Wielkopolskie Towarzystwo Genealogiczne GNIAZDO

Forum dyskusyjne WTG GNIAZDO
Teraz jest 19 lut 2018, 18:51

Strefa czasowa: UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 149 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3
Autor Wiadomość
PostNapisane: 04 kwi 2017, 21:18 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 19 paź 2010, 01:54
Posty: 364
Lokalizacja: Poznań
Jadało się tak u mnie. Tata robił. Może nie na Wielkanoc, ale po prostu na kolację. u mnie nie ugniatało się masy tylko kroiło na maleńką kosteczkę albo siekało. Wersja wykwintna z odrobiną posiekanej kiełbaski albo z dodatkiem pomidorka. Jak szczypiorek to bez cebulki. U nas w domu jajka kroiło się... hmmm... w poprzek. Trzeba było się dobrze zamachnąć ostrym nożem, by skorupka się nie pokruszyła.
Smak jajek jedyny w swoim rodzaju. No ale... korzeni wschodnich się na razie nie doszukałam, chociaż dawno dawno temu pewna staruszka z Krynicy patrząc mojemu ojcu głęboko w oczy powiedziała, że Turka tam widzi... na pewno tureckie korzenie... Szukam tego Turka i szukam... i na razie nic... ale czy wszystko w księgach można wyczytać ;)
A wracając do jajek to na pewno dobry pomysł na jajka niezjedzone w czasie wielkanocnego śniadania, podczas którego i tak się starsze pokolenie zawsze przechwala, ile to onegdaj tych jaj się na śniadanie pochłaniało :)

_________________
Pozdrawiam
Olga T.
_____
Poszukuję: Bukowiec k. Nowego Tomyśla:Tyliński, Drzymała,Słociński, Napierała, Przybylski, Środa:Kaczmarek, Jaskóła, Szafrański (Swarzędz), Roszak (Swarzędz,Czerlejno), Biskup (Poznań, Kościan, Rogoźno), Danielewicz (Kościan)


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 04 kwi 2017, 23:04 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 27 maja 2008, 14:34
Posty: 2564
Bardzo stara książka mojej Mamusi-Kuchnia polska Rok wydania 1970 a jest to wydanie XIV

7 jaj, 2 dkg masła, 3 dkg czerstwej bułki, 3-4 łyżki mleka, 1 łyżka siekanego koperku i szczypiorku, 2-3 dkg tartej bułki, sól, pieprz, 4-5 dkg tłuszczu do smażenia.

Jajka umyć (6 szt) , zalać zimną wodą, ugotować na twardo, schłodzić w zimnej wodzie. Ostrym nożem przekrajać w skorupkach wzdłuż na 2 części. Wybrać białka i żółtka, uważając, aby nie pokruszyć skorupki. Bułkę namoczyć w mleku, odcisnąć. Przepuścić przez maszynkę jaja i bułkę, dodać jajo surowe, 2 dkg masła, sól , pieprz, siekaną zieleninę, dokładnie utrzeć. Skorupki nakładać nadzieniem, wyrównać gładko nożem, posypać z wierzchu tartą bułką. Smażyć na rozgrzanym tłuszczu na złoty kolor. Podawać z warzywami lub do zupy szczawiowej i wiosennej.


Tyle przepis-dokładnie z książki...ale, że moja Mamusia zawsze wszystko lekko zmieniała to podpowiem, że super smaczne są, nie takie mdłe, ale leciuchno pikantne kiedy do farszu dodamy łyżeczkę musztardy sarepskiej. Stosuję ten przepis od wielu lat, a ponieważ wymaga trochę pracy i...cierpliwości by nie pokruszyć skorupek to podaję tylko na bardziej "wykwintne" okazje a i Wielkanoc się do nich zalicza w pierwszym rzędzie.

Na codzienny posiłek (albo jak skorupki się pokruszą i zostanie farszu) można ten farsz potraktować inaczej tzn. zrobić malutkie płaskie kotleciki, obtoczyć w tartej bułce i smażyć. Podawać z marchewką po poznańsku: pokroić marchewkę wzdłuż na średnio grube paski, ugotować w małej ilości lekko osolonej wody z odrobiną cukru i polać masełkiem z tarą bułką albo zamiast marchewki podać szabel.

_________________
Bożena


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 05 kwi 2017, 00:01 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 04 lis 2016, 21:04
Posty: 446
U mnie zawsze odkąd pamiętam na Wielkanoc były jajka faszerowane, tyle tylko, że farsz się nieco różni. Do masy jajecznej rozgniecionej widelcem dodaję natkę pietruszki i szczypiorku oraz drobniutko posiekaną szynkę, dla smaku. Wyrobioną masę nakładam z "górką", otaczam w tartej bułce i wrzucam na masełko do delikatnego zarumienienia tartej bułeczki. To przepis mojej cioci. Moje dzieciaki je uwielbiają. I nie tylko one :D

Szybki i prosty przepis.

_________________
--------------------------
Pozdrawiam, Danka


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 05 kwi 2017, 07:44 
Offline

Dołączył(a): 10 kwi 2015, 22:11
Posty: 25
Genowefo! A co to takiego "szabel"?
Pozdrawiam


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 05 kwi 2017, 07:49 
Offline

Dołączył(a): 03 cze 2014, 11:57
Posty: 2180
Szabel, to fasolka szparagowa.

_________________
pozdrawiam
Grażyna
bugakg@gmail.com


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 05 kwi 2017, 08:04 
Offline

Dołączył(a): 10 kwi 2015, 22:11
Posty: 25
dzięki bugakg, teraz rozumiem
pozdrawiam !


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 05 kwi 2017, 19:32 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 04 sty 2010, 20:38
Posty: 578
Lokalizacja: zachodniopomorskie
U nas w domu również robiło się jajeczka w skorupkach,z zieloną natką pietruszki
lecz od 40 lat zasmakowwały nam, jajka nadziewane pieczarkami ,
polane sosem majonezowo-śmietanowo-musztardowym.
Goszczą na wszystkich uroczystościach w rodzinie,nie tylko na Wielkanoc.
Pisania dużo a pracy naprawdę niewiele.
Szczerze polecam .

Jajka nadziewane pieczarkami z sosem :

8-10 jajek ugotować
70-80 dkg pieczarek ,udusić na maśle,lekko posolić i drobno posiekać
szczypior,sól, pieprz
majonez (kiedyś sama robiłam teraz kupuje dobrej jakości)
słodka śmietana do zup 18%
musztarda Sarepska 1-2 łyczeczki

Przygotowanie:
jajka obrać ze skorupek ,wzdłuż przeciąć,(półówki białek czekaja na nadzienie)
wyjąć żółtka do miski ,dodać do zółtek pieczarki, drobno posiekane,
troszkę do smaku posiekanego szczypiorku,posolić
ostrożnie z solą ,ja daję niewiele (łatwo jest przesolić,pieczarki już posolone)
pieprz ,dokładnie pieczarki z żółtkami wymieszać(ja to robię ręką)
Powstaje masa do nadziewania połówek białek,
które wypełniamy, tak, by nadzienia wystarczyło na całość.
Układamy wypełnionymi brzuszkami ku górze na półmisku ,na liściach sałaty.
Polewamy sosem i posypujemy reszta szczypiorku,
można po bokach przyozdobić:
koktajlowymi pomidorkami,papryką czerwoną,natką pietruszki-karbowaną

Sos:
majonez
musztarda ,śmietanka słodka 18%
sól odrobina do smaku,biały pieprz

zależnie od ilości jajek ,bierzemy tak jak tutaj na 8-10 jajek
3-4 łyzki czubate majonezu,rozcieńczamy słodką śmietanką,dodajemy 1-2 łyżeczki musztardy
tak rozcieńczamy majonez ,by konsystencja była gęstawa,
odrobinę soli i białego pieprzu,wszysto wymieszać,polać każdą płówkę jajka nadzianego,
i posypać szczypiorkiem.
Smacznego !

Pozdrawiam
Ela

_________________
Pozdrawiam
Ela


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 06 kwi 2017, 10:49 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 04 lis 2016, 21:04
Posty: 446
Coś z trunków. Czy tylko w moim domu na Wielkanoc przygotowywano ajerkoniak? Pamiętam "od zawsze", zapachy ciast, szynki i białej kiełbasy, domowego chrzanu, ale także zapach ajerkoniaku, który serwowano do śniadania w małych kieliszkach od kompletu z karafką:) Robiła go zawsze moja ciocia(nauczyła się od swojej mamy), był żółty, gęsty i pachniał pięknie wanilią. Kiedy byłam już w odpowiednim wieku i po raz pierwszy postawiono przede mną kieliszek i go napełniono, poczułam bardzo delikatny smak domowego likieru. Był wspaniały i doskonale pasował do wielkanocnego ciasta i kawy:)

_________________
--------------------------
Pozdrawiam, Danka


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 06 kwi 2017, 11:44 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 27 maja 2008, 14:34
Posty: 2564
Też był ajerkoniak. Robił go zawsze Tata. Ucierał żółtka z cukrem w makutrze , co było dla nas, dzieci, nie lada frajdą. "Podkradaliśmy" mu palcem te ucierane jaja, a on nas "karcił" i czasem pacnął oblepioną pałką po ręce; oczy mu się śmiały, jak z groźną miną patrzył jak oblizujemy sobie rękę. Dopiero jak dorośliśmy to piliśmy po kieliszeczku- coś wspaniałego! Teraz już nie ma kto zrobić... :( Ten ajerkoniak ze sklepu jest inny-dobry, ale za rzadki.

_________________
Bożena


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 06 kwi 2017, 12:10 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 04 lis 2016, 21:04
Posty: 446
Robiliśmy z bratem tak samo:)

_________________
--------------------------
Pozdrawiam, Danka


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 06 kwi 2017, 15:13 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 19 paź 2010, 01:54
Posty: 364
Lokalizacja: Poznań
U nas bywała jeszcze wersja kawowa.

_________________
Pozdrawiam
Olga T.
_____
Poszukuję: Bukowiec k. Nowego Tomyśla:Tyliński, Drzymała,Słociński, Napierała, Przybylski, Środa:Kaczmarek, Jaskóła, Szafrański (Swarzędz), Roszak (Swarzędz,Czerlejno), Biskup (Poznań, Kościan, Rogoźno), Danielewicz (Kościan)


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 06 kwi 2017, 21:53 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 27 lip 2013, 09:11
Posty: 2812
Lokalizacja: Poznań
U mnie w domu "kręcił" ajerkoniak ojciec, ale wtedy był spirytus 98%, próbowałem na tym słabszym, nie wychodzi. Mam jeszcze jego oryginalny przepis. Mam też przepis na "marianówkę" (imię mojego ojca). Pół litra czystej (tej starej śmierdzącej), dwie suszone śliwki i łyżeczka cukru, macerować 30 dni. Smakowało jak koniak :-)

_________________
Pozdrawiam
Henryk Krzyżan


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 06 kwi 2017, 22:10 
Offline

Dołączył(a): 03 cze 2014, 11:57
Posty: 2180
"Wyniesione" z domu.

Obowiązkowo - baranek wykonany z masła.
Oczka z ziarenek pieprzu lub małych ziarenek ziela angielskiego, uszy z listek bukszpanu.
Wykonuję go do chwili obecnej.

_________________
pozdrawiam
Grażyna
bugakg@gmail.com


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 06 kwi 2017, 23:19 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 04 lis 2016, 21:04
Posty: 446
Jak robisz baranka, pewnie ze specjalnej foremki?

_________________
--------------------------
Pozdrawiam, Danka


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 06 kwi 2017, 23:41 
Offline

Dołączył(a): 03 cze 2014, 11:57
Posty: 2180
bugakg napisał(a):
"Wyniesione" z domu.

Obowiązkowo - baranek wykonany z masła.
Oczka z ziarenek pieprzu lub małych ziarenek ziela angielskiego, uszy z listek bukszpanu.
Wykonuję go do chwili obecnej.

danka55 napisał(a):
Jak robisz baranka, pewnie ze specjalnej foremki?

Nie używam żadnej foremki, wycinam nożykiem bezpośrednio z pół kostki masła (masło nie może być zbyt twarde wyciągnięte prosto z lodówki).
Mały baranek do koszyka, natomiast na stół duży - sklejam ze sobą pozostałe pół kostki masła z jedną całą i tak samo wycinam nożykiem.
:)

_________________
pozdrawiam
Grażyna
bugakg@gmail.com


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 07 kwi 2017, 00:55 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 04 lis 2016, 21:04
Posty: 446
Bez foremki? :shock: To znaczy, że masz talent :D

Tak się zastanawiam, na ile nadal zachowujemy tradycyjne przepisy naszych Mam i Babć, a na ile je modyfikujemy czy powoli jednak zastępujemy je własnymi pomysłami? Podobnie ze Święconką. Dopóki dzieci były małe czy wnuczęta, oczywiście w Wielką Sobotę szło się poświęcić potrawy. Kiedy jednak dzieci wyrosły, opuściły rodzinne gniazdo, a nastoletnie wnuki nie bardzo chcą chodzić z koszyczkiem do kościoła, co dalej? Co pozostaje oprócz suto zastawionego stołu i rodzinnego spotkania, a i to nie zawsze, bo coraz częściej na Święta się po prostu wyjeżdża, żeby mieć przygotowania "z głowy". Dzielenie się jajkiem bez obrzędu poświęcenia, kiedyś było nie do pomyślenia.
Widzę, że nie tylko u mnie to się zmienia, ale wśród znajomych, przyjaciół dzieje się podobnie. Pozostaje jedynie nostalgia za czasami minionymi. Może to wygląda w ten sposób tylko z mojej perspektywy, a jak jest u Was?

_________________
--------------------------
Pozdrawiam, Danka


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 07 kwi 2017, 06:12 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 10 paź 2007, 08:22
Posty: 1880
Lokalizacja: Poznan
Danko, dzieci wyrosly, wnuki nie chca chodzic ale my mozemy chodzic. Chodze co roku cale zycie przez wszystkie lata jak tylko moja pamiec siega. Masz racje dzielenie sie nieposwieconym jajkiem to nie do pomyslenia i wedlug mnie mija sie z celem caly ten suto zastawiony stol wielkanocny.
Czasy sie zmieniaja ale my pamietamy jak bylo kiedys i powinnismy podtrzymywac tradycje. Mam niedalekiego sasiada, ktory na wozku inwalidzkim jedzie ze Swieconka. Przeciez chodzenie ze Swieconka, z koszyczkiem to nie jest rozrywka okresu dziecinnego/mlodzienczego ale wedlug mnie swego rodzaju obowiazek jesli wogole chcemy mowic o czczeniu Wielkanocy. Nie wyobrazam sobie stolu wielkanocnego bez poswieconej Swieconki. Jesli ktos wyjezdza to inna sprawa ale wielka szkoda bo jego dzieci i ich dzieci w przyszlosci wogole zapomna i nie beda znaly tej tradycji. Niestety teraz najwazniejsze w narodzie aby sprawdzic kto dzwonil i przyslal smsa, i wogole zycie w smartfonie bo to jest TO i bez tego nie moga zyc....a Swieconka to relikt przeszlosci.

_________________
Hania
___________________________
Poszukuje aktu urodzenia Franz Timme, Timm, Thiem urodzony przed 1780 rokiem, zawod:młynarz
Haplogrupa V
Magiczne slowa: Prosze, Dziekuje, Przepraszam


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 07 kwi 2017, 09:25 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 19 paź 2010, 01:54
Posty: 364
Lokalizacja: Poznań
Kilka lat temu zdarzyło nam się nam spędzać święta z całą rodziną we Włoszech. Wzbudziliśmy sporą sensację w kościele, gdzie udało nam się poprosić księdza o poświęcenie koszyczka (wszystkie akcesoria wieźliśmy z Polski), nawet foremkę do maślanego baranka. W hotelu też sensacja. Specjalnie na kuchni gotowali dla nas jajka. Niestety galartu nie dało się przewieźć i białej kiełbasy. Hotelowi gości i "świąteczni" (bo tam się często spędza święta w restauracji z rodziną) tez z dużym zaciekawieniem się przyglądali, jak się dzieliliśmy jajkiem. Mimo wszystko wolę spędzać święta w Polsce. Nawet jak zdarzało nam się spędzać je poza domem, to zawsze się przygotowujemy święconkę. A w Polsce mamy przepiękne tradycje okołowielkanocne. Strażacy z OSP pełniący honorową wartę przy grobie, padający na twarz w Krosnowicach, rezurekcje w maleńkich drewnianych kościółkach gdzieś na uboczu, gdzie jak wygaszą światła, to cala wieś pogrąża się w całkowitych ciemnościach, więc obrzędy świecenia ognia, palenie korony cierniowej czy w końcu samo zapalenie świec w czasie rezurekcji naprawdę robią niesamowite wrażenie. Droga krzyżowa w Wambierzycach. No ale podstawą takiego wyjazdu i tak jest możliwość spotkania się w większym rodzinnym gronie, właśnie po to, by zebrać się razem przy wielkanocnym stole.

_________________
Pozdrawiam
Olga T.
_____
Poszukuję: Bukowiec k. Nowego Tomyśla:Tyliński, Drzymała,Słociński, Napierała, Przybylski, Środa:Kaczmarek, Jaskóła, Szafrański (Swarzędz), Roszak (Swarzędz,Czerlejno), Biskup (Poznań, Kościan, Rogoźno), Danielewicz (Kościan)


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 07 kwi 2017, 10:52 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 04 lis 2016, 21:04
Posty: 446
Pięknie Olgo opisałaś tradycje Wielkiego Tygodnia, to woda na młyn mojego brata, etnomuzykologa:)
Wydaje mi się, że postępująca laicyzacja społeczeństwa sprawia, że nasze dawne zwyczaje, święte zwyczaje jednak zanikają. Czasami czuję się jak ostatni Robinson w rodzinie. Co z tego, że ja je kultywuję, jeśli pozostali, młodsze pokolenie, nie czuje takiej potrzeby?

Takim motorem, żeby włączyć się w rozmowę w tej części forum był fakt, z którego do dzisiaj nie mogę się otrząsnąć. Latem, na stosie śmieci leżały... opłatki. Największa świętość znalazła się na śmieciach. Niewyobrażalne dla mnie, dla moich przodków i zapewne dla przodków tej osoby, która to zrobiła, a jednak, ktoś je wyrzucił. A może to symbol dzisiejszych czasów, że wszystko przemija?

_________________
--------------------------
Pozdrawiam, Danka


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 07 kwi 2017, 15:13 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 10 paź 2007, 08:22
Posty: 1880
Lokalizacja: Poznan
Danko, piszesz: "co z tego, ze tylko ja je kultywuje a pozostali, mlodsze pokolenie
nie czuje takie potrzeby". Poczuja taka potrzebe byc moze z czasem i wiekiem, byc
moze juz Ciebie wtedy nie bedzie ale Oni beda pamietali co Ty robilas i jak obchodzilas Wielkanoc czy inne swieta, przejma paleczke. Oczywiscie moze to byc tylko jedna osoba, ale to nie ma znaczenia, Twoje ziarno zakielkuje i tego mozesz byc pewna. Nikogo nie mozemy do niczego zmuszac ale jedno mozemy robic
- dawac przyklad - i o to chodzi.

_________________
Hania
___________________________
Poszukuje aktu urodzenia Franz Timme, Timm, Thiem urodzony przed 1780 rokiem, zawod:młynarz
Haplogrupa V
Magiczne slowa: Prosze, Dziekuje, Przepraszam


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 07 kwi 2017, 15:22 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 04 lis 2016, 21:04
Posty: 446
Pewnie masz rację, chciałabym w to wierzyć:)

_________________
--------------------------
Pozdrawiam, Danka


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 10 kwi 2017, 18:26 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 27 lip 2013, 09:11
Posty: 2812
Lokalizacja: Poznań
Biała kiełbasa - wielkanocny przysmak

Wytwarzanie białej kiełbasy owiane jest wieloma legendami. Ta najpopularniejsza mówi, że przysmak powstał w 1857 roku w Monachium. Stworzył go Sepp Moser - właściciel gospody "Zum ewigen Licht", a wszystko podobno było kwestią przypadku. Moser, nie mając jelit baranich niezbędnych do wyrobu tamtejszej kiełbasy, użył jelit wieprzowych i oparzył je wodą.

Po raz pierwszy w polskiej historii kulinarnej, biała kiełbasa pojawia się w 1893 roku. Najstarsza receptura w kraju pochodzi właśnie z tego roku.
https://portal.abczdrowie.pl/biala-kielbasa

_________________
Pozdrawiam
Henryk Krzyżan


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 10 kwi 2017, 22:13 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 04 lis 2016, 21:04
Posty: 446
I do niej koniecznie chrzan domowy, tarty w otwartym oknie. Inaczej się nie dało, łzy leciały ciurkiem :D

_________________
--------------------------
Pozdrawiam, Danka


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 11 kwi 2017, 00:45 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 22 kwi 2009, 20:13
Posty: 724
Lokalizacja: Poznań
Henryk Krzyżan napisał(a):
Po raz pierwszy w polskiej historii kulinarnej, biała kiełbasa pojawia się w 1893 roku. Najstarsza receptura w kraju pochodzi właśnie z tego roku.
https://portal.abczdrowie.pl/biala-kielbasa
Niestety autorka tego artykułu nie do końca dobrze odczytała (czy może raczej przepisała) to co w polskiej Wikipedii:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Bia%C5%82a_kie%C5%82basa
Przepis z 1893 to pierwszy spisany przepis ale w niemieckiej książce kucharskiej (vide przypis [12])

Mamy też oficjalny 'produkt tradycyjny' czyli 'Kiełbasę białą parzoną wielkopolską':
http://www.minrol.gov.pl/Jakosc-zywnosc ... elkopolska
Większość uzasadnienia tradycji stanowi cytat z 'Kucharza wielkopolskiego' Maryi Śleżańskiej.
Kłopot w tym że ten przepis pojawia się dopiero w wydaniu piątym z 1904. W wydaniu czwartym z roku 1892 i wcześniejszych go nie ma.
W tym przepisie nie ma słowa o 'białej kiełbasie' przepis jest na 'Kiełbasy do prędkiego użycia'

Jak już o przepisywaniu cudzego mowa to cofamy się do roku 1876,
Anna Ciundziewicka, Gospodyni litewska czyli Nauka utrzymywania porządnie domu[...]:
https://polona.pl/item/903065/3/

zerkamy na stronę 176, skan 95

Wypisz, wymaluj nawet bardziej rozbudowany przepis z 'Kucharza wielkopolskiego' Śleżańskiej.

W sumie wnioski z tego co powyżej są jednoznaczne:
- biała kiełbasa to klasyczny przepis kuchni litewskiej od przynajmniej roku 1876
- przez Niemców został tylko skopiowany i opisany drukiem po ichniemu dopiero w 1893 czyli 17 lat później
:lol:

Już na poważnie.
Przynajmniej dla mnie wielkopolska wersja białej kiełbasy - zdecydowanie mocniej przyprawionej, z przewagą majeranku, pozostawia w tyle wersje z innych regionów Polski jakich miałem do tej pory okazję spróbować.
Chrzan oczywiście niezbędny. Tutaj polecam odłam wielkopolskiej firmy na literkę D pakujący z białą nakrętką (pamiętacie sprzed lat chrzan firmy D, pakowany wtedy do różnych kształtów słoików z odzysku i etykietami odbijanymi na powielaczu ?)

_________________
pozdrawiam, Tomek
Odoliński , Odaliński, Oduliński - jeżeli spotkasz się z tymi nazwiskami gdziekolwiek napisz do mnie koniecznie...


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 11 kwi 2017, 05:26 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 27 lip 2013, 09:11
Posty: 2812
Lokalizacja: Poznań
Nie zajmujemy się kryptoreklamą, ale wymieniamy doświadczenia, więc napisz, że chodzi o chrzan Dymeckiego :-) Moja rodzina kupowała ten chrzan od wczesnych lat 60-tych na straganie na Placu Bernardyńskim, bo w sklepach go nie było.

_________________
Pozdrawiam
Henryk Krzyżan


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 11 kwi 2017, 10:08 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 04 lis 2016, 21:04
Posty: 446
Czy biała kiełbasa nie jest tym samym co polska wędzona, tyle, że bez wędzenia? Skład praktycznie ten sam.

_________________
--------------------------
Pozdrawiam, Danka


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 12 kwi 2017, 05:09 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 13 sty 2017, 11:10
Posty: 752
Lokalizacja: Poznań
Danusiu, polska surowa jest czerwona :) Skład może i ten sam - choć mam wątpliwości co do przypraw - ale proporcje diametralnie różne.

_________________
Pozdrawiam, Paweł

Vulnerant omnes, ultima necat
poszukuję: Wietrzykowski, Wyzuj, Gibowski, Sławek, Dembecki, Robakowski, Stachowski, Mackowiak


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 12 kwi 2017, 05:54 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 27 lip 2013, 09:11
Posty: 2812
Lokalizacja: Poznań
Nie wiem jaki jest dokładnie skład obu kiełbas, ale kiełbasa polska surowa jest wędzona i z pewnością ma więcej wołowiny, stąd jej czerwony kolor. Biała to prawie sama wieprzowina, wołowiny dodaje się na zasadzie "pół na pół, jeden królik/jeden wół" :-)

_________________
Pozdrawiam
Henryk Krzyżan


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 12 kwi 2017, 07:26 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 04 sty 2010, 20:38
Posty: 578
Lokalizacja: zachodniopomorskie
W domu mych dziadków(ok.Obornik Wlkp.) ,Biała kiełbasa była robiona w domu
bez peklosoli i następnie parzona ok.40 min w 80 stop.
Miała po sparzeniu biały wygląd,jak prawdziwa biała kiełbasa,
pachnąca majerankiem .
Zawsze więcej było robione ,by włożyć do słoików kiełbasę białą(masę mięsną bez flaka),
następnie babcia 2-3 dni pod rząd gotowała słoiki po 2 godz.by dobrze trzymały.
Natomiast do kiełbasy Polskiej surowej wędzonej ,babcia dodawała peklosól
stąd czerwony kolor,no i oczywiście przyprawy.

Ela

_________________
Pozdrawiam
Ela


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 12 kwi 2017, 09:49 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 04 lis 2016, 21:04
Posty: 446
Taki ze mnie znawca wędlin :mrgreen:, chociaż moja mama w domu też robiła białą, właśnie na Wielkanoc. Pamiętam, że zawsze dodawała kawałek wołowiny.
Głównie pamiętam jednak smak i zapach mocno przyprawionej białej, a także fajną zabawę, kiedy trzeba było przedmuchiwać jelita po namoczeniu, robiły się takie esy floresy i naszego psa, który "pilnował" mamy w czasie robienia białej, nawet nie chciał wyjść na spacer:)

A jakie ciasta piekły Wasze mamy i babcie? U mnie zawsze była babka wielkanocna, drożdżowa, sernik i coś makowego. Nie było natomiast mazurków. Co najwyżej był kupowany w sklepie, żeby ładnie wyglądał na stole, bo do jedzenia to się raczej nie nadawał, był suchy i twardy:) Pamiętam też, że kobiety zanosiły do cukiernika blachy z własnym ciastem drożdżowym do upieczenia. Był to powszechny widok przed świętami. Widocznie nie każdy w domu miał piekarnik nadający się do pieczenia, a prodiż może był za mały albo nie nadawał się do wszystkich ciast? W każdym bądź razie do dzisiaj wspominam tę feerię zapachów kiedy wchodziło się na klatkę schodową, zapach wędlin i cudownie pachnących ciast :)

_________________
--------------------------
Pozdrawiam, Danka


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 12 kwi 2017, 17:52 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 19 paź 2010, 01:54
Posty: 364
Lokalizacja: Poznań
U mnie tata jeszcze do niedawna robił białą kiełbasę. Ja nieraz asystowałam. U nas tej wołowiny było 1/4 jak jak pamiętam, ale muszę ojca podpytać. Dużo czosnku, który ojciec rozgniatał nożem z grubą solą. Surowe białko dodane do masy, aby się nie kruszyła. Mnóstwo majeranki (!), jak mówiła moja babcia, i to tylko takiej z ogrodu, tartej nad gazetą (czasem się mała gałązka trafiła i w świątecznej kiełbasie). Flaki suszone, przechowywane w słoikach, które trzeba było namoczyć dzień wcześniej. Czasem pękały i trzeba było pęto zakończyć wcześniej patyczkiem. I to napełnianie za pomocą specjalnej tulei, nakładki na maszynkę do mięsa. Pęta takiej kiełbasy się parzyło od razu, czasem zamrażało. Mniam...
U mnie mazurki też bywały kupne... z lukrową polewą. Dało się zjeść, ale po namoczeniu w kawie. :) A tak właśnie baba wielkanocna drożdżowa, u nas też zwykle gotowana tzw. parzona, makowiec, sernik, placek drożdżowy.

Co do pieczenia u piekarzy. (Dziadek był piekarz, aż mi żal, że nie zdążyłam się go dopytać o wszystko). Dawniej wielkanocne wypieki, a szczególnie baby było bardzo duże i ... z dużej ilości jaj (w poście jajek się nie jadło, więc do Wielkanocy ich się zbierało). Duża ilość jaj zwykle powodowała szybkie i gwałtowne rośnięcie. Wielkanocne baby potrafiły więc wykipieć a i mocno urosnąć. Rozpalanie wielkiego pieca było też pracochłonne, a u piekarza potrafił piec trzymać wysoką i stałą temperaturę. Na wsiach jeszcze piece były, ale nie zawsze się nadawały do takich wypieków. W miastach już większość nie miała szans na samodzielny wypiek.

_________________
Pozdrawiam
Olga T.
_____
Poszukuję: Bukowiec k. Nowego Tomyśla:Tyliński, Drzymała,Słociński, Napierała, Przybylski, Środa:Kaczmarek, Jaskóła, Szafrański (Swarzędz), Roszak (Swarzędz,Czerlejno), Biskup (Poznań, Kościan, Rogoźno), Danielewicz (Kościan)


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 12 kwi 2017, 18:49 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 04 lis 2016, 21:04
Posty: 446
Z tą białą kiełbasą, to dokładnie tak samo było u mnie :D Tyle tylko, że przed zaparzeniem pętka musiały obeschnąć i wisiały sobie ileś godzin na dziadkowej lasce.

Co do jajek. Trochę jestem zdziwiona, gdyż u mnie właśnie jajka były podawane jako dania postne, w pierogach, naleśnikach, czy jako samodzielne danie. Stąd pewnie i babki były "normalnej" wielkości:)

_________________
--------------------------
Pozdrawiam, Danka


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 12 kwi 2017, 20:02 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 22 kwi 2009, 20:13
Posty: 724
Lokalizacja: Poznań
Jak już napisano 'Kiełbasa biała surowa' vel 'Kiełbasa do prędkiego użycia' jest robiona z mięsa niepeklowanego.
Stąd brak cieszącego nasze oczy i ślinianki różowego koloru wyrobu.
Dodatek wołowiny może trochę zmienić kolor wyrobu, bardziej będzie to jednak bardziej kolor ciemno-krwisto-czerwony niż różowy.

Brak peklowania sprawia że klasyczna biała jest jedną z najbezpieczniejszych z kiełbas do pieczenia czy grillowania.
Pomimo niejednoznacznych wyników badań warto unikać nitrozoamin których powstawaniu (tutaj już z pewnością) sprzyja obróbka cieplna peklowanego mięsa w temperaturze wyższej niż 130 stopni.

To o czym pisze Ela wspominając swoją babcię:
Ela z Pojezierza napisał(a):
Zawsze więcej było robione ,by włożyć do słoików kiełbasę białą(masę mięsną bez flaka),
następnie babcia 2-3 dni pod rząd gotowała słoiki po 2 godz.by dobrze trzymały.
to zapomniana dzisiaj tyndalizacja:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Tyndalizacja
babcia Eli mogła o tyndalizacja nigdy nie słyszeć, jednak wielce prawdopodobne że dzięki właśnie takiemu traktowaniu mięsa przez babcię, Ela jest szczęśliwie dzisiaj z nami :-)
Jad kiełbasiany był jeszcze całkiem niedawno dość powszechną przyczyną zgonów.
Dzisiaj mamy całą gamę konserwantów, jak podejrzewają niektórzy nawet bardziej skuteczną w działaniu od wspomnianego jadu kiełbasianego...

Z jakich mięs powinna być prawdziwa biała kiełbasa ?
Zapewne tradycyjny smak kształtował się przez lata, kiedyś szczęśliwie a może nie, regulowany prawnie:
Rozporządzenie Ministrów: Aprowizacji oraz Przemysłu i Handlu z dnia 14 listopada 1947 r. w sprawie unormowania obrotu mięsem, wędlinami i innymi wyrobami wędliniarskimi.
http://isap.sejm.gov.pl/Download?id=WDU ... 455&type=2
wymaga się tam dla 'kiełbasa biała surowa' w składzie:
- 90% - wieprzowiny chudej
- 10% - tłuszczu
- 0% - wołowiny

_________________
pozdrawiam, Tomek
Odoliński , Odaliński, Oduliński - jeżeli spotkasz się z tymi nazwiskami gdziekolwiek napisz do mnie koniecznie...


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 12 kwi 2017, 20:32 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 19 paź 2010, 01:54
Posty: 364
Lokalizacja: Poznań
danka55 napisał(a):

Co do jajek. Trochę jestem zdziwiona, gdyż u mnie właśnie jajka były podawane jako dania postne, w pierogach, naleśnikach, czy jako samodzielne danie. Stąd pewnie i babki były "normalnej" wielkości:)


Też kojarzę jajka jako potrawę postną, szczególnie jajka w koszulkach, czy w sosie chrzanowym to takie piątkowe dania. Babcia jednak powtarzała, że kiedyś posty były tak ścisłe, że nie jadało się ani nabiału, ani jajek, ani nawet mleka. "Tylko pyry z olejem" i polewka (chyba na serwatce).

A przy okazji, może komuś się przydadzą ludowe metody barwienia jajek :)
Cytuj:
Barwniki otrzymuje lud zwykle z roślin. Na kolor żółty gotują jaja w łupinach cebuli, w odwarze z kory dzikiej jabłoni, lub w pączkach kwiatu knieci błotnej; na brunatny w brazylii, lub moczą w wodzie stojącej w wydrążeniu pnia dębowego; ną fioletowy - w listkach kwiatu ciemnej malwy; na zielony - w kotkach osiki z ałunem, w listkach jemioły lub żyta młodego; na pomarańczowy - w krokusie; na czarny - w korze z olchy i młodych liści klonu czarnego; na czerwony w odwarze,
z robaczków "czerwcem" zwanych.
źródło: Praca: tygodnik illustrowany. 1901.04.07 R.5 nr14

A tak przy okazji: Kto jadł kotki wierzbowe, poświęcone w Niedzielę Palmową jako środek zapobiegawczy na ból gardła? :lol: U mnie w domu babcia nas podkarmiała tymi kotkami :lol: :lol: :lol:

_________________
Pozdrawiam
Olga T.
_____
Poszukuję: Bukowiec k. Nowego Tomyśla:Tyliński, Drzymała,Słociński, Napierała, Przybylski, Środa:Kaczmarek, Jaskóła, Szafrański (Swarzędz), Roszak (Swarzędz,Czerlejno), Biskup (Poznań, Kościan, Rogoźno), Danielewicz (Kościan)


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 13 kwi 2017, 11:56 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 04 lis 2016, 21:04
Posty: 446
U mnie nie było tego zwyczaju, dowiedziałam się o nim robiąc wywiad nt. zwyczajów wielkanocnych od starszych osób. Bazie musiały być popijane wodą święconą. Drugi wariant, każdy z domowników zanim zasiadł do stołu wielkanocnego wypijał odrobinę wody święconej.

W niektórych rodzinach robiono także na Wielkanoc likier z cukierków kukułek, ponoć wspaniały w smaku i bardzo prosty w przygotowaniu, ale to już czasy międzywojenne:)

_________________
--------------------------
Pozdrawiam, Danka


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 01 maja 2017, 16:12 
Offline

Dołączył(a): 03 cze 2014, 11:57
Posty: 2180
G.P z 1812 roku:

Sposób wygubienia Odcisków.

Wziąść mały kawałek massy woskowey czerwoney, iakie pospolicie do pieczętowana dawniey w kancellaryiach królewskich, a późniey w Reiencyiach pruskich używano. Zrobić z tego plasterek iak naycieńszy, tak wielki, aby odcisk zakrył, i przyłożyć. Żeby zaś nie przylgnął do pończochy, obwinąć palec z odciskiem płateczkiem, i nitką okręcić. Chodzić można wygodnie odmieniaiąc co trzy dni takowey plasterek. Otóż iest cały sposób czyli sekret. - Zysk zaś z tego i skutek ten będzie, że przez ten plasterek odcisk coraz wyciąga się do góry, w kilka dni boleć i urażać przestaie, a prędzey lub późniey, stosownie iak dawny iest odcisk, sarn oddzieli się od ciała, który łatwo będzie gołym palcem bez żadnego narzędzia odiąć i odrzucić. Pod tym odrzuconym strupem będą drobne żyłki, na te ieszcze plasterek przykładać, aż te żyłki zginą, i ciało się zarównia. Za ten skutek z doświadczenia własnego i wielokrotnego ręczę. Kto nie wie, iak się ta massa robi, wypisuię tu tak, iak mi podyktowano w Kancellaryi:
Wosku ćwierć funta,
Cynobru łót ieden,
Oliwy łót ieden i ćwierć, ,
Terpentyny łót ieden.
To wszystko razem stopiwszy, zrobI się namieniona massa.
Nota. Mniemam, iż każda inna podobna massa lub maść gęsta, w którey się oliwa znaydnie, ten samby skutek sprawiła byle się nie nudzić ciągłem przykładaniem iey coraz świeżey co trzy dni; lecz to mniemanie mnie pod wyrok doświadczenia i lekarzy podaję.
Płoński.
....



Jakie to proste :)

_________________
pozdrawiam
Grażyna
bugakg@gmail.com


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 24 wrz 2017, 15:37 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 22 kwi 2009, 20:13
Posty: 724
Lokalizacja: Poznań
Zna ktoś z was 'jajka w szarym sosie' czy 'perduty w szarym sosie' ?

Podobno podróże kształcą, wczorajsza w okolice Nowego Tomyśla to potwierdziła.
Po raz pierwszy w życiu usłyszałem o 'jajkach w szarym sosie', niestety bez możliwości degustacji a i przepisu (dziwny niesłychanie) jeszcze nie udało mi się spisać.

Dzisiaj po krótkich poszukiwaniach znalazłem:
kwaśne jaja (perduty) – gotowane bez skorupki w wodzie z octem, podawane z kwaśnym sosem.

Szperając dalej doszukałem się wielkopolskich 'Perdutów w sosie' przepis na które w wersji szarej zgadza się +/- z przepisem na jajka z okolic Nowego Tomyśla:
Obrazek
O samych perdutach też nigdy nie słyszałem, jak się okazuje to martwa już raczej nazwa ponadregionalna:
Obrazek
Perduta, y, zwykle w lm. y, †Pertuta, [Perdoty]
jajka sadzona (potrawa); jaja puszczane na wrzącą wodę, któremi następnie ubiera ś. mięso smażone a. pieczona:
Jajko na perdutę = jajko ugotowane bez skorupki i polane śmietaną lub sosem.
wygląda na to że perduta to dzisiejsze 'jajko w koszulce'.

Jak się wydaje dawniej 'jaja w koszulkach' funkcjonowały równolegle z perdutami jednak oznaczały coś innego.
W 'Kucharzu wielkopolskim' przepis wcześniej niż ten na 'perduty w sosie' jest też przepis na 'jaja w koszulkach':
Obrazek
Nie wiem czy przepis odczytuję - wydaje mi się że była to wersja jajek sadzonych gdzie ze względu na sporą ilość jaj i niewielkie naczynie ilość białka pokrywała żółtka (tworząc koszulkę) a całość podawano na stół w naczyniu w którym jaja smażono ?

_________________
pozdrawiam, Tomek
Odoliński , Odaliński, Oduliński - jeżeli spotkasz się z tymi nazwiskami gdziekolwiek napisz do mnie koniecznie...


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 24 wrz 2017, 15:47 
Offline

Dołączył(a): 03 cze 2014, 11:57
Posty: 2180
Ja robiłam jajka w szarym sosie (ciemna zasmażka), lecz zamiast octu czy cytryny, dawałam musztardę.
Tak więc były jajka w szarym sosie musztardowym. :)

_________________
pozdrawiam
Grażyna
bugakg@gmail.com


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 24 wrz 2017, 20:38 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 04 lis 2016, 21:04
Posty: 446
To zwykłe jajka sadzone podawane w naczyniu w którym się piekły, tak jak dzisiaj podaje się zapiekanki w żaroodpornych naczyniach

_________________
--------------------------
Pozdrawiam, Danka


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 24 wrz 2017, 21:11 
Offline

Dołączył(a): 03 cze 2014, 11:57
Posty: 2180
bugakg napisał(a):
Ja robiłam jajka w szarym sosie (ciemna zasmażka), lecz zamiast octu czy cytryny, dawałam musztardę.
Tak więc były jajka w szarym sosie musztardowym. :)

Nie napisałam, ale jajka były gotowane do tego sosu.

_________________
pozdrawiam
Grażyna
bugakg@gmail.com


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 24 wrz 2017, 21:30 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 04 lis 2016, 21:04
Posty: 446
U mnie też jajka w sosie musztardowym były ugotowane:)

_________________
--------------------------
Pozdrawiam, Danka


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 05 lut 2018, 22:32 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 22 kwi 2009, 20:13
Posty: 724
Lokalizacja: Poznań
Dziękuję wszystkim za pomysły co do 'jajek w szarym sosie' vel 'perdutów w szarym sosie'.
W międzyczasie okazało się nie jestem jedynym fascynatem poszukiwań co to było, jak można zobaczyć tutaj:
https://groups.google.com/forum/#!msg/p ... qDI-PLn8wJ
Mam już od rodziny spisany przepis tytułowany jako 'zupa szare jajka'.
Zaprawdę jest on na tyle dziwaczny że nie mam śmiałości go zamieścić...
Z jajkami w sosie musztardowym nie ma on raczej wiele wspólnego.
Wiosną mam nadzieję ugotować podług tego przepisu, pod czujnym okiem seniorów - wtedy zadać relację obiecuję.


Teraz może trochę poza tematem, bo raczej żadna z naszych babć w domu tego nie piekła.

Pumpernikiel.

Ostatnio spróbowałem taki chleb uparzyć (nie pomyłka - uparzyć a nie upiec : -) pierwszy raz.
O pumperniklu więcej tutaj:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Pumpernikiel
Przywędrował do nas chyba wraz z powrotami migracyjnymi z Westfalii.

Ciekaw historia o tym jak, z pewnym chyba trudem, się zadomowił w Poznaniu tutaj:
http://www.minrol.gov.pl/Jakosc-zywnosc ... ikel-Adama

Na WBC doszukałem się:
Obrazek
Około 2010 roku piekarnia pumpernikla którą prowadzili bodaj potomkowie Józefa Adama uległa likwidacji. Nazwa produktu i sam zakład zostały przejęte przez firmę Fawor. Szkoda, choć mogło być gorzej.

W Poznaniu i jego sklepach pumpernikiel pamiętam z lat 70 XX wieku.
Był sprzedawany pokrojony na cienkie kromki, te zawinięte w celofan, etykiety była cała niebieska. Kto go produkował nie wiem.
Moja żona pamięta też inną, równoległą, wersję pumpernikla z tych lat. Były na niej żółte elementy na etykiecie, pakowany był bardziej w folię aluminiową niż celofan. Ten miał być firmowany przez Fawor.

Ktoś może pamięta te pumpernikle a może coś więcej o nich ?

_________________
pozdrawiam, Tomek
Odoliński , Odaliński, Oduliński - jeżeli spotkasz się z tymi nazwiskami gdziekolwiek napisz do mnie koniecznie...


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 05 lut 2018, 23:04 
Offline

Dołączył(a): 03 cze 2014, 11:57
Posty: 2180
Pamiętam i jadłam pumpernikiel. U nas można go kupić. Na pewno jest zdrowy, ale mi nie smakował.
Mokry i gliniasty - (nie chodzi mi o kolor)

Pewnie już dawno się ukazała w Poznaniu "Wildecka encyklopedia", bo artykuł jest 2015 roku:
http://www.codziennypoznan.pl/artykul/2 ... jego-wilda
cytuję:
"Na przykład pani Żelazkowa, do której się chodziło na zakupy, piekarz Pepka, który słynął z pumpernikla"

_________________
pozdrawiam
Grażyna
bugakg@gmail.com


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 05 lut 2018, 23:47 
Offline

Dołączył(a): 01 gru 2009, 18:03
Posty: 490
Lokalizacja: Poznań
https://www.google.pl/search?q=ul.+pozn ... 7870052147
w tym domu widocznym z lewej strony na fotografii mieściła się firma Adama Pumpernikla tj. przy ul. Poznańskiej. Sklepik był od ulicy i szyld. Specyficzny smak , najlepiej smakował z masłem. Opakowany w celofan i niebieską etykietę jak pisze TomekD. Wg mnie ten produkowany przez "Adama" różnił się smakiem od tego produkowanego przez Fawor. Na Jeżycach mówiono ,że firma splajtowała choć niekoniecznie. Fawor nadal sprzedawał go pod nazwą "Adam Pumpernikiel" .
Pozdrawiam
krysia


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 06 lut 2018, 05:51 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 13 sty 2017, 11:10
Posty: 752
Lokalizacja: Poznań
bugakg napisał(a):
Mokry i gliniasty

Ja zapamiętałem pumpernikel inaczej: twardawy, suchy o bardzo wyrazistym zapachu, odrobinę przypominającym zapach ciemnego piwa. Uwielbiałem pogryzać go tak jak dzisiaj dzieciaki pogryzają chipsy. Kupowałem go w piekarni Liczbańskich na ówczesnej ulicy Dzierżyńskiego...

_________________
Pozdrawiam, Paweł

Vulnerant omnes, ultima necat
poszukuję: Wietrzykowski, Wyzuj, Gibowski, Sławek, Dembecki, Robakowski, Stachowski, Mackowiak


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 06 lut 2018, 10:24 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 13 lis 2009, 18:44
Posty: 33
Lokalizacja: Wolsztyn
Arme Ritter - biedny rycerz
W Niemczech spotkałam się z jedzeniem, które być może wywodzi się ze średniowiecza.
Przepis: skibki suchego chleba zamoczyć w mleku z rozkłóconym jajem, posolić i smażyć na tłuszczu z obu stron.
Zostałam takim jedzeniem kiedyś poczęstowana i nawet nie najgorzej smakuje :D :lol:

Pozdrawiam - Genia


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 06 lut 2018, 14:33 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 13 sty 2017, 11:10
Posty: 752
Lokalizacja: Poznań
Cytuj:
Przepis: skibki suchego chleba zamoczyć w mleku z rozkłóconym jajem, posolić i smażyć na tłuszczu z obu stron.
W mojej rodzinie to danie funkcjonowało jako tosty francuskie :)

_________________
Pozdrawiam, Paweł

Vulnerant omnes, ultima necat
poszukuję: Wietrzykowski, Wyzuj, Gibowski, Sławek, Dembecki, Robakowski, Stachowski, Mackowiak


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 06 lut 2018, 14:47 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 27 kwi 2011, 18:28
Posty: 679
Lokalizacja: Pleszew
Książka kucharska z roku 1935
- kulinarne przepisy i kuchnia staropolska, w oparciu o przedwojenną książkę kucharską autorstwa Marii Śleżańskiej, "Co dziś na obiad" z roku 1935.http://kucharz1935.republika.pl/autor.html

_________________
Pozdrawiam
Liliana Komorowska

--------------------------------------
Komorowski Antoni akt ur. II poł. XVIIIw.(Czerniejewo i okolice) Brzostowski Antoni zgon poł.XIXw. (?) Brzostowski Kazimierz XVIIIw.(kuj.pom.)


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 06 lut 2018, 16:29 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 10 paź 2007, 08:22
Posty: 1880
Lokalizacja: Poznan
Genia i Pawel, to jest super jedzonko :!: , jak dla mnie paluszki lizac,
jest bardzo popularne w Stanach jako French Toast. Zobaczcie na Google
z dodatkami. Patrze na zdjecie i chce jesc :lol:
Bylo to jedno z moich ulubionych sniadanek ale chleb do tego nie jest suchy
czy bron Boze czerstwy a typowy chleb na toast.
W moim domu jest to dosc czeste sniadanie.

_________________
Hania
___________________________
Poszukuje aktu urodzenia Franz Timme, Timm, Thiem urodzony przed 1780 rokiem, zawod:młynarz
Haplogrupa V
Magiczne slowa: Prosze, Dziekuje, Przepraszam


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 149 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3

Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google [Bot] i 13 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
POWERED_BY
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL