Przekrój Nr.43 z 1946 roku - str.17.
Artykuł Juliusza Kydryńskiego: "Ciężarówką do domu".
Siedzę (nareszcie) na polskim Śląsku i w braku lepszego zajęcia wspominam najróżniejsze rzeczy, mniej lub więcej zabawne z mego niedawnego pobytu w Austrii.
Na przykład: parę tygodni temu Anglicy - bez porozumienia z polską placówką konsularną - ogłosili w Wiedniu rejestrację Polaków na wyjazd do Kanady.
Byli tacy, którzy się zgłaszali.
Jeden z nich zwierzył mi się później:
"Widzi pan - mówił - wszystko poszło gładko, miałem tylko osobisty kłopot z podaniem nazwiska.
No bo niech pan posłucha:
Moja matka z domu Szczygieł, nazywała się za pierwszym mężem Toporek, a za rozwiedzionym, Boberek.
Jednak ja byłem nieślubnym dzieckiem z trzeciego niedoszłego męża Piętaszewskiego, więc właściwie wszystko, poszło na konto pana Boberka i tak się nazywałem, dopóki sąd nie rozstrzygnął, że powinienem używać nazwiska panieńskiego matki. a więc Szczygieł.
W czasie wojny ukrywałem się pod nazwiskiem Kogutek i na to nazwisko otrzymałem maturę.
W bojówce pracowałem jako Szpada i jako taki otrzymałem fałszywą Kennkartę.
Wkrótce potem ożeniłem się i uciekając przed komuną do Niemiec przyjąłem nazwisko żony Dentka. przyczem podpisałem Volkslistę jako von Schlauch.
Po kwietniu 1945 r. zapisałem się na uniwersytet wiedeński na indeks mojego serdecznego przyjaciela Pajątkiewicza który zdał za mnie trzy egzaminy.
Zgłaszając się na wyjazd do Kanady, przedstawiłem Komisji: świadectwo ślubu moich rodziców na nazwisko Toporek, świadectwo chrztu jako Boberek, legitymację szkolną jako Szczygieł, świadectwo maturalne jako Kogutek, papiery polityczne jako Szpada, świadectwo pracy jako Dentka, niebieską Kennkartę jako von Schauch, oraz indeks uniwersytecki jako Pajątkiewicz.
Wobec tego Anglicy uznali mnie za Polaka bez zastrzeżeń i mówię panu - wszystko poszło gładko. Jadę do Kanady ! " (...)
