Wielkopolskie Towarzystwo Genealogiczne GNIAZDO

Forum dyskusyjne WTG GNIAZDO
Teraz jest 24 lut 2018, 03:18

Strefa czasowa: UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 24 ] 
Autor Wiadomość
PostNapisane: 01 wrz 2007, 20:54 
Offline

Dołączył(a): 28 lis 2006, 20:58
Posty: 122
Lokalizacja: Gniezno
Witam!!!
To co znalazłem nie dotyczy Wielkopolski ale może ktoś znajdzie jakieś wiadomości dla siebie - znalazłem w sieci FTP ze zdjęciami i planami starego Wrocławia : ftp://195.116.106.4.
Pozdrawiam
Sławek


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 03 lip 2012, 06:48 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 20 mar 2009, 20:06
Posty: 1145
WBC „Dziennik Poznański” nr195, 27-8-1881r., str.3:
„Ślub. W Wenecyi w dniu 16 bm. w kościele Sta.Maria della Saluta pobłogosławionym został związek małżeński pomiędzy p. Konstantym Prozorem, obywatelem gubernii mińskiej, a panną Zofią Świętorzecką, córką p. Bolesława Świętorzeckiego obywatela z Białorusi wychodzcy z r.1863.”

Pozdrawiam. Jolanta Fontowicz

_________________
Jolanta Fontowicz


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 05 lip 2012, 19:47 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 20 mar 2009, 20:06
Posty: 1145
WBC „Postęp” nr249, 31-10-1900r., str.2:
„ W Krakowie znaleziono onegdaj w kościele św.Anny niemowlę, które leżało na ziemi przy drzwiach wchodowych otulone starannie. W powiciu znaleziono kartkę, w której matka użala się, że jest tak biedna, że jest to trzecie jej dziecko a sama jest tak biedna, że wychować go już nie jest w stanie; dziecko jest nieochrzczone. Grono osób obecnych w kościele, zajęło się losem biednego niemowlęcia, które przedewszystkiem ochrzczono, nadając mu imię Jan Kanty, - nazwisko zaś, ze względu na dzień tygodnia, w którym je znaleziono – Środziński.”

Pozdrawiam. Jolanta Fontowicz

_________________
Jolanta Fontowicz


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 19 lis 2012, 21:38 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 20 mar 2009, 20:06
Posty: 1145
WBC „Lech” nr 1, 1-1-1926r., str.11 : „Kowel.-Wśród białych śnieżnych dróg 4-letnia dziewczynka konała.- W pociągu osobowym idącym ze Sarn do Kowla w jednym z przedziałów siedziała ładnie ubrana kobieta, obok niej zaś stała 4-letnia dziewczynka, córeczka, domagając się posiłku. Nie otrzymawszy go, dziecko poczęło płakać i w miarę uspakajania matki napierało się coraz gwałtowniej. Wskutek nalegań dziecka matka wpadała w coraz większe zdenerwowanie. Wreszcie na 103 kilometrze niezbyt cierpliwa mama, nie mogąc uspokoić grymaśnej córki, skorzystała z nieobecności pasażerów w przedziale, otworzyła drzwi i wyrzuciła dziecko z pociągu z takim furjackim zamachem, że padło ono 8 metrów od toru w śnieg. W kilka godzin po przejściu przechodzący torem mieszkaniec pobliskiej wsi Mały Żetuck nazwiskiem Teodor Marmuł znalazł w śniegu dziewczynkę nawpół żywą, którą następnie po przyprowadzeniu do przytomności oddał pod opiekę miejscowemu sołtysowi. Dziewczynka opowiedziała swą okropną historję, że mama rozgniewana wyrzuciła ją z pociągu, a sama pojechała do Kowla. Procz imienia Minka nazwiska dziecko podac nie umiało. Zbrodniczej mamy poszukuje policja.”

Pozdrawiam. Jolanta Fontowicz

_________________
Jolanta Fontowicz


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 22 gru 2012, 21:27 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 20 mar 2009, 20:06
Posty: 1145
WBC „Dziennik Poznański” nr 288, 17-12-1922r., str.9:
Obszerna korespondencja z Sznghaju, opisująca przybycie z amurskiej gubernii 137 Polaków ( w tym dzieci). […]”Prawie wszystcy Hulewicze, trochę Skoropadskich (czy Szkuropadskich) i Smykowskich i tak wszystcy ze sobą powiązani. Każdy z tych Hulewiczów czy Szkuropadskich ma też żonę Hulewiczównę czy Szkuropadską.”[…]”Do Polski jechać nie chcą”[…]”po długich namysłach zdecydowali się jechać do Francji”.

Pozdrawiam. Jolanta Fontowicz

_________________
Jolanta Fontowicz


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 25 gru 2012, 23:08 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 20 mar 2009, 20:06
Posty: 1145
WBC „Kurier Poznański” nr121, 28-5-1886r., str.3:
„Milwaukee. Podczas rozruchów w Milwaukee, których głównymi sprawcami, jak twierdzi milwaucka „Krytyka”, byli Niemcy, zabito resp.raniono następujących Polaków: Jan Maśka (vel Maszka) lat 21. Został ugodzony kulą w brzuch. Umarł dnia następnego po ciężkich cierpieniach, pozostawiając młodą żonę i jedno dziecko. – Roberta Erdmanna, lat 19, śmiertelnie ranny w brzuch. Marcina Jakóbowskiego lat 45, ranny śmiertelnie. – Jakóba Nowaczyka, 13 letniego chłopca, który zamiast pójść do szkoły, poszedł z książkami pod pachą z tłumem robotników do Bay View. Śmiertelnie kulą ranny w brzuch, umarł. – Każmirza Dudka, lat 23; ugodzony kulą uszedł jeszcze ze 150 kroków, potwm padł na ziemię. Jakiegoś nieznajomego robotnika. – Michała Ruchalskiego, lat 30 do 40, został postrzelony przez pierś i wkrótce ducha wyzionął. – Marcina Jankowiaka, ugodzony został kulą w czoło. – Jana Osińskiego, lat 28, odebrał kontuzyą w prawą łopatkę. Dr. Scriber, który opatrywał rany wyżej wymienionych, oświadczył, iż krom Osińskiego, żaden z nich nie wyzdrowieje.”

Pozdrawiam. Jolanta Fontowicz

_________________
Jolanta Fontowicz


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 21 sty 2013, 10:54 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 20 mar 2009, 20:06
Posty: 1145
WBC „Dziennik Poznański” nr75, 30-3-1930r., str.11: „Wszystkich, którym wiadome jest obecne miejsce pobytu Dymitra Fiołka, syna Mikołaja i Marji Kusznic urodzonego 5 września 1885 roku w Sławczanach, pow.Gródek Jagielloński, ostatnio w roku 1923 zamieszkałego we Lwowie, uprasza się o nadesłanie informacji do Konsystorza Ewangelicko Reformowanego w Wilnie, ul.Zawalna Nr. 11.”

WBC „Dziennik Poznański” nr106, 8-05-1892r., str.5:
„Wczoraj przejeżdżały przez Poznań 3 rodziny kolonistów niemieckich, liczące razem 20 głów, wydalonych przez rząd rosyjski z kolonii Anielewko na Wołyniu. Były to ostatnie trzy z 43 rodzin kolonistów niemieckich wydalonych z tej kolonii.”

WBC „Dziennik Poznański” nr84, 12-04-1903r., str.4 - polscy krewni p.von Waldowa.

Pozdrawiam. Jolanta Fontowicz

_________________
Jolanta Fontowicz


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 14 lut 2013, 19:26 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 20 mar 2009, 20:06
Posty: 1145
Historia panny Bronisławy Czarnowskiej – podoficera w I pułku jazdy Sandomierskiej 1831 r.
Na str.5-6
http://www.wbc.poznan.pl/dlibra/docmetadata?id=70786&from=publication

Pozdrawiam. Jolanta Fontowicz

_________________
Jolanta Fontowicz


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 23 lut 2013, 22:02 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 20 mar 2009, 20:06
Posty: 1145
WBC „Dziennik Poznański” nr41, 20-02-1903r., str.4:
„W dziedzicznych Marchocicach zmarł nestor ziemiaństwa kieleckiego ś.p. Korneliusz Godlewski w 82 roku życia.[…].

WBC „Dziennik Poznański” nr41, 20-02-1903r., str.4:
„W sandomierskiem rozstał się z tym światem ś.p. Józef Rawita Ostrowski, b. oficer wojsk polskich, towarzysz prac Andrzeja Zamojskiego.[…]”


Pozdrawiam. Jolanta Fontowicz

_________________
Jolanta Fontowicz


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 06 mar 2013, 07:44 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 20 mar 2009, 20:06
Posty: 1145
WBC „Dziennik Poznański” nr140, 20-06-1868r., str.3:
Wełna na targu warszawskim. Znaczniejsze partie wełny dostarczyli: Poznański ze wsi Sielca w guberni grodzieńskiej, Icek Fraenkiel z Przytyku w guberni radomskiej, Aleksander Pawłowski, Feliks Higersberger, Ignacy Drużbacki, Walery Buczyński, Faustyna Petrakiewicz, Wiktor Łempicki, Władysław Orłowski, Konstanty Celiński, Kazimierz Grabolewski, Roman Roland, Henryk Rulikowski. Z kupców przybyli:Rephan z Kalisza, Menke z Łodzi, Busz i Margulies ze Zgierza. Z Wrocławia: Juliusz Haber, Lipman Henczel, Aniel Henczel, Moricz Henczel, Jakób Henczel; Lewison z Berlina, firma Fidlera z Opatówka, ajent Stglitza w Petersburgu, Freind.

Pozdrawiam. Jolanta Fontowicz

_________________
Jolanta Fontowicz


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 07 mar 2013, 07:21 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 20 mar 2009, 20:06
Posty: 1145
WBC „Dziennik Poznański” nr145, 26-06-1868r., str.4:
Nagrody z wystawy Owczarstwa w Warszawie. Wymienione osoby: Mielęcki Roman z Szydłowa(pow.łodziński), Skrutkowski Stanisław z Woli Gowartowej, Łabędzki Władysław z Okęcin, Stanisław Potulicki z Obór, Antoni Brzeziński, Gantier Marceli, Wilhelm Müller wł.dóbr Beuth w Pomerznii, Rappel Ignacy z Wólki pod Łukowem.

Pozdrawiam. Jolanta Fontowicz

_________________
Jolanta Fontowicz


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 20 mar 2013, 19:43 
Offline

Dołączył(a): 15 lis 2011, 00:55
Posty: 46
Lokalizacja: Zabrze
W Gazecie Wyborczej z 08-03-2013 w artykule Tylko nie mów mi Horst zamieszczono drzewo przodków Janoscha.Popularny ostatnio Horst Eckert obchodził 82 urodziny.W drzewie występują : Glodny, Eckert,,Skorupa, Morawiec i wiele innych.
Pozdrawiam ze Ślaska.
http://katowice.gazeta.pl/katowice/1,35 ... coraz.html

Darek

_________________
Poszukuję:Wdowczyk,Goździaszek(szyk),Skiba,Maciejewski z okolic Jarocina (Dębno,Chrzan,Klęka,Pogorzelica) Wdowczyk z okolic Głogowa oraz Sporysek,Lempa,Pocwa z Mysłowic


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 02 maja 2013, 06:57 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 20 mar 2009, 20:06
Posty: 1145
WBC „Dziennik Poznański” nr143, 24-06-1902r., str.5: „[…]Handlarz ogrodowizną Jan Rudek z Starejwsi pod Raciborzem, powracając w sobotę rano z obwodu przemysłowego, zostal na szosie markowickiej porwany z wozem i utonął; konie zdołano uratować.[…]”

WBC „Dziennik Poznański” nr143, 24-06-1902r., str.4: Opis trąby powietrznej w Brzeżanach. Wymienione nazwiska: porucznik Ginzel, dr Skibicki, piekarz Szustkiewicz, adwokat Czajkowski, Błaszkiewicz.

WBC „Kurier Poznański” nr213, 17-09-1875r., str.2: „Michał Janowski poszukuje trzech braci swych: Adama Aleksandra (dwóch imion), Zygmunta i Piotra Janowskich, rodem z Galicyi, tarnowskiego obwodu, wsi Wiewiórki, rozebranych sierót 1846 r. za pośrednictwem pań Winkler w Tarnowie i Kłodzińskiej we Lwowie. […]”

WBC „Kurier Poznański” nr213, 17-09-1875r., str.2: „Złote wesele. We wsi Brzuza, powiecie kozienieckim gub. radomskiej, w dobrach Adama hr Ożarowskiego, miejscowy proboszcz Jksiądz Kazimierz Lisikiewicz, w dniu odpustowym św. Bartłomieja 24 sierpnia r.b., błogosławił 50letnią parę małżeńską włościan wsi Brzuza, Stanisława i Małgorzatę z Zakrzewskich małżonków Mańturzyków, urodzonych w roku 1802, zaślubionych zaś w 19 roku życia swego 1820 w miesiącu lutym, a zatem przeżyli oni z sobą lat 55. Mańturzykowie z czterech synów i jednej córki doczekali się 15 wnuków, wyglądają jeszcze czerstwo, a szczególnie żona, i wnioskować można, że dożyją lat 100.”

Pozdrawiam. Jolanta Fontowicz

_________________
Jolanta Fontowicz


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 03 maja 2013, 22:43 
Offline

Dołączył(a): 12 maja 2012, 15:48
Posty: 215
Lokalizacja: Trójmiasto
Dziękuje Jolancie,będę" badał" tego Łabędzkiego,
choć to dosyć dalekie odgałęzienie na drzewie może być.
Pozdrawiam Wszystkich.
Jacek"gerszewski"


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 18 maja 2013, 20:06 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 20 mar 2009, 20:06
Posty: 1145
WBC „Dziennik Poznański” nr 59, 12-03-1889 r., str.4:
„W Sztokholmie w tych dniach został rozstrzygnięty konkurs, ogłoszony przed półtora rokiem na napisanie najlepszej i wyczerpującej monografii o wynalazkach elektrotechnicznych. Z pośród kilkudziesięciu prac, nadesłanych na konkurs, pierszeństwo przyznano pani Józefie Chybińskiej, rodaczce naszej, która, ukończywszy wydział nauk przyrodniczych w Zurychu, poświęca się specyalnie studyum w zakresie fizyki. Rodaczka nasza mieszka obecnie – jak pisze „Kur.Warsz.” – u brata w Kotulicach pod Odesą. Monografia, uwienczona nagrodą 5000 fr., została napisana w języku francuskim.”

WBC „Dziennik Poznański” nr 26, 1-02-1874 r., str.4:
„Dwużeństwo. Piekarz Leon Sarnowski z Chełmna ożenił się tam 2 czerwca 1873 r. z Honoratą Skokowską.[…]Sarnowski ożenił się w r. 1855 w okolicy Starogardu, ale po trzech kwartałach żonę porzucił, następnie o rozwód się starał, lecz go nie uzyskał.[…]."

Pozdrawiam. Jolanta Fontowicz

_________________
Jolanta Fontowicz


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 25 maja 2013, 20:30 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 20 mar 2009, 20:06
Posty: 1145
WBC „Dziennik Poznański” nr 128, 07-06-1890 r., str.5:
„Ucieczka z Syberyi. Przed dwoma tygodniami do wsi Cudnów, w powiecie radomskim, przybył Józef Guziński, skazany przed dwoma laty za podpalenie na osiedlenie w gubernii jenisejskiej.[…]”

WBC „Dziennik Poznański” nr 4, 06-01-1881 r., str.3:
„Ślub. We Lwowie dnia 29 zm., odbył się w kościele archikatedralnym ślub znanego i powszechnie szanowanego profesora dr. Józefa Żulińskiego z panną Łucyą Grossówną z Królestwa. Parę młodą pobłogosławił ks. Żuliński z Paryża.”

Pozdrawiam. Jolanta Fontowicz

_________________
Jolanta Fontowicz


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 26 maja 2013, 18:44 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 27 maja 2008, 14:34
Posty: 2569
Kurier Poznański 1919.05.27 R.14 nr 121

Bandycki napad na Marię Rodziewiczównę
.
Znakomita powieściopisarka p. Maria Rodziewiczówna, posiadająca o kilka wiorst od Falenicy (pod Warszawą ) niewielką posiadłość „Wyraj”, padła ofiarą niecnego bandytyzmu. Mianowicie późnym wieczorem kilkunastu bandytów otoczyło jej domek, a wskoczywszy do środka, dali do niej kilka strzałów. Jedna kula przeszła przez policzek w pobliżu ucha, druga rozszarpała policzek w pobliżu skroni. Następnie zakneblowawszy jej usta i skrępowawszy ręce, zabrali się do rabunku. Wartość zrabowanych rzeczy wynosi około 7 tysięcy mk. Rodziewiczównę przewiozła do Warszawy karetka amerykańskiego Czerwonego Krzyża. Stan znakomitej powieściopisarki, na szczęście, nie budzi obaw o jej życie. Ranna ma nieco podniesioną temperaturę i skarży się na dotkliwy ból ucha.

_________________
Bożena


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 17 gru 2013, 21:36 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 27 maja 2008, 14:34
Posty: 2569
Kurier Poznański 1919.09.06 R.14 nr 205

Obrazek Obrazek Obrazek

_________________
Bożena


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 19 gru 2013, 07:54 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 20 mar 2009, 20:06
Posty: 1145
WBC „Dziennik Poznański” nr 201, 5-09-1866 r., str.4:
„Nieszczęśliwy wypadek. W Krasławiu, miasteczku należącem do hr. Platerów, nad Dźwiną w Gubernii witebskiej, przy granicy gub. inflanckiej położonem, zaszedł w dniu 12 sierpnia okropny wypadek. Podczas przeprawy około stu osób, zdążających na nabożeństwo do tamecznego wspaniałego kościoła, prom na Dżwinie zatonął, i wszyscy będący na nim wpadli do wody. Uratowano ledwo 30 osób; trupów z wody wydobyto 56, innych zaś nie znaleziono na razie.”

WBC „Kurier Poznański” nr 26, 02-02-1881 r., str.5:
„Rozporządzenie ostatniej woli śp. Andrzeja Rydzowskiego, pisane własnoręcznie w Wiedniu dnia 21 maja 1878, […]”

WBC „Dziennik Poznański” nr 240, 21-10-1903 r., str.4:
„O dziwnych losach dziewczyny polskiej piszą do „Czasu” z Przecławia: Nazywała się Anna Wilczyńska, rodem z Tarnobrzega. Po śmierci ojca, matka wyszła powtórnie za mąż za leśniczego w dobrach przecławskich. Córka dorósłszy, poszła na służbę do Czarny, koło Tarnowa, ztamtąd do Dębicy, a ztamtąd dostała się do państwa Cybulskich z Glinika. Z nimi pojechała do Francyi, gdzie zamieszkała w Marsylii. Poznał ja tam bogaty francuz, Froom, kupiec koni, i pokochawszy, poślubił. Z Marsylii przenieśli się do Bombaju, a ztamtąd do Sajgonu, gdzie mąż jej zmarł, zapisując jej cały swój majątek. Po śmierci męża wróciła do Bombaju, lecz za poradą lekarzy przeniosła się ztamtąd do Singapore. Tam w czwartym roku wdowieństwa wyszła po raz drugi za mąż za anglika, Fryderyka Henryka Canotza, który był urzędnikiem cesarskim w departamencie rachunkowym w Bankong. Ztamtąd przeniosła się z mężem do Pinang na półwyspie Malakka, gdzie mąż przyjął posadę w angielskiej kompanii handlowej. W Pinang mieszka od ośmiu lat. W tym roku lekarze poradzili jej, aby dla poratowania zdrowia przeniosła się na jakiś czas do klimatu europejskiego. Przyjechała więc i od pół roku mieszka w Przecławiu. Mówi dobrze po polsku, angielsku, francusku i malajsku, po niemiecku potrafi się rozmówić.”

Pozdrawiam. Jolanta Fontowicz

_________________
Jolanta Fontowicz


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 21 gru 2013, 07:42 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 20 mar 2009, 20:06
Posty: 1145
WBC „Dziennik Poznański” nr 169, 27-07-1871 r., str.3:
„Przed niedawnym czasem wikaryusz kielecki ks. G. wezwany do umierającej włościanki w Szydłówku, po odbytym obrzędzie usłyszał rozmowę przygotowanej na drogę wieczności staruszki ze swą córką w języku zupełnie obcym. Zapytana włościanka jakiej mowy używa, oświadczyła że jest Hiszpanką wywiezioną ze swego kraju, jako żona napoleońskiego żołnierza, będącego rodem z Szydłówka, po którego śmierci pozostała w tej wiosce i nauczyła córkę swej rodzinnej mowy.”

Pozdrawiam. Jolanta Fontowicz

_________________
Jolanta Fontowicz


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 25 kwi 2015, 11:17 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 27 maja 2008, 14:34
Posty: 2569
Co prawda wątek ma w tytule słowa "może się komuś przydać", a poniższa notka z prasy z pewnością nikomu się nie przyda, ale może zainteresuje-nie wiedziałam gdzie umieścić.

Postęp.1922.03.3/5
Przeraźliwe okrucieństwa ojca.
W Sokółku pod Lidą, wdowiec miał się ożenić z panną, która jednak postawiła warunek, że mąż jej pozbędzie się 3 dzieci z pierwszego małżeństwa. W porozumieniu tedy z macochą wyprowadził dzieci do lasu, przywiązał je do drzewa i zostawił. Dzieci zmarzły. Gdy siostra zmarłej matki zapytała szwagra, gdzie są dzieci, ten jej odpowiedział opryskliwie, że ona ich nie żywi, to nie powinna się niemi interesować. Siostra dała znać do policji, która wpadła na ślad zbrodni. Dzieci miały rączki pocięte sznurami, zęby zakrwawione, gdyż usiłowały rozerwać i przegryźć pęta. Rączka najmłodszego dziecka tkwiła w ustach starszego brata, który widocznie usiłował rozgrzewać dziecko. Proces nad mordercami odbył się w Lidzie. Sąd skazał ojca na karę śmierci, a macochę na ciężkie roboty.

_________________
Bożena


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 24 wrz 2015, 15:21 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 27 maja 2008, 14:34
Posty: 2569
Orędownik 1936.02.29.

Warszawa. . Jak donoszą ostatnio pisma tutejsze, właściciel majątku Sobolew (pow. garwoliński), p. Jan Słoński, znany był z różnych swoich dziwactw. Podczas największego deszczu jeździł konno w koszulce sportowej. W niedzielę przyjeżdżał do pobliskiego kościoła ubrany w żakiet i cylinder. Owdowiawszy przed dziesięciu laty, grób żony urządził w ogrodzie folwarcznym, tuż przed oknami swej sypialni To też nikogo nie zdziwiło, gdy pan Słoński, zaprosiwszy do siebie artystę malarza Czesława K. z Warszawy, postanowił sportretować się... w trumnie. Na katafalku ustawionym w pokoju wśród kwiecia, przy zapalonych świecach ustawiono trumnę, w której Słoński położył się, ubrany w surdut. Malarz przystąpił do pracy i tak przejął się sytuacją, że nie zauważył iż płótno wykończył w ciągu jednego dnia. Słoński z przymkniętemi oczyma pozował znakomicie jako nieboszczyk. Kiedy bowiem artysta skończył pracę i zwrócił się do pozującego, aby mu to oznajmić, stwierdził z przerażeniem, że model nie daje znaku życia. Wezwany lekarz stwierdził zgon.

_________________
Bożena


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 08 maja 2016, 10:19 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 27 maja 2008, 14:34
Posty: 2569
Kurier Poznański 1919.09.06 R.14 nr 205

Antoniny.
Warszawski| „Dziennik Powszechny” pisze:
Potwór bolszewicki na Ukrainie, miażdżony :przez stopy naszych wojsk zwycięskich, jeszcze w konwulsjach ostatnich niszczy co może dokoła. Na wieść o zbliżaniu się zastępów polskich panika ogarnia dzikie hordy, a ich zawziętość bezsilna, oporu skutecznego stawiać w walce zbrojnej niezdolna, mści się na bezbronnych ludziach i rzeczach w szatańskiem iście rozpętaniu. Nurza się ta dzicz oszalała we krwi ofiar, rozkoszuje się w znęcaniu nad niemi, pląsa dokoła pożarów, obracających w zgliszcza dzieła pracy pokoleń, pamiątki przeszłości, zabytki cywilizacji, owoce natchnień i twórczości jej ducha.
Znikły z oblicza ziemi Wołyńskiej wspaniałe Antoniny. Znikł strawiony przez pożar stary dom w którym niegdyś marzył Antoni Malczewski, rozpadł się w gruzy pałac olbrzymi stopniowo dokoła tego domu powstały, znikły niezliczone dzieła sztuki i pamiątki nagromadzone tam przez Józefa hr. Potockiego, który uczynił z Antonin jedną z największych siedzib w Polsce i stworzył tam ognisko kultury, promieniując na kraj cały.
Do ostatnich czasów ostawało się wszystko. Zdawało się, że ocaleje, że wśród tylu ruin jeszcze jedna olbrzymia nie stanie się ruina, że przetrwa koniec zawieruchy, jak przetrwało jej porywy najsroższe. Stało się na nieszczęście inaczej. W dniu 12 sierpnia, na dni kilka zaledwie przed wkroczeniem wojsk polskich, zapłonęły dokoła pałacu niszczycielskie żagwie a wszczęty pożar szalał w ciągu trzech dni, złowieszczą dokoła rzucając łunę.
Wyły z uciechy dzikie hordy patrząc, jak pastwił się płomień nad kilkanaście tysięcy tomów liczącą biblioteką, jak ginęło w ogniu archiwum rodzinne ks. Sanguszków, jak paliły się stare portrety i nowe pędzla Matejki, jak nikły obrazy Kossaków, Pochwalskich i starych mistrzów sztuki europejskiej, jak tłukły się i rozpadały bezcenne zbiory porcelany koreckiej, jak prastare pamiątki rodzinne, jak wspaniałe bronzy i kryształy niszczył żywioł rozszalały, obracając wszystko w perzynę. Pozostała dziś ruina ogromna, której podźwignąć do stanu dawnego nikt już nie zdoła. Są rzeczy niknące bezpowrotnie i ani wskrzesić, ani odtworzyć się dla naszego świata nie dające już nigdy. Oczyściły się w ogniu ofiarnym, przeszły do świata innego, ale nie zginęły. I cokolwiek się stało, nie na darmo istniały leżące dziś w gruzach Antoniny. Pozostało to, czego żaden ogień nie strawi, pamiątka dzieła cywilizacyjnego na kresach i wpływ, które to dzieło wywarło i wywierać będzie świadomie i nieświadomie dla ulegających mu w najdalszej przyszłości. Nie ma już Antonin. Ale były.




Pałac w Antoninach – wybudowany w XVIII w. przez Ignacego Malczewskiego.
Pałac przebudowany według projektu architekta Franciszka Arveuf w 1897 r. w stylu neobarokowym został spalony w 1919 r. Ostatnim właścicielem Antonin był Józef Mikołaj Potocki (1862-1922), który ożenił się z ks. Heleną Radziwiłłówną (1874-1959) i miał dwóch synów: Romana Antoniego (1893-1971) oraz Józefa Alfreda (1895-1968)[. Żoną Józefa Alfreda była Maria Potocka (1908-2003).

Pałac słynął ze swej stadniny zarodowej koni arabskich oraz piwnic stanowiących kolekcję trunków o nieobliczalnej wartości. W pomieszczeniach pałacowych znajdowała się wielka kolekcja obrazów (m.in. Matejki i Fałata) oraz porcelany i książek. Józef Mikołaj Potocki opiekował się księgozbiorem sławuckim Sanguszków, który znacznie powiększył; w dobrach w Antoninach zgromadził około 20 tysięcy tomów oraz liczne dzieła sztuki. Wszystko to w ogromnej większości zostało zrabowane i zniszczone w roku 1919, podczas i wojny polsko-bolszewickiej.
Po wydarzeniach wojennych Potocki przewiózł resztkę zbiorów do pałacu w Warszawie, gdzie uległy zniszczeniu w czasie powstania warszawskiego.
Wysoko podpiwniczony pałac wybudowany został na planie prostokąta. Po zespole pałacowym ocalały: brama wjazdowa z herbami: Pilawą Potockich i Pogonią Sanguszków, park krajobrazowy z XIX w., budynek kordegardy oraz stajnie. Przy pałacu znajdował się piękny ogród, opisany wierszem przez J. Głowackiego, wydanym w 1822 r. Spis roślin znajdujących się w ogrodzie wydrukowano w 1853 r. w Petersburgu. Następny, dokładniejszy, ukazał się w 1859 r. w Warszawie.


Źródło https://pl.wikipedia.org/wiki/Pa%C5%82a ... note-Geo-2

_________________
Bożena


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 18 lut 2018, 16:05 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 27 maja 2008, 14:34
Posty: 2569
Ilustrowana Republika. 1925-08-06 R. 1 no 10 - 5/27

Tragiczne samobójstwo rotmistrza. Nasz warszawski kor. Telefonuje:
Trawiony nieuleczalną chorobą żołądka strzelił sobie w skroń.
Wczoraj, o godzinie 4 po poł. popełnił samobójstwo rotmistrz II-go pułku szwoleżerów, przydzielony do sztabu generalnego — Roman Cieszyński. Przyczyną rozpaczliwego kroku była nieuleczalna choroba żołądkowa. —
W mieszkaniu denata przy ul. Mokotówskiej 62, znaleziono kartkę, w której ś.p Roman Cieszyński oświadcza,iż odbiera sobie życie wskutek beznadziejnego stanu swego zdrowia.
Zmarły tragicznie oficer wstąpił w roku 1914 do Legjonów. Był we wszystkich kampanjach i został dwukrotnie odznaczony krzyżem walecznych.
Zwłoki ś.p. rotmistrza Cieszyńskiego przewieziono do kostnicy przy szpitalu Ujazdowskim.

_________________
Bożena


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 24 ] 

Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
cron
POWERED_BY
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL