Wielkopolskie Towarzystwo Genealogiczne GNIAZDO

Forum dyskusyjne WTG GNIAZDO
Teraz jest 16 sie 2018, 01:15

Strefa czasowa: UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 172 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4
Autor Wiadomość
PostNapisane: 07 mar 2018, 05:42 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 13 sty 2017, 11:10
Posty: 1024
Lokalizacja: Poznań
Mój ojciec i ja za jego przykładem wkładam do zrazów kawałek czerstwego, ciemnego chleba a do garnka, w którym się duszą kruszę dwie-trzy kromki. Inaczej sos nie ma odpowiedniego smaku ani gęstości ;)

_________________
Pozdrawiam, Paweł

Kiedy człowiek osiąga dorosłość? Kiedy wie, że ma rację, ale daje sobie spokój z udowadnianiem na siłę ludziom, że są w błędzie.
poszukuję: Wietrzykowski, Wyzuj, Gibowski, Sławek


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 08 mar 2018, 22:05 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 22 kwi 2009, 20:13
Posty: 814
Lokalizacja: Poznań
Olga T. napisał(a):
Jeszcze w kwestii pumpernikla (pumperniklu? hmm...)
U mnie w domu babcia zawsze wkładała kawałek pumpernikla do zrazów obok kawałeczka kiszonego ogórka i boczku. Nadawało to zrazom takiego specyficznego smaku. Sos też miał dzięki temu taki niepowtarzalny smak.
Z tego co tutaj:
https://pl.wiktionary.org/wiki/pumpernikiel
chyba obie formy są poprawne.

Jak poszukać na niemieckich stronach to na bazie pumpernikla można zrobić równie dobrze sos do mięsa jak i słodki deser.
Wydaje się że nie są to tylko współczesne wynalazki kulinarne.

Dokładając do tego to co napisał Paweł:
Paweł Wietrzykowski napisał(a):
Mój ojciec i ja za jego przykładem wkładam do zrazów kawałek czerstwego, ciemnego chleba a do garnka, w którym się duszą kruszę dwie-trzy kromki. Inaczej sos nie ma odpowiedniego smaku

Coś w tym musi być.

Choć u mnie w domu do zrazów chleba się nie dodawało.
Dodawała go za to moja teściowa, była to tylko skórka, najlepiej lekko czerstwa i niekoniecznie ciemnego chleba o pumperniklu nie wspominając.
Na moje pytania po co - odpowiedź była że dzięki temu zrazy nie będą suche w środku...

Tutaj przypomniała mi się anegdota:
- Anka, dlaczego obcinasz końcówki szynki przed gotowaniem ?
- Moja mama tak robiła, więc tak się robi. Zapytam mamusi.
Anka dzwoni do mamy:
- Mamusia, mogłabyś mi powiedzieć dlaczego mamusia obcina te końcówki od szynki?
- Nie wiem córcia, skoro moja mama tak robiła to znaczy że tak się robi. Zapytaj babcię.
Anka dzwoni do babci:
- Dlaczego babcia obcina końcówki szynki przed gotowaniem ?
- No bo widzisz wnusia, ja miałem wtedy tylko taki mały garnek do którego nigdy cała szynka mi się nie mieściła.

_________________
pozdrawiam, Tomek
Odoliński , Odaliński, Oduliński - jeżeli spotkasz się z tymi nazwiskami gdziekolwiek napisz do mnie koniecznie...


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 08 mar 2018, 22:40 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 20 kwi 2009, 17:30
Posty: 2234
Ja zadałam też mojej Mamie pytanie, kiedy zaczęłam naukę sztuki kulinarnej - po co ten chleb w środku zawijanych?
W odpowiedzi usłyszałam:
zawijane robimy z wołowiny, która jest mięsem suchym i je rolujemy, a więc końce są otwarte.
Dodajemy pasek ogórka i boczku oraz chleb.
Jego rola jest taka, że kiedy mięso dostanie w piecu temperatury i zacznie się piec a z boczku wytapiać tłuszcz,
chleb ma wpijać wytopiony z boczku tłuszcz, aby zrazy nie były suche i jałowe.
Do nauki Mamy stosuję się do dziś. :wink:

Tomek ma rację, co do niemieckiej kuchni.
Mama mając 15 lat, służyła w czasie wojny jako pomoc kuchenna we dworze w Ulejnie.

_________________
Pozdrawiam Danka
w.danka.w@wp.pl


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 09 mar 2018, 15:08 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 10 paź 2007, 08:22
Posty: 2211
Lokalizacja: Poznan
U mnie Mama robila, zrazy zawijane ale byly zawiniete tak, ze konce nie byly otwarte,
wszystko bylo pospinane dwoma malymi "szpikulcami" do zrazow,
/ktore zostaly przywiezione w latach wczesnych 60tych z Berlina u nas nie bylo/
przedtem uzywano wykalaczek.
W srodku byl boczek, ogorek, kawalek chleba ale nie pamietam czy suchy,
mieso przed zawinieciem bylo lekko posmarowane musztarda,
oczywiscie mieso posolone i popieprzone.
Do tego byly pyzy lub ziemniaki gotowane w calosci i tarte buraczki zasmazane.

_________________
Hania
___________________________
Poszukuje aktu urodzenia Franciszek Thym, Tym, Timm, Timme, Thiem urodzony przed 1780 rokiem, zawod:młynarz

Haplogrupa V

Magiczne slowa: Prosze, Dziekuje, Przepraszam


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 09 mar 2018, 15:16 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 19 paź 2010, 01:54
Posty: 377
Lokalizacja: Poznań
TomekD napisał(a):


Wyczytałam tamże, że...
Cytuj:
etymologia:
(1.1) niem. Pumpernickel → w XVII w. wulgarne określenie nieświeżego chleba; wcześniej dolnoniem. pumper → gazy powstałe w jelitach[1]

:lol: :lol: :lol:

_________________
Pozdrawiam
Olga T.
_____
Poszukuję: Bukowiec k. Nowego Tomyśla:Tyliński, Drzymała,Słociński, Napierała, Przybylski, Środa:Kaczmarek, Jaskóła, Szafrański (Swarzędz), Roszak (Swarzędz,Czerlejno), Biskup (Poznań, Kościan, Rogoźno), Danielewicz (Kościan)


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 09 mar 2018, 15:30 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 10 paź 2007, 08:22
Posty: 2211
Lokalizacja: Poznan
Nigdy nie przepadalam za pumperniklem, choc u babci w kuchni byl.
Smarowala pumpernikiel maslem ale my jako dzieci nie bardzo chcielismy
to jesc, jednak trzeba bylo zjesc bo jedzenia na talerzu nie wolno bylo
zostawiac. Teraz zjem ale bez entuzjazmu :wink:
Z perspektywy czasu mysle, ze babcia "przywiozla" pumpernikiel z Berlina
gdzie pracowala jako mloda dziewczyna. Nie we wszystkich domach byl
pumpernikiel bo to trzeba lubic a lubic to to sie specjalnie nie da.
U nas mowilo sie pumpernikiel a gdzie indziej mowiono tez pumpernykiel.

_________________
Hania
___________________________
Poszukuje aktu urodzenia Franciszek Thym, Tym, Timm, Timme, Thiem urodzony przed 1780 rokiem, zawod:młynarz

Haplogrupa V

Magiczne slowa: Prosze, Dziekuje, Przepraszam


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 09 mar 2018, 18:44 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 13 sty 2017, 11:10
Posty: 1024
Lokalizacja: Poznań
Cytuj:
wszystko bylo pospinane dwoma malymi "szpikulcami" do zrazow, przedtem uzywano wykalaczek


U mnie związywano zrazy nitką, jak salceson albo baleron: palcami robione pętle. Obsmażano, kładąc dołem miejsce zakończenia, a potem układano ciasno obok siebie na dnie brytfanny z grubym dnem, zalewano wywarem, posypywano pokruszonym chlebem i duszono. I dłużej tym lepiej. Do dziś moja Synowa - Synowie dawno przywykli - nie może wyjść z podziwu, że 'samo robi się takie dobre'. :D

_________________
Pozdrawiam, Paweł

Kiedy człowiek osiąga dorosłość? Kiedy wie, że ma rację, ale daje sobie spokój z udowadnianiem na siłę ludziom, że są w błędzie.
poszukuję: Wietrzykowski, Wyzuj, Gibowski, Sławek


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 09 mar 2018, 21:23 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 22 kwi 2009, 20:13
Posty: 814
Lokalizacja: Poznań
Tak jak pisze Danka - u mnie w domu zrazy miały "końce otwarte".
Do spinania, jak u Hani, od zawsze pamiętam szpilki ze stali nierdzewnej przywożone z Niemiec, chyba z DDR.
Dalej jak u Pawła, ciasno układane, powoli duszone koniecznie bardzooo długo, jednak bez chleba.

Ze względu na czas i "otwarte końce" wszystkie smaki się pięknie mieszały.
Dzisiaj zamawiając zrazy najczęściej mam wrażenie że właśnie czasu im skąpiono - to co w środku zwykle nie zdążyło oddać smaku do mięsa i sosu.

Olga T. napisał(a):
Cytuj:
etymologia:
(1.1) niem. Pumpernickel → w XVII w. wulgarne określenie nieświeżego chleba; wcześniej dolnoniem. pumper → gazy powstałe w jelitach[1]
:lol: :lol: :lol:
To akurat jest za słownikiem Kopalińskiego:
https://www.slownik-online.pl/kopalinsk ... 7F3826.php
Tamże pojawia się też informacja że pumpernikiel piecze się dodatkiem miodu albo melsy.
Forma słownika wymuszała zapewne skróty i uproszczenia...

O etymologii pumpernikla sporo zebrano tutaj:
https://de.wikipedia.org/wiki/Pumpernickel#Etymologie
Wiele wskazuje na to że słowo pumpernikiel funkcjonowało wcześniej w różnych znaczeniach opisania czegoś co szorstkie i niekrzesane.
W pewnym momencie przylgnęło jako nazwa chleba, w innych znaczeniach przestało być używane.

Klasyczny, westfalski pumpernickel nie miał w składzie miodu czy melasy.
Składniki były trzy: mąka żytnia (bardziej śruta), woda, sól.
Część mąki była zaparzana, dodawano jako zaczątek resztki pumpernikla z poprzedniego wsadu.
Ten chleb musiał być parzony (pumpernikla się nie piecze) przynajmniej przez 24 godziny - to blokowało piec.
Stąd w późniejszych latach pojawiły się dodatki jak melasa umożliwiające skrócenie procesu. Ale to już raczej chleby tylko 'typu pumpernikiel'.
Jak przyznają sami nasi zachodni sąsiedzi - w całych Niemczech przetrwały do dzisiaj 2-3 piekarnie które stosują klasyczną recepturę.
W ten sposób szorstki i nieokrzesany chleb sprzed wieków stał się delikatesem za który sporo trzeba zapłacić :wink:

_________________
pozdrawiam, Tomek
Odoliński , Odaliński, Oduliński - jeżeli spotkasz się z tymi nazwiskami gdziekolwiek napisz do mnie koniecznie...


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 17 mar 2018, 10:10 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 10 paź 2007, 08:22
Posty: 2211
Lokalizacja: Poznan
Musze sie pochwalic, tak, tak :D
Wczoraj upieklam babke w bardzo starej formie kamionkowej /pamiatka
rodzinna/, forma jest olbrzymia i powinnam byla uzyc podwojnej ilosci
skladnikow ale dobrze jest jak jest. Zamiast kakao do masy uzylam
zamrozonych, zeszlorocznych porzeczek z ogrodu. Przepis rodzinny.
Forma byla uzywana prawdopodobnie ostatni raz z jakies okolo 100 lat
temu, a moze sie myle i forma jest mlodsza ? Moze ktos mnie oswieci,
uwazam, ze pochodzi z lat 1920-1930 ?
Zastanawia mnie takze czy tak stara forma jest "zdrowa" na dzien
dzisiejszy aby jej uzywac ?
Obrazek

_________________
Hania
___________________________
Poszukuje aktu urodzenia Franciszek Thym, Tym, Timm, Timme, Thiem urodzony przed 1780 rokiem, zawod:młynarz

Haplogrupa V

Magiczne slowa: Prosze, Dziekuje, Przepraszam


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 17 mar 2018, 11:10 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 04 sty 2010, 20:38
Posty: 675
Lokalizacja: zachodniopomorskie
Haniu,
:D gratuluję !Ciasto super wygląda!Mniam ,mniam.
Nie ma nic bardziej ekologicznego ,
zdrowego,od glinianych foremek.
Sama ma 2 takie ,olbrzymie, gliniane formy po,babci i pra babci,
moje formy, mają na zewnątrz drobniutką siatkę-na całości.
Może po to ,by się nie pobiły?
Wiem ,że babcia piekła w tych formach,lecz czas wypieku ciasta, był dużo dłuższy.

_________________
Błachowiak ,Maćkowiak,Powała,Kasprzak,Boiński, okol.Gębic pow.Mogilno
Turtoń,Paplaczyk,Lisiak okol.Obornik Wlkp,Objezierze

Pozdrawiam
Ela


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 17 mar 2018, 12:46 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 10 paź 2007, 08:22
Posty: 2211
Lokalizacja: Poznan
Dziekuje Ela :wink:
Tak masz racje, ten drucik/siatka wokolo jest wlasnie w tym celu.
Ja pieklam jakies 50 minut ale troche za dlugo bo sie troszke pod
spodem przypieklo. A moze forma powinna stac troche wyzej w piekarniku....
nastepnym razem sprawdze.
Ja jestem baaaaaaaardzo vintage a wiec ciesze sie, ze bede mogla jej uzywac.

_________________
Hania
___________________________
Poszukuje aktu urodzenia Franciszek Thym, Tym, Timm, Timme, Thiem urodzony przed 1780 rokiem, zawod:młynarz

Haplogrupa V

Magiczne slowa: Prosze, Dziekuje, Przepraszam


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 01 maja 2018, 21:27 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 22 kwi 2009, 20:13
Posty: 814
Lokalizacja: Poznań
Jakiś czas temu pisałem i pytałem w tym wątku o 'jajka w szarym sosie':
viewtopic.php?f=2&t=4143&start=100#p127242

Pomysłów i domysłów co to jest i jak wygląda było mnogo.
Obiecana relacja 'jak to jest robione' odwleka się w czasie.

Jako czekadełko - zdjęcie gotowego do podania dania w klasycznym podobno połączeniu z duszonymi pyrami:
Obrazek
którego to dania, kilka dni temu, miałem okazję pierwszy raz w życiu spróbować.

_________________
pozdrawiam, Tomek
Odoliński , Odaliński, Oduliński - jeżeli spotkasz się z tymi nazwiskami gdziekolwiek napisz do mnie koniecznie...


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 01 maja 2018, 21:53 
Offline
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 26 lis 2006, 11:47
Posty: 1300
Lokalizacja: Posnania
No muszę powiedzieć, że pierwszy raz słyszę / czytam o takim daniu.
I jakie Tomku doznania smakowe?
Ten sos na bazie octu jakoś mnie odstręcza ...

_________________
Serdeczności,
Asia


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 02 maja 2018, 04:46 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 13 sty 2017, 11:10
Posty: 1024
Lokalizacja: Poznań
Cytuj:
Jako czekadełko - zdjęcie gotowego do podania dania w klasycznym podobno połączeniu z duszonymi pyrami


Jak zobaczyłem fotografię to pomyślałem, że to kuchnia hinduska :) Takie zestawienie kolorów.
A propos 'duszone pyry': jak u Was w domu podawano ziemniaki ? W całości czy duszone? Jak duszone to z czym: tłuszczem, mlekiem ?
U mnie były dwie szkoły: po mieczu i po kądzieli. Mama zawsze podawała całe, przybrane koperkiem lub pietruszką a Tata robił 'krychane' z dodatkiem mleka.

_________________
Pozdrawiam, Paweł

Kiedy człowiek osiąga dorosłość? Kiedy wie, że ma rację, ale daje sobie spokój z udowadnianiem na siłę ludziom, że są w błędzie.
poszukuję: Wietrzykowski, Wyzuj, Gibowski, Sławek


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 02 maja 2018, 07:35 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 23 lut 2011, 20:49
Posty: 297
Lokalizacja: Skoczów n.Wisłą
A mój ojciec preferował tarte pyry z gzikiem.
Nie wiem czy to było po mieczu ( Czerniejewo,Szamotuły) czy po kądzieli ( Lubiń, Wławie).

_________________
Bolesław Lipoński


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 02 maja 2018, 15:26 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 10 paź 2007, 08:22
Posty: 2211
Lokalizacja: Poznan
U nas w domu, tzn, najpierw u babci a potem u Mamy a potem u mnie,
pyry zawsze byly w 2 postaciach, choc nie...w 3 postaciach. Mianowicie zalezalo to
do czego byly w zestawie obiadowym ale duszone pyry byly zawsze ze zeszklona
cebulka i mlekiem wymieszane. Zawsze posiekany koperek albo pietruszka do
wszystkich pyr, oprocz tych do sledzie i gziku.

1/ do zmazonej watrobki, cynaderkow, klopsow mielonych smazonych
pyry zawsze duszone, polewane tluszczem od smazenia lub sosem zageszczanym
przy cynaderkach

2/ do zawiajanych zrazow wolowych pyry zawsze w calosci polewane sosem od zrazow

3/ do barszczu zabielanego, na talerzyku przystawka z pyr duszonych polewane
tluszczykiem ze zrumienionego boczku i cebulki

4/ do gulaszu roznego, albo duszone albo w calosci

5/ do sadzonego jajka i szpinaku - duszone polewane maselkiem z patelni

6/ do karpia na Wigilie zawsze pyry w calosci

7/ pyry w mundurkach tylko do sledzia i gziku

Tak sobie mysle, ze niestety mimo iz ja dobrze gotuje to juz nie jest to co smaki
Babci i Mamy. Moze to wina innej produkcji zywnosci....Narobilam sobie apetytu
a wiec zrobie plyndze a to pyry tarte...jak kto nie wie :D

_________________
Hania
___________________________
Poszukuje aktu urodzenia Franciszek Thym, Tym, Timm, Timme, Thiem urodzony przed 1780 rokiem, zawod:młynarz

Haplogrupa V

Magiczne slowa: Prosze, Dziekuje, Przepraszam


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 03 maja 2018, 22:14 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 22 kwi 2009, 20:13
Posty: 814
Lokalizacja: Poznań
Asiek napisał(a):
No muszę powiedzieć, że pierwszy raz słyszę / czytam o takim daniu.
I jakie Tomku doznania smakowe?
Ten sos na bazie octu jakoś mnie odstręcza ...

Asiu,

Dyplomatycznie sobie pomilczałem o doznaniach pisząc - ale widać mi nie dane.
To jest inne i ciekawe.
Z założenia słodko-kwaśne jednak w wersji której próbowałem, jak dla mnie, zbyt mocno pożeglowało w kierunku słodyczy.

Masz rację, ocet sam w sobie jest paskudny kiedy dominuje.
W dobrym jednak połączeniu potrafi być naprawdę cudowny.

Smaków podobno odczuwamy ledwie pięć (słodki, słony, kwaśny, gorzki, umami).
Każdy z nas ma trochę inne progi wrażliwości na każdy z nich, dzięki temu, (szczęśliwie) nie ma możliwości aby stworzyć coś co smakuje każdemu.
Choć w badania stworzenia formuły 'smaku uniwersalnego' inwestowane są współcześnie gigantyczne pieniądze.
W przeciwieństwie do 'Przepisów naszych babć, mam (i teściowych)' dzisiaj podstawowym kryterium wydaje się wykorzystanie najtańszych składników - aby uzyskać 'coś' co zasmakuje fantastycznie każdemu.

Zmieniało się to przez lata.
Jeszcze w okresie międzywojennym smak słodki - cukier był drogi.
Dzisiaj smak słodki jest najtańszy.
Cukier trzcinowy został zastąpiony buraczanym (ten długo był uznawany za gorszy, jak nie szkodliwy).
Teraz wszechobecny jest jeszcze tańszy zamiennik - syrop glukozowo-fruktozowy.
Jak cukier buraczany niegdyś, ten bywa teraz (raczej bezpodstawnie) uznawany za słodycz gorszą czy szkodliwą.

Efekt taki że wszystko co kupujemy w sklepach jako gotowy produkt jest najczęściej uzależniająco słodkie - od wędlin po marynaty...

Dla wszystkich zniesmaczonych wszechogarniającą słodkością w sezonie obiecuję przepis na mizerię.
Jeden z nielicznych smaków z mojego rodzinnego domu który udało mi się odtworzyć.
Poza ogórkami (z gruntu) będzie sporo soli, ocet, bardzo tłusty jogurt, pieprz i tylko szczypta cukru :-)

_________________
pozdrawiam, Tomek
Odoliński , Odaliński, Oduliński - jeżeli spotkasz się z tymi nazwiskami gdziekolwiek napisz do mnie koniecznie...


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 03 maja 2018, 22:43 
Offline

Dołączył(a): 03 cze 2014, 11:57
Posty: 3207
TomekD napisał(a):

Dla wszystkich zniesmaczonych wszechogarniającą słodkością w sezonie obiecuję przepis na mizerię.
Jeden z nielicznych smaków z mojego rodzinnego domu który udało mi się odtworzyć.
Poza ogórkami (z gruntu) będzie sporo soli, ocet, bardzo tłusty jogurt, pieprz i tylko szczypta cukru :-)

Ja zamiast jogurtu daję śmietanę i zielony koperek, resztę dodaję tak samo jak Ty, z tym że solę dopiero przed podaniem (zapobiega to "odbijaniu" się ogórków).

_________________
pozdrawiam
Grażyna
bugakg@gmail.com


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 02 cze 2018, 21:07 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 22 kwi 2009, 20:13
Posty: 814
Lokalizacja: Poznań
TomekD napisał(a):
Dla wszystkich zniesmaczonych wszechogarniającą słodkością w sezonie obiecuję przepis na mizerię.
Jeden z nielicznych smaków z mojego rodzinnego domu który udało mi się odtworzyć.
Poza ogórkami (z gruntu) będzie sporo soli, ocet, bardzo tłusty jogurt, pieprz i tylko szczypta cukru :-)

Spełniam groźbę.
Co prawda ogórki jeszcze nie do końca z gruntu, jednak pogoda jak najbardziej w kierunku mizerii.

Składniki:
- 1 kg ogórków gruntowych obranych i pokrojonych cienko w dowolny sposób
- 340g jogurtu bałkańskiego
- 8g soli (nasza łyżeczka do herbaty ma z czubem 9,5g, płaska 6,5g)
- 20g octu spirytusowego 10% (nasza łyżka do zupy to 10g)
- 2,5g cukru (nasza łyżeczka do herbaty ma z czubem 6,9g, płaska 4,5g)
- 0,5g pieprzu świeżo mielonego (jakieś 1/3 naszej łyżeczki do herbaty)

Jak zrobić:
- pokrojone ogórki solimy. Co jakiś czas mieszamy. Oczekiwany efekt to szkliste plastry ogórków które utraciły swoją sztywność i zmiękły. Najczęściej potrzeba na to 1-1,5 godziny. Nie da się przesolić. Niekiedy na sam koniec jeszcze dosalam.
- wrzucamy ogórki na sito/durszlak i odcedzamy.
- odcedzone ogórki lądują w misce, dodajemy ocet, cukier, pieprz. Mieszamy raz i drugi. Zostawiamy na 10 minut.
- dodajemy jogurt, mieszamy.
- dajmy mizerii przynajmniej 30-60 minut w lodówce aby się przegryzła.
- smacznego !

PS
Dla mnie 'prawdziwy' jogurt bałkański z Polski jest tylko jeden (od 2005 roku).
Produkuje go Maluta czyli SM Nowy Dwór Gdański:
http://www.maluta.galeo.pro/media/p/26.jpg
Lokalnie do kupienia m.in. w PiP, Auchan, Netto może Tesco.
Szerokim łukiem omijamy jego wersję 'Lekki' - niestety taka też się pojawiła.
Po otwarciu opakowania zaskakuje konsystencją (można kroić nożem) i powierzchnią (z pęcherzykami).
Efekt technologi produkcji metodą termostatową - fermentuje bezpośrednio w kubku w którym go kupujemy.
Obywatelu - nie zepsuj mizerii używając kiepskich zamienników :? !

_________________
pozdrawiam, Tomek
Odoliński , Odaliński, Oduliński - jeżeli spotkasz się z tymi nazwiskami gdziekolwiek napisz do mnie koniecznie...


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 03 cze 2018, 06:51 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 13 sty 2017, 11:10
Posty: 1024
Lokalizacja: Poznań
TomekD napisał(a):
wrzucamy ogórki na sito/durszlak i odcedzamy


odcedzasz czy przelewasz wodą żeby pozbyć się nadmiaru soli ??

_________________
Pozdrawiam, Paweł

Kiedy człowiek osiąga dorosłość? Kiedy wie, że ma rację, ale daje sobie spokój z udowadnianiem na siłę ludziom, że są w błędzie.
poszukuję: Wietrzykowski, Wyzuj, Gibowski, Sławek


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 03 cze 2018, 09:18 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 22 kwi 2009, 20:13
Posty: 814
Lokalizacja: Poznań
Tylko odcedzam.
Chyba w tak krótkim czasie ogórki nie chłoną soli, nigdy nie udało się przesolić.

_________________
pozdrawiam, Tomek
Odoliński , Odaliński, Oduliński - jeżeli spotkasz się z tymi nazwiskami gdziekolwiek napisz do mnie koniecznie...


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 03 cze 2018, 09:22 
Offline

Dołączył(a): 03 cze 2014, 11:57
Posty: 3207
Smażone (na oleju) ogórki z cebulą.

Pokrojone w kostkę świeże ogórki i cebulę zesmażamy do zaszklenia. Dodajemy sól i pieprz.
Możemy do tego wbić całe jajko, wtedy będzie to osobne danie.
Bez jajka jako dodatek na ciepło do mięsa.
Bardzo to lubię.
Mówiliśmy i mówimy na to "szmorgórki".

_________________
pozdrawiam
Grażyna
bugakg@gmail.com


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 172 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4

Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google [Bot] i 13 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
POWERED_BY
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL