W skrócie - natrafiłem na postać Franka Berwalda, który służył w 7. pułku kawalerii generała Custera. Berwald wziął udział w słynnej bitwie nad Little Bighorn (przed chwilą była dokładnie 150. rocznica), ostatnim wielkim zwycięstwie Indian nad białymi. Miał niebywałe szczęście, bo tuż przed bitwą dowódca kompanii wyznaczył go do ochrony taborów. Cała jego kompania poszła ze skrzydłem Custera, na którym żaden z żołnierzy nie dożył zmroku.
Nie wiemy, czy Berwald było jego prawdziwym nazwiskiem - imigranci (zwłaszcza z "gorszej" części Europy) często przyjmowali zupełnie nową tożsamość. Podobnie było w składzie Siódmego. Giovanni Casella nazywał się John James, Giovanni Martini - John Martin. W Siódmym służył też (choć nie wziął udziału w bitwie) piekarz z Warszawy Robert Rowland - Bóg jeden raczy wiedzieć, jak nazywał się naprawdę.
Mam jednak podejrzenia, że akurat w przypadku Franka było to prawdziwe nazwisko, spolszczenie/zamerykanizowanie niemieckiego Beerwald lub Bärwald. Ale, co ciekawe, w spisach ludności Frank podawał jako wyznanie katolicyzm, a jako miejsce urodzenia - Posen, Poland. A przecież formalnie nie było wtedy takiego kraju. To każe mi zgadywać, że mamy do czynienia z osobą o niemieckich korzeniach, ale polskiej tożsamości - jakby... Bambrem.
I faktycznie, w księgach św. Wojciecha mamy Berwaldów, ale niestety, żaden z aktów nie dotyczy Franciszka. Gdyby ktoś z Państwa kiedyś na niego trafił (urodził się ok. 1850-52), będę wdzięczny za sygnał.
