Wielkopolskie Towarzystwo Genealogiczne GNIAZDO

Forum dyskusyjne WTG GNIAZDO
Teraz jest 12 gru 2019, 22:42

Strefa czasowa: UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 1 ] 
Autor Wiadomość
PostNapisane: 13 paź 2019, 16:58 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 09 paź 2013, 14:30
Posty: 375
Tekst opisujący życie owczarzy stworzyłam na podstawie żródeł internetowych min. for genealogicznych. Natomiast wnioski dotyczące zapisów tej grupy w metrykach kościelnych oparłam na własnych spostrzeżeniach powstałych podczas indeksacji metryk oraz kilkakrotnej analizie indeksów.

Owczarze rekrutowali się początkowo ze Śląska lub Niemiec i uważani byli w XVIII w. za wykwalifikowanych fachowców , których wiedza przekazywana była z pokolenie na pokolenie. Przeważnie byli ludżmi wolnymi, a ich stosunki z dworem opierały się na ustnej umowie lub pisemnej z właścicielem folwarku na okres minimum dwóch lat. Odchodzący ze służby owczarz otrzymywał świadectwo oraz rekomendację, która miała moc urzędową dzięki, której mógł uniknąć długoletniej służby wojskowej. Wynagrodzenie majętnych owczarzy składało się z pensji i ordynarii w postaci żyta, pszenicy, jęczmienia owsa, kaszy gryczanej i grochu, a na terenie Wielkopolski owczarz mógł oddawać własne owce na wychowek dworski tzw. załęcz. Z innych rejonów kraju: owczarz wraz z chłopkiem do pomocy otrzymywał 45 rubli, 16 korców zboża i 300 prętów ziemi, jedna fura drzewa w okresie zimowym na miesiąc. Dodatkowe gratyfikacje 0,5 litra wódki dostawał od jagnięcia [ jeśli je wychowa]. Tyle samo alkoholu otrzymywał na Wielkanoc. Mógł mieć w pańskiej oborze 2 krowy, zajmować jedno mieszkanie, przy którym miał komórkę i chlewek. Dla porównania lokaj otrzymywał 40 rubli, 8 korców zboża i 150 prętów ziemi, mógł mieć w oborze 1 krowę , jedno mieszkanie i 1 furę drewna na miesiąc.
Owczarze musieli być na bieżąco z najnowszą wiedzą dotycząca hodowli owiec , która zawarta była w podręcznikach i instruktażach wydawanych na terenie ziem polskich wraz z rozwojem rolnictwa. Chcąc otrzymać dobrą pracę musieli umieć pisać i czytać. W społeczności wiejskiej uchodzili za ludzi majętnych.
Umowy z owczarzami zawierano tradycyjnie w dniu św. Jadwigi , a więc 15 października. Było tak do 1841r. Po tym roku zmieniono datę zawierania umów na dzień św. Jana Chrzciciela czyli 24 czerwca . Hodowla owiec wymagała sporych kwalifikacji w dziedzinie weterynarii. Ponieważ owczarz pełnił swoje obowiązki z dala od wsi, musiał umieć rozpoznawać w stadzie różne choroby owiec i umieć im zapobiegać.
W praktyce posiadał więc owczarz umiejętność nastawiania kości, leczenia chorób zakażnych, w tym skórnych etc. . Jednak ich wiedza, nie była tłumaczona przez wiejską społeczność doświadczeniem jakie posiadali, a cechami nadprzyrodzonymi. Sami owczarze dla zbudowania swej pozycji w społeczności lokalnej często umacniali ten mit, grożąc np. rzuceniem czarów poprzez odebranie sprawności fizycznej, czy szczęścia tym, którzy nie spełniali ich prósb , bądż czynili im złośliwości. Budzili oni u nich raczej respekt i strach, niż swobodną sympatię. Jedną z cech przypisywanych owczarzom była umiejętność nauki owiec karności i dyscypliny w stadzie. Wierzono, że laska owczarska wbita w pastwisko spowoduje,że owce nie opuszczą go nawet pod nieobecność pasterza. Owczarze posiadali psy pasterskie, które według wierzeń musiały być o jasnym umaszczeniu gdyż psy o ciemnej sierści miały zły wpływ na stado jak i musiały być dobrze ułożone. Miały one obroże skórzane nabite ćwiekami dla obrony przed wilkami. Utrzymywano również, że jednym ze sposobów odstraszenia czyhających wilków jest rozdarcie przez owczarza koszuli pod szyją, zbesztanie słowami atakującego szkodnika i odmówienie trzech zdrowasiek. Owczarze znali swoje owce, ale najważniejsza była przewodniczka stada , która prowadziła je nawet w ogień, owce przywiązywały się do pasterza , a nawet niektóre traktowały go jako matkę. Owczarzy nazywano znachorami bo oprócz wielu chorób owiec umieli też poradzić sobie z ludzkimi przypadłościami. Potrafili według wierzeń nie tylko odwracać nieszczęścia gusłami, ale także je sprowadzać. Wśród owczarskich przesądów najbardziej popularne było staranne zamykanie wrót w święto Matki Boskiej Gromnicznej 2 lutego , gdyż jak wierzono promienie słoneczne zabijają w tym czasie owce. Inne np. nakazywały kastrowanie młodych tryków w Wielki Czwartek lub Piątek, nakazując jednocześnie omijanie dat feralnych. Ponoć owczarze twierdzili, że największe szczęście w owczarni przynosili Żydzi skupiający wełnę oraz skóry. Wystarczyło, że kupiec pogłaskał owcę lub pochwalił owczarza, a już owce lepiej się rozmnażały i przynosiły pomyślność w owczarni.
Życie pasterzy na peryferiach wsi i w odosobnieniu umacniało w wyobrażeniu mieszkańców ich obraz owiany tajemnicą. Ta baśniowość również była wykorzystywana przez owczarzy, którzy poprzez swoje zdolności narracyjne rozwodzili się o wilkach, krasnoludach, strzygach czy leśnych lichach. Wielu z nich potrafiło pomóc, ulżyć biedzie ludzkiej i zwierzęcej, choroby uleczyć, burzę odegnać to jednak przypisywano im rodowód iście diabelski. Mówiono , ze kontaktują się ze złymi duchami i sam diabeł wspiera ich niecne czyny. Podobno w swych praktykach posługiwali się koścmi ludzkimi wygrzebanymi z grobów i okraszonymi stekiem wulgarnych zaklęć od których włos na głowie się jeżył. Brano ich jako mistrzów czartowskich [ czarowników], ale oprócz tego ,że ich się bano, to darzono szacunkiem. Wielu ludzi , którzy tracili w życiu nadzieję, zawiedzionych samotnych, chorych i nieszczęśliwych udawało się do owczarzy, jako do ostatnich pocieszycieli, chwytając się ostatniej deski ratunku. Tam gdzie nie pomogły modły i księża, tam poradzili owczarze. Wiedziano, że nie wolno ich drażnić, złościć ani zadzierać z nimi, bo każdy taki czyn mścił się na tym, kto był jego sprawcą. Przestrzegano ich powiedzenia „ Nie odmawiaj utrudzonym wędrowcom jadła ani noclegu” .Mówiono także , że jak się który owczarz na kogo zeżlił , to mu tak mleko poczarował, że śmietana zamiast do góry, to na dół szła. Wiele różnych dziwnych opowieści na temat owczarzy krążyły wśród ludności wiejskiej tworząc mity, podsycane przez samych zainteresowanych.

Ciekawe owczarskie mity "pozbierałam" z różnych for, ale mity są po to żeby je zbadać i poddać je analizie. Taką też dokonałam na podstawie indeksacji metryk.
1. Owczarz obok młynarza, karczmarza, czy mielcarza należał do elity wiejskiej zwłaszcza ,że był on człowiekiem wolnym, niepodlegającym obowiązkom pańszczyżnianym wobec tego powinien być zapisany z nazwiska. Między rodzinami owczarskimi aranżowano mariaże [ jak podają żródła], co czyniło ich na swój sposób zamkniętą kastą wiejską, ale potwierdzenia tego faktu w metrykach brak. Traktowano ich tak jak inne warstwy społeczne. Czyli najpierw nie wpisywano im nazwisk tylko status, a dopiero od XIX wieku zaczęto wpisywać nazwiska i to niestety wiele z błędami gramatycznymi.

2. W jednej parafii od 1605r- 1849 naliczyłam prawie 200 owczarzy, parobków, pomocników owczarskich z tego tylko kilku miało w akta wpisane nazwisko i to po 1800 roku. Owczarze wędrowali z dworu na dwór, ale na starość osiedlali się w jakieś miejscowości. Jednak w ich metrykach brak jest aktów zgonów potwierdzających ich tożsamość. Trudno jest przypuścić iż zgon Krzysztofa owczarza , któremu nie wpisano nazwiska lub nazwisko z błędem jest tym którego szukamy.

3. Przed XIX wiekiem podczas chrztów dzieciom nadawano pojedyncze, także podwójne imiona, a czasami potrójne, często pozbawione nazwisk . W tradycji owczarskiej jak widać z metryk chrztu, był zwyczaj powielana tego samego imienia. Jeżeli na chrzcie nadano imię Marcin, to jego ojciec chrzestny za rok swojemu synowi nadawał takie samo imię czyli też Marcin. Również imię matki było takie same jak przy pierwszym chrzcie. Ponieważ brak jest adnotacji nazwiska matek trudno dociec czy owa Konstancja była ta sama, czy inna. We wsi nie odnotowano dwóch kobiet o takich samych imionach. Wygląda, że jedna miała dwóch mężów i z każdym syna Marcina. Może w stanie owczarskim panowała poligamia?? Albo śluby tajemne?? Bo aktu ślubu na drugą parę nie ma?? Raz ojcem był Bartłomiej, a raz Krzysztof [ imiona bardzo popularne wśród owczarskiej braci], ale imię matki było to samo. Owczarze pomimo tego ,że prowadzili wędrowny tryb życia byli na bieżąco z modą i można zauważyć iż nadawali swoim dzieciom imiona iście królewskie -bym powiedziała [ a może to księża kierowali się modą?]. Często występują imiona: Zygmunt, Władysław, Konstancja, Anastazja, Apolonia, Aleksander, Karol, Filip, Sebastian ,a nawet podwójne np. Anna Maria, Marianna Elżbieta, Wiktoria Barbara, Zygmunt Bartłomiej, Grzegorz Fryderyk, Cecylia, a nawet mamy Stanisława Jana Nepomucena etc. oraz wiele chrztów bez odnotowanych nazwisk. Imiona te jednak występują raz lub dwa razy- czyli wygląda, że dwa razy dzieci ochrzczono już z jednym imieniem, ale z tą samą matką tylko innym ojcem bez nazwiska. Pewnie później wołano na dzieci po swojsku, więc Anastazja w metryce ślubu została Anną, Agnes etc. a Anna Maria, Anną lub Marianną lub Apolonią, natomiast Zygmunt Bartłomiej, Bartłomiejem lub Łukaszem, a Grzegorz został Kacprem lub Janem, itd. itd. i wydawałoby się, że ślad po nich zaginął. Dziwna ta owczarska brać, dziwne zapisy w chrztach. Być może owczarzami zostawały nieślubne dzieci szlachty? Jako wolny zawód, niezależny bez odrabiania pańszczyzny, często zmieniający miejsce pobytu, doskonale nadawał się na miejsce dla takiego dziecka przy okazji ucząc go zawodu. Owczarz piśmienny oraz czytający był mile widzianym pracownikiem owczarni szczególnie kiedy posiadał referencje. Być może właśnie to było powodem umieszczania bękartów w rodzinach owczarskich , rzemieślniczych, czy też kmiecych etc.

4. Bezskutecznie szuka się dalszych losów dzieci owczarzy. Jak jest chrzest to nie można odnależć aktu ślubu, ale mamy akt zgonu, jak jest akt ślubu to nie można odszukać aktu chrztu i zgonu itd.. Niepełne dane często pozbawione nazwisk, lub nazwiska pisane z błędami. A może pod imieniem Anna, której zgon zanotowano bez nazwiska kryje się potomek Anny Marii, a może Apolonii, lub Anastazji. Kto jest w tej chwili to udowodnić??

5. Misz masz w metrykach dotyczący nie tylko tego stanu. Jak można więc na podstawie metryk udowodnić nasze rody owczarskie lub też chociażby rodziny kiedy wiarygodnych żródeł brak, a te co są to budzą nasze wątpliwości??

Owczarskie opowieści są bardzo ciekawe, ale to mity. Genealogia zaś nie opiera się na mitach , ale na twardych dowodach: akt chrztu, akt ślubu i akt zgonu z prawidłowo wpisanymi danymi. Tak powinna przebiegać harmonia życia naszych przodków oraz jej zapisy. Jej wśród naszych owczarzy [ i także wśród innych zawodów ] brak.
W mitach owczarz jest przedstawiany jako postrach ludności wiejskiej mający siły nadprzyrodzone, wiedzę, wolność , spryt, a w metrykach do XIX w. mamy owczarzy biednych, bezdomnych, pozbawionych tożsamości, poddanych błąkających się od wsi do wsi i szukających pracy jak i swojego miejsca, ale za to mających na chrzcie swoim nietypowe imiona.

Jak czytamy w „Pasażu Wiedzy”
'Oprócz kilku wyjątków przeważnie większość bękartów szlacheckich przechodziła przez życie w nędzy i upokorzeniu, co wyrobiło w nich znaczną odporność psychiczną i spryt życiowy. Opinia powszechna przypisywała im więcej żywotności i sił. W odmiennej sytuacji znajdowały się bastardy królewskie spotykane także w Polsce, choć nie tak często jak na obcych dworach”

Coś z prawa z 1588 – 1786 roku
Art. 28
„A wszakże bękarci nie inakszy , jedno takowi mają być rozumieni : kto by dzieci nie z wieńczalną i nie ślubną żoną miał, chociażby ją po tym pojął, takowym ojciec od prawdziwych dzieci i od krewnych zapisać nie może, a zwłaszcza takowe dzieci nader bękartami rozumieni być mają, których by ojciec przy własnej żenie z cudzołożnicą miał, a choćby po śmierci własnej małżonki tę podłożnicę swoję pojął, a dzieci z nią przybył.. Tedy jako te pierwsze błędne, przecież te oboje dzieci z nią nabyte za bękarty mają być policzeni i żadnymi wymysły. Ani zapisy ku imionom i majętności ojca ich przypuszczeni być mają „

Art.20
„ Jeśliby (a) który szlachcic nie szlachciankę sobie nierówną pojął tedy jako tę nie szlachciankę żonę swoję, tak i dzieci swoje z nią nabyte, sobą i szlachectwem swym uszlachetni i takowe żony i dzieci ich za prawnych szlachciców być mają. A wszakże jeśliby takowa niewiasta bywszy za szlachcicem , a zaśby po tym poszła za prostego człowieka , a nie za szlachcica tedy ta za się uczciwość szlachecką traci i w takowym stanie być ma jako mąż jej za kim w ten czas będzie.
A dzieciom tym, które z pierwszym mężem szlachcicem miała, to przecię szkodzić nie będzie, tylko żeby się rzemiosłem, a szynkiem nie żywili i łokciem nie mierzyli. A wszakże i takowy , jeśliby szynk i rzemiosło porzucił i opuścił a postępków szlacheckich i rycerskich naśladował , przecię za szlachcica poczytan być ma”

Zródło:
https://www.kimonibyli.pl/owczarze
http://www.zielona.org/Owczarze.
Forum Forgen.
https://genealodzy.pl/PNphpBB2-printvie ... rt-0.phtml
http://www.wilanow-palac.pl/bekarty.html


Pozdrawiam,
Mirosława Giera


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 1 ] 

Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 12 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
POWERED_BY
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL