkreślenia jako przesłanie, jest ostatnie zdanie zawarte w tym zakończeniu, str.73:

" Wyżej podane fakty, wyczytane z aktów miejskich troskliwie przechowywanych w magistracie gostyńskim nie tylko wytłómaczyły mi jak najdokładniej powstanie pięknego rynku, który podziwiam zawsze, ilekroć na nim stanę, ale rozjaśniły wiele ciekawych faktów z życia i historji Gostynia między rokiem 1800 a 1825. Uważam, że zestawiając je żmudnie ze starych niemieckich manuskryptów, wybiłem nowe okienko w ciemnych mrokach przeszłości - tak niejednokrotnie ciekawej i pouczającej.
A przeszłość znać jest obowiązkiem, by lepiej budować przyszłość!"

Koniec.
Pozdrawiam.
Kaniewska Małgorzata.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 19 cze 2019, 20:02 
Offline

Dołączył(a): 28 lut 2017, 07:45
Posty: 658
Lokalizacja: Gdańsk
Witam.

http://www.muzeum.gostyn.pl/PRASA?idAkt ... (1928-1939)

"Kronika Gostyńska" T.VIII.
Nr 6, 1 czerwca 1937 r.
str. 87.
Nr 7, 1 lipca 1937 r.
str. 97-100.
Pisownia oryginalna.

Prof. Władysław Kołomłocki.
..." Jeszcze o pożarze Gostynia w r. 1811, o zarządzeniach przeciwpożarowych i o zdarzeniach, z tym związanych"

Prof. Władysław Kołomłocki pisze w artykule:
"...W aktach, jakie żmudnie zestawiłem w pewną logiczną całość - brakowało mi wielu rzeczy, które zapełniać musiałem mniej lub więcej udanymi domysłami. Pewne kwestie były dla mnie zupełnie niezrozumiałe, opuściłem je zatem (z bólem serca!). Nie wątpiłem jednak, że sprawy te się rozjaśnią. I doczekałem się tej chwili. Oto w r. 1934 b. burmistrz miasta, p. Karol Krawczyk, przeglądając stare akta, zwalone w stos na strychu magistratu - odnalazł szereg cennych zapisków-2), odnoszących się do pożaru, z których częściowo skorzystał-3). Ponieważ akta te dla uzupełnienia i oświetlenia mojej sprawy są b. ważne, a zwierają wiele kwestyj zupełnie dotąd nie objaśnionych i nie ogłoszonych drukiem, przeto postanowiłem je uporządkować i ułożyć w pewien zrozumiały cykl. Uważam bowiem, że dla historii naszego starożytnego miasta każda rzecz, choćby najbłahsza - jest ważną, ponieważ pomnaża i wzbogaca jego kronikę historyczną".

Na początek kopia listu T. Mazankiewicza, pierwszego ławnika miasta Gostynia i zastępcy burmistrza. List jest datowany 11.X.1811 i skierowany jest do ówczesnego ministra policji Potockiego w Warszawie.
Przytoczę go w całości - treść listu bardzo ciekawa i znamienna, oddająca niefrasobliwy styl życia mieszkańców, jak i interesujący, cięty styl pióra piszącego ten list.

[ Nr 77
Z Gostynia d. 11go Paździer. 1811
z Urzędu
Nieszczęśliwy Gostyń dla złej Policyji,
- koniec jego bliski dla słabej
Opieki Władz Administracyjnych.

Ławnik 1szy zastępca i kasyer Miasta Gostynia
do
Jaśnie Wielmo: Potockiego
Ministra Policyi
w Warszawie.

" Fryderyk Wielki, będąc jako król najpierwszym w swym kraju sługą Policyi, tejto obszernej wiadomości, przed której Tronem i Ty, Jaśnie Wielmożny Panie, i ja, mizerny ławnik z Tobą zadrzeć mogą, był niekiedy sam podsłuchem, aby znał i Ducha Krajowców i Charakter Urzędników i przyczyny nędzy lub swobody swego Ludu, nie poczyta mi więc J.W. Pan bynajmniej za złe, gdy zamiast tego, życzę sobie, byś raczył wszystko, co następuje przeczytać. Sama myśl o Tobie, Ministrze możeć przekonać, iż źle iśdź u nas musi.

- Gostyń, miasto w Powiecie Krobskim, Departamencie Poznańskim, słynne z jarmarków od Niemiec do Dniepru, zgorzało w najznaczniejszej swej części d. 15go p.m. z wieczora o godzinie 10ej i leży w gruzach 53 Domy mieszkalne. Doniosę J.W. Panu, że ogień wyniknął z latarni wysoko pod belką w stajni zawieszonej, od której zajęło się wiszące siano z pod strzechy. Lecz wiesz J.WPan, zawsze więcej jak jedna przyczyna, gdy wiele spali się domów.

- Pijaństwo, ta niewygluzowana z naszego narodu wada, jest pierwsza przyczyna. Dzień 15y był dniem niedzielnym, był więc parobek, co latarnią w stajni zostawił pijanym i większa część mieszkańców miasta pijana. Dowód to niemoralności Człowieka, czuwać i nad tem wszak rzeczą policyi. Nieposłuszeństwo, samoistność, nienawiść, nieobywatelskość, wszystko to są przyczyny i zasada ich w niemoralności.
- Brak wody, niechęć starania się o nią Mieszkańców mimo ich wezwania do tego przez Burmistrza, dowodzi publicznego nieposłuszeństwa, to zaś dowodzi słabości praw lub rządu gdy się nikt nie obawia kary.
- Lichość ogniowych narzędzi, dowodzi że albo nie ma nato funduszu, albo fundusz kto pożera. Nieład wbronieniu, nierozgarnienie dowodzi niedbalstwa wprawy na przypadek ognia.

Tyle jeszcze bywa przyczyn J.W. Panie, przy jednem więc pijaństwie, lub przy jednej nieostrożności, dla których Miasta i Wsie mienią się w gruzy. Ile Miast i Wiosek ile budynków pogorzało w jednym Miesiącu Wrześniu, zapewne to już doszło wiedzy Twojej, J.W. Panie. Lecz doniesionoć i przyczyny dla których te pożary tak częste i tak okropne?
Może w jednym miejscu fajka, w drugim sadze, w trzeciem olej, w czwartem len, tam wódka, tu podłożenie, owdzie niedogaszone narzewie z komina wyniesione, preparowanie w aptekach, wieszanie latarni wysoko wstajni pod strzechą itd. Zewsząd coś, ale wszędzie tylko iskierka prawdy, tak tylko wielkiej, jak ta, z której niezmierny ogień gdzie wyniknął

Gostyń, to miasto moje, na którego gruzach te litery piszę, zgorzał także w znacznej swej części, bo cały Rynek - a to dnia 15 p.m., zacząwszy około godziny 10-tej wieczorem. Ten dzień był niedzielny. Przyczyną zgorzenia tu 53 budynków mieszkalnych tak jak wszędzie, nie jest ogień, bo to jego własnością palić wszystko i niszczyć co mu się powija, ale przyczyną jak wszędzie, złe jego użycie, zbytnie jemu zaufanie, nieprzezorność. To zaś troje, ma są zasadę w pijaństwie, zuchwalstwie, nieposłuszeństwie lub błachości człowieka. I tak parobek właściciela u którego winykł ogień, był pijany, bo była Niedziela; uwiesiwszy latarnię na kołku w stajni, odszedł. Siano z pajęczyną, wiszące z góry aż do latarni zajęły się, ile że świeca w niej była wysoka i stąd ogień. Czemu zaś tak wielki?

Jak spostrzeżono, jeszcze ten ogień nie przebił się przez siano na stajni na Dach, jeszcze odwiązano konie i wyratowano rzędy z tejże stajni; ale tylko przybiegło kilkoro ludzi na ratunek, i to bez ćwierci, bez siekiery, bez wody; tylko jak do tańca. Wrzeszczano, krzyczano, dzwoniono, mało co jednak zbiegło się do ratowania, bo
1) że to był dzień Niedzielny, więc 2/3 mieszkańców było pijanych,
2) na straży nikt nie był,
3) lenistwo i duma broniły nabierać i nosić wodę, wyrywać hakami, rąbać siekierami,
4) nienawiść ku cudzoziemcowi, u którego się zapaliło, kazała się jemu spalić,
5) własnomiętność (!) lub nierozsądek tych, co choć dalecy od niebezpieczeństwa, na pierwsze hasło ognia miasto bronić, sami się wynoszą,
6) ladajakie narzędzia ogniowe,
7) nieład w bronieniu.

- Nasi Intendenci Policyi, pytają o monumenta, a o to nie, coby przeszkadzało iśdź miastom w niepamięć. Rozganiają dla Patentów ludzi po jarmarkach, a niespieszą się gromadzić ich w kompanije ogniowe, aby robić ogniowe próby, jak radzi Gliszczyński z Harla (?) karta 283. Policya jest argus stooczny, ile widzieć powinna, sam znasz J.W. Panie.

Zgorzało 53 domy w Gostyniu, dla przyczyn wyłuszczonych, a nikt się nie pyta czyli reszta na dal bespieczna. JW. Panie, reszta Domów z budynkami miejskiemi jeszcze składa liczbę 150, ale co moment może zatracić imię Gostynia, bo przyczyny jeszcze te same i wwyższym stopniu, owszem przystępuje teraz do nich rozpasane absolutnych zuchwalstwo, które nie obawiając się straty na majątku, który się spalił, skłonne do wszystkiego złego.

Kiedy zaś dodam, że miasto Gostyń ma tudzież wioskę Brzezie przynoszącą co rok 5000 zł, dochód z jarmarku i brukowego przeszło 1000 złotych a dziś nie jest w stanie polepić kominów wdomkach Stróżów; Miejskiego sługi, i ogień z tych dwóch wkrótce spodziewany - nie jest w stanie wystawić Sochy do studni i one obłożyć, by nie spadł z bydlęty człowiek, nie jest w stanie sporządzić małym kosztem zepsutą sikawkę, co się podczas ognia zepsuła, mimo to że od półroku urzędnicy nie płatni, ani długi, ani procent od nich nie opłacony, wystaw sobie J.W. Pan, co za Administracya, co za policya, jakie muszą bydź stósunki interesów zawiązujących i gubiących wszystko. Podpisany, dawno przed nieszczęściem wystawiał, to Wielmożnemu Podprefektowi, to Prefektowi nędzny stan kassy, wywracające się mosty, upadkiem grożące budynki miejskie, a wkrótce przed ogniem oświadczył Prefektowi wsamym Poznaniu iż mu milszą bydź aresztowanym lub więzionym niż bydź członkiem administracyi nieświadomej, policyi opieszałej końcem zwrócenia uwagi jego na złe doszłe do stopnia, którego ścierpieć nie można było; wszystko daremnie.

- Kończę z łzami i mnóstwem zatamowanych użaleń, bo prawda bywa czasem jak ogień; im obficiej się wydobywa, tem niebezpieczniejsza tam, skąd wynika.
- Jaśnie Wielmożny Pan jeżeli raczysz dla mego przełożenia, dać jaką miastu Gostyń pomoc, racz to tak sprawić, jakgdyby Twych Rąk nic podobnego niedoszło.
Głębokie uszanowanie Jaśnie Wielmożnemu Ministrowi
najniższy sługa
Mazankiewicz".

Przypisy:
Nr 6, str. 87.
2) "Acta specialia"...tyczące się wybuchłych ogniów i urządzeń ogniowych" - Fach 25, acta 10. Lit. C. 163.
3) "Orędownik Gostyński" R.16, Nr 46 z dnia 9.VI.1934 "Sprawozdanie z VI wieczorku literacko-dyskusyjnego" - "Or. Gost. R.16, Nr 47 (13.VI.34) Nr 48 (16.VI.34). K. Krawczyk "Obrona przeciwpożarowa w Gostyniu w r. 1811".

cdn.
- Gorzkie to słowa, okraszone łzami, ale sugestywnie oddające cały tragizm :(
Pozdrawiam.
Kaniewska Małgorzata.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 25 cze 2019, 16:12 
Offline

Dołączył(a): 28 lut 2017, 07:45
Posty: 658
Lokalizacja: Gdańsk
Witam.

http://www.muzeum.gostyn.pl/PRASA?idAkt ... (1928-1939)
"Kronika Gostyńska" T.VIII.
Nr 6, 1 czerwca 1937 r.
str. 100-105.

List Tomasza Mazankiewicza wyjaśnił dużo niewiadomych dotyczących wybuchu pożaru.
" ...Z niego dowiadujemy się, kiedy pożar wybuchł, z jakiej przyczyny i dlaczego tak się rozszerzył. Miejsce położenia nieszczęsnej stajni - jeszcze coprawda jest nie zupełnie jasne, ale - biorąc pod uwagę, że było to u "cudzoziemca" i w rynku, mogło się to zdarzyć albo w domu Zygmunta Wollmanna, albo Franc. Dickert`a, lub wreszcie Lorenza Wenzla, kupca, tj. w tej masie domów drewnianych, które otaczały dawniejszy rynek od pn., a które po pożarze odbudowane już nie zostały..."

3. Pali się!...
(Pięciolatka "Czerwonego Kura" w Wielkopolsce)-1).

" Dziwny to był zaiste czas między rokiem 1800 a 1806 na terenie Wielkopolski... Dziwny dlatego, ponieważ obfitował on w pożary, wybuchające to w tym, to w innym mieście...Ale sięgnijmy do historii i odczytajmy z pożółkłych kart fascykułów wszelkie dane;

- W nocy z dnia 28 na 29 kwietnia 1801 r. powstał pożar w Rawiczu, który pochłonął 500 domów. Mieszkańcy nic prawie nie uratowali z morza płomieni, wielu zaś wyszło poranionych i poparzonych. Donosi o tym z Leszna w dniu 1 maja 1801 r. "Radca wojny, domen i podatków v. Hirschfeld-1) który w piśmie swoim prosi, by mag. gost. urządził zbiórkę dla pogorzelców wśród mieszkańców miasta. Mag. gost. zastosował się do powyższego polecenia i w dniu 4.V.1801 r. doniósł do Rawicza, że przesyła dla najbardziej potrzebujących 200 bochenków chleba, 2 poznańskie ćwierci i 14 garnców grochu, 10 kwart krup i 13 tal. 23 gr. Wszystko to zawiózł osobiście gostyński aptekarz Rude. 31. V.1801 przyszły z Rawicza 2 podziękowania za dary, a mianowicie od burmistrza Kothego i od przedstawicieli tamtejszego magistratu (Nr 1481) z datą 26.V.1801.

- W dniu 28 sierpnia 1801 r. powstał pożar we Wschowie: pastwą ognia padło 252 domów. Donosi o tym z Leszna pismem (Nr 120) z datą 31.VIII.1801 v. Hirschfeld - prosząc analogicznie, jak w poprzednim wypadku - o zapomogę (...) w dniu 6.IX.1801 r. sekretarz miejski Rohrmann zawiózł do Wschowy 174 bochenków chleba (kupionych za pieniądze ze zbiórki) i 34 kwarty grochu dla pogorzelców. Ciekawą jest rzeczą, że obok poprzedniego pisma Komisarz Inspekcyjny wysłał z Leszna w dn. 29.VIII.1801 jeszcze jedno pismo, w którym prosi o zapomogę specjalnie członków magistratu gostyńskiego dla 3 pogorzelców wschowskich, członków tamtejszego magistratu, których całe mienie uległo kompletnej zagładzie. Jak wynika z pisma z datą 6.IX.1801 trzej członkowie mag. gost. zebrali dla swych nieszczęsnych kolegów po fachu 3 talary i 12 groszy srebrnych. Pol. burmistrz Albrecht dał 2 talary, radca Przezborski 1 talara, a sekr. mag. Rohrmann 12 gr, z czego widać, że gaże ówczesnych urzędników, podobnie jak i dzisiejszych - nie musiały być wielkie! Pieniądze te przesłano do Leszna. W dniu 9.IX.1801 magistrat wschowski przesłał swoje podziękowania za pomoc.

- W dniu 15.IV.1803 r. pożar strawił w Poznaniu 276 domów i kościół dominikanów (pisała ongiś o tym "Ilustracja Polska"). Donosi o tym magistrat m. Poznania w dniu 18.IV.1803 r. w piśmie Nr 117. ...Magistrat gostyński (...) zebrał 1 ćwierć i 1 i 1/2 garnca kaszy, oraz 121 bochenków chleba w dn. 17.IV i wysłał ten cały kram w dniu 20.IV.1803 do Poznania. Oficjalne podziękowanie z magistratu poznańskiego przyszło z datą 21.IV.1803.

- W dniu 25.VII.1803 o godz. 8 rano wybuchł pożar w Sierakowie i strawił 24 domów wraz z licznymi stajniami. 40 rodzin straciło wtedy całe swoje mienie. Donosi o tym w dniu 2.IX.1803 (Nr 231) z Leszna v. Hirschfeld, prosząc w ustalonej już formie - o pomoc. Czy pomoc ta i w jakiej ilości przez Gostyń została udzieloną - nie wiadomo. W aktach nie ma o niej żadnej wzmianki".

Kolejny pożar tym razem dotknął Gostyń. Pisze o nim dnia 3.X.1803 w raporcie do radcy v. Hirschfelda, sekr. mag. Rohrmann:

"...Melduję posłusznie, że dziś (tj.3.X.) o godzinie 5 wieczorem wybuchł pożar w domu tutejszego obywatela Franciszka Murkowskiego. Cały budynek łącznie ze stajniami jest drewniany, a mimo tego tylko połowa dachu padła ofiarą płomieni, ponieważ sąsiedzi wytężyli wszystkie swe siły celem stłumienia pożaru. Przy tem jednak wystąpili znakomicie rzeźnik z Gniezna, nazwiskiem Piotr Przybilski (pewno: Przybylski!), żyd Kasper Hirsch z Leszna i miejscowy obywatel murarz Antoni Reichelt - pracując z narażeniem swego życia. Również współdziałała przytem czynnie miejscowa komenda wojskowa. Wzburzenie panuje jeszcze bardzo wielkie, ponieważ jest prawie pewnym, że ogień podłożony został przez właściciela domu, który ze swoją żoną żył w niezgodzie. Tymczasem aresztowaliśmy pierwszego, a jego żonę, która obecnie jest chorą, wraz z córką i służącą - wzięliśmy pod obserwację, ażeby wszystkich podać celem przesłuchania tutejszemu sądowi patrymonialnemu"...

Dalej prof. Władysław Kołomłocki wskazuje, że z pisma sekretarza magistratu wynika, iż ogień został szybko zlokalizowany dzięki szybkiej interwencji mieszkańców. Dzień był powszedni, a więc i społeczeństwo było trzeźwe. Nie udało się ustalić miejsca zamieszkania owego Franciszka Murkowskiego, przyczyn podłożenia ognia, jak i tego, czy faktycznie został on podłożony.
Niemniej jednak, sekretarz Rohrmann w piśmie do sądu wysłanym dnia 4.X.1803, wymienia właśnie jako powód aresztowania Fr. Murka (!) dochodzące go wieści o podpaleniu.

Informacja o pożarze u Franciszka Murkiewicza, jest również zapisana pod datą 3.XI.1803, kiedy to w odpowiedzi na raport Radcy v. Hirschelda, przyszło pismo z Poznania datowane 31.V.1803 Nr 312, z którego to magistrat gostyński dowiaduje się:

..." Królewska Kamera w Poznaniu, po otrzymaniu doniesienia o pożarze, który wybuchł w Gostyniu w dn. 3 bm., stwierdza z zadowoleniem, że przez mądre zarządzenie magistratu, któremu z rozkazu władzy wyższej udziela się na tym miejscu najwyższą pochwałę, oraz przez czynną pomoc, jakiej udzielił rzeźnik Przybilski, żyd Kasper Hirsch i murarz Reichelt - dalsze rozszerzenie się pożaru zostało wstrzymane, co miasto uratowało przed zgorzeniem.
- Z tego powodu Najwyższa Kamera kazała wygotować dla tych osób, które okazały tak energiczną akcję - specjalne pismo dziękczynne, przyczem podkreśla się, że przy wręczaniu tego dyplomu p. Reicheltowi należy mu jeszcze ustnie podziękować.
- Pozatem wzywa się Magistrat, ażeby dokładniej wyjaśnił, na czem opiera się podejrzenie, że Fr. Murkowski ogień podłożył"...

I to pismo jest ostatnie, jakie znaleziono w aktach dotyczących tego pożaru.

I następny pożar, który wybuchł w nocy z 14 na 15.XI.1803, tym razem w Nowym Tomyślu.
Strawił on 16 domów, 4 stodoły i kilka stajen. 30 rodzin straciło dach nad głową i cały swój dobytek. Jest o tym mowa w piśmie v. Hirschfelda Nr 338 z dn. 25.XI.1803. Jest wysłane z Leszna, a skierowane do mag. w Gostyniu.
Zawiera prośbę o pomoc dla pogorzelców.
Czy pomoc gostynian i w tym wypadku została udzielona - w aktach nie ma żadnej informacji.

Te niejednokrotne pożary w Wielkopolsce pociągnęły za sobą pewne konsekwencje.
Otóż, Kamera Poznańska wydała komunikat w języku niemieckim i polskim, o treści dość bulwersującej.

Oto literalny zapis tego obwieszczenia:

" Publicandum.
Nayiaśnieyszy krół Imć Pan nasz Naymiłościwszy, postanowił, dla wielu nieszczęśliwych przypadków, wydarzaiących się z palenia tytoniu, na ulicach miast, przedmieść i wsi nie mniey w stayniach i w stodołach, wyznaczyć na palących tytuń, na ulicach miast i przedmieść, iako też na wsi karę pienieżną od dwóch do pięciu talerów, albo więzienia od dwóch do ośmiu dni, na palących zaś tytuń w stayniach i w stodołach karę więzienia od trzech do czterech tygodni, co się ninieyszym obwieszczeniem każdemu do wiadomości i przestrogi podaie.
Dan w Poznaniu, dnia 9. Lipca Roku 1804.
Kamera Woyskowo-Ekonomiezna J.K. Mości
Pruss-Południowych."...

To interesujące rozporządzenie prof. Władysław Kołomłocki potraktował konkluzją:
" Ciekawe to obwieszczenie było dla ówczesnych palaczy istotną klęską. Proszę mi powiedzieć, gdzie właściwie mogli oni palić? Chyba w knajpie, w domu i w polu poza osiedlem!...(Z tego widać, że nie było wówczas monopolu tytoniowego). Dla pocieszenia muszę dodać, że i obecnie, w r. 1937 - podobny zakaz wydało księstwo Lichtenstein. W stolicy tego "państwa" Vaduz na ulicach widać tablice, zakazujące palenia tytoniu w razie wiatru. A ponieważ tam stale są wiatry - więc?... Z tego widać, że nic nowego pod słońcem..."

Przypisy-
str. 101.
1) Wszystkie dokumenta do tego rozdziału znajdują się w fascykule pt. "Acta specialia, tyczące się wybuchłych ogniów i urządzeń ogniowych" z Archiwum ratusza m. Gostynia (Fach 25, acta 10).
str. 102.
1) Kamera Poznańska miała kilka Inspekcyj, na czele których stali tzw. komisarze inspekcyj poborowych ( Steuerrathliche Inspectionen), Gostyń należał do insp. wschowskiej. Prawdopodobnie jednak siedzibą inspektora, którym przez cały czas pruskiego panowania tj. do r. 1806 był wyżej wym. v. Hirschfeld - ze Wschowy przeniesiono do Leszna ze względów praktycznych (było bliżej!), gdyż Wschowa leżała za daleko. Tak wynika z akt, które wszystkie wysyłane są z Leszna.

cdn.
Pozdrawiam.
Kaniewska Małgorzata.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 11 lip 2019, 19:39 
Offline

Dołączył(a): 28 lut 2017, 07:45
Posty: 658
Lokalizacja: Gdańsk
Witam.

http://www.muzeum.gostyn.pl/PRASA?idAkt ... (1928-1939

Kronika Gostyńska, T.VIII, Nr 8, 1 sierpnia 1937.
Prof. Władysław Kołomłocki "Jeszcze o pożarze Gostynia w r. 1811, o zarządzeniach przeciwpożarowych i o zdarzeniach, z tym związanych".
Pisownia oryginalna.

str. 125.
4. Jak to było w Gostyniu z akcją przeciwpożarową przed pożarem w r. 1811.

[ Początek akcji przeciwpożarowej w Gostyniu, według dotychczas poznanych źródeł odnieść należy do roku 1727, o czym już ongiś napisał ciekawie p. Wł. Stachowski-1).
"Straż pożarną" prowadził wówczas niejaki Krystian Konce, który zbudował sikwiarnię, sikawkę, zebrał cebry itp. przybory i urzędował, kiedy tego zaszła potrzeba]...

Rozporządzenie dziedzica Gostynia z roku 1775, które miało wspomóc gaszenie pożarów oznajmiało:
[ Z dyspozycyi zaś zadwornej postanowione jest, aby każdy cech miasta Gostynia najdalej do dwóch tygodni jedną drab łokci 15 długą i hak żelazny sprawiwszy. To panowie cechmistrze na jawnem i dostępnem miejscu ale w dobrej konserwacji mieli i na zawsze utrzymywali ].
(Kronika Gostyńska, T.VII, nr 10, 1 października 1935. Obrazki z XVIII w,
Wł. Stachowski, XXIX- Strach przed pożarem, str. 160).

str. 126, 127.
"Sikwiarnia" w Gostyniu istniała jeszcze w roku 1793 i dotrwała do wielkiego pożaru w 1811, w którym to pożarze uległa spaleniu.
Tego samego roku 30.XII, władze Gostynia wydały kolejne zarządzenie:
[...by każdy nowo przybywający do miasta obywatel dostarczył nowe wiadro skórzane, lub ekwiwalent w brzęczącej monecie-2)...]

Oprócz tych zarządzeń, nie ma żadnej innej dokumentacji w sprawie przeciwdziałania pożarom.
Jednakże w aktach da się zauważyć, że pożary spędzały sen z oczu ówczesnym polskim władzom.
Ślad tej obawy zawarty jest w piśmie z dn. 2.V.1809 podpisanym przez J. Ponińskiego z Prefektury Departamentu Poznańskiego, a adresowanym do podprefekta pow. krobskiego płk. Rożnowskiego.
Jest to polecenie Nr 99, z nakazem, [...by każde miasto i każda wieś miała sikawkę i przybory pożarnicze ]...

W związku z tym poleceniem, podprefekt z Rawicza dnia 7.V.1809 wysyła do Gostynia
takie oto pismo-3):
...[ Kiedy często smutne zdarzają się z niedostatku porządków ogniowych przypadki, zaleciła Prześwie. Prefektura Reskryptem swym zdnia 2go m. b. Porządki ogniowe iako to Stągwie, Drabiny, Haki y Ceberki również Sikawki wybudowanemi były, za co pro premie z kassy Ogniowey Towarzystwa iedną piątą część Wartości udowodniwszy legalnym zaświadczeniem podług $. 18. Urządzenia Towarzystwa odbiorą.
Tym powodowany zaleca Szanownym Magistratom aby tak święte urządzenie doskutku przyprowadziły, albowiem przy Rewizyi niemaiące porządków ogniowych nieodzowney podpa(d)ną karze ]...

str. 127, 128.
Z tego pisma wynika, że istniejące już wówczas w Poznaniu Towarzystwo Ogniowe dotowało wydatki na zabezpieczania przeciwpożarowe.

1 maja 1810 "Minister Policyi" A. Potocki z Warszawy wydał "Obwieszczenie względem ratunku w czasie pożaru".
Była to dokładna, rozpisana na czterech stronach instrukcja, szczegółowo zawierająca zalecenia w sprawie zapobiegania, gaszenia i ratowania w wypadku pożaru.
Miała trzy tytuły i ostrzeżenia:
...[ Tyt. I. " Sposoby pożarom zapobiedz mogące", Tyt. II. " Jak sobie postąpić należy, gdy się pożar spostrzeże; porządek przy ratowaniu i gaszeniu", Tyt. III. " Ostrożność i porządek po ugaszeniu Pożaru" - zamknięte w 57 paragrafach ]...

Ówczesny Burmistrz Gostynia, Filip Przezborski-1), z racji swego wieku, miał do pomocy Tomasza Mazankiewicza, obywatela miasta Gostynia - był to człowiek o niebywałej energii, z dużą dozą odwagi, działający na szerokim polu spraw gostyńskich.
Jego pisma, pisane z niebywałym polotem, odzwierciedlały stan jego ducha, pokazywały jak ważne dla niego było jego rodzinne miasto Gostyń, i to co się w nim działo.
Tomasz Mazankiewicz w dniu 31.V.1811 roku otrzymał nominację na pierwszego ławnika.

Mianowanie to brzmiało:
Nr 1291.
[ Działo się w Rawiczu w Biorze Pod-Prefektury dnia 31go mca Maia Roku 1811.
Pod-Prefekt Powiatu Krobskiego.
JW. Prefekt przychyliwszy się do uczynionego przez Podprefekta wniosku, Reskryptem swym z dnia 22. Maia Nr 294. JPana Tomasza Mazankiewicza na Urząd pierwszego Ławnika w Mieście Gostyniu, z Pensyą roczną czterysta złotych pol. tymczasowie nominować raczył. W celu tem odbiera ninieyszym JP: Mazankiewicz tymczasowe na quest. Funkcyą Potwierdzenie podpisem i Pieczęcią Urzędową Podprefekta opatrzone. Wręczając Mu takowe Podprefekt nie pozostaie Mu, iako tylko wezwać Go, aby, zostawszy przez Nominacyą ninieyszą Członkiem cały Machyny Rządowey, połączone z powołaniem iego obowiązki ściśle, wiernie i punktualnie wykonywał, w którym celu obowiązuje go Podprefekt do złożenia przed Burmistrzem Mieyscowym, do czego tenże już odebrał Instrukcyą przepisanej Przysięgi.
Rożnowski ].

str. 128.
Tę część swojego artykułu, Profesor Władysław Kołomłocki kończy konstatacją wynikłą z nominacji Tomasza Mazankiewicza:

[ Dokument powyższy jest o tyle ważny, że stwierdza wyraźnie, iż w r. 1811 Gostyń miał burmistrza. (Włast pisze w art. "Z dziejów adm. G. na pocz. XIXw" - "Kr. Gost." Serja III, Nr 7,..."W r. 1811 Gostyń burmistrza jeszcze nie ma."- co jak widzimy jest mylne).
Prawdopodobnie był nim nadal wzmiankowany wyżej Filip Przezborski.
- Mazankiewicz tedy, mając w ręku władzę, zabrał się energicznie do zorganizowania obrony przeciwpożarowej w Gostyniu. Jak się do tego zabrał i co wymyślił, powie nam akt-1) poniżej w odpisie umieszczony ].

Przypisy:
str. 125.
1) W. S. "Początki pożarnictwa w Gostyniu" - "Kronika Gost." Serja VI, Nr 5, str. 75.
str.126.
2) E. Klinkowski "Gostyń w r. 1793" - "Kron. Gost." Serja VI, Nr 7, str. 98.
3) "Acta specialia" Mag. Gost.
str. 127.
1) Włast - "Z dziejów admin. Gostynia na pocz. XIX w." "Kronika Gost." Serja III, Nr 7.
str. 128.
1) "Acta specialia" Mag. Gost. (druk. "Orędownik" R. 1934, Nr 47, 13.VI).

cdn.
Pozdrawiam.
Kaniewska Małgorzata.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 20 lip 2019, 19:09 
Offline

Dołączył(a): 28 lut 2017, 07:45
Posty: 658
Lokalizacja: Gdańsk
Witam.

http://www.muzeum.gostyn.pl/PRASA?idAkt ... (1928-1939

"Kronika Gostyńska" T.VIII, Nr 9, 1 września 1937 r.
Prof. Władysław Kołomłocki " Jeszcze o pożarze Gostynia w r. 1811..."

Oto wspomniany w poprzednim numerze "Kroniki..." akt, zobowiązujący wyznaczonych obywateli do działań w razie pożaru.Wystosował go i podpisał Tomasz Mazankiewicz, pierwszy Ławnik miasta Gostynia.

str. 142,143.
[ Działo się w Gostyniu w Biorze Policyi dnia 7-go Czerwca czyli drugi dzień świąteczny 1811 Roku.
Gdy nie schodzi Miastu i na dobrej Sikwie i na Drabinach jako też hakach i skorzanych wiadrach do gaszenia ognia pod czas pożaru ogniowego, jeszcze widzi Policya za rzecz potrzebną, pociągnąć pewną klassę mieszkańców do tego, aby, gdy ogień bądź z podłożenia, bądź z nieostrożności, bądź od pioruna wybuchnie, natychmiast taż klassa stawała do chwytania drabin i haków na dwoch miescach, to jest tam, gdzie się zawieszone znajdują, niosła je, gdzie osobni pod czas ognia kierownicy, każą, nie mniej aby ta klassa mieszkańców, występowała z przywiązanemi do boku siekierami. Tą pewną klassą są wieśniacy od dawny lub też teraz niedawno do miasta przybyli, i w mieście swe utrzymanie mająci. Wezwało się więc:
+++1)od Mikołaja Popuściaka, mieszkającego u Józefa Kiswaltra z Gogolewa lat 6.
+++2)ge Ignacego Andrzejewicza mieszkającego u Szarzyńskiego z Dolska - lat 26.
+++3)cie Piotra Kochanka mieszkającego w Szpitalu z Goli lat 6.
+++4)te Michała Jędrzejeskiego mieszkającego u Xsiędza Proboszcza, rodem z Miejsko Górki - lat 11.
+++5)te Jana Wośka mieszkającego u Xiędza Kaznodziei, z Brzezia, lat 26.
+++6)te Kaźmierza Karolewicza, mieszkającego u Bobczyńskiego, z Czajkowa, - 4 lata w Mieście.
+++7)me Wojciecha Róg, mieszkającego u Melchiora Dykierta, ze Strzelcza jest lat 8.
+++8)me Józefa Walczakowicza, mieszkającego u Powroźnika, Tyzler z Gorzna pół roku w Gostyniu.
+++9)te Wojciecha Tańskiego mieszkającego u Dypczorkowej, ze Zalesia, jest 9 lat w mieście.
+++10)te Andrzej Krzyszkowiak, mieszkającego u Markiewicza z Malachowa, rok szosty w mieście.
+++11)te Szymona Rokosowiaka, mieszkającego we Folwarku Starego Dabińskiego - z Rokosowa 16 lat w mieście.
+++12)te Tomasza Kożlika u Renera mieszkającego, z Brzezia, od św. Woj.
+++13)te Pawła Kucza z Czajkowa u Steinowicza 2-gi rok.
+++14)te Grzegorza (bez nazwiska!) u Łopińskiej, ze Żytowiecka, 20 lat.
+++15)te Antoniego Darowczak w Szpitalu z Dobczyna, 9 lat.
a powiedziawszy Im zamiar w którym wezwani zostali i wypytawszy czyli będą tego obowiązku pilnować, gdy wszyscy razem i każdy z osobna przyrzekł, na dowód każdy przy swem imieniu trzyma krzyżykami naznaczywszy się, potwierdził.
Co zaświadcza działający pod utratą wiary
Mazankiewicz Ł.z. ].

Z aktu tego widać, iż Tomasz Mazankiewicz zdecydował się na powołanie do "straży ogniowej" ludzi niepiśmiennych, pochodzących ze wsi.

Jak określił to Prof. Kołomłocki -
str. 144.
"...Zdaje się, że organizator wiedział, iż wielkiej pociechy ze swoich współmieszkańców by nie miał i wpadł na koncept zgoła kapitalny..."
Dalsze rozporządzenie T. Mazankiewicza jest datowane 27.VI, i był to:
"Spis wybranych wemborków skórzanych z sikawki: przez Obywateli tuteyszych"
Wpisał tam 29 osób i do każdej osoby przydzielił 1 wemborek-1).
W spisie tym przypomniał również właścicielom domów o obowiązku wystawiania przed swoje domy beczek z wodą.

Ponieważ właściciele nie podporządkowali się temu przepisowi, Mazankiewicz sporządził kolejny akt-2).

[ Daje się z Urzędu Policyjnego Gostyńskiego rozkaz dwóm Gwardystom: Siebieszkiemu i Zelmanowiczowi pościagać natomiast Kary po Złotemu od Każdego Obywatela, który nie wystawił Beczki z Wodą przed swój Dom: gdy kto nie zapłaci, mają brać fant.
Dan w Gostyniu dnia 1-go Lipca 1811
Mazankiewicz
(L.S.) Ławnik 1-szy zastępca z wiedzą Burmistrza ].

[- Słuszne jest przysłowie: "Nikt nie jest prorokiem we własnej ojczyźnie"... Te zarządzenia nie w smak poszły obywatelom miasta. Musiał huczek niemały powstać na Mazankiewicza, skoro ten postanowił zrzec się urzędu. A jako był z natury energiczny, energicznie wziął się do rzeczy. 5 lipca 1811 wyrznął jeden list do Podprefekta w Rawiczu, 11 drugi, a nie mogąc się doczekać odpowiedzi w dn. 17 lipca trzeci-3). Ponieważ zachował się on w aktach, jako b. oryginalny - podaję go poniżej in extenso.]

Przypisy:
str.144.
1) "Acta specialia" Mag. Gost. - spis imienny.
2) "Acta sp." Mg. Gost. (druk. "Orędownik" R.1934 Nr 47. 13.VI.)
3) "Acta specialia" Mag. G. Nr 9.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 31 lip 2019, 17:48 
Offline

Dołączył(a): 28 lut 2017, 07:45
Posty: 658
Lokalizacja: Gdańsk
Witam.

"Kronika Gostyńska" T.VIII.
Nr 10, 1 października 1937.

http://www.muzeum.gostyn.pl/PRASA?idAkt ... (1928-1939

"Jeszcze o pożarze Gostynia w r. 1811, o zarządzeniach przeciwpożarowych i o zdarzeniach, z tym związanych".
Prof. Władysław Kołomłocki.
cd.
Pisownia oryginalna.

Poniżej wspomniany w poprzednim poście list Tomasza Mazankiewicza, dotyczący rezygnacji z funkcji, adresowany do Podprefekta krobskiego, Rożnowskiego:

str.152, 153.
[ Z Urzędu
z Gostynia dnia 17 VII 1811
Ławnik 1szy zastępca, Mazankiewicz,
donosi najuniżeniej, że tylko do
7go sierpnia rb. zastępuje Kassyera
i Ławnika w Gostyniu.

Ławnik 1szy Zastępca
Mazankiewicz
do
Wielmożnego Rożnowskiego
PodPrefekta Krobskiego
w Rawiczu.
Mam honor donieść, że gdy nie miały względu prośby dwukrotne, o oddalenie mnie od mych Urzędów, ani podanie ostatnie, pod dniem 11 b. m. tylko do m.b. urzęduję, Wielmożny Pan, raczy zatem, albo na wakanse kogo innego przysłać, albo kandydatów przez Burmistrza, kazać sobie podać. Gdy przyidzie rzeczony dzień złożę kassę i rachunki w ręce Szanownej Rady Miejskiej, jeżeli nie zechce odebrać, zapieczętuję ułożone rachunki i pieniądze i złożę przy świadkach trzeciemu, albo też przywiozę Wielmożnemu Panu wszystko.
Nie otwieram przyczyn, bo ich jest wiele, i zdawałoby się, jakgdybym chciał koniecznie, aby je Wielmożny Pan dla mnie usuwał.
Jednej atoli z tych przyczyn niemogę się wstrzymać wyłuszczyć, to jest: że jestem złym urzędnikiem, stoję na zniszcznie mych ziomków, słowem jestem Tyranem, który zciągnął na siebie obrzydzenie i nienawiść powszechną. A więc abym za to wszystko mógł się czem najlepszem wywdzięczyć Miastu, nie mogę jak tem, że oddaję Urzędy, dla których mnie szczególniejsze względy Pana powołać raczyły.
Głębokie uszanowanie
(Mazankiewicz).]

Zapewne Tomasz Mazankiewicz był bardzo rozgoryczony atakami na swoją osobę, szczególnie, że pochodziły one od jego współmieszkańców - widać to w owym liście.

W dalszej części swojego artykułu Profesor Kołomłocki pisze:

str.153.
....[ Miał bowiem Mazankiewicz wgląd w akta miejskie i czytając o ciągłych pożarach, przedstawiał sobie zapewne widok Gostynia, o natłoczonych drewnianych domkach, objętego pożarem. Chciał tedy w miarę sił swoich i możności temu zapobiec. Wydał mądre zarządzenia, zorganizował jedyną możliwą w ówczesnych warunkach straż...
Spotkał się jednak z uporem ludzi, dla których te wszystkie zarządzenia były tylko niezrozumiałym ciężarem, ba ! - nawet krzywdą jakowąś urojoną. Zaczęły się sarkania, złorzeczenia, pogróżki.(...) Mazankiewicza nazwano tyranem, kiepskim urzędnikiem, który "pragnie zguby swojego miasta" (sic !!).
...Zaślepieni !. Czy przeczuwali, że to stawanie okoniem w poprzek zbawczej myśli jednego człowieka, trzeźwo myślącego, gotuje im płomienną zagładę?...
O - gdyby mogli spojrzeć, jak my obecnie - przed siebie na dzień 15.IX.1811, zapewne nie kłóciliby się o jedną beczkę z wodą, ale po pięć by wystawili nietylko bez szemrania, ale z wielką skwapliwością...]

Po kilku pismach Tomasza Mazankiewicza, burmistrz Gostynia, musiał w końcu wysłać do Rawicza jego rezygnację, bowiem jest zachowany dokument w "Acta specialia" - odpowiedź z Podprefektury w Rawiczu dotycząca tej sprawy. Podprefekt Rożnowski nie przyjął dymisji i zalecił burmistrzowi, aby przekonał Mazankiewicza do porzucenia swego zamiaru.

str.154.
[ Nr 149. Działo się w Rawiczu w Biorze Pod-Prefektury dnia 25go Mca Lipca Roku 1811. Wydział Administracji Szczególnej.
Pod-Prefekt Powiatu Krobskiego.
Do
JPana Burmistrza w Gostyniu.
W przedmiocie doniesienia JP. Burmistrza Miasta Gostynia, z dołączeniem kopii Rezolucyi na bezpo. przedstawienie Ławnika JP. Mazankiewicza otrzymaney, w dniu 22. b. m. uczynionego oświadcza mi Pod Prefekt, że to iest winnością JP. Burmistrza, wzmiankowanego Ławnika, mimo przedsięwzięcia iegoż samowładnego obowiązków porzucenia, do sprawowania nieprzerwanego na dal przyiętych na siebie powinności przez pismo nakłonić, daiąc mu wyraźnie do zrozumienia, że dymissy dopoty uzyskać niemoże, dopoki inne Subiekta w mieysce iego nominowane i installowane nie zostaną, dla którego to ostatniego przypadku ułatwienia, gdy tego JP. Mazankiewicz koniecznie żądać będzie, JP. Burmistrz, zniosłszy się z Radą Mieyską, dwoch kandydatów na te funkcye, których się p Mazankiewicz zrzec zamyśla do wiadomych sobie Przepisów stosownie Pod Prefektowi przedstawić iest winien.
(pisał:) Buiakiewicz.
Rożnowski.]

Jednak ta odpowiedź, widać nie wpłynęła na zmianę decyzji 1-go zastępcy.
Gdy nie pomogło ustne przekonywanie burmistrza, by ten wyznaczył na urząd kogo innego, Mazankiewicz wystosował taki oto list:

str.154, 155.
[ Szlachetny Mości Burmistrzu- 1).
- "Już tyle razy prosiłem ustnie o obranie łącznie z Radą Mieyską i podanie dwóch kandydatów na moie mieysce, przecie dotąd nie iest Pan łaskaw. Dopraszam się zatem ninieyszem eszcze raz, prosząc iaknayusilniey, aby Pan nie zwłocznie do podania na moie mieysce 2ch kandydatów przystąpił i Wgo Pod Prefekta o odebranie mi powierzonych tymczasowie Urzędów, iaknayprędzej prosić raczył. Wszakże ziszczenie sie próźb moich nie tylko, będzie Dobrodą dla całego Miasta ulgą dla Pana, a satysfakcją dla mnie. Kończę na tem że Wn Pod Prefektowi doniosę, iż iuż podałem do Pana i do Rady Mieyskiej o podanie kandydatów na moie mieysce, a więc, żeby w krótce spodziewał się podania takowego, i raczył iednego z podanych iaknayspieszniej JWPrefektowi przedstawić. Spodziewając się przychylenia aby raz i aby do tey iedney proźby, zostaię z winnym uszanowaniem.
Dan w Gostyniu dnia 22 sierpnia 1811 r.
Mazankiewicz 1szy zastępca y kassyer. ]

Czy ta prośba Tomasza Mazankiewicza dała pożądany przez niego efekt?

W dalszych aktach brak jakiejkolwiek wzmianki o nowych nominacjach na ten urząd.
Nie wiadomo jak zakończył się konflikt między zastępcą burmistrza a mieszczanami.
Niewątpliwie, ten spór nie przyniósł niczego dobrego, nie przygotował mieszkańców Gostynia na walkę z ewentualnym pożarem.
Jakże bardzo, i to w niedalekiej przyszłości, oponenci Mazankiewicza, mogli się o tym przekonać.
Jakże srogą ponieśli za to karę...

Przypisy:
str. 155.
1) "Acta specialia" Mag. Gost. ( druk. "Orędownik" Nr 47, 13.VI.1934).

cdn.
Pozdrawiam.
Kaniewska Małgorzata.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 06 sie 2019, 20:07 
Offline

Dołączył(a): 28 lut 2017, 07:45
Posty: 658
Lokalizacja: Gdańsk
Witam.

http://www.muzeum.gostyn.pl/PRASA?idAkt ... (1928-1939

" Kronika Gostyńska " T.VIII, Nr 10.
1 października 1937.
Prof. Władysław Kołomłocki " Jeszcze o pożarze Gostynia w r. 1811..."
Pisownia oryginalna.

str. 155,156.
5. Jak to było w Gostyniu z akcją przeciwpożarową po pożarze w r. 1811.

[ Po tym dla mieszkańców ówczesnego Gostynia istotnym nieszczęściu (...) - sprawa dymisji Mazankiewicza stała się odrazu nieaktualną. Głosy opozycji zanikły prawdopodobnie. Stłumił je ogień, który równocześnie udowodnił, że zastępca burmistrza miał rację, nawoływując do obrony przeciwpożarowej. Mazankiewicz rozpoczyna tedy urzędowanie.]

Mazankiewicz nie zostawił w potrzebie współziomków i swojego miasta. Szukał wsparcia dla pogorzelców i na potrzeby odbudowy Gostynia.
Ponownie zabrał się za uaktywnienie organizacji przeciwpożarowej.
Na początek powołał 4 komendantów ogniowych.

Jest o tym w piśmie z dnia 11.XII.1811:

[ Działo się w Biorze Policyi w Gostyniu dnia 11 go Grudnia 1811 Roku -1).
Dnia dzisiejszego wezwało się niżej zapisane osoby, które są osiadłemi Obywatelami Miasta Gostynia i gdy stanęły osobiście, zapytał się ich, Czyliby przyjęły na siebie obowiązek Komenderowania Mieszkańcami z Wydziałów sobie wskazanych, pod czas ognia, jako też mieć na baczeniu i pilności Instrukcye czyli przepisy osobno im dane, względnie sposobu i porządku ratowania podczas ognia. Na to oświadczyli, iż wymówić się ztego niemogą i owszem, gdy to urządzenie zmierza, do ratunku naszych i społobywateli i Naszych Majątków, chętnie obowiązek komendantów ogniowych i na przysięgę Obywatelską, podejmują, przyrzekając ściśle trzymać się osobnych danych sobie przepisów. Po takiem oświadczeniu, gdy nic nie było do przytoczenia, podpisali się jak następuje;
Piotr Sura
Nepomocen Ostrowski
Michał Kamolski
Paweł Bresa+++
Cypryan Buszewicz+++].

Następnie Mazankiewicz powiadamia mieszkańców o nowo mianowanych komendantach ogniowych, jak również wskazuje okręgi (ulice) podlegające poszczególnym komendantom.

str. 156,157.
[ Burmistrz Zastępca do Mieszkańców Miasta Gostynia -1).
Uwiadamia się Szanownych Mieszkańców, iż dla porządnego ratowania pod czas ognia, są postanowieni Komendanci Ogniowi.
I tak:
Piotr Sura - do Niego należy Wydział Miasta od Kata, aż do Ignacego Furmanowicza.
Antoni Reichel - do Niego należeć będzie całe Targowisko aż do Bresy.
Paweł Bresa - do Niego należeć będzie Ulica od Smoczyńskiego aż do Bramy Leszczyńskiej.
Nepomocen Ostrowski - do Niego należeć będzie Uliczka Kacza, Ulica od Bramy Kaliskiej aż do Krzyżowej od Rynku do Kościoła, i ulica Ramowa, aż do uliczki idącej od Stróżów.
Cypryan Buszewicz - do Niego należeć będzie, reszta ramowej Ulicy Ulica Kościelna, Ulica Szewska aż do Bramy Kaliskiej.
Michał Kamolski - do Niego należeć będzie ulica od Bramy Kaliskiej aż ku Klasztornemu Gościńcowi.

Mieszkańcy tych wydziałów mają we wszystkim, co się tyczy bezpieczeństwa ogniowego słuchać i pełnić. Pod czas ognia, przed swych komendantów stawać ztem co komu naznaczą i we wszystkiem pod czas ognia bez najmniejszego sarkania lub sprzeczki słuchać i wykonywać.
Nikt z Męsczyzn nie może iźdź w drogę na jednę noc, nie meldowawszy się u komendanta. Zaleca się to wszystko pod surową karą, i nakazuje, aby największy respekt ku komendantom zawsze wokolicznościach bezpieczeństwa był zachowany.]

Pismo w sposób wyrazisty dało do zrozumienia niedawnym przeciwnikom przepisów bezpieczeństwa, jak mają się zachować w razie pożaru.
Mimo, iż przepisy Mazankiewicza były surowe, i w sposób stanowczy nakazujące posłuszeństwo komendantom ogniowym, dawni oponenci nie negowali już tego.
Widać, ogromny pożar trawiący ich dobytek zrobił na nich wrażenie, przekonali się co do przydatności owych rozporządzeń.

[Obywatele są już pokonani.(...) "Mądry Polak po szkodzie" (...) Zresztą ci, co ocaleli z pogromu cierpną na myśl, że sami też mogą ulec ogniowi. To też słuchają.]

Prof. Kołomłocki wskazuje na kilka ciekawych zapisów w piśmie przydzielającym okręgi komendantom, a dotyczących położenia i nazw ulic Gostynia w roku 1811.

[ Dowiadujemy się z niego, Brama Szewska zwała się również Bramą Kaliską, że uliczka obok kościoła zwała się wtedy Krzyżową, że uliczka Ramy Sukiennicze zwała się też i Ramową, że uliczka, idąca w połowie Ramowej do dzisiejszego rynku (dziś nieistniejąca) zwała się Od Stróżów, ponieważ rozpoczynała się przy domku stróżów miejskich na rogu ul. Ramowej. Ulice Łazienna, Wodna, Młyńska, Zamkowa nie są wymienione, ponieważ zgorzały doszczętnie i nie ma już czego pilnować.]

Przypisy:
str.155.
1) "Acta specialia" Mag. Gost. (druk. "Orędownik" Nr 47, 13.VI.1934).
str. 156.
1) "Acta specialia" Mag. Gost. (druk. "Orędownik" Nr 48 z dn. 16.VI.1934).

cdn.
Pozdrawiam.
Kaniewska Małgorzata.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 12 sie 2019, 14:00 
Offline

Dołączył(a): 28 lut 2017, 07:45
Posty: 658
Lokalizacja: Gdańsk
Witam.

http://www.muzeum.gostyn.pl/PRASA?idAkt ... (1928-1939

"Kronika Gostyńska" T.VIII.
Nr 10, 1 października 1937 r.
Pisownia oryginalna.
str.157-160.

5. Jak to było w Gostyniu z akcją przeciwpożarową po pożarze w r. 1811.
cd.

Po wyznaczeniu komendantów ogniowych, Mazankiewicz przesłał do Piotra Sury takie oto pismo -1) :

[ Autoryzacya
dla Komendantów Ogniowych
Burmistrz Zastępca
Miasta Gostynia.

Wskutek przyjętych na siebie Obowiązków Komendanta Ogniowego i pod dniem dzisiejszym wtej mierze spisanego Protokóła w Aktach o Urządzeniach Ogniowych, autoryzuje niniejszem Sławetnego Piotra Surę do wykonywania obowiązków Komendanta Ogniowego w Wydziale Miasta tutejszego zacząwszy od Kata, biorąc do tego Domy między Stodołami z Skrzydłem Targowiska, jak mieszka Wróbski, i całą ulicę Leszczyńską aż do Drógi wedle Ignacego Furmanowicza idącej. W wydziale rzeczonym zostawia mu się i porucza dyspozycya wszelka względem łatwego, porządnego i skorego ratowania pod czas ognia, bądź w Jego wydziale lub innych, wynikłego. Żaden z mieszkańców Jego Wydziału, bądź on Właściciel bądź on Komornik, nie może się exkuzować od obowiązku, jaki Komendant na Niego względem stawania do ratunku ognia włoży. Słowem, w moc niniejszego uautoryzowania, ma prawo Komendant nakazywać sprawienie sobie tych lub owych narzędzi ogniowych, oraz onęż rewidować, czyli są w stanie dobrego użycia. Podpisany pokładając w Panu Komendancie Ogniowym należytą ufność, spodziewa się zawsze najlepszego, Skutku dla Miasta, w którym i dla Którego Opatrzność życia nam pozwala.
Gostyń, d. 12. Grud. 1811.]

Następną rzeczą, jaką zastępca burmistrza przygotował, było zarządzenie przepisów obowiązujących komendantów ogniowych.

[ ...wzorowane na słynnym ogłoszeniu "Ministra Policyi" Potockiego z r. 1810, jednak sprytnie i mądrze dostosowanych do warunków miejscowych -1).

Obowiązki Komendantów Ogniowych.

1) Każdy Komendant winien nakazać, i doglądać aby się to stało, Każdemu Domowi swego wydziału a nawet Komornikowi, aby miał stósowne narzędzia do gaszenia ognia.

2)ie Wszystkich męsczyzn musi mieć każdego dnia spisanych, ile w pogotowiu, a ile w drodze lub chorych.

3)ie Pod czas wielkich wiatrów i suszy, doglądną, aby na dachach były drabiny o czem wcześnie uwiadomią swych wydziałowych.

4)te Nauczą ich kto z jakim narzędziem ma przybywać pod czas Ognia, lub czego zaraz na ten lub ów przypadek, ten lub ów chwycić się powinien.

5)te Nauczą, że tylko dwóch, lub trzech sąsiadów bliskich miejsca gdzie ogień, wolni od stawania do ognia - wolny ma bydź i ten, który pod wiatr z przeciwnej ulicy stoi.

6)te Gdy się ogień pokaże wszyscy Komendanci z swemi kompaniami, przysposobionemi w wodę, siekiery itd. stawać i dążyć do ognia powinni, i w miarę niebespieczeństwa, jedną jedną lub dwie kompanie do gaszenia przypuszczą, albo tez, kolejno kompanijami.

7)me Wybierą zawczasu zdatnych do podrąbywania, do włażenia na dach i odrywania, do noszenia wody, do dźwigania drabin, do chwytania i rozrywania hakami, i zawczasu każdego swego podkomendnego o tem uwiadomią, że to lub owo jego powinnością pod czas ognia.

8)me Gdy Komendant uizdrzy, że ogień daleko od Jego wydziału, nakaże przez jednego ze swoich pod komendnych, aby zdomów, gdzie bydź może i dziewczyna wpomoc szła, i tych powinność będzie wynosić rzeczy nieszczęśliwych.

9)te Komendant łączyć będzie ostrość złagodnością, nieposłuszeństwo (wysmagać prętem) oskarży.

10)te Pod czas Świąt uroczystych, osobliwie tych gdy do dnia nabożeństwo, zawsze połowa Komendantów, musi bydź w domu na pogotowiu, a to ta połowa, która losy sobie takie wyciągnie. Dwa dni przed taką uroczystością ciągnąć będą Komendanci losy u Burmistrza, lub Jego Zastępcy. Dzień zaś przed Uroczystością, na trzecią część swych podkomendnych losy będą ciągnąć u siebie w obecności trzech lub czterech osób mających zaletę z dobrego sprawowania się. Takiej trzeciej części, nakaże Komendant bydź całkiem lub przez pół u siebie wgotowośći jak do ognia.

11)te Komendanci będą przysiężni - odpowiedzialni za zaniedbanie powinności przygotowawczych do obrony - i zato, gdy się rychło nie stawi do ognia z swą Kompanią. - Nie powinien jednak czekać, aż wszyscy przed niego staną; obowiązany i z pięciu ludzi stanąć i dysponować.

12)te Nie powinien ustąpić od wojny z ogniem, póki nie utłumi, po czem zwoła podkomendnych, tudzież przy pogorzelisku, i zlustruje, kto był, kto nie; w miarę potrzeby zostawi jedną część na straż przy niedogaszonym ogniu, drugą przeznaczy na obluz za godzin 3, lub 2 itd.

13)te Komendant oddalając się w drogę uwiadomi o tem Burmistrza, i swoich podkomendnych, oraz oznajmi kogo na swem Miejscu ogłosił.

14)te Również Jemu każdy Gospodarz, lub Komornik opowiadać się musi gdy jedzie w drogę lub chory ale w pierwszem dwa dni przody.]


6. Zakończenie.

[ Na tym kończą się "Acta specialia", w których zawarte stare, pożółkłe manuskrypty dały mi możność odtworzenia kilku kartek z ciekawych i pouczających dziejów naszego miasta. Wynika z nich jasno, że organizacja obrony przeciwpożarowej zapobiegła pożarom, bo później (przynajmniej o większych!) nic nie słychać. I że gdyby nie zła wola, nie przyszłoby nigdy do nieszczęścia, bo by cała sprawa wcześniej była załatwioną.]


Prof. Władysław Kołomłocki na koniec opisał Tomasza Mazankiewicza jako "nieprzeciętnego obywatela miasta"

[...Występuje on na tle swoich poczynań wyraziście i plastycznie, jako piękny, czysty typ wielkopolskiego mieszczanina. Energiczny, stanowczy, dbały o dobro miasta i współobywateli, przywiązany do swego "rodzinnego gniazda", nad ruinami którego płacze i żali się, poruszony nieszczęściem do głębi, a przytem wykształcony, co widać po piśmie i po wyrażeniach. Świeci wśród dymów pożarnych zgliszczy - jak jasna gwiazda!.
Oby takich gwiazd było w Polsce jak najwięcej!...].

Przypisy:
str. 157-
1) "Acta specialia" M.G. (druk. "Orędownik" Nr 48 dn. 16.VI.1934).
str. 158-
1) "Acta specialia" M.G. (druk "Orędownik" Nr 48 z dn. 16.VI.1934).

Koniec.
Pozdrawiam.
Kaniewska Małgorzata.


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 17 ] 

Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 76 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
POWERED_BY
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL